Oświadczenie Jacka Krzyżanowskiego

ODRAŻAJĄCY, BRUDNI, ŹLI

Członkowie Obywatelskiego Komitetu Referendalnego byli przez kilka miesięcy agresywnie atakowani przez zwolenników obecnego prezydenta miasta. Tym działaniom przyświecał jeden cel – poniżyć i zdyskredytować w oczach mieszkańców Gliwic członków grupy referendalnej, przedstawić ich jako znienawidzone grono „odrażających, brudnych i złych” i w rezultacie skompromitować ideę całego przedsięwzięcia. W różnych mediach, ale głównie na stronie internetowej www.stopreferendum.pl, prowadzonej przez Marka Jarzębowskiego – rzecznika prezydenta miasta, Zygmunta Frankiewicza, podjęto próby przedstawienia mnie jako działającego w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku tajnego współpracownika katowickiej Służby Bezpieczeństwa PRL.

Nie mogłem pozostawić bez odzewu tych napastliwych i oszczerczych publikacji. Niezwłocznie podjąłem przewidziane prawem kroki w celu udowodnienia swojej niewinności. Skierowałem do sądu akt oskarżenia przeciwko właścicielowi portalu, zarzucając mu znieważenie i zniesławienie mojej osoby. Przede wszystkim jednak złożyłem w sądzie wniosek o autolustrację, do którego dołączyłem oświadczenie, iż nie byłem żadnym tajnym współpracownikiem służb specjalnych PRL. Sąd uznał moje prawo do autolustracji i wszczął stosowną procedurę.

Niezależnie od tych działań uzyskałem dostęp do moich akt znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej. Ich lektura utwierdziła mnie tylko w przekonaniu co do słuszności mojego postępowania. Treść tych akt wskