Noc Kupały – jaka była naprawdę?

9 komentarzy

Specjalnie dla Czytelników InfoPostera postanowiliśmy zebrać więcej informacji o Nocy Świętojańskiej, czyli Nocy Kupały w tradycji słowiańskiej. Piękna to tradycja, niestety jakże często sprowadzana jedynie do zorganizowania koncertu, czasem takiej klasy jak ten, który odbędzie się w Gliwicach. Kiedy się czyta, to się tęskni za czymś co dawno już minęło, za czymś nieuchwytnym i tak bardzo… NASZYM

Kupała według Wikipedii

Noc Kupały, zwana też Nocą Kupalną, Kupalnocką, Sobótką lub Sobótkami czy też potocznie Nocą Świętojańską – słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w najkrótszą noc w roku, czyli najczęściej (nie uwzględniając roku przestępnego) z 21 na 22 czerwca (późniejsza wigilia św. Jana obchodzona jest z 23 na 24 czerwca).

Święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości – obchodzone na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, bałtyjskie, germańskie i celtyckie a także przez część narodów wywodzących się z ludów ugrofinskich np. Finów (w Finlandii noc świętojańska jest jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu) i Estończyków. Noc świętojańska – Līgo na Łotwie jest świętem państwowym, a po odzyskaniu niepodległości 23 i 24 czerwca stały się dniami wolnymi od pracy. Również w Republice Litewskiej dzień 24 czerwca jest od 2005 roku wolny od pracy.

Nazwa i geneza

Słowo “kupała” wbrew powszechnie głoszonym opiniom najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z rosyjską formą słowa “kąpiel”. Tłumaczenie takie zostało wymyślone przez świat chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu – Kościół nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów “pogańskiej” Sobótki podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Nadano Kupalnocce patrona Jana Chrzciciela, i zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim). W wyniku chrystianizacji próbowano także przenieść obchody Nocy Kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek, a następnie bliżej ich pierwotnego terminu, na specjalnie w tym celu ustanowioną 23 czerwca wigilię św. Jana. Przypuszczalnie w efekcie właśnie tych zabiegów, a także stopniowo przebiegającej (to postępującej, to znów cofającej się) chrystianizacji, natopiła wtórna personifikacja terminu Kupała, a tym samym powstały odwołania do rzekomego, słowiańskiego bóstwa miłości. Stosunkowo częstym zabiegiem w średniowieczu było bowiem wypieranie lokalnych bóstw etnicznych chrześcijańskimi świętami, którym z kolei lokalna społeczność (szczególnie po cofnięciu się wpływów tegoż chrześcijaństwa – zanim całkowicie zdobyło dominacje w Europie) nadawała znany sobie dotychczasowy – rodzimy wymiar kultowy.

A oto inna informacja na temat Nocy Kupały:

Wyraz “kupała” pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego pierwiastka “kump”, oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w sensie “gromadzić”). Jeśli natomiast chodzi o słowo “sobótka”, późniejsze określenie Kupalnocki, to prawdopodobnie stworzone zostało przez Kościół i co od zarania miało wydźwięk pejoratywny; znaczyło tyle, co “mały sabat”. Z nazwą tą wiąże się również pewna legenda, mówiąca o tym, jakoby Sobótka była uroczystością ku czci pięknej dziewczyny o tym właśnie imieniu. Sobótka w bliżej nieokreślonym czasie zamieszkiwała ponoć bliżej nieokreśloną wioskę. Narzeczony jej, Sieciech, powróciwszy z wojny miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak wioska ich została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. A działo się to wszystko w noc letniego przesilenia.

Informacje na temat obchodów Sobótki są dosyć skąpe, z racji tego, że Kościół próbował te obchody początkowo  (zarówno własnymi środkami, jak i za pośrednictwem zakazów i kar ogłaszanych przez władców świeckich), później zmieniać – nadając im sens, wyraz i symbolikę chrześcijańską. W wyniku tych działań obchody Kupalnocki stopniowo zaczęły zanikać, ulegały zapomnieniu bądź zniekształceniu już w okresie XII – XV wieku, by w drugiej połowie XVI stulecia znów “odżyć”, wraz z nadejściem epoki głoszącej powrót człowieka do natury, do tego co dawne i pierwotne. Znalazło to zresztą odzwierciedlenie w literaturze tamtego okresu (“Pieśń Świętojańska o Sobótce” Jana Kochanowskiego).

