… omnia sancta de Sancto …

Brak komentarzy, bądź pierwszy

… omnia sancta de Sancto … co nasi poetycko przetłumaczyli jako „zamiatanie pod dywan” raczej – nasi, ale nieobecni już od paru miesięcy.

Nasi obecni, to z kolei, marne szanse mają by „odwrotne” powiedzonka lub przysłowia tworzyć, a już w łacinie na pewno.

O ile „nasi nieobecni” zamiatali wsio pod dywan, o tyle „nasi obecni” wsio spod dywanu wymiatają. Pół biedy, gdyby „owo” spod dywanu wymiecione, w worek odkurzacza się dostawało, gdzie jego miejsce. Niestety „owo spod dywanu” hołubione jest i za świętość traktowane, choć przecie śmieciem jest. Tak się bowiem składa, że Polacy nawet śmieciom nie dadzą spokoju, albo właśnie śmieciom.

Śmieci w Polsce, jak nigdzie w Europie, nabierają cech dynamicznych i są w ciągłym ruchu – pod dywan, spod dywanu, pod dywan i spod dywanu … i tak w kółko.

Owo zamiatanie i wymiatanie trwa już pewnie 1000 lat, a nawet 1050, jak to ściśle niektórzy wyliczyli, czemu dali wyraz w Poznaniu pod hasłem „… jedno państwo, kościół i jeden chrzest …” głosem Dominka Górnego, chłoptasia w przyciasnym i niemodnym paltociku. Owo „ … jedno państwo, itd. …” kojarzy mi się nieodmiennie z pewnym „Ein Volk, Ein Reich, usw …”, ale może mam zboczone skojarzenia.

102

Niezłą „miotłą” w tym „narodowym wymiataniu” jest i Pan Prezydent (w skrócie PAD), który „z narażeniem życia” przemieszcza się po całym kraju, śmieciom błogosławieństwa udzielając i rodaków karmiąc patriotycznymi mowami, „z głowy” czyli bez kartki podawanymi.

Owo wymiatanie i urzędowa rewitalizacja różnych „historycznych odpadów”, poprzedzona jest nieodmiennie przenajświętszą mszą za Śmiecia lub Ojczyznę, bo …bo Polacy za Ojczyznę wolą modlić się, niż dla Niej rzetelnie pracować, czy też twórczo Jej służyć, zapominając, że już dawno temu Pan Bóg sarknął, bodaj do Styki, malarza patriotycznego i Polaka jak najbardziej: „ …ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze…”.

Okazji przeróżnych do wymiatania lub odkurzania jest ci u nas wiele, a nawet bez okazji, to też okazja.

3 maja, jak co roku, ma miejsce ogólnonarodowe odkurzanie „pewnej konstytucji”, wirtualnej raczej, jak się to dziś mówi, ale dla nas najpierwszej choć na świecie drugiej.

Odkurzaniu tejże nieodmiennie, oprócz rzeczonych mszy „za … w imię … lub dla …”, towarzyszyć będą patriotyczne marsze, z najwznioślejszymi przemowami i … i oczywiście zmiecionymi „w kupę” na tę okoliczność „kombatantami”, co się byli przez rok po kątach rozleźli. Hukną pewnie i działa jakie i pieśni stosowne o tym „…jak to poszli nasi w bój bez broni …” i takie tam różne, a generały maści wszelakiej, po wciągnięciu brzuszysk, walić będą obcasami jak trza i salutować, salutować, salutować …

Szkoda tylko, że znakomita większość tej patriotycznej gawiedzi pojęcia nie ma co świętuje, bo owej „świętej konstytucji” nie zna, bo nie przeczytała jej nawet, o zrozumieniu nie marząc – ale tak to już u nas niestety jest i inaczej raczej nie będzie. … Od środy wszystko znormalnieje, przynajmniej do następnej okazji jakiej …

103

A gdy już surmy bojowe ucichną, „kombatanci” w lacie codzienne i szlafroki wskoczą, generały i inne vipy wrócą do urzędowego lenistwa, to … to po cichutku zacznie się, poniekąd już trwające, delikatne zamiatanie pod dywan niezliczonych a niespełnionych i niespełnialnych obietnic, którymi obficie raczyła nas przed wyborami „zwycięska opcja”, dziś „dobrą zmianą” się mianująca …

Rozlegnie się delikatne, znane od dawna i jakże miłe polskiemu uchu – szuru, buru, szastu, chlastu i inne szu, szu …

Bo …

… omnia sancta de Sancto …

Gleiwitzer49

Be the first to comment on "… omnia sancta de Sancto …"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*