Nieprzyzwoite zarobki prezesów spółek – rozmowa z posłem Markiem Stolarskim z Ruchu Palikota

3 komentarze

– Czy ma pan dzieci?

– Mam syna.

– Czy chciałby pan, aby syn zażywał narkotyki?

– Powiem szczerze, że taka sytuacja nie wchodzi w ogóle w grę, bo mój syn ma już 25 lat. Jeśli do tej pory nie został narkomanem, to już raczej nie wpadnie w sidła nałogu.

– A inni młodzi ludzie? Niektórzy chcą wprowadzenia dopuszczalności sprzedaży i zażywania narkotyków w naszym kraju…

– Uważam, że w Polsce należy dopuścić do legalnego obrotu handlowego  „marychą” czyli marihuaną. Jestem zdecydowanym zwolennikiem liberalizacji obowiązujących w tej dziedzinie przepisów prawnych, ale tylko w odniesieniu do marihuany, z całkowitym wykluczeniem tzw. „twardych narkotyków”, w tym zwłaszcza – groźnej heroiny. Nie oznacza to bynajmniej, że próbuję zachęcać kogokolwiek do narkomanii. Nie propaguję również alkoholizmu ani palenia papierosów. Opowiadam się tylko, podobnie jak wszyscy pozostali posłowie z Ruchu Palikota, za pełną legalizacją marihuany.

– Dlaczego?

– Jeśli ktoś będzie chciał brać „marychę”, to i tak to zrobi, bez względu na istniejące zakazy. Warto więc zalegalizować obrót marihuaną, bo w ten sposób wyeliminuje się przypadki jej sprzedawania przez mafijnych dilerów narkotykowych. „Marycha” nie powinna trafiać do publicznego obiegu z pokątnych źródeł niewiadomego pochodzenia. Uważam, że jawne dochody z jej sprzedaży w oficjalnych aptekach (na wzór Republiki Czeskiej) winny zasilać państwową kasę, a nie napełniać kieszenie gangsterów.

Marek Stolarski u boku Palikota

– Chce pan upodobnić w pewnym sensie Polskę do liberalnej Holandii?

– Owszem. Sądzę, że Holandia może być w tej dziedzinie wzorcem dla Polski. Trzeba po prostu rozszerzać europejską strefę wolności.

– Czy dotyczy to również – pańskim zdaniem – kwestii aborcji? W niektórych krajach europejskich obowiązują dość liberalne zasady przerywania ciąży.

– Tak właśnie powinno też być w Polsce. Należy złagodzić obecne restrykcyjne przepisy dotyczące przeprowadzania aborcji. Podstawą ewentualnej decyzji o przerwaniu ciąży powinna być w każdym przypadku fachowa opinia lekarska. Trzeba zerwać ze ślepym i bezkrytycznym uleganiem klerowi katolickiemu, który kieruje się wyłącznie zasadami dogmatyzmu religijnego. Nie mieści mi się w ogóle w głowie, że prawicowi posłowie konserwatywni żądają np. jeszcze drastycznego zaostrzenia obecnych przepisów aborcyjnych. Dla fundamentalistów katolickich – nawet brutalnie zgwałcona kobieta powinna urodzić dziecko pochodzące z takiej kryminalnej ciąży.

– Kim pan jest – człowiekiem lewicy społecznej czy też obyczajowym liberałem?

– W sferze społeczno-obyczajowej uważam się za lewicowca. W sprawach gospodarczych jestem natomiast liberałem.

– Prezydent Gliwic podjął niedawno decyzję o przekazaniu gliwickiej Kurii Diecezjalnej budynku oświatowego przy ul. Ziemowita. Z tego obiektu wyrzucono wcześniej niepełnosprawnych uczniów, przenosząc ich do innych szkół w mieście. Jak pan ocenia takie rozstrzygnięcie?