Wiadomo na pewno, że Kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto miłości, płodności, słońca i księżyca. Na Litwie istnieje pieśń, opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc ożenił się ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują – najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy.

Paweł Jasienica podał że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania Kupały miał miejsce w 1937 r. na Opolszczyźnie. Współcześnie, na fali zainteresowania ludowością i ładunkiem kulturowym narodów, obchody związane z letnim przesileniem zyskują na popularności wśród społeczeństw europejskich. W swym najściślej pierwotnym znaczeniu zaś, święto to jest nadal obchodzone przez wielu neopogan: rodzimowiercy słowiańscy nawiązują jak najściślej do słowiańskiej tradycji tego święta, podczas gdy np. wikanie w obchodach święta przesilenia letniego bazują na różnych tradycjach, głównie brytyjskich.

Kupalnockę wszędzie, nie tylko wśród ludów słowiańskich, obchodzono podobnie. W Czechach, tak jak w Polsce, skakano przez ogniska, co miało oczyszczać oraz chronić przed wszelakim złem i nieszczęściem. Zasuszone wianki z bylicy zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je przed chorobami i urokami czarownic. Serbowie od dogasających o świcie ognisk zapalali pochodnie i obchodzili z nimi zagrody i domostwa, co chronić miało przed złymi duchami. W Skandynawii palono ogniska na rozstajnych drogach albo nad brzegami jezior, bo wierzono, że woda, w której koniecznie należało się zanurzyć, miała podówczas właściwości lecznicze. Święto to pod nazwą Līgo (23 czerwca) i Jāņi (24 czerwca) jest np. nieprzerwanie obchodzone i nadal bardzo popularne na Łotwie gdzie ma charakter święta państwowego. Na Litwie miejscowe Rasos, cieszy się nieco mniejszą popularnością.

Swoistym fenomenem w dzisiejszych czasach są coraz częściej organizowane w różnych miastach Polski obchody nawiązujące do owych dawnych, rodzimych tradycji. Do najbardziej spektakularnych zaliczyć tu można widowisko na wałach wiślanych pod Wawelem, czyli tzw. Krakowskie “Wianki”.

Zwyczaje i obrzędowość 

Przeprowadzane w jej trakcie zwyczaje i obrzędy słowiańskie miały zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj. W czasie tej magicznej nocy rozpalano ogniska, w których palono zioła. W trakcie radosnych zabaw odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce. Dziewczęta puszczały w nurty rzek wianki z zapalonymi świecami. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera oznaczało to jej szybkie zamążpójście. Jeśli płynął dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nie prędko. Jeśli zaś płonął, utonął lub zaplątał się w sitowiu prawdopodobnie zostanie ona starą panną. Prawdopodobnie pozostałości dawnych wiosennych obrzędów magicznych kończących zaklinanie “dobrego początku”, nawiązujących do obrzędowości zadusznej i nadchodzącego urodzaju. Kupałą lub Sobótkami nazywano również ogniska palone podczas tych obrzędów. Na Mazowszu i Podlasiu obrzędy sobótkowe były zwane kupalnocką, na pograniczu polsko-ukraińskim – Kupałą, zaś w zachodniej i środkowej Polsce – Sobótką. Nazwa zwyczaju odnosi się także błędnie do rzekomego słowiańskiego bóstwa płodności Kupały.

W niektórych regionach wierzono, że od przesilenia wiosennego do letniego nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy jeziorach; natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była podówczas uzdrawiającym żywiołem należącym do księżyca.

