Niewyjaśniona śmierć Staszka Pyjasa

Brak komentarzy, bądź pierwszy

Dziś mija rocznica zamordowania Stanisława Pyjasa, studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publikujemy bardzo dobry tekst Sary Nałęcz-Nieniewskiej, przybliżający zarówno kulisy zbrodni, jak i to wszystko, co wokół sprawy działo się potem. Zachęcamy do lektury…

 

Katastrofy lotnicze, niewyjaśnione morderstwa, tajemnicze samobójstwa – długa jest lista zgonów III RP. Kim byli za życia? Jakie informacje posiadali? Komu mogli zaszkodzić? Kto jest odpowiedzialny za ich śmierć?

Zginęli ludzie w mniejszym lub większym stopniu związani z teraźniejszą władzą, pełniący istotne funkcje w rządzie czy instytucjach rządowych. Niekiedy zabójstwa zmieniają się w całą serię zabójstw dotyczących jednej sprawy. Pozostają  niewyjaśnione.  Mordercy wciąż są na wolności. A kiedy ktoś zaczyna pytać i dociekać, to najczęściej naraża się na kpiny albo zostaje obwołany wyznawcą teorii spiskowych. Tymczasem policjanci opieszale prowadzą śledztwa, prokuratorzy ignorują oczywiste dowody, a po zamknięciu sprawy często po prostu je utajniają.

Postanowiłam unaocznić naszym czytelnikom pewne sprawy i zebrać w cykl wszystkie te niewyjaśnione sprawy. Nie da się jednak mówić o III Rzeczpospolitej bez zrobienia kroku w tył. I przypomnienia o potwornych mordach z czasów PRL-u.

Staszek Pyjas – zagadkowa śmierć

PRL rzuca na nas bardzo długi cień, dlatego pozwolę sobie zacząć mój wywód od niewyjaśnionej do dziś śmierci Stanisława Pyjasa. Sprawa jest mi bliska , bo dotyczy młodego studenta, który tak jak ja mieszkał  w Krakowie. Jest to również w pewien sposób sprawa osobista. Moja mama, kiedy rozpoczynała studia w Krakowie miała okazję znać jego przyjaciół oraz tych, którzy go zdradzili, jak Lesław Maleszka (ps. „Ketman”). Od 37 lat sprawa zagadkowej śmierci Pyjasa wciąż pozostaje niewyjaśniona.  Próby rozwiązania sprawy podejmowane były przez prokuraturę oraz IPN wielokrotnie, jednak bez oczekiwanego rezultatu. W 2010 r. nawet ekshumowano szczątki Staszka Pyjasa. Biegli jednoznacznie potwierdzali wersję, że przyczyną śmierci był upadek z wysokości co najmniej 7 metrów.  Czy i kto mógł mu w tym pomóc prawdopodobnie już się nie dowiemy.    

7 V 1977 roku, w godzinach porannych ciało Staszka Pyjasa znaleziono w bramie przy ulicy Szewskiej 6 w Krakowie. Jego ówczesny przyjaciel, a dziś znany pisarz i publicysta, Bronisław Wildstein widział go zaraz po śmierci.  – Miał zmasakrowaną twarz, zmasakrowane ciało. To była twarz człowieka zatłuczonego. Był bity nie tylko pięścią, otrzymał liczne ciosy kastetem lub jakimś metalowym przedmiotem. – mówił później. Staszek Pyjas wraz z Wildsteinem i Lesławem Maleszką byli działaczami Studenckiego Komitetu  Solidarności (SKS). Informację o nim bezpieka uzyskiwała dzięki donosom tego ostatniego TW „Ketmana”. Śmierć Pyjasa wywołała studenckie demonstracje. Tak zwane Czarne Juwenalia zakończyły się Czarnym Marszem. Pod Wawelem odczytano deklarację założycielską SKS.

