Odpowiadam prezesowi Kosmolowi

3 komentarze

Wczoraj opublikowałem "Wezwanie do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych" w związku z moją Skargą do Prezydenta Miasta z 29 sierpnia 2016 roku (http://info-poster.eu/gliwickie-spolki-znowu-lamia-ustawe-antykorupcyjna/)

Dziś publikuję swoją odpowiedź na absurdalne zarzuty:

Szanowny Panie,

w piśmie datowanym 30.09.2016 roku wezwał Pan, prawodpodobnie mnie, do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych. Piszę iż „prawdopodobnie mnie” z przyczyn, o których wspomnę pod koniec tego pisma.

Przyjmijmy jednak, że mimo wszystkich wątpliwości, to ja jestem adresatem Wezwania. Dzięki temu będę miał podstawy, by odnieść się do niektórych użytych przez Pana sformułowań w charakterze adresata zarzutu „naruszeń pańskich dóbr osobistych w postaci dobrego imienia, godności oraz czci.”

Przede wszystkim pozwolę sobie zwrócić pańską uwagę na fakt, że wymieniane przez Pana rzekomo różne dobra osobiste (to jest dobre imię, godność i cześć), to zgodnie z art. 23 kodeksu cywilnego właśnie cześć (w której to możemy ewentualnie zawrzeć takie pojęcia jak dobre imię i godność).  Uporządkuje to trochę pojęcia i pozwoli mi się precyzyjniej odnieść do całkowicie bezpodstawnego zarzutu.

Żaden z moich przedstawionych w dobrej wierze zarzutów nie godzi w Pana cześć, to jest nie podaje w wątpliwość Pana dobrego imienia, działania w dobrej wierze, tudzież w żaden sposób nie poniża Pana w oczach opinii publicznej. Staje się to oczywiste dla każdego, kto bez zbędnych w tym przypadku emocji przeczyta treść mojego pisma do prezydenta miasta Zygmunta Frankiewicza z 29 sierpnia 2016 roku.

Dłużej muszę się jednak zatrzymać nad następującym passusem z Pana Wezwania (zachowuję brzmienie oryginalne):

Informacje zawarte w treści Pańskiego pisma z dnia 29 sierpnia 2016 r. stanowią swoiste pomówienie i godzą w godność, dobre imię i cześć mojej osoby. Tym samym stawiając moją dotychczasową pozycję społeczną, dyskredytując mnie w środowisku Urzędu Miasta, Politechniki Śląskiej  i  Gliwic.

Całkowity bałagan pojęciowy i nieład językowy tego jednego fragmentu stawiają pod znakiem zapytania wartość całego Wezwania, gdyż zdaje się iż nie wie Pan sam, czego to rzekomo broni i czego się domaga. Zacznę od tego, że w polskim systemie prawnym nie istnieje pojęcie „swoistego pomówienia”. Skoro poczuł się Pan zmuszony dodać ten wielce wymowny przymiotnik do słowa „pomówienie” znaczy to ewidentnie, że o żadnym pomówieniu nie może być mowy. I oczywiście mowy nie ma. Nie wiem również gdzie stawiam Pana dotychczasową pozycję. Mógłbym w jakichś zakładach, albo na szali czegoś, ale mniemam iż nie o to Panu chodziło. Oświadczam również, że mam małą wiedzę o środowiskach Urzędu Miejskiego (nie „miasta” jak Pan pisze, a poprawność w zakresie terminologii w tego rodzaju korespondencji powinna być regułą) czy też Politechniki Śląskiej, zatem moje możliwości dyskredytowania Pana w tych „środowiskach” są znikome. O dyskredytowaniu zaś Pana w „środowisku Gliwic” również nie może być w tym przypadku mowy.

 Oczywiście w kontekście powyższego nie mogę zadośćuczynić Pana wezwaniu do zaniechania rzekomego naruszania Pana dóbr osobistych i niezwłocznego usunięcia wpisu ze strony www.info-poster.eu.

Także i to postaram się uargumentować precyzyjnie. Przede wszystkim publikacja ma charakter dokumentu (to oficjalna, podlegająca ustawie o dostępie do informacji publicznej skarga na działania osoby publicznej, wymienionej z nazwiska. W takim przypadku nazwisko nie podlega ochronie danych osobowych). Po drugie przedstawione w niej zarzuty są oparte na wykładni konkretnych przepisów prawa, podparte mogą być w każdej chwili łatwymi do zweryfikowania dowodami, w postaci zapisów w dokumentach KRS. Po trzecie wreszcie, wskazując na konkretne zarzuty w żadnym miejscu nie wypowiadam się o Pana działaniach w sposób ocenny, czy wartościujący, a jedynie w jednym i to uzasadnionym przypadku napisałem, że „w tym przypadku mamy jednak do czynienia z przynajmniej korupcjogennymi powiązaniami”. Potwierdzam niniejszym, że ta kwestia stanowczo musi zostać starannie zbadana i wyjaśniona. Co więcej, stwierdzę raz jeszcze, że jest sytuacją nie do przyjęcia, że cztery zajmujące w spółce z większościowym udziałem gminy prominentne stanowiska osoby (w tym prezes spółki) zakładają całkowicie prywatną spółkę, pracującą w tej samej branży i mającą siedzibę w tej samej lokalizacji co wspomniana spółka z udziałem gminy. To sytuacja w sposób oczywisty korupcjogenna i postaram się to Panu wyjaśnić w kolejnym, tym razem bardziej rygorystycznym i inaczej zaadresowanym piśmie.

