Obserwator Wyborczy zapytał – odpowiedziałem…

W ramach ciekawie pomyslanej akcji informacyjnej, skierowanej jak mniemam do gliwiczan, zespół Obserwatora Wyborczego rozesłał do wszystkich kandydatów na prezydenta miasta zestaw 6 jednakowych pytań. Nie wiem jak moi konkurenci, ale ja już odpowiedziałem…

1. Proszę wymienić 3 najważniejsze problemy występujące aktualnie w Gliwicach. Jakie proponuje Pan rozwiązania?

Wbrew natarczywie i z wykorzystaniem ogromnych środków lansowanej prezydenckiej propagandzie gliwickiego sukcesu widać wyraźnie, że miasto nie tylko wyhamowało rozwój, ale w niektórych kwestiach zaczyna wręcz odstawać od konkurencji. Problemów jest tak wiele, że naprawdę trudno zdecydować się na „najważniejsze”.

Ale dostosuję się do formuły pytania:

  1. Brak inwestycji w przyszłość przez inwestowanie w potencjał ludzki

  2. Rozdęty system spółek z udziałem gminy, skutkujący całkowitym brakiem społecznej kontroli nad przepływem strumieni finansowych.

  3. Wsteczne rozwiązania urbanistyczne, zarówno w sferze zagospodarowania przestrzennego, jak i komunikacji miejskiej, handlu, życia kulturalnego (w zakresie infrastruktury)

2. W jakim miejscu widzi Pan Gliwice za 10 lat, jakie powinny być najważniejsze kierunki rozwoju naszego miasta?

W najbliższej dekadzie nie wykonamy niestety gwałtownego skoku w przód. Konieczne będzie złagodzenie negatywnych skutków polityki obecnych władz miasta. Przy właściwym gospodarowaniu w latach kolejnych nie niesie to jednak katastroficznych wizji. Sytuacja Gliwic wciąż nie jest zła i należy to wykorzystać. Następną dekadę określiłbym jako czas odchodzenia od snów o potędze w jakimś globalnym wymiarze (prezydenckie WTA, wizyty w Miami i inne operetkowe a kosztowne posunięcia) i stanięcia na nogi jako lidera nawet nie subregionu, ale „własnego” powiatu. Mówiąc wprost – dotąd nie wykorzystaliśmy szans, jakie stwarza dla nas powiat gliwicki. Nie potrafiliśmy wypracować rodzaju społeczno-ekonomicznej symbiozy stymulującej rozwój całego mikroregionu. Z Powiatem Gliwickim łączą nas w sposób widoczny osoba radnej KdGZF i budynek Starostwa Powiatowego. Przy właściwym, ostrożnym, ale elastycznym zarządzaniu finansami Gliwic i gospodarką komunalną możliwe będą w następnej dekadzie również poważne inwestycje, rzutujące na to jak będą rozwijać się Gliwice w dekadach następnych. Szczegóły będą zawarte w programie wyborczym.

3. Jakie pytanie zadałby Pan pozostałym kandydatom, gdyby była taka możliwość? Czy jest Pan otwarty na debatę?

Debata jest naturalną formą rozwiązywania problemów w społeczeństwie dojrzałej demokracji. W Gliwicach obserwujemy coś zupełnie odwrotnego: natrętnie podaje się w każdy możliwy sposób tematy, wokół których ogniskuje się zainteresowanie mieszkańców i konsekwentnie skrywa tematy najistotniejsze dla rozwoju miasta. Do czasu, kiedy zdemaskowałem nieudolność i łamanie prawa przez ludzi mających gigantyczne uposażenia za rzekome kompetencje i przestrzeganie ładu prawnego, tematem tabu było w ogóle dotykanie tych spraw. Gliwice są miastem para debaty publicznej, w której swoje wyreżyserowane role mają media, organizacje itp. To się skończy niezależnie od wyniku wyborów. W tym miejscu deklaruję, że nawet w wypadku wyborczej porażki przełamię zgubny dla miasta syndrom chowania skrzydeł po przegranej. W demokracji najważniejsza jest nie ciągłość władzy, ale ciągłość społecznego zainteresowania sprawami publicznymi.

Sądzę, że będzie możliwość zadawania sobie wzajemnie pytań przez kandydatów. Wtedy one padną i nie będę się obawiał ich zadać. Jak wszystkie konstruktywne pytania, nie mogą one być jednak z góry przygotowane. Muszą być reakcją na kolejne odpowiedzi. Ale najchętniej zacząłbym od takiego samego pytania do każdego: „Dlaczego kandydujesz?”