MO prowadzi śledztwo

 Śledztwo podjęte w roku 1977 umorzono, uznając śmierć Pyjasa za nieszczęśliwy wypadek. Prokuratura stwierdziła, że pijany student potknął się o nierówność posadzki,  a po upadku zachłysnął i udusił własną krwią. Sekcję zwłok przeprowadzało dwóch adiunktów, których kompetencje pozostawiają wiele do życzenia. Prof. Zdzisław Marek, ówczesny kierownik Katedry w Zakładzie Medycyny Sądowej, który podpisał się pod ekspertyzą swoich podwładnych został pozbawiony swojej funkcji w 91 roku za naruszenie norm etycznych. W swojej książce „Głośnie zdarzenia w świetle medycyny sądowej" z 2009 potwierdzał tezę o wypadku Pyjasa. W latach 90 nieświadomy, że jest nagrywany w rozmowie telefonicznej z dziennikarką powiedział: ktoś Pyjasowi dał po mordzie… ale ja nie wiem kto… Nagranie można było usłyszeć  w radiu. Według zeznań jakie złożył w IPN – nie prowadził sekcji zwłok, a „jedynie” podpisał się pod raportem przygotowanym przez innych.

Nie potrafił pływać

Rodzina i przyjaciele nigdy nie pogodzili się z uznaniem śmierci Staszka za wypadek. Wszyscy wiedzieli, że SB interesowała się nim i jego działalnością. Student fizyki Stanisław Pietraszko był kolegą Stanisława Pyjasa. Tak wspomina go Bronisław Wildstein: Ostatni, na kilka godzin przed śmiercią, widział Pyjasa jego kolega ze szkoły i nasz znajomy z akademika, Stanisław Pietraszko. Zauważył, że ktoś szedł za Staszkiem,  „jakby go eskortował”. Według jego zeznań sporządzono portret pamięciowy nieznajomego. Ten istotny dla sprawy świadek utopił się jednak w Zalewie Solińskim kilka miesięcy po śmierci Staszka. Pietraszko miał na sobie czepek pływacki i kąpielówki, jednak z zeznań jego przyjaciół wiadomo, że bał się panicznie wody i nie potrafił pływać. Opozycjonista w czasach PRL, krytyk i publicysta Jan Józef Lipski pisał o tej sprawie tak: Zdaniem specjalistów w dziedzinie medycyny sądowej, do których KOR zwrócił się o konsultację – gdyby Pietraszko utopił się, ciało wypłynęłoby na powierzchnię nieco później, na skutek procesów rozkładowych. To, że pływało na powierzchni 1 sierpnia, budzi przypuszczenie, iż w płucach znajdowało się powietrze, nie woda. Mogłoby to wskazywać na wrzucenie do wody zwłok, po śmierci innego rodzaju niż utopienie.

Śmierć boksera odpowiedzialnego za pobicie Pyjasa

Po transformacji  w roku 1991 śledztwo w sprawie Pyjasa wznowił Krzysztof Urbaniak  uznając, że student został śmiertelnie pobity.  Kilkakrotnie jeszcze śledztwa w sprawie śmierci Pyjasa były wznawiane i umarzane z powodu braku dostatecznych dowodów. Sprawę zamknięto w 1999 roku z powodu niemożności wykrycia sprawców.  Za jedną z możliwych hipotez uznano wtedy, że agent SB „Janek” zlecił pobicie Staszka byłemu bokserowi Marianowi Węclewiczowi (zachowała się notatka mówiąca o tym w dokumentach śledztwa). Oficer SB odpowiedzialny za ten rozkaz zmarł na zawał. Marian Węclewicz, również agent SB, w trakcie popijawy niefortunnie zdradził innemu agentowi, że nie otrzymał wpłaty za zabójstwo Pyjasa. Dokumenty potwierdzające tą rozmowę znajdują się w archiwum IPN. Zginął niedługo potem. Oficjalna ekspertyza brzmi jak nie śmieszny żart  – zgon w wyniku upadku ze schodów.

 W latach 90. zarzuty utrudniania śledztwa w sprawie śmierci Pyjasa postawiono sześciu byłym funkcjonariuszom MSW. Skazano dwóch. Reszta, w tym były szef SB gen. Bogusław Stachura, zmarł w trakcie postępowania. Jego proces był przez lata zawieszony z powodu stanu zdrowia generała. – pisała Rzeczpospolita.