– Była to zła i niesprawiedliwa decyzja. W tamtym czasie szefowa mojego biura poselskiego nie mogła nawet swobodnie sfotografować tego budynku. Służba ochroniarska próbowała ją przegonić z terenu szkoły. Do dziś jestem zbulwersowany tą sytuacją. Interweniowałem w tej sprawie u prezydenta miasta. Zapewniał mnie, że niepełnosprawne dzieci zostały przeniesione do solidnych szkół, w których mają nawet lepsze warunki nauki, niż miały w obiekcie przy ul. Ziemowita. Nie wiem, czy prezydent powiedział mi prawdę. Może chciał tylko mnie uspokoić? Frankiewicz oświadczył jeszcze, że protesty przeciwko wyprowadzce uczniów były przede wszystkim ze strony grona pedagogicznego, a nie rodziców uczniów.

– Wkrótce gmach przy ul. Ziemowita ma zupełnie zmienić swoje przeznaczenie…

– Jestem przeciwny wszelkim darowiznom na rzecz Kościoła Katolickiego. Dziwię się, że gliwicki kler nie wziął pod uwagę nastrojów społecznych w tej sprawie. Czy gliwicki biskup i jego podwładni naprawdę nie dostrzegają skandalicznego kontekstu transakcji? Kościół dysponuje przecież ogromnym mieniem. Powinien więc udostępniać ludziom swoje nieruchomości, a nie zabierać im następne.

– Zapytam wprost – czy pan jest ateistą?

– Tak, ale nie od urodzenia. W okresie młodości przyjmowałem stosowne sakramenty, wraz z zawarciem ślubu kościelnego. Zmieniłem poglądy w wieku ok. 30 lat. Teraz mam 50 lat. Poznałem istotę działalności Kościoła Katolickiego. Zrozumiałem, jaki jest naprawdę charakter tej instytucji. Przestałem wierzyć w istnienie siły nadprzyrodzonej.

– Wszystkie kościoły i związki wyznaniowe w Polsce mają być od przyszłego roku finansowane na zmienionych zasadach. Planuje się zastąpienie Funduszu Kościelnego indywidualnymi odpisami podatkowymi obywateli.

– Bardzo się cieszę z tego powodu. Szkoda tylko, że przyjęto zbyt wysoki odpis podatkowy, uwzględniając, niestety, żądania  chciwego kleru. Powinno być co najwyżej 0,3% podatku, a nie 0,5%, jak ostatecznie postanowiono. Podobne reguły powinny dotyczyć finansowania polskich partii politycznych. Teraz są one dotowane z budżetu państwa. To jest chore! Partie powinny czerpać swoje dochody ze składek członkowskich oraz z dobrowolnych wpłat funduszy przekazywanych przez sympatyków poszczególnych ugrupowań. Obecny system wymaga radykalnych zmian.

– Znany muzyk rockowy, Paweł Kukiz, propaguje ideę wprowadzenia w całym kraju jednomandatowych okręgów wyborczych przy wyborach posłów na Sejm RP (na wzór ostatnich wyborów do Senatu RP). Jego sojusznikiem w tej sprawie jest Piotr Duda, lider „Solidarności”. Czy podoba się panu taka koncepcja?

– Artystyczna popularność Kukiza należy do przeszłości. Skończył się on jako wzięty muzyk – wokalista rockowy. Teraz objawia – jak widać – inną formę publicznej aktywności. Jestem umiarkowanym zwolennikiem wprowadzenia w całym kraju propagowanych przez niego jednomandatowych okręgów wyborczych. W razie ewentualnego głosowania w sejmie nad takim projektem optowałbym chyba za jego przyjęciem. Myślę jednak, że nie da się wprowadzić od razu takich (docelowych) rozwiązań. W okresie przejściowym powinien obowiązywać system mieszany – połączenie wyborów proporcjonalnych i większościowych. Tak jest przecież w Niemczech.

– Czy pan jest rodowitym gliwiczaninem?

– Urodziłem się w Bytomiu, ale mieszkam w Gliwicach od 50 lat.

