Nocny monopolista – Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej Sp. z o.o.

W Gliwicach istnieje kilkanaście spółek z większościowym udziałem miasta. W sześciu z nich – miasto jest wyłącznym (100-procentowym) udziałowcem. W tej grupie znajduje się PEC – Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Działa na zasadach monopolistycznych, utrzymując się z pobieranych od mieszkańców miasta i lokalnych przedsiębiorców opłat za ogrzewanie mieszkań i lokali użytkowych.

PEC z lotu ptaka 1www.pec.gliwice.pl

Miejska ciepłownia była w przeszłości – co warto nieustannie przypominać – przedsiębiorstwem komunalnym. Pod postacią spółki istnieje od 19 grudnia 1995 roku. Jej prezesem od samego początku jest Rudolf Widziszowski. Całą firmą kieruje on natomiast nieco dłużej – od blisko 20 lat. Jego staż na dyrektorskim stanowisku w PEC jest tylko o niespełna miesiąc krótszy od czasu sprawowania funkcji prezydenta miasta przez Zygmunta Frankiewicza. Dla nikogo w mieście nie jest tajemnicą, że wieczny prezes cieszy się osobistym (wieloletnim!) zaufaniem gliwickiego włodarza.

Czy dobrze mu się wiedzie? Chyba nieźle. W zeszłym roku zarobił w PEC 256.752 zł (brutto). Ciekawe są jednak okoliczności, w których uzyskał takie apanaże. Z zatwierdzonego pod koniec ubiegłego roku oficjalnego sprawozdania z działalności firmy w okresie od 1 lipca 2011 r. do 30 czerwca 2012 r. wynika jasno, że tzw. sezon grzewczy był krótszy o 34 dni od poprzedniego, a produkcja ciepła zmniejszyła się z tego powodu o 8,16%. Myliłby się jednak ten, kto wysnułby stąd – logiczny na pozór – wniosek, że spadły dochody firmy. Wręcz przeciwnie. Spółka odnotowała zwiększony w porównaniu z poprzednim rokiem zysk netto w wysokości 3.505.742,42 (przedtem – zaledwie 1.596.933 zł).

Jak to jest możliwe? Okazuje się, że w firmie monopolistycznej, która z założenia nie ma żadnych konkurentów i nie musi z tego tytułu uczestniczyć w wolnorynkowej grze ekonomicznej, zdarzają się takie właśnie finansowe „cudeńka”. Łatwo je wyjaśnić – ceny ciepła wzrosły w tamtym okresie o 11,6%. Odbiorcy nie mieli nic do powiedzenia, musieli potulnie zgodzić się na podwyżkę opłat. Nie mieli przecież możliwości zmiany dostawcy ciepła i wyboru innej (tańszej!) firmy. Monopolista dyktuje bowiem reguły gry…

Prezes spółki funkcjonującej w takich realiach ma z pewnością liczne powody do zadowolenia. Nie musi się wysilać i podejmować żadnych ryzykownych decyzji. Bez względu na to, co zrobi, otrzyma i tak solidną gratyfikację pieniężną. I to nie tylko w postaci pokaźnej pensji. W ostatnich dniach grudnia ubiegłego roku obradowało tzw. zwyczajne zgromadzenie wspólników PEC. W uznaniu dokonań prezesa przyznano mu – wzorem lat poprzednich – sympatyczną nagrodę roczną (uchwała nr 8/2012). Wielkość kwoty została jednak skrupulatnie utajniona. W dostępnych w Krajowym Rejestrze Sądowym dokumentach spółki nie ma kserokopii uchwały w tej sprawie. Kto i dlaczego uznał, że nie wolno ujawnić szczegółów decyzji o nagrodzie dla prezesa?

Gliwicka ciepłownia działa nie od dziś w uprzywilejowanych warunkach ekonomicznych. Utrzymane w tonie urzędowego optymizmu komunikaty PEC o rosnących z roku na rok zyskach spółki nie powinny jednak zmylić gliwiczan. W rzeczywistości firma boryka się z kłopotami, o których na co dzień nie informuje się opinii publicznej. Na koniec okresu rozliczeniowego 2011/2012 miała spore długi. Łączna suma płatniczych zobowiązań spółki (długoterminowych i krótkoterminowych) wynosiła prawie 17 mln zł, co stanowiło ok. 13% rocznego bilansu PEC. Ogólny poziom zadłużenia firmy osiągnął pułap 13,1%. Występuje niepokojąca tendencja wzrostowa w tym względzie. W poprzednim roku zadłużenie spółki wynosiło 8,3%.

Przedsiębiorstwo próbuje się ratować lokatami bankowymi. W różnych bankach komercyjnych ulokowało w sumie blisko 10 mln zł, oczekując niezbędnych dochodów z takich operacji finansowych. W jednym z banków założono nawet lokatę typu „overnight” (specjalna forma depozytu pieniężnego na okres nocy, co przynosi efekty w postaci odsetek naliczanych za czas nocnego blokowania przez bank pieniędzy zgromadzonych na koncie klienta). Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że 250-osobowa załoga PEC nie wie o tych sprawach. Pracownicy firmy są w dobrych nastrojach, bo nieźle zarabiają. Średnia płaca w ciepłowni – to 5.226 zł miesięcznie (brutto). W porównaniu z poprzednim rokiem – nastąpił wzrost o 6%. Ciepłownicy z Gliwic nie mają więc czym się martwić. Praca w monopolistycznej spółce zapewnia im atrakcyjne profity.