Przełom w śledztwie

W maju 2008 roku prokurator krakowskiego IPN, Ireneusz Kunert wznawia postępowanie w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa.  Po raz pierwszy wówczas przesłuchano Wojciecha Radomskiego, od lat mieszkającego w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej o  sprawie Pyjasa Radomski miał  rozmawiać 7 maja 1977 roku z milicją. Świadczyć ma o tym krótka notatka, która zachowała się w zbiorach IPN. Radomski nigdy dotąd nie był przesłuchany w charakterze świadka. Okazało się, że był on ostatnią osobą, która widziała Staszka Pyjasa żywego. Radomski spotkał się z Pyjasem i innymi studentami w restauracji „Pod Płachtą”. Spotkanie zakończyło się o 19.30, a Staszek poszedł w kierunku Rynku Głównego, gdzie był umówiony na odbiór ulotek, o których rozmawiali wcześniej. Radomski widział Pyjasa jeszcze 4 godziny później niż Pietruszko.

 Do prokuratury zgłosiło się jeszcze około 20 innych świadków. Jak mówił Kunert „niektórzy nadal się boją wpływów ludzi dawnej SB”. Informacje  przekazane przez nich były na tyle istotne, że w latach 70 uniemożliwiłyby umorzenie śledztwa aparatowi komunistycznemu. Podważyły wcześniejsze zeznania Leszka Maleszki.  Prokurator poprosił także o kolejną ekspertyzę biegłych. W pierwszej z 1977 roku nie uwzględniono bowiem rozciętego dziąsła i wybitego zęba. Potwierdziłoby to przypuszczenia przyjaciół Pyjasa, że alkohol obecny w jego organizmie, znalazł się tam na skutek wpychania na siłę butelki do ust.

Prokurator Ireneusz Kunert żywił też nadzieję na poznanie nazwisk wszystkich SB – eków związanych ze sprawą Pyjasa. Prowadzącemu śledztwo w latach 90 prokuratorowi Krzysztofowi Urbaniakowi nie udało się ich odkryć. Kunert uznał również za bardzo istotne dla śledztwa taśmy nagrane przez dziennikarki: Ewę Stankiewicz i Annę Ferens. Autorki filmu dokumentalnego pt. „Trzech kumpli”, który opowiada o przyjaźni Pyjasa z Wildsteinem i Maleszką,  przeprowadziły mnóstwo rozmów z osobami, które znały Staszka, a także z oficerami SB.

Ekshumacja zwłok

20 kwietnia 2010 roku pod naciskiem członków rodziny ekshumowano zwłoki Stanisława Pyjasa. filmie "Trzech kumpli”  jeden z rozmówców wyraża opinię o możliwym strzale w potylicę. Biegli nie stwierdzili jednak  żadnych śladów postrzału.  Zakład Medycyny Sądowej  w Krakowie przeprowadził szczegółowe badania ciała. Potwierdziły się przypuszczenia Ireneusza Kunerta o nieuwzględnionych wcześniej obrażeniach. Po ocenie biegłych  medyków sądowych we Wrocławiu, Bydgoszczy i Gdańsku uznano jednak, że Pyjas zginął na skutek nieszczęśliwego wypadku. Agnieszka Miriam Przybysz, siostrzenica Stanisława, która była obecna podczas ekshumacji mówi o nieścisłościach z nią związanych. W jamie brzusznej odnaleziono przedmioty przypominające „pozostałości różańca” , które zniknęły.

– W ekspertyzie, w opisie czaszki pominięto wyraźnie widoczne trzy ciemnopopielato zabarwione wgłębienia znajdujące się wewnątrz potylicy, jedno z nich miało zygzakowate zarysowanie – mówiła Agnieszka Przybysz w wywiadzie dla Interia.pl. Prokuratura została poinformowana o możliwym utrudnianiu śledztwa, jednak po przesłuchaniu biegłych, którzy sporządzili ekspertyzę śledztwo umorzono.