Ognie sobótkowe 

Obchody Kupalnocki rozpoczynały się od rytualnego skrzesania ognia z drewna jesionu i brzozy (w niektórych źródłach mowa jest tylko o drewnie dębowym), po uprzednim wygaszeniu wszelkich palenisk w całej wsi. W obranym miejscu wbijano w ziemię brzozowy kołek, po czym zakładano nań jesionową piastę, koło ze szprychami owiniętymi smoloną słomą. Następnie obracano koło tak szybko, że w wyniku tarcia zaczynało się ono palić. Wtedy je zdejmowano i płonące toczono do przygotowanych nieopodal stosów, dzięki czemu szybko zajmowały się ogniem. Szeregi stosów układanych zazwyczaj na wzgórzach płonęły owej nocy niemalże w całej Europie. Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą, a palenie na stosach ofiar, składanych z drobnej zwierzyny i ptactwa oraz magicznych ziół, zapewniało urodzaj tudzież płodność zwierząt i ludzi.

Według niektórych przekazów, w Rosji przez ogień skakały pary niosące na ramionach figurkę Kupały (przedstawiającą raczej już wówczas znanego pod tym przydomkiem Jana Chrzciciela, niż domniemane bóstwo miłości). Jeśli w trakcie tego zabiegu figurka wpadła do ognia, młodym wróżono rychły koniec miłości.

W Grecji przy okazji skoków najpierw dziewczęta, a później chłopcy ogłaszali, że zostawiają za sobą wszystkie swoje grzechy. W noc przesilenia letniego ogniska płonęły również na ziemiach północnej Afryki, zamieszkiwanej przez ludy muzułmańskie.

Wianki 

Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i “wynajmowanych” przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była wielką szansą na zdobycie ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek i strumieni. Trochę poniżej czekali już chłopcy, którzy – czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący po prostu na łut szczęścia – próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny spacer po lesie. Przy okazji tego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił podobnie rytuał zawarcia małżeństwa.

Poszukiwanie Kwiatu Paproci w Noc Kupały

Legendy o kwiecie paproci, zwanym też “Perunowym Kwiatem” (napięcie w przyrodzie podczas burz miało sprzyjać kwitnieniu tej rośliny) znane są z przeróżnych podań i gdzieniegdzie przetrwały do dziś. Opowiadają o wielu ludziach którzy błądzili po lasach i mokradłach próbując odnaleźć magiczny, obdarzający bogactwem, siłą i mądrością, widzialny tylko przez okamgnienie kwiat paproci. W podaniach czeskich i niemieckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać skarbów w ciemnym borze. We francuskich – na najwyższym w okolicy wzgórzu, do którego ma dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem jak pochodnią. W legendach rosyjskich natomiast po zerwaniu gorejącego kwiatu należy wyrzucić go jak najwyżej w powietrze i szukać skarbu tam, gdzie spadnie. A zdobycie rośliny nie było łatwe – strzegły jej widzialne i niewidzialne straszydła, czyniące straszliwy łoskot, gdy tylko ktoś próbował się do perunowego kwiatu zbliżyć.

Wróżby

Poza skakaniem przez ogień i szukaniem kwiatu paproci w noc Kupały odprawiano również rozmaite wróżby, bardzo często związane z miłością, które miały pomóc poznać przyszłość. Wróżono ze zrywanych w całkowitym milczeniu kwiatów polnych i z wody w studniach (opis rzeczonych dwóch wróżb znajduje się nawet w jednej z bajek dla dzieci o Muminkach autorstwa Tove Jansson), wróżono z rumianku i kwiatów dzikiego bzu, z cząbru, ze szczypiorku, z siedmioletniego krzewu kocierpki, z bylicy i z innych roślin oraz znaków. Powszechnie wierzono też, iż osoby biorące czynny udział w sobótkowych uroczystościach przez cały rok będą żyły w szczęściu i dostatku.

Co nam zostało z Nocy Świętojarskiej lub Świętorujańskiej – czyli o nocy świętojańskiej.

Noc świętojańska i  następujące po niej święto Narodzenia św. Jana Chrzciciela (24 czerwca) od niepamiętnych czasów uważane były za najbardziej niesamowity moment roku. Najkrótsza noc i najdłuższy dzień zachęcały do ludowych zabaw i zachowań o charakterze magicznym. Obchody świętojańskie, których rodowód sięga czasów pogańskich, w Polsce nazywane były Sobótką (od obrzędowych ogni palonych nocą, czyli „sobótek”) lub Kupanocką (być może od imienia pogańskiego bożka Kupały lub słów „kupało” bądź „kupała”, które na pograniczu polsko-ruskim oznaczało kąpiel, zanurzenie w wodzie).

