Na Rynku drzewa mówią o ludziach…

6 komentarzy

W maju 2014 roku w artykule http://info-poster.eu/czekanie-na-cud/ opisałem drzewo – performera, które nie tylko ośmieszało miejskie służby, ale kontestowało mit prezydenta-gospodarza, pod którego czujnym okiem miasto kwitnie (!) zadbane i zabezpieczone. O ironio, miejskie służby wzieły sobie do serca artykuł z Info-Postera (kórego jak wieść niesie nikt nie czyta) i bardzo szybko usunęły straszydło, nasadzając nowy, zielony egzemplarz. O ironio, jest to w tej chwili jedyny zielony okaz w szpalerze po tej stronie Rynku. Trzy pozostałe wołają już nie tyle o opamiętanie osób odpowiedzialnych, co samych mieszkańców, którzy powinni czym prędzej tę odpowiedzialność przekazać w inne ręce.

Cóż, póki co w zadbanym mieście świetnych gospodarzy i wrażliwych estetów w samym środku sezonu turystycznego, w blasku letniego słońca mamy do czynienia z sytuacją, za którą co najmniej kilka gadających łbówi powinno polecieć. 

IMG_1272

A tak przy okazji, Państwo Radni, w ramach Waszeh cosesyjnej parady, moglibyście chociaż spróbować rozejrzeć się wokół siebie nie tylko w poszukiwaniu mediów. Nie przeszkadza Wam, Gospodarze, taki widok w sercu miasta? A…. nie przeszkadza…. No to przepraszam!

IMG_1274

Dariusz Jezierski

6 Comments on "Na Rynku drzewa mówią o ludziach…"

  1. Sprawa jest obecna w internecie od conajmniej miesiąca. ZDM w wywiadzie dla 24gliwice opisał kroki, które podejmie ws. drzew na Rynku. Proszę poszukać na ich stronie artykułu na ten temat. Pozdrawiam.

    • Z artykułem zapoznaem się po napisaniu tego tekstu. Zresztą zwrócił mi na to uwagę red. Fabrykowski. Ale doprecyzuję – artykuł wyszedł tydzień temu 🙂 Inajzwyczajniej w świecie zwróciłiśmy uwagę na stan drzew na Rynku prawie jednocześnie. Cóż, ja po mojej pierwszej wizycie na Rynku po 2 miesięcznej nieobecności w Gliwicach. 

      Zapoznałem się z opisem tych wszystkich "kroków" i jestem porażony. Indolencją i faktem, że dopiero kiedy drzewa zamieniły się w szpaler kikutów owa zacna instytucja wszczęła wszystkie "skomplikowane" procedury. Brawo! 🙂

    • .. nie sądze, by miało to jakiekolwiek znaczenie od kiedy sprawa w internacie, choć wywiad "z gwiazdą" ZDM opublikowano 25 lipca. Irytujacy natomiast jest fakt traktowania przez Panią Stborską mieszkańców jako kompletnych idiotów. Pani Stiborska albo sama jest skończonym ignorantem albo idiotką właśnie. Mnie osobiscie (sądzę, ze nie tylko mnie) zwisa i powiewa stan umysłu Pani Stiborskiej, pod warunkiem, że nie próbuje ze mnie robić idioty. Przyczyny usychania drzew na rynku sa jasne i ewidentne i ZDM ponosi za to odpowiedzialność i nie sa to jakieś tam zagrzybienia czy inne choroby lecz zniszczony podczas "modernizacji" nawierzchni system korzeniowy drzew, brak biologicznych warstw gleby, brak nawilżenia gruntu a ponadto zatrucia spowodowane stosowaniem kruszywowych niesortów jako podłoża pod nawierzchnie – to tak w skrócie, bo przyczyn jest znacznie więcej. ZDM nie podejmie żadnych (w miarę rozsądnych) kroków bo nie ma na ten temat zielonego pojęcia. ZDM to umysłowy bankrut i zbiorowiska totalnych nieuków, którym jak dotąd nic sie jeszcze nie udało, żadnej roboty porządnie nie zrobili, więc dlaczego na rynku miałoby być innaczej. Dramatem ZDM-u jest to, że tam totalna głupota bierze się do myślenia – a to nie wróży nic dobrego. Reasumując – mozna śmialo powiedzieć, że możemy sie pożegnać z ustabilizowaną zielenią na rynku – pozostają tylko palmy w donicach wypożyczone z Miejskiej Palmiarni albo bratki i rabatki …

  2. nie rozumiem, o co ten raban? ciągle jest ktoś, kto nie rozumie jak przewrotna jest natura? czy Fabrykowski znowu gościł rodzinę z Podlasia, która tym razem pokazała mu suche kikuty na Rynku i nawet siłą paru mózgownic nie pojęli sensu? poprzednio, z syfem i lumpami było łatwiej, wiadomo.

    a przecież one (te drzewa – instalacje) są "martwo-żywą" metaforą Gliwic, słusznie umieszczoną w centralnym punkcie miasta, pod Salą Sesyjną Rady Miasta. to jest taki happening sił natury i każdy inteligentny człowiek powinien to rozumieć. bo kiedy "połączysz kropki", czyli rynkowe badyle z już wyciętym najstarszym bukiem w mieście, rzekomo wykończonym przez najlżejszy mróz stulecia, to stanie się oczywiste, że ani człowiek, ani jakikolwiek urząd tu nie zawinił. to sama natura popełnia samobójstwo w Gliwicach. dlatego pisanie o rzekomej rzezi drzew w Gliwicach, jest nadużyciem. władze miasta po prostu wyznają ten sam pogląd, co minister Szyszko: drzewa rosną po to, by je rżnąć.

    • … bravissimo … bardzo podoba mi się "ten pomysł" z suchymi drzewami-instalacjami jako "martwo-żywą" metaforą Gliwic. Jak Boga kocham bardzo. Pierdolnąłbym troszkę lampek-diod na suche gałązki, by wzrok beztroski przyciągnęły a ziemię wokół pieńków jakim sialnkiem plastikowym lub wykładziną dywanową al'a "trawka" wyłożył – miodzik. Tyle w zasadzie styknie bo myśl pomalowania pieńków w jaki róż śliczny to byłaby przesada jednak. Więc skromniej raczej. No może jeszcze jaki "listek" Nitscha mosiężny z patynką – pomyślę. A potem tego Szyszke zaprosić, niech przerżnie … wstęgę … Miodzik, kurwa, miodzik … 

  3. Chciałbym zwrócić uwagę, że nie tylko drzewa na rynku rosną zaniedbane – na naszym przybytku cud miód driven DTŚ znajduje się nikomu niepotrzebny (ironia) park, który przecież powinien być parkingiem (ironia) a w nim drzewa w betonowych donicach. Do opieki nad tymi drzewami nikt się nie przyznaje – a kilka z nich wymagałoby wymiany. Patelnia im nie służy. Tak samo nikt nie przyznaje się do koszenia trawy na hiper rondzie Dworcowa – Jaggielońska – centrum 180 tyś miasta a w nim rondo gdzie trawa (a raczej chwasty) dorastają do metra. ZDM MZUK DTŚ – dużo skrótów mało działań. 

Leave a comment

Your email address will not be published.


*