A jednak spadł?

Krakowski oddział IPN dnia 15 lutego 2011r. złożył listę 23 pytań i poprosił o doprecyzowanie dokumentów z ekshumacji. W tym samym czasie opublikowana została informacja sporządzona przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie o tym, że „Pyjas mógł spaść ze schodów kamienicy przy ul. Szewskiej, gdzie znaleziono jego ciało. Nie ma możliwości ustalenia, czy Pyjas spadł sam, czy też został zepchnięty.” Siostrzenicy Pyjasa nie przekonuje hipoteza , że „do upadku z wysokości doszło w bramie przy Szewskiej 7, skoro na poręczach nie było odcisków palców Staszka – co stwierdziła opinia kryminalistyczna, a w 1977 roku mieszkańcy zeznawali, że nie słyszeli tej nocy nic poza bardzo cichym odpadnięciem tynku od ściany”.

Konserwacja akt sprawy

W maju 2013 roku Ireneusz Kunert podał PAP informację, że akta sprawy Staszka Pyjasa zostały poddane konserwacji i digitalizacji. Efektem półrocznej pracy Biura Udostępniania i Archiwizacji IPN jest 16 tomów akt w twardej, płóciennej oprawie. Przeniesiono je również na płyty CD. Paczka papierosów „Sport” znaleziona przy ciele Pyjasa również znalazła się wśród zebranych materiałów.  Prokurator chciał również przesłuchać kolejnych 5 świadków oraz przeanalizować pozostałe dokumentów SB i protokoły z posiedzeń KC PZPR z 1977 roku. Śledztwo, które planowano zakończyć w 2013 roku trwa jednak nadal.

SB obserwowało Pyjasa już na rok przed śmiercią

Istotną informację odnaleźli przyjaciele Stanisława Pyjasa. Ujawnili dokument potwierdzający jego inwigilację. Już na rok przed śmiercią bezpieka uważnie go obserwowała. W trakcie śledztw agentura zaprzeczała, aby coś takiego miało miejsce. W notatce pochodzącej z dnia 12 kwietnia 1976 roku znajdujemy informację o wszystkich poczynaniach Pyjasa tego dnia. Przesłuchanie przez milicję, wpłata pieniędzy na poczcie, posiłek w „Żaczku”, dom studencki, UJ, teatr – Pyjas śledzony był cały dzień. W notatce są również adresy miejsc, w których przebywał i nazwy ulic, którymi przechodził. Jest w niej też informacja dla agentów, aby dyskretnie go obserwować, bo „często ogląda się za siebie”. Notatka nosi klauzulę „tajne” i dla Bogusława Sonika, przyjaciela Pyjasa jest dowodem na to, że bezpieka mogła planować zamach na jego życie.

Witold Gadowski – nowe tropy

Znany dziennikarz śledczy Witold Gadowski opowiada historię byłych cinkciarzy (w PRL-u handlarze walutą), którzy 7 maja 1977 roku mieli widzieć jak dwóch funkcjonariuszy SB wyszło z budynku bezpieki przy placu Szczepańskim z dużym, zwiniętym w rulon dywanem. Wiedzieli, że to esbecy, bo mieli już z nimi wcześniej kontakty. Wyglądało to tak, jakby nieśli zawinięte w dywan czyjeś ciało. Szli w kierunku ulicy Szewskiej. Kilka godzin później cinkciarze: Walczak i Druzgała zostali zwinięci z Rynku i doprowadzeni do wysokiego oficera SB.  – Ten zamiast rytualnie lać ich w mordę zaproponował im układ. Będą milczeli na temat nocnego spotkania, a w zamian za to SB da im ochronę dla swobodnego cinkciarzowania i na dodatek – w ramach bonusu – zrobi na Rynku obławę na koni, tak, aby dwaj cinkciarze mogli przez cały dzień mogli mieć tam monopol na handel walutą. – pisze Gadowski. W latach 90. na kantor, w którym pracował Druzgała dokonano napadu.  Druzgałę zamordowano.  Potem  okazało się, że napad był zlecony przez O. , krakowskiego policjanta powiązanego ze służbami specjalnymi. Nie żyje też drugi bohater tego zdarzenia – Walczak. On też zginął tragicznie.

