Nie zazdrośćmy nauczycielom! – felieton Piotra Chmielarza

Nauczyciele mają długie wakacje, nauczyciele pracują mniej godzin w tygodniu niż inne profesje. A na dodatek, nauczyciele dostają prezenty! – takie są obiegowe opinie, które dziwnym trafem wracają najczęściej razem z wakacjami. Jak jest naprawdę, zdaniem „człowieka z oświaty”? Prezentujemy bardzo interesujący w kontekście tych spraw felieton Piotra Chmielarza i zapraszamy do dyskusji.

nauczyciele

Zaczął się sezon ogórkowy. Nie mają już co pisać redaktory, nie mają materiałów. Jakże się panowie redaktory wysilają! Coś w końcu trzeba zamieścić w numerze, żeby sprzedaż nie spadła.

Coś trzeba wymyślić, stwierdził redaktor pewnego tabloidu i wezwał dziennikarza. – Edziu, masz mi tu napisać coś na nauczycieli – rzekł redaktor. No i siadł Edziu i wykoncypował artykuł o tym, jakież to prezenta biorą te bakalarusy i jeszcze, niedoczekanie ich, mają takie długie wakacje! Aż dwa miesiące! Czekajże, bakalurusie jeden, już ja ci pokażę!

Szkoda tylko, że przysłowiowy pan Edzio nie napisał, w jakiej to szkole dawali takie prezenta: plazmy, telewizory, pralki. Nie neguję tutaj, że istotnie w jakiejś szkole nauczyciele mogli dostać takie prezenty, ale przesadą jest przypisywanie tego wszystkim nauczycielom.

Podziwiać należy odwagę przysłowiowego pana Edzia. Czy tak samo napisałby o górnikach albo policjantach? Mogę się założyć, że nie. A nauczyciel czym mógłby mu zagrozić? Kawałkiem kredy? Tablicą? Dziennikiem?

Zacznijmy, więc od końca, czyli od zakończenia roku szkolnego. Wiadomo, obecność obowiązkowa a potem dwa miesiące urlopu. Czy aby na pewno? W końcu w statucie szkoły oraz w karcie praw nauczyciela (na którą tak niektórzy narzekają) jest zapisane, że nauczyciel ma być dyspozycyjny. Nie wiem jak jest w szkole podstawowej, ale w liceum i gimnazjum zwykle aż do 9 lipca jest prowadzona rekrutacja. Więc w tym okresie nie ma zmiłuj się! Każdy nauczyciel musi być obecny, żeby zastąpić w razie jakiejś choroby kolegę czy koleżankę zasiadającą w osobnej komisji rekrutacyjnej. Co więcej w okresie wakacyjnym, w zależności od humoru dyrektora szkoły, maja miejsce egzaminy poprawkowe. Coś takiego także istnieje? Kto zasiada w takich komisjach? Przeważnie przedmiotowcy z danej szkoły. Warto także zauważyć, że w pierwszych dniach po zakończeniu roku szkolnego ma miejsce uzupełnienia dokumentacji szkoły jak również przyjmowanie tych uczniów, którzy z tych czy innych powodów nie dostali się do wybranych szkół, a których rodzicie chcąc zapewnić wykształcenie pociechom, rozpaczliwie szukają wolnych miejsc. Co więcej, w dwóch tygodniach w sierpniu przed rozpoczęciem roku szkolnego 1 września mają miejsce w szkole przygotowania do akademii. Kto nadzoruje te przygotowania? Nikt inny jak wyznaczeni nauczyciele. Nie można także zapominać o 31 sierpnia, gdy ma miejsce konferencja, w czasie której omawia się plany na kolejny rok szkolny.

Więc jak to jest panie Edziu? Ile tygodni, lub miesięcy mają w końcu nauczyciele tych wakacji? Skoro zakończyliśmy rok szkolny, cofnijmy się teraz i przyjrzyjmy się, co się dzieje gdy jeszcze trwa.

Jak wszystkim wiadomo nauczyciele prowadzą lekcje teoretycznie od 8:00-15:00 ale właściwie ten czas można spokojnie rozciągnąć aż do 17:00 maksimum 18:00, a nawet do późnej nocy. W końcu trzeba w tym uwzględnić również sprawdzanie sprawdzianów, przygotowywanie materiału na klasówkę, opracowanie materiału na kolejną lekcję. Czy nauczyciel wykonuje te wszystkie czynności w szkole? Nie, w domu! W czasie, który powinien przeznaczyć na odpoczynek.Warto również przypomnieć o rozmaitych SKS prowadzonych przez nauczycieli wychowania fizycznego, którzy w ten sposób zapewniają wolny czas młodzieży i co ma miejsce po 15:00.