Teraz pozwolę sobie wyrazić swoją opinię w kwestii Pana zachowania, podającego w wątpliwość  Pana czyste intencje. Wyjaśnienia te należą się osobom, które być może będą śledzić całą sprawę. Otóż, mając właśnie na uwadze dobre praktyki, kwestie etyki i kultury osobistej, przed wysłaniem wspomnianego pisma z 29 sierpnia 2016 roku i jego publikacją na łamach Info-Postera, przesłałem go na adres dyrektora Jacka Kotry i uzyskałem zapewnienie, że także Pan je otrzymał. Dałem Panom tym samym możliwość skorzystania z prawa do zabrania głosu i ewentualnego skorygowania zawartych w piśmie informacji, z której to dyrektor Kotra skorzystał, jak sądzę ku zadowoleniu obu stron. Pan nie tylko z takiej możliwości nie skorzystał, ale nawet nie zwrócił się z jakże oczywistym w sytuacji gdy jest Pan przeświadczony o naruszaniu jego dóbr osobistych żądaniem zaprzestania tychże naruszeń.

Mamy zatem do czynienia z sytuacją, w której przez miesiąc nie przeszkadzało Panu zupełnie rzekome naruszanie dóbr osobistych, a ze swoim Wezaniem zwrócił się Pan do mnie dopiero po wysłaniu do mnie pisma, w którym rzecznik prezydenta miasta w jego imieniu odpowiedział na moje zarzuty (26.09.2016). Nadmienię, że w sposób dalece niewystarczający, o czym jednak przekona się Pan wkrótce, jako jeden z adresatów mojej odpowiedzi.

Niestety, opisana sytuacja każe mi wątpić  przede wszystkim w Pana pewność, co do zarzutów względem mnie, które są po prostu formułowane w sposób koniunkturalny i bynajmniej nie wynikają z Pana urażonej godności własnej.

Kończąc, pozwolę sobie jeszcze sformułować własną opinię, co do sposobu, w jaki zwrócił się Pan do mnie poprzez swoje Wezwanie. Zwykła niechlujność przy jego pisaniu, widoczna w tak wielu miejscach, świadczy w sposób ewidentny o lekceważeniu mojej osoby, wyrażonym w oficjalnym piśmie, wysłanym do mnie w oficjalnej sprawie. Nie będąc tak wrażliwym jak Pan, składam to raczej na karb ewentualnych braków w kulturze osobistej. Swój szczytowy wyraz znalazły one w pomyleniu przez Pana płci adresata. Wydaje mi się, że byłbym w stanie udowodnić, że kategorycznie określana przeze mnie tożsamość płaciowa jest moim dobrem osobistym. Nadmienię też, że to Pan sugeruje w swoim piśmie moją nierzetelność (rzekome niesprawdzenie stosownych przepisów) oraz oskarża mnie o czyny karalne (to jest pomówienie) w sposób absolutnie bezpodstawny.  

W opisany przeze mnie sposób to właśnie Pan dyskredytuje swoją osobę, wystawiając na szwank swoje dobre imię. Czyni to Pan być może nieświadomie, ale w sposób przynoszący Panu ujmę i nie licujący z powagą stanowiska, które Pan zajmuje. Zgodzę się – to może również dyskredytować Pana w różnych środowiskach.

Dariusz Jezierski

 

3 Comments on "Odpowiadam prezesowi Kosmolowi"

  1. cześć jego dobremu imieniu i godności. cześć.

  2. dziwie się że takich ludzi się nie zamyka. GLIWICKI UKŁAD – jest jednak silny

  3. Panie Darku, rzadko się z Panem zgadzam (w zasadzie prawie wcale), ale w tym przypadku popieram w stu procentach – niechlujność, niedokładność czy też nieprecyzyjność w oficjalnych pismach każdego typu, to powinna być podstawa do wyrzucenia go do kosza bez komentarza. Też uważam to m.in. za brak szacunku do adresata.

     

    Pozdrawiam

Leave a comment

Your email address will not be published.


*