Jej działalność kontroluje 5-osobowa Rada Nadzorcza PEC. Tworzą ją: Andrzej Karasiński (sekretarz miasta), Michał Kotnis (były radny Rady Miejskiej), Tomasz Babiński, MarianBodzenta i Paweł Buchta. Uczestnictwo w pracach tego gremium przynosi im średnio po ok. 3 tys. zł miesięcznie na osobę. Nadzorcy są więc też zadowoleni. Tylko klienci ciepłowni nie mają powodów do entuzjazmu. Z roku na rok muszą płacić coraz więcej za ogrzewanie swoich mieszkań…

Krystyna Długosz

4 Comments on "Nocny monopolista – Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej Sp. z o.o."

  1. marianandrzejczak | 30 lipca 2013 at 9:10 am | Odpowiedz

    Po to istnieją takie spółki.. By były monopolistami.
    Przecież na Wolnym rynku (bez pomocy) miałyby zerowe szanse.
    Prawdopodobnie by upadły lub Prezesiątka i Członki”Rat” Nadzorczych musiałyby brać płacę na chleb i wodę.
    To jednak Gliwicka Strefa Sukcesu wszelkiej maści NAJ naj Menaczerów i Prezesiątek.
    Powtarzam..każda miejska spółka to SSalnia.

    Zresztą Pan Redaktorze uzasadnia moje racje..

    Jeszcze taka mała ciekawostka.

    Słynne GCM pod kreską..o jakże upadłe ,jakże biedne.
    Zapytam czy Prywatny Podmiot w momencie upadku byłby w stanie wypłacać spore uposażenie Prezesom i Radzie Nadzorczej. Chyba tylko kompletny dureń ..
    Dobrze…super…istnieją kontrakty SSalnicze niepodważalne i nie można obniżać i oszczędzać na pensjach
    Należy zmienić te kontrakty jak i cały ten przeklęty SSalniczy System Nadzoru przez Raty Nadzorcze.
    Taki petent jak wymienieni otrzymuje dietę biedaka za nic gdy BOGACZ haruje na Strefie Ekscesu za kanałem za 1900 zeta.
    Ot dostaje ogryzek gdy członki Rat Nadzorczych Jabłko.

    Bodajże w 2009 roku Pan Widziszowski i Barbara Przeworska byli członkami Rady Nadzorczej Szpitala Miejskiego.
    Także Pani Łukowicz Foit z PWiK

    Szpital trafia szlag.. Jak trafia szlag i coś nie wychodzi robi się tak.

    Miasto tworzyć może spółkę i proces Ratowniczy czyli pojenie kasiorką .
    Pensje oczywiście nie spadają a jakże.
    Potem coś się dzieje i podmiot upada ponownie.
    No jak może upadać coś co dokapitalizowano i remontowano.
    Tylko prywatyzacja…no właśnie…

    Z PEC em jest inaczej..
    To złota żyła..

  2. gLIWICKIE pRZESTWORZA | 30 lipca 2013 at 11:57 pm | Odpowiedz

    No ale jak to się PEC boryka z problemami?! Przecież w skład zarządu wchodzi niejaka pani Lukowicz-Fojt, będąca nie tylko specem finansowym naszego ciepłowniczego monopolisty, ale również w kwestiach naszego dawnego szpitala miejskiego Nr 1 – obecnie GCM Sp. z o.o.. Tak fenomenalne osoby, merytorycznie przygotowane do zarządzania naszymi gliwickimi pieniędzmi, nie potrafią sobie poradzić z jakimiś drobiazgami. Niewiarygodne!!! Niech się wreszcie ktoś weźmie za porządek w tych gminnych spółkach, bo jak czytam, że banda niedouków i nieudaczników rządzi się m.in. pieniędzmi z naszych podatków, to aż mnie krew zalewa. A zwłaszcza z powodów ludzkiej bezsilności, jak poradzić sobie z tym frankiewiczowskim folwarkiem „Z”. Gliwiczanie obudźcie się wreszcie, bo nam to miasto do cna rozkradną, ziemie kupują za grosze, łażą po najdroższych stylistach, na bankiety z ELYTĄ, za co? ZA NASZE DO CHOLERY PIENIĄDZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • obserwator sesji | 31 lipca 2013 at 5:31 pm | Odpowiedz

      akurat wspomniana pani Iwona jest, owszem w zarządzie, ale PWiK – czyli wodociągów. W którymś kościele dzwoniło w gliwickich przestworzach. Z resztą komentarza się zgadzam…

      • gLIWICKIEprzestworza | 1 sierpnia 2013 at 11:44 pm | Odpowiedz

        No faktycznie, coś mię się pokręciło (dzięki za zwrócenie uwagi!), ale to jedna szajka, więc, jakby nie ma to znaczenia – Ci też są MONOPL”Y”STAMI i chyba się nawet reklamują na bilbordach Sieci Metropolitarnej 🙂 Oczywiście też za nasze pieniądze… Ręka rękę myje w tym folwarku jednego panoczka. Oj trzeba coś temu wreszcie zaradzić!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*