Na parapecie następujących po sobie dni…

4 komentarze

Bardzo mi miło zamieszczać takie oto reakcje na teksty, poświęcone kulturze. Zapraszam do nadsyłania – w Info-Posterze zawsze znajdzie się na to miejsce!
 
Panu Lesławowi Nowarze
za otwieranie
uśmiechniętych do rozpuku okien”

 

… w zaduchu codziennych i niezałatwionych spraw, w stęchliźnie nieistotnych problemów, brak czasu i chęci na uśmiech …

… czas upływa mi coraz szybciej i szybciej …

… jeszcze przed chwilą był słoneczny ranek, a już wieczór i noc, co czernią straszy… … coraz szybciej i szybciej …

… na stole wciąż te same książki, z zakładkami w tych samych od dawna miejscach – jak wyrzut sumienia …

… co przed nimi – już nie pamiętam, co za nimi – jeszcze nie wiem …

… i pewnie się nie dowiem …

… czas upływa coraz szybciej – za szybko …

… tyle ich jeszcze bez zakładek …

… tyle jeszcze do zapomnienia – co przed nimi i niewiedzy – co za nimi …

… a czas upływa strzępami niezałatwionych spraw …

… strzępami nieistotnych problemów upływa …

… upływa coraz szybciej …

… ranek – wieczór, ranek – wieczór – rysuje się sinusoidą …

… by wreszcie i nieodwołalnie się spłaszczyć …

… i wyprostować …

 

… a jeszcze by się chciało …

 

Na parapecie następujących po sobie dni

Widzieć siebie kiedy wychodzę i patrzę w twoje

Uśmiechnięte do rozpuku okno. (*)

 

… jeszcze by się chciało …

 

Gleiwitzer49

 

(*) za Lesławem Nowarą z wiersza Sabiny Wawerli-Długosz

4 Comments on "Na parapecie następujących po sobie dni…"

  1. Bardzo dziękuję za tak niezwykły komentarz (?), choć po prawdzie to o wiele więcej niż tylko "komentarz"  i zapraszam do lektury wierszy Sabiny Wawerli-Długosz zarówno Sz.P. Gleiwitzera, jak i wszystkich Czytelników info-postera, bo o tej poetce na pewno nie raz jeszcze usłyszycie i to już niebawem 🙂 zapowiada się bardzo głośny debiut 🙂

  2. Sabina Wawerla-Długosz | 8 października 2015 at 10:52 pm | Odpowiedz

    Jestem mile zaskoczona, wpleciona w tak piękną historię, a raczej- impresję. Dziękuję. To cieszy, kiedy słowa kropelka po kropelce osadzają się w człowieku, nawadniają każdą komórkę i zapraszają też innych do źródła. Zatem zapraszam każdego spragnionego, czującego, że jest jeszcze "coś", że przecież nie "tylko"…..

  3. … bardzo dziękuję Państwu Obojgu – sprawiliście mi wielką przyjemność Waszymi głosami. Czas mi już szybko ucieka i coraz bardziej jestem łakomy,na takie właśnie przyjemności … Czasem staję sie niecierpliwy, a nawet coraz bardziej i … i wtedy kilka zaledwie słów przemawia do mnie silniej niż opasłe tomy:

    "jedna kropka

    wystarczy

    zeby zrobić oko

    po jednej kresce

    na usta

    i nos … "            – 12 słów w Pana wierszu "Kropka i kreska równa się twarz" jest bodaj najsubtelniejszą dla mnie syntezą i jakże silnie przemawiającą do mojej wyobraźni … Dziękuję …

    Kiedyś, późną jesienią pętałem się pomiędzy familokami na Bobrku w Bytomiu. Jesienią, kiedy rozłożysty drzewostan jest już nieprzyzwoicie goły, a liście szeleszczą tylko pod nogami, umieranie domów jest bardziej wyraziste, bardziej ekspresyjne. Ogromne, brudnoczerwone ściany ze szczelnie pozamykanymi oknami. Tak, dom po domu, ściana po ścianie, brudna czerwień z plamami brudnych okien, matowych … I wtedy na jednej z takich ogromnych ścian, wsród niezliczonej ilości smutnych okien, jedno, w samym środku usytuowane, ma skrzydła szeroko na zewnątrz rozwarte i świeżo na biało pomalowane. W tym otwartym szeroko oknie, na ceglanym parapecie ktoś postawił doniczkę okrągłą z zieloną łodygą zwieńczoną ogromną kulą czerwonej pelargoni … To otwarte okno z tą pelargonią, było jakieś nierealne, jakby na przekór, jakby ironią było jaką, czy bezczelnością wręcz – nie potrafiłem znaleźć na to określenia odpowiedniego. Teraz, dzięki Pani wiem – to było "uśmiechnięte do rozpuku okno"  – tego mi brakowało w ten jesienny dzień, na tym Bobrku, pośród tych brudnoczerwonych ścian … ale z czego to okno wówczs się śmiało – do dziś nie wiem … a może Pani wie ? … Dziękuję …

Leave a comment

Your email address will not be published.


*