Nie wolno zapomnieć, że są jeszcze tzw. posiedzenia rady pedagogicznej oraz konferencję plenarną i klasyfikacyjne. W czasie konferencji klasyfikacyjnych zwykle ustala się ostatecznie poprzez głosowanie wyniki klasyfikacyjne poszczególnych klas, wyznacza się terminy egzaminów poprawkowych dla uczniów. Konferencje plenarne jest to zwykle powtórka konferencji klasyfikacyjnej z dodatkiem pod tytułem omówienie wyników egzaminów gimnazjalnych oraz matur plus składanie sprawozdań z działań zespołów szkolnych, biblioteki, pedagoga itp. Dobrze jest, gdy te konferencje odbywają się w odstępie kilkudniowym a nie w tym samym dniu. Dla przykładu, w szkole gdzie pracuję, w roku szkolnym 2012-2013 konferencja klasyfikacyjna odbyła się, od 14:30 – 18:00 co i tak było dobrym wynikiem, gdyż kiedyś wyszliśmy z takiej konferencji o 21:00.

W czasie posiedzeń rady pedagogicznej zwykle omawia się sprawy bieżące oraz nowe zarządzenia wymyślone przez rozmaitych „geniuszy” z Warszawki uważających widocznie, że nauczyciele mają za dobrze i coś im trzeba dołożyć. Kolejnym elementem tego rodzaju posiedzeń rady pedagogicznej są szkolenia nauczycieli. Część z tych szkoleń rzeczywiście można wykorzystać. Dobrze, jeżeli prelegent umie to jakoś przedstawić, ale czasami jest to droga przez mękę. Zwykle posiedzenie rady pedagogicznej plus szkolenie kończy się o 18:00-19:00.

Przyjrzyjmy się teraz innej sprawie – zapewnienia bezpieczeństwa uczniom np. w czasie wyjścia klasy do kina, czy podczas wycieczki. Kto zapewnia bezpieczeństwo? Nauczyciele! Zwykle w czasie wycieczek poza szkołę na daną liczbę uczestników przypada 2 nauczycieli. Czasami, jeżeli liczba uczestników jest większa, automatycznie zwiększa się liczba opiekunów. I nie ma zmiłuj się! Nauczyciel w tym czasie musi mieć oczy we wszystkich częściach głowy. Nie ma znaczenia, jaka jest pogoda, czy padało czy nie, kiedy uczeń np. złamie nogę. Można powiedzieć ot, wypadek losowy. Ale kto będzie winien? Oczywiście nauczyciel. Nie daj Bóg, jeżeli wynikiem jakiejś wycieczki będzie ciąża uczennicy. Nauczyciel! Rzecz jasna nie dlatego, że jest ojcem dziecka, ale że nie zapobiegł odbyciu stosunku.

Podobnie przedstawia się kwestia bezpieczeństwa. Pomińmy kwestie sprawdzania czy nie ma narkotyków, czy uczniowie palą, nie palą. Ot, taka drobnostka – w szkole nauczyciel nie był na korytarzu lub w klasie na przerwie, gdy miała miejsce bójka i jeden z uczestników odniósł poważne obrażenia. Nauczyciel winien! I dobrze, jeżeli skończy się tylko na obarczeniu go kosztami leczenia. Zwykle sprawa jest rozpatrywana w kuratorium a tam może być różnie, może się skończyć albo wpisem do akt nauczyciela albo, jeżeli sprawa była poważniejsza, zawieszeniem lub pozbawieniem prawa wykonywania zawodu. Można sądzić, że nauczycielowi upiekło się, gdy będzie miał tylko wpis do akt. Skądże znowu! Taki nauczyciel w przypadku utraty pracy może się starać o przekwalifikowanie. Szkoła pozostaje już dla niego zamknięta.

W dzisiejszych czasach w przypadku konfliktu pomiędzy nauczycielem a uczniem nauczyciel jest na przegranej pozycji. Zawsze to nauczyciel będzie uznany za winnego. Nie ma znaczenia, że uczeń obrzucił nauczyciela obelgami, włożył mu – jak to miało miejsce w Toruniu – kosz na śmieci na głowę. Winny będzie zawsze nauczyciel, bo przecież musi być opanowany i ma mieć autorytet. W skrócie, to nauczyciele mają wychowywać uczniów a nie rodzice. Ci tylko mają zapewnić przysłowiową kasę, opierunek i dach nad głową.

Kolejny obszar – egzamin maturalny. Dobrze jest, jeżeli obie strony nauczyciele i uczniowie, postępują zgodnie z zasadą „żyj i daj żyć innym”. I módl się wtedy nauczycielu, żebyś trafił na poranny termin i żebyś nie miał rozszerzenia z dodatkiem w postaci dyslektyków. Jeżeli masz maturę z rozszerzeniem z języków z terminem popołudniowym a wśród uczniów są dyslektycy z dodatkowym czasem, to prawdopodobnie nie wyjdziesz aż do 17:00. Coś do jedzenia drogi kolego, koleżanko? O to musisz sam zadbać – masz szczęście, jeżeli poprzednicy coś ci zostawią. Jak już się kolego znalazłeś w komisji, to nie ma zmiłuj się! Masz jakieś kłopoty żołądkowe, masz przysłowiową potrzebę? Nie wyjdziesz, choćby się paliło! W końcu wyjście, podobnie jak korzystanie z komórek, jest równoznaczne z przerwaniem egzaminu. Dobrze jest, jeżeli nie masz jakiejś przysłowiowej żylety, jako przewodniczącego lub obserwatora z kuratorium na karku. W takim przypadku możesz dyskretnie przeczytać jakąś gazetę lub książkę, oczywiście zwracając uwagę na abiturientów. Ponadto nauczyciele w okresie matur zasiadają nie tylko w komisjach na terenie własnej szkoły, ale także są delegowani do innych. Dla przykładu z IV LO nauczyciele są delegowani albo do sąsiada, Zespołu Szkół Ekonomiczno – Usługowych, albo na przysłowiowy „drugi koniec miasta” – do VIII LO na Sikorniku.