– Te opowieści, potwierdzone jeszcze przez innego mojego informatora,  utwierdzają mnie w przekonaniu, że Stanisław Pyjas został zakatowany w czasie przesłuchania na placu Szczepańskim i potem podrzucony na ulicę Szewską. Do dziś także intryguje mnie agent „Alex”, nierozpoznany kapuś, który działał w kręgu Pyjasa obok słynnego „Ketmana”. – mówi Gadowski

Rodzina i przyjaciele

Od samego początku wiedzieliśmy, że Staszek został zamordowany przez SB.Wiedzieliśmy także, że niecałe dwa miesiące później SB zabiło Stanisława Pietraszkę, który ostatni widział Pyjasa żywego w towarzystwie nieznanej osoby. Nie wiedzieliśmy natomiast, że pięć miesięcy później zginął współpracownik SB, bokser Węclewicz, bezpośrednio po tym, jak przy wódce pochwalił się znajomemu, że to on pobił Pyjasa – mówi Bronisław Wildstein.

Reporterzy Superwizjera TVN, Anna Barańska-Całek i Piotr Litka dotarli do milicjanta, który jako pierwszy oglądał ciało Pyjasa po śmierci. Stwierdził on, że student leżał twarzą w dół, co zupełnie wyklucza wersję o zachłyśnięciu krwią, którą oficjalnie przyjęto w 1977 r.

– Przy okazji dowiedzieliśmy się, że zwłoki zostały przewrócone na wznak, a pierwotna dokumentacja miejsca ich znalezienia została zniszczona – opowiadają.

Dziennikarze dotarli również do lekarki pogotowia, która stwierdzała śmierć Pyjasa. Podtrzymuje ona, że w oficjalnej wersji czas jego śmierci został przesunięty o trzy godziny wcześniej.

– Tych informacji, faktów poznajemy coraz więcej, ale wciąż nie znamy nazwisk osób, które zleciły zabójstwo. Bo jestem coraz mocniej przekonany, że było to zaplanowane morderstwo, a nie przypadkowa śmierć na skutek pobiciaPrawdopodobieństwo, że kiedykolwiek poznamy pełną prawdę, jest jednak niewielkie – podsumowuje Wildstein. –Myślę, że nadal żyjemy w zaklętym kręgu PRL-owskiej mentalności. W cieniu ówczesnych układów, powiązań i interesów. Do obecnych czasów przenieśliśmy dawne elity, instytucje, sposoby myślenia i działania. Rozliczenia PRL nie było, i to pokutuje.

Sara Nałęcz-Nieniewska

Gdzie można przeczytać więcej?

Gdzie można przeczytać więcej?
Jarosław Szarek – „Czarne Juwenalia. Opowieść o Studenckim Komitecie Solidarności”, Znak

„Sprawa Pyjasa – czy ktoś przebije ten mur" IPN, 2009

Filmy:
– Film produkcji fińskiej pt. "Śmierć studenta", reż. Jarmo Jääskeläinen, 1977.
– Film dokumentalny "Spadł, utonął, umarł" reż. Krzysztof Krauze, 1994.
– Film dokumentalny "Kontrwywiad" reż. Krzysztof Krauze, 1994.
– Sfabularyzowane śledztwo dziennikarskie w sprawie morderstwa Stanisława Pyjasa przedstawia film Krzysztofa Krauzego "Gry uliczne"
– Film dokumentalny "Trzech kumpli" – reż. Anna Ferens i Ewa Stankiewicz 
– Film dokumentalny "Buntownicy. Studencki Komitet Solidarności", reż. Wojciech Szumowski, 2007 (nakręcony w 30. rocznicę śmierci Pyjasa).

Be the first to comment on "Niewyjaśniona śmierć Staszka Pyjasa"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*