Odmieniona przez przypadki

Brak komentarzy, bądź pierwszy

Esencja. Istota kobiecej wrażliwości. Zapisane w strofach doświadczenia każdej kobiety, która żyła, żyje i będzie żyć. Liryka bez pretensji. Refleksja bez żalu. Poezja wnętrza.
Przeczytałem tomik poezji Aleksandry Gajewskiej "przez przypadki".

 

Poszukuję, czytam, rozmawiam. Projekt "Kobiety Bergmana", który będzie miał premierę w marcu, określił kierunek moich intelektualnych i emocjonalnych peregrynacji.

"Nie ma przypadków…" napisała mi w dedykacji poetka, przekornie kontestując tytuł, który sama wybrała. I ja jej wierzę – nie ma. Sama zagra przecież w drugiej części projektu – w spektaklu "Po próbie", wg sztuki Ingmara Bergmana. Gdyby nie to, nie przeczytałbym jej wierszy. Gdybym nie przeczytał, nie znalazłbym tekstów, które wręcz perfekcyjnie wpisują się w ten projekt. Definiują stany, sytuacje, zachowania i emocje, o których rozprawiał Bergmann w swoich dziełach, ktore spuentował w bardzo osobisty sposób dramaturg Nikolai Rudkowski, autor tytułowej sztuki "Kobiety Bergmana", i które chcę pokazać ja sam w obu składających się na projekt spektaklach. Poezja Aleksandry Gajewskiej okazała się być znakomitym kontekstem dla tych zamierzeń.

Gajewska, sama będąc aktorką, zawarła w swoich wierszach wiele teatralnych aluzji, Jej artystyczne doświadczenia determinują również sposób budowania wierszy, kompilacji obrazów, które tyleż precyzyjnie definiuje słowem, co otwiera niedookresleniem dla naszych wewnętrznych kreacji. Każdy z wierszy-aktów, będzie inaczej przeżyty przez czytelniczkę-aktorkę. Inaczej zagra go ona w sobie, wykorzystując całe instrumentarium własnych "przypadków".

Świadomie piszę o tym, że adresatką tych wierszy jest kobieta. To liryka tak bardzo kobieca, że aż bezwstydna w czasach, kiedy od artystów – zarówno na scenie, jak i na kartce papieru – oczekuje się, nie!, wręcz się wymaga – redefinicji wszystkiego, w każdej możliwej dziedzinie. Żąda się od nich relatywizowania płci, uczuć, prawdy… Prawda Aleksandy Gajewskiej jest tak oczywista, że aż zawstydzająca.

Kiedy czytałem te wiersze, zdawało mi się chwilami, że to swoisty poetycki modlitewnik do samej siebie – zbiór konstatacji, afirmacji, manifest pogodzenia się z tym co robią z nią "przypadki", ale również pełnej, czynnej gotowości na "Coś", co przyjdzie. Lub nie… A tymczasem ostatnie słowa tomu nie pozostawiają złudzeń – "czas płynie". I właśnie w tym upływającym czasie rozpina się kobiecość, prześlicznie (jakie niemodne, "niekrytyczne" słowo, nieprawdaż?) zdefiniowana przez Aleksandrę Gjewską. Szarpana wiatrem, kiedy czas się burzy, głaskana czule, kiedy płynie leniwie, jakby obojętny, jak u Leśmiana, jakby dał nam wszystkim czas na nasze małe szczęścia… W tej kobiecości jest czas na miłość, na macierzyństwo, na rzeczy wzniosłe i małe podłostki, na całe to skomplikowane człowieczeństwo w jego kobiecej wersji, determinowane przez czynniki, z których człowiek-mężczyzna zwyczajnie nie zdaje sobie sprawy.
I nagle pomyślałem, że Bergman po prostu wykadrował elementy tej kobiecości, z której spowiada się, do której przyznaje się Gajewska. On je ubrał w czerń i biel Prześwietlił ostrym światłem reflektora, rozmył tam, gdzie trzeba. Mała dygresja – znakomicie ilustrujące wiersze fotografie autorki, wykonane przez Grzegorza Cinkowskiego, też są czarno-białe!. Prawdy trzeba szukać gdzieś pomiędzy wierszami z tomu "przez przypadki" a  bergmanowskimi sytuacjami skrajnymi. Cieszę się, że już wkrótce ze wspaniałymi aktorkami i aktorem będziemy jej szukać wspólnie.
Czy poezje Gajewskiej powinni czytać mężczyźni? Ci, którzy "dzielą przez przypadki"? Tak, oczywiście. Być może wtedy będą ostrożniejsi? Wrażliwsi? Czy to w ogóle możliwe, czy mamy do czynienia z pewną formą energii niezbędnej dla istnienia świata i człowieka, jakiego znamy? Antagonizmy definiują i ożywiają naturę. Człowieczeństwo nie jest inne. To jednak problem na inne okazje.
Nie piszę nic o formie. Celowo. Aleksandra Gajewska, jako świetna aktorka, ma doskonałe wyczucie miejsca formy w artystycznej kreacji. Doskonale rozumiem jej intuicję. Przerost formy wcale nie elitaryzuje teatru czy poezji, on je po części odbiera człowiekowi. I pozwolę sobie tu na pewną konstatację. Forma, którą wybrała poetka-aktorka jest kunsztowna, choć daleka od poszukiwań "nowego", "oryginalnego", aluzyjnego do bólu i tyleż niezrozumiałego. Dzięki temu podarowała nam tomik wierszy wspaniale, szlachetnie lirycznych. I prawdziwych. A forma bardzo łatwo szkodzi prawdzie. Miejsce formy zajęła w tym tomie kompozycja, jakże teatralna, jakże droga Gajewskiej. Być może tym, co teraz napiszę, sprawię autorce największy dla niej komplement. Tom "przez przypadki" to bardzo dobry spektakl, który "przez przypadek" nie zagrała, ale zapisała.

Polecam z przekonaniem wiersze Aleksandry Gajewskiej z tomu "przez przypadki" (Wydawnictwo Śląsk, Katowice 2010) – może gdzieś jeszcze do kupienia…

A na zachętę:

Zanim mnie zmienisz w czas przeszły
dokonany
Odmień mnie
Przez przypadki
Dla ciebie O tobie Z tobą

Dariusz Jezierski

Be the first to comment on "Odmieniona przez przypadki"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*