Mają one początek w pradawnych świętach powitania lata, miłości i płodności, z oczyszczającymi obrzędami ognia i wody, niezwykłymi i tajemniczymi praktykami czarodziejskimi, których ślady zachowały się do naszych czasów, Noc świętojańska fascynowała całe pokolenia Polaków i to nie tylko tych, którzy spędzali ją przy ognisku. Czarowi tej niezwykłej tajemniczej nocy ulegali poeci, malarze, muzycy. Jan Kochanowski  w Pieśni świętojańskiej o sobótce dał nam opis tego obrzędu w szesnastowiecznym Czarnolesie. Przeczytajmy:

Tam goście, tam i domowi
Sypali się ku ogniowi;
Bąki za raz troje grały
A sady się sprzeciwiały.
Siedli wszyscy na murawie;
Potem wstało sześć par prawie
Dziewek jednako ubranych
I belicą przepasanych…
 

Dziewczęta kolejno śpiewały. Jedna prosiła „pięknej nocy”, by strzegła wieś przed „wiatrami i nagła wodą”, druga zachęcała do tańców, inna skarżyła się na swego niezbyt delikatnego Szymka. Opis, choć poetycki, zawiera sporo szczegółów odnotowanych później przez etnografów, którzy zajmowali się kupanockami.
Z kolei, żyjący w XVII wieku literat Jan Gawiński pisał:

Jan Święty Chrzciciel przyszedł. Więc palą sobótki.
A wokoło niej, śpiewając, skaczą wiejskie młódki.
Nie znoście tych zwyczajów! Co nas z wiekiem doszło
I wiekiem się ustało, trzeba, by w wiek poszło…
 

Wierzono, że w noc świętojańską mogą się zdarzyć rzeczy naprawdę wyjątkowe. Czas przesilenia letniego pobudzał wyobraźnię, sprawiał że ludzi ogarniało uniesienie i radosne szaleństwo, każące im nocą gromadzić się na polanach i na wzgórzach, zapalać tam wysokie ognie, koniecznie krzesane deskami, wrzucać do nich przeróżne zioła, skakać wokół ognisk i przez ogniska, weselić się, krzyczeć głośno, śpiewać i tańczyć.

Czarodziejska i niezwykła noc świętojańska, pełna śmiechu i zabaw, była też porą wyznań miłości, zalotów, kojarzenia młodych par i swobodnych igraszek miłosnych, na które zezwalały tradycja i obyczaj. Wedle niektórych źródeł z zamierzchłej przeszłości była to pora orgii obrzędowych.

Chłopcy, ku uciesze wszystkich, a w szczególności młodych panien, popisywali się zręcznością, skacząc nad ogniem. Skakano także parami – chłopak z dziewczyną, trzymający się mocno za ręce – udany skok wróżył im szczęśliwą, małżeńską przyszłość.

W wielu zwyczajach świętojańskich wykorzystywano magiczną moc ziół. Do ogniska wrzucano pachnące rośliny: tymianek, lebiodkę, rutę, koper włoski, rumianek, geranium, rozsiewające bardzo silną woń, która miała oddalić czy odczarować wszelkie uroki. Większość tych ziół nazywano ziołami świętojańskimi, co oznacza, że należało je zerwać właśnie tego dnia o świcie albo w samo południe. W tym zielniku znajdował się też krwawnik pospolity, piołun, chroniący przed wszystkimi niebezpieczeństwami i dziurawiec, zwany zielem świętojańskim, wypędzający wszelkie demony.

