Odmroziło chłopa…

Brak komentarzy, bądź pierwszy

 

No to odmroziło Go, odmroziło chłopa. Wprawdzie przed zimą odmroziło, ale lepsze to, niż wcale. Odmroziło tego Jezierskiego wreszcie i wierzę, że nie „na trochę” a przynajmniej na całą zimę.

A już myślałem, że zaginął w tej głuszy leśnej, pięknej ale głuszy jednak, że zdziczał w tych bukowych ostępach.

Nie, nie żebym nie dostrzegał innych, a owocnych Jego wysiłków, nie żebym nie dostrzegał zalet tego co zrobił, a raczej wespół z uroczą Anią Maksym zrobili, ale brakowało mi Go tutaj w tym Infoposterze, bom już myślał, że ten Infoposter zdechł już i podzwonne nad nim odprawić można – a byłoby szkoda …

Więc kiedy 1 listopada sympatyczny a okolicznościowy tekst się ukazał, a następnie 17-go Cerewickiej poświęcony, tom uszami zastrzygł, a kiedy dorzucił dwa teksty sympatycznym Gruzinom z kolei poświęcone, a w tym, choć pośrednio tylko, prześlicznej Tamri Okhikyan, tom już „ogonkiem” zaczął machać, wesoło jak najbardziej.

Ostatni tekst Jezierskiego jest recenzją z premiery „Wiśniowego sadu” Czechowa, na deskach „Teatru Nowego” w Zabrzu zagranego, w reżyserii Davida Mgebrishvili, ze scenografią właśnie tej ślicznej Tamri Okhikyan. Tekst profesjonalny i fachowy, nieźle napisany z osobistymi odczuciami, a może i preferencjami. Dla mnie może za mało w nim tej „literaturki”, o której niżej, ale może nie o nią autorowi chodziło, a nawet na pewno nie o nią. Odbieram to dobrze, już chociażby z racji konieczności promowania tego typu inicjatyw, promowania sztuki.

Osobiście nie czytam nigdy żadnych recenzji, ni teatralnych, ni filmowych, ni literackich, czy innych sztuk dotyczących, bo szczerze mówiąc i po prawdzie „niewiele mnie obchodzi”, co sobie ten czy inny autor, o tym czy innym wydarzeniu myśli, czy też jak je odczuwa, odbiera i w ogóle. To tak niby co do zasady mam, no może z wyjątkiem jednym i tylko jednym, a mianowicie gdy owe recenzje „literaturką fajną są”, albo tę w nich dostrzegam. Tylko wtedy. Tak się składa, że nawet w tej „fajnej literaturce” tę właśnie tylko widzę, ową „zabawę słowem”, kompozycję zdań, filuterność i finezję wypowiedzi, a urok osobisty autora wyrażający, czy po prostu jego talent. To cenię najbardziej choć oczywiście z mojego i tylko mojego punktu widzenia, no bo ja inaczej.

Obraz sztuki, teatru, filmu, literatury odbieram indywidualnie i wg swoich potrzeb, i mojego gustu, i moje własne jej widzenie sobie buduję, i na własne potrzeby, więc jej innych powidoków nie potrzebuję, już chociażby dlatego, że mi moje burzy lub co najmniej zakłóca. Tak u mnie zawsze i nie widzę potrzeby zmieniania tego, bo i po co.

Co tam inni sobie o tym myślą, jak to przyjmują czy konsumują zwisa mi i powiewa, podobnie jak to, czy komu smakuje czy nie, to co mnie smakuje.

Nie oznacza to, że inne opinie lekceważę, ale dla mnie nie mają większego znaczenia.

Nie mam też zwyczaju dyskutować o czyichś gustach, upodobaniach i preferencjach jakich, bo to prywatna i niejako osobista sprawa jest, o ile oczywiście taki ktoś nie próbuje mnie do swoich smaczków przekonywać, o ile nie próbuje nieść mi swojego kaganka oświaty czy kultury, o ile po chamsku nie próbuje innych do swych racji przekonywać i ze swoim smrodem się narzucać.

Nie przypadkiem to piszę, a nawet świadomie całkiem, bo czasy mamy dupiate i nieodparcie odczuwam, że w tychże, ten czy inny albo ci lub inni, z uporem maniaka próbują mnie wyruchać, i to bez mojej aprobaty, a najczęściej z ukrycia.

Tego nie lubię, bo pewnie nikt albo większość tego nie lubi, więc wyjątkiem nie jestem.

Czasy dupiate zatem są, więc z dziur wyłażą gryzonie różne, gdzie przeżywały swój twórczy uwiąd i od dawna zresztą, i zaczynają wokół siebie aureolę tworzyć, aureole wielkości i geniuszu z „rodzinami” klakierów oczywiście, a totalną krytyką, zgodnie z obowiązującym schematem, że ”przez poprzednie 8 lat … itp., itd.” władzuni w dupę włażą, licząc na dostrzeżenie czy okruch jaki. Pewnie trzeba by ich palcem wytykać, bo psujami najczęściej są, ale z drugiej strony to palca na nich szkoda, tym bardziej, że i „władza” też ich olewa, bo tak naprawdę, to żadna władza lizusów nie lubi, bo niepewni są, choć potrzebni na trochę czasem.

Można by im czasem, z dobrego serca poniekąd, przytoczyć to powiedzonko Marszałka : „ że raz się sk …, to i … ,itd.”, ale czy zrozumieją, czy to do nich dotrze.

I może dlatego potrzebny jest ten portal, już chociażby dlatego.

Więc powoli zaczynam wierzyć, choć powoli jeszcze, że znów pojawią się teksty Lubowskiego, które lubię, że znów pojawi się Lubina ze swoją „belferszczyzną” sympatyczną, choć czasem denerwującą, a i inni też się pojawią, że o samym Jezierskim nie wspomnę.

Że pojawią się i „dyskutanci” ze swoimi komentarzami, że „sss9”, że „reasuma” i inni też, że będzie można termu i owemu dokopać czy samemu oberwać, że powróci wszystko, co stanowi o życiu portalu, co jego życiem jest.

Że portal nie zdechnie.

Więc wierzę, że powróci …

Więc może tego Jezierskiego odmroziło już …

Odmroziło na dobre …

Gleiwitzer49

Be the first to comment on "Odmroziło chłopa…"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*