Nauka na Majówce

Brak komentarzy, bądź pierwszy

 

Miałem okazję uczestniczyć w niezwykłym wydarzeniu – Majówce Młodych Biomechaników. Do Wisły na dwudniową konferencję zjechało ponad 250 znakomitości świata nauki, medycyny i wspierającego je biznesu. Już po raz piętnasty. I przez te lata, ta niepozorna z początku impreza urosła do rangi pierwszorzędnego wydarzenia naukowego. To już nie tylko młodzi naukowcy, ale prawdziwe tuzy wielu dziedzin – kardiologii, neurochirurgii i wielu innych specjalizacji. Nasi. Polacy. Ludzie wielkiej wiedzy, ale także wielkiej kultury – Osobowości. Wystarczy dodać, że w tym znakomitym gronie znaleźli się również świetni goście z zagranicy, w tym dr Jayaratnam Jayamohan z kliniki oxfordzkiej – światowy autorytet w dziedzinie neurochirurgii dziecięcej. I okazało się, że Profesor Dawid Larysz Prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Twarzy i Czaszki, jest dla niego autorytetem. Słuchałem opowiadań, jakie wielkie rzeczy robi w tej dziedzinie Wydział Inżynierii Biomedycznej kierowany przez Profesora Marka Gzika. Urósł on w ostatnich czasach do rangi najbardziej prężnego ośrodka w kraju, co zapewne nie wszystkim potencjalnym konkurentom się podoba, ale jest faktem. Rewelacyjne badania w kierunku wykorzystania technologii tworzenia wirtualnych rzeczywistości do rehabilitacji dzieci z ciężkimi niepełnosprawnościami. Pisał o nich nawet Washington Post, takiej są rangi. A ostatnio najlepsza jak się okazało polska innowacyjna inwestycja – laboratorium Leonardo, stworzone wraz z firmą APA Smart . Nawet trudno przewidzieć, co stworzy się dzięki prowadzonym w nich działaniach. Nic dziwnego, że organizowana przez zabrzański wydział Politechniki Śląskiej konferencja jest bardzo licznie odwiedzana, a ilość wygłoszonych tam prelekcji, wykładów czy pokazów jest imponująca. I w tym zakresie jest to także znakomity poligon właśnie dla młodych naukowców. Wybierane są i nagradzane najlepsze prace. A poziom tych, jak twierdzą eksperci, jest wręcz znakomity.

Ale ja nie tylko o tym. Chcę dziś napisać, jak ważne dla przyszłych sukcesów i utrzymania wysokiego poziomu polskiej nauki jest zrozumienie, że najważniejsze jest stworzenie i zintegrowanie środowiska. Zdałem sobie sprawę, że to właśnie takie spotkania, już poza murami uczelni i w nieco luźniejszej atmosferze są wręcz bezcenne. Słuchałem wielu rozmów w zaimprowizowanych gronach, w wielu uczestniczyłem i mogę zapewnić, że satysfakcja z tego uczestnictwa trzyma mnie do teraz. Poziom rozmów kosmiczny, sposób wyrażania myśli, poziom humoru – imponujące. Gdybym, jako człowiek teatru, miał wyrazić co czułem wśród nich, mógłbym powiedzieć, że niezwykłe wręcz stężenie błyskotliwej inteligencji. Profesor Gzik powiedział „Dariuszu, my w tym gronie możemy zrobić wszystko. Nie ma na nas mocnych.” A ja to właśnie poczułem sam. O los polskiej nauki możemy być spokojni właśnie dzięki takim ludziom, a ja spieszę podzielić się wrażeniami, bo to bardzo ważna rzecz. Nie ma kryzysu polskiej nauki. Być może jest on komuś potrzebny, ale to kolejny wymyślony strach. Jest kryzys jej finansowania – i o tym trzeba mówić głośno.

Ostatni wątek, który chciałem poruszyć, jest mniej przyjemy, choć – o dziwo – optymistyczny. Wśród dziekanów różnych uczelni, czy generałów z WAT spotkałem tych, którzy należą do spektakularnie wyprowadzanych rankiem, przez takie czy inne służby, szykanowanych, wyrzucanych z pracy i oczernianych. Zdaje się, że są w Polsce ludzie, którzy podobnie jak nieraz bywało w historii rozumieją, że aby zgniatać opozycję, należy walczyć z jej elitami. I jak Niemcy lwowskich profesorów, czy Rosjanie naszych oficerów, próbują organizować medialne rozstrzeliwania słowem, obelgą, napiętnowaniem. Być może wielu ludzi da się na to nabrać, ale większość nie. A już na pewno nie da się nabrać ŚRODOWISKO POLSKIEJ NAUKI. Nie widziałem w tym gronie ostracyzmu, nie widziałem żeby ktoś obawiał się, że inni zobaczą go w TAKIM towarzystwie. Ci ludzie trzymają się razem. Trwale. Pomogą sobie w trudnych chwilach, nawet na co dzień rywalizując. Trzyma ich razem wzajemny szacunek, pewność wspólnych wartości oraz pozycja w światowej nauce. To składa się na klasę – kategorię niemierzalną, ale postrzegalną. I to nie ci, którzy – jak Cyganka w tobołku próbują wciąż w tym środowisku mieszać – tę klasę mają.

Na koniec spuentuję. Tak często się powtarza, że Polska została w niedawnej historii skutecznie pozbawiona elit, i ze względu na czasy jedynie słusznego systemu, wciąż jeszcze ich nie odbudowała. To wierutna bzdura. Polska już ma te elity. Przekonałem się o tym na Majówce. I te elity skutecznie formują swoich następców. Ale najważniejsze, że to nie gadające głowy, oglądane z milionów ekranów. To właśnie nasi naukowcy, robiący swoje od lat. I to najlepsza wróżba dla Polski, cokolwiek by się nie działo. Trzeba tylko poczekać, aby wreszcie otworzyła się na nich polska polityka. I my sami.

Dariusz Jezierski

Be the first to comment on "Nauka na Majówce"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*