Kobiety, wrzucając świeże lub suszone zioła w płonące „sobótki”, śpiewały:

Myśmy przyszły tu z daleka,
popalili ognie święte,
nie zabiorą nam już mleka
czarownice te przeklęte!
Niechaj ruta w ogniu trzeszczy,
czarownica w ogniu wrzeszczy,
niech bylicy gałąź pęka,
czarownica w ogniu stęka…
 

Dla dziewcząt na wydaniu znaczenie specjalne miała w noc świętojańską roślina zwana nasięźrzałem. W ciągu dnia wyszukiwały więc tego ziółka, a przed północą rozbierały się do naga i z rozpuszczonymi włosami, skąpane w nocnej rosie wypowiadały zaklęcie:

Nasięźrzele, rwę cię śmiele,
pięcią palcy, szóstą dłonią,
niech się chłopcy za mną gonią.
 

– wierząc głęboko, że ich ciało nabierze nieprzepartego uroku i powabu.

W noc świętojańską wszyscy z utęsknieniem wypatrywali jednej rośliny, była to oczywiście kwitnąca paproć. Nikt jej nigdy nie widział, ale każdy wiedział, że to roślina niezwykłej urody, zakwitająca o północy na krótką chwilę, której strzegą czarownice i diabły. Wierzono, że swego znalazcę obdarza ona nadprzyrodzoną mocą. Daje mu szczęście, mądrość, bogactwo i umiejętność dostrzegania pod ziemią ukrytych skarbów. Na poszukiwanie kwiatu paproci należało się wybrać, będąc odpowiednio zabezpieczonym, m.in. trzeba było rozebrać się do naga i przepasać bylicą. Ci, którym szczęście nie dopisało i kwiatu paproci nie znaleźli, mogli liczyć na to, że akurat przy tym samym krzaku paproci zjawi się ukochany lub ukochana i znajdą szczęście w swoich ramionach…

Do ważnych zwyczajów świętojańskich należało puszczanie wianków na wodę. Ten symbol dziewictwa przygotowywały panny na wydaniu. Uwite zioła i kwiaty (których wiele miało zastosowanie w magii miłosnej) umieszczano na deseczce, przymocowywano świecę i puszczano na wodę. Zachowanie wianka mówiło dziewczynie o jej przyszłości. Jeśli wirował, zatonął, plątał się w szuwarach lub gdy świeczka zgasła – wówczas nadzieje na rychłe zamążpójście spełzły na niczym. Dobrym znakiem było, gdy wianek płynął spokojnie, zbliżył się do innego wianka, a już najlepiej, kiedy wyłowił go chłopiec, w ten sposób oznajmujący swoje zamiary.

Zwyczaj puszczania wianków przetrwał do naszych czasów. Świecą one w noc świętojańską, odbite w wodzie, w wielu miejscowościach nad Wisłą i Odrą, na stawach i sadzawkach i przydają szczególnego uroku także i współczesnym spotkaniom i zabawom młodzieży.

Tradycja zabaw i obrzędów świętojańskich odżywa w nowych formach: w nocnych rejsach umajonymi statkami, w występach artystów, w koncertach, popisach różnych zespołów muzycznych i regionalnych, pokazach ogni sztucznych, muzyce i zabawach tanecznych urządzanych w plenerze.

Teksty:  Barbara Jakimowicz-Klein, http://bialczynski.wordpress.com/, Wikipedia, Encyklopedia WIEM

Opracował: Dariusz Jezierski

8 Comments on "Noc Kupały – jaka była naprawdę?"

  1. gogol przejazdem | 21 czerwca 2012 at 6:06 pm | Odpowiedz

    „…Nocy Świętojańskiej, czyli Nocy Kupały w tradycji słowiańskiej. Piękna to tradycja, niestety jakże często sprowadzana jedynie do zorganizowania koncertu, czasem takiej klasy jak ten, który odbędzie się w Gliwicach…”

    Do wyboru mamy to święto, lub „walentynki”.

    To tak jakby w biegu -koło budki- na mieście zjeść hamburgera, albo w dobrej restauracji przy świecach dobry obiad z ukochaną.
    Co wybieracie ?

    „…Zwyczaj puszczania wianków przetrwał do naszych czasów…”

    „Cierpliwość jest towarzyszem mądrości.”- Św. Augustyn.
    Tak cierpliwie przez wieki „kupała”, ”kupała”, aż się święta znowu – „ dokupała”!