– Jak pan ocenia funkcjonowanie gliwickich spółek komunalnych z większościowym udziałem miasta? Ich prezesi należący od lat do osobistej świty Zygmunta Frankiewicza zbijają prawdziwe fortuny. Niektórzy z nich zasiadają jeszcze w radach nadzorczych innych spółek, uzyskując z tego tytułu dodatkowe apanaże.

– Zarobki prezesów gliwickich spółek są – moim zdaniem – nieprzyzwoite. Nieograniczone płace mogą występować w firmach prywatnych, ale nie w spółkach publicznych z większościowym udziałem miasta. Olbrzymie gratyfikacje pieniężne prezesów nie są adekwatne do rzeczywistego wkładu ich pracy. Jeśli polskie prawo pozwala takim prezesom „spółek-matek” na zasiadanie w radach nadzorczych „spółek-córek”, to ustawodawstwo w tej dziedzinie trzeba bezwzględnie zmienić. Uważam, że istniejąca w tym względzie sytuacja jest patologią gospodarczą.

– Zygmunt Frankiewicz jest prezydentem miasta od blisko 20 lat. Czy to dobrze dla Gliwic?

– Jestem za wprowadzeniem kadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Uważam, że powinni oni pełnić swoje funkcje przez dwie lub co najwyżej trzy kadencje. Jeden człowiek nie powinien tak długo sprawować władzy, bo z tego powodu tworzą się różne – niekorzystne dla danej gminy czy miasta – układy nieformalne na styku polityki i gospodarki. W samorządach trzeba zapewnić dopływ świeżej krwi. Ustanowienie kadencyjności burmistrzów i prezydentów miast pociągnie za sobą automatycznie kadencyjność radnych.

– Wyobraźmy sobie, że ma pan do czynienia ze złotą rybką, która potrafi spełnić trzy pańskie życzenia dotyczące Gliwic. Proszę spróbować je określić.

– To prawdziwa niespodzianka dla mnie. Skorzystam więc z takiej cennej okazji. Miastu przydałyby się przyjazne dla środowiska nowe firmy przemysłowe z nowoczesnymi technologiami produkcyjnymi. Marzy mi się też oczyszczenie Kłodnicy. Oczyma wyobraźni widzę czystą, błękitną rzekę, która płynie przez miasto. Wystarczy przyjrzeć się widokówkom z okresu przedwojennego, by uzmysłowić sobie, że jest to możliwe. Na koniec mam jeszcze życzenie wynikające z moich zainteresowań sportowych. Chciałbym, aby Gliwice doczekały się prężnego rozwoju siatkówki w mieście, a piłkarze Piasta zdobyli mistrzostwo Polski.

Rozmawiał: Zbigniew Lubowski

 

3 Comments on "Nieprzyzwoite zarobki prezesów spółek – rozmowa z posłem Markiem Stolarskim z Ruchu Palikota"

  1. marianandrzejczak | 7 maja 2013 at 7:15 pm | Odpowiedz

    Nieprzyzwoite to jest „kazirodcze” spółkowanie celem osiągnięcia korzyści materialnych(uposażeń) pewnego prezesiątka.
    Ten ma potrzeby.
    Członkuje gdzie się tylko da (nawet w córkach pod jednym adresem)
    Nie do zdarcia chłopię..
    Bez dopalaczy w tym wieku…Jestem pełen podziwu….

  2. GOGOL PRZEJAZDEM | 8 maja 2013 at 9:18 am | Odpowiedz

    „… Zygmunt Frankiewicz jest prezydentem miasta od blisko 20 lat. Czy to dobrze dla Gliwic?…”
    Co by nie powiedzieć – ma polityczny GPS.
    Jest też sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem.
    Do wszystkiego jednak potrzebne są sprzyjające wiatry.
    WYPRZEDZAJĄCO (!) skacze z tonącego okrętu na dziurawy…
    A ten dziurawy zaklajstrować możemy tylko my !
    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*