Prezenty? Nie wiem jak jest w innych szkołach, ale nie przypominam sobie, żeby tam gdzie pracuję jakiś nauczyciel domagał się jakichś plazm itp. Zwykle nauczyciele otrzymują kwiaty, czekoladki. Wyjątkowo, dwa lata temu jeden z nauczycieli otrzymał od wdzięcznych uczniów cztery butelki niemieckiego piwa.

Na tym kończę. Szczerze mówiąc proponuję, żeby ci wszyscy dziennikarze, którzy tak chętnie piszą jakież to prezenty otrzymują nauczyciele, przepracowali nawet nie rok, ale choć miesiąc w szkole. Wtedy zmieniliby zdanie. Z drugiej strony nie dziwię się, że pojawiają się tego rodzaju artykuły. W końcu różnym siłom, zarówno MEN jak i władzom poszczególnych miast, zależy na tym, żeby nauczyciele mieli złą prasę. Rzecz idzie o Kartę Praw Nauczyciela, dzięki której istnieniu nauczyciele jeszcze nie znaleźli się na umowach śmieciowych.

Piotr Chmielarz

3 Comments on "Nie zazdrośćmy nauczycielom! – felieton Piotra Chmielarza"

  1. GOGOL PRZEJAZDEM | 30 czerwca 2013 at 9:53 am | Odpowiedz

    „…Jak sądzisz, że droga jest edukacja , to nie wiesz jak kosztowna jest głupota…”

    Prawda jak zwykle, leży pośrodku.
    Jak w każdym zawodzie, tak i tutaj: są ludzie dobrze pracujący , a nawet bardzo dobrze i tacy pracujący źle.
    Biorąc uwarunkowania gospodarcze i finansowe kraju zdecydowanie więcej pieniędzy (na płace) nie będzie.
    Błąd zasadniczy – w czasie kryzysu- państwo „umywa” ręce od finansów oświaty (nie chodzi o płace) dając więcej obowiązków gminom, a pieniędzy nie.
    Szkoły przechodzą na „garnuszek” gmin, a te nie zawsze je widzą w pierwszej kolejności do pieniędzy.
    Za obecny stan trochę winni są sobie sami nauczyciele i ich związki wykazując „obywatelską postawę” i „milczenie owiec”.
    Zawód bardzo sfeminizowany (pasuje, wystarczy, + gorsze traktowanie zawodów kobiecych pod względem płac + pośrednia przyczyna obecnego stanu.
    Istotą zmian powinno być dobre nagradzanie nauczycieli dobrych, a bardzo dobrze – bardzo dobrych, a złych źle.
    Jak to zrobić?
    Moim zdaniem tylko w ramach danej szkoły. Nie da się porównać np. szkoły w stolicy, gdzie rodzice przywożą uzdolnione dzieci z odległych dzielnic do „szkoły z renomą” ,ze szkołą z małej wioski.
    Tak krawiec kraje….
    Ale, to nie tylko problem oświaty.
    Zatem, tylko system wewnątrzszkolny.
    GENERALNIE:
    Moim zdaniem prawda leży po środku.
    Póki co – obecność obowiązkowa.

    ***********************************
    GOGOL PRZEJAZDEM
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

    http://info-poster.eu/wywiadowka-rozmowa-z-krystyna-szumilas-ministrem-edukacji-narodowej/

  2. Od kiedy typowy „ból dupy” można nazwać felietonem? jak na nauczyciela to kiepsko są Ci znane gatunki literackie-dziennikarskie. Nie chce burzyć Twojego wyimaginowanego świata, ale policjant i górnik mają nieco ciężej niż nauczyciel:)) Ty raczej w pracy nie spłoniesz żywcem.

  3. A zastanawiałeś się może jak wygląda praca w redakcji? Myślisz że w świecie tak zdominowanym przez media, przy tak dużej konkurencji dziennikarz ma łatwo?? Podejmowanie się każdego tematu narzuconego przez redaktora i obsmarowywanie na jego polecenie każdego kogo wskaże palcem żeby mieć za co żyć? Skoro tak cierpisz z uwagi na bycie nauczycielem po prostu zmień zawód:) Naucz się pisać felietony i zostań dziennikarzem- skoro tak mają bajecznie. To przecież Twoje wybory doprowadziły Cię do obecnego stanu bytu, czyż nie?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*