  2. W polskiej tradycji słowiańskiej nie znano nazwy Kupała – niefortunnie przypisał ją Polanom Kraszewski w swoich powieściach 🙂 W Polsce były to Sobótki, Sobótka lub Noc Sobótkowa 🙂

  3. fajny artykuł niestety z małymi nieścisłościami. Święto św.jana kościół ustalił w okresie Sobótkowym po to by zwalczać stary Pogański zwyczaj Sobótek. Miało to święto zastąpić je kiedy żadne perswazje, kary i przymusy nie poskutkowały. Dlatego unikał bym mieszania Sobótek i Kupały z nocą świętojańską bo to pasuje jak łysemu grzebień. Proszę się przyjrzeć kościelnym rytuałom, brzózkom na boże ciało, tradycjom a zauważymy ile kościół katolicki sobie przywłaszczył by zająć miejsce Słowiańskich Bogów w Sercach naszego ludu !

    • Dziękujemy za komentarz. Prosimy jednak o zwrócenie uwagi, że piszemy o tym w tekście w jednym z pierwszych akapitów:)

  4. Piękny tekst … W morzu tekstów o aferach przeróżnych, protestach i żalach to prawdziwa perełka – taka już letnia perełka, bo przecie przesilenie było i lato mamy, choć za oknem go jeszcze nie widać. To potrzebny tekst, by odetchnąć trochę od spraw przyziemnych i wyobraźnią przenieść się w czasy zamierzchłe. Do tego służą przecież wakacje. A jaki to raj dla etnografów i temat niekończący sie i zawsze aktualny dla sporów naukowych. Trochę tu namieszał kochany Kraszewski i wodze puścił fantazji w tej swojej "seryjnej produkcji" literackiej – cóż wolno mu, a zrobił to zacnie. Do tego, acz wczesniej, Mickiewicz też swoje "trzy grosze" dorzucił a i wielu innych twórców też tym tematem nie gardziło – bo to temat barwny choć dziś "cepeliadą" trochę trącący. Jasienica tylko nie wiadomo skąd tę ostatnią "kupałówkę" wytrzasnął i to na opolszczyźnie w 1937 r !!! – pewnie znietrzeźwiony był albo "nietrzeźwe byli ci", co mu to opowiadali. On wprawdzie "niemcożercą" był, pewnie od urodzenia, ale tym razem przesadził. Chwała Mu jednakowoż za Jagiellonów, a tę "opolszczyznę" trzeba Mu wybaczyć… Dziekuję zatem za powiew wicherka przeszłości, tak przecież barwnego i letniego jak najbardziej …

  5. … aj, ślepym na starość okrutnie. W jakieś tam pseudo historyczne dywagacje sie pakuję, a to przecież nie o to chodzi … patrzę na te fotografie i dalibóg mam ochote pogrzeszyć czyli wbrew kościelnym nakazom lub zakazom w owym "święcie barbarzyńskim" wziąć "czynny udział" a zwłaszcza w "wianków puszczaniu" – koniecznie w otoczeniu ukwieconych rusałek, w tych swoich przewiewnych i "świętych" szatkach, pod którymi … eh … ba, mogę być nawet "dziadem", skoro wokół zawiruje to Coś, o Czym niebezpiecznie nawet myśleć, albo też już nie wypada … ale co mi tam – niech wiruje bez końca, w tę "śwętojańską noc" – noc grzechu, bez grzechu przecież …

  6. zaraz zaraz to w koncu kiedy ludy slowianskie swietuja,w noc kupaly czy w noc swietojanska?! bo rozumiem ,ze ta pierwsza jest z 21 na 22 ,a druga z 23 na 24 czerwca.opisane tu rytualy dotycza ktorej z tych nocy????!!!

  7. W ogniu ruta trzeszczy

    czarownica wrzeszczy

    bylica już pęka 

    czarownica stęka

    przyszłyśmy z daleka 

    paluć zioła święte

    nie wezmą nam mleka

    czaruchy przeklęte

    oj dana oj dana

    czaruchy przeklęte

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. Sobótkowa noc. | okropny

Leave a comment

Your email address will not be published.


*