4. Jaki ma Pan plan na zagospodarowanie Hali Podium?

Wydaje się, że mieliśmy już jedną pochopną decyzję dotyczącą Hali i będzie ona na dekady brzemienna w skutkach. To była decyzja wdania się w tę ekonomiczną awanturę. Powinniśmy się wystrzegać przeforsowania pochopnie kolejnej równie ważkiej, dotyczącej jej zagospodarowania. Rada Miasta w Gliwicach popełniła kardynalny błąd – zanim podjęła decyzję o budowie, powinna poznać plany „zagospodarowania” – symulacje, biznesplany, strategie. Ich przedstawienie było obowiązkiem ekipy Zygmunta Frankiewicza podobnie, jak obowiązkiem Rady Miasta było to wyegzekwować. Odpowiedź w kwestii gospodarowania Halą Zygmunta musi być uważana za kluczową w programie każdego kandydata. Jest po prostu bardzo istotna dla przyszłości Gliwic. Mam 3 różne pomysły na rozwiązanie tego problemu. Znajdą się one w programie wyborczym, który – jak zapowiadałem – ogłoszę 35 dni przed wyborami. Zadecydują ekonomiści i mieszkańcy Gliwic. To nasz wspólny problem, prawdziwe kukułcze jajo zostawione miastu przez obecnego prezydenta, niezależnie od tego, czy odejdzie już teraz, czy dopiero za parę lat.

5. W jaki sposób Pana zdaniem należy rozwiązać problem braku miejsc parkingowych w centrum?

Nie istnieje jeden taki sposób. Jedynym rozwiązaniem będzie tu synergiczny, starannie przemyślany pakiet systemowych rozwiązań w zakresie komunikacji miejskiej i paru innych dziedzin. Tu nie ma jednego lekarstwa, w postaci np. wprowadzenia parkometrów czy podobnych posunięć. Niezbędne jest kompleksowe leczenie głęboko chorego komunikacyjnego kręgosłupa miasta. Nasza terapia została dokładnie opisana w ponad 50 stronicowym opracowaniu, które stanie się załącznikiem do programu wyborczego. W razie wygranej, decyzje w sprawie poprawy sytuacji komunikacyjnej całego miasta powstaną w pierwszym półroczu kadencji. I mam tu na myśli także szeroko zakrojone konsultacje społeczne.

6. Z kim mógłby Pan zawrzeć koalicję, gdyby po wyborach zaszła taka potrzeba?

Zawarłem już jedną i ostatnią koalicję, którą mogę zawrzeć. To koalicja z mieszkańcami Gliwic, do której każdy w dowolnym momencie może przystąpić. Nie stawiam żadnych ograniczeń politycznych, światopoglądowych, czy towarzyskich. Nie wyobrażam sobie, że w razie wygranej w wyborach mógłbym na przykład nie skorzystać z doświadczenia obecnych, sumiennie wykonujących swoje obowiązki urzędników miejskich, pracowników instytucji kultury itp. Ale z drugiej strony sztywne procedury nie mogą hamować dopływu nowych kadr, z wiedzą, wyobraźnią a przede wszystkim społeczną empatią.

Inaczej rzecz ujmując, nie wiem dlaczego poglądy polityczne kogokolwiek miałyby go dyskwalifikować jako menadżera, dyrektora, reżysera czy kogokolwiek innego. Jako prezydent miasta kwestie koalicyjne pozostawię Radzie Miasta. Nie mam żadnych podstaw do sądów, że w tym organie będą istniały jakiekolwiek inne niż merytoryczne kryteria oceny mojej pracy. Zakładam jedynie dobrą wolę 25 radnych, którzy będą pracowali w nowej kadencji. Jeśli wygram wybory, będę prezydentem konsekwentnym ale i w pełni transparentnym. Lecz taka sama transparentność czeka również Radę Miasta. Jedynym sędzią muszą się stać mieszkańcy miasta. To jest do zrealizowania.

2 Comments on "Obserwator Wyborczy zapytał – odpowiedziałem…"

  1. Dziwne, że tych pytań znani nie od dziś smarkaci "obserwatorzy wyborczy" nigdy nie zadali swojemu ukochanemu prezydentowi Frankiewiczowi, a przecież okazji mieli bez liku, wszak są z nim w stałym i bezpośrednim kontakcie. Od paru lat mieli też bez liku okazji, aby konkretne i szczegółowe odpowiedzi prezydenta przedstawić opinii publicznej. Cóż, kiedy za każdym razem członki Klubu Jagiellońskiego w pozorny ruch wprawiają wyłącznie wybory, można spodziewać się jedynie bezproduktywnej koniobijki. 

Leave a comment

Your email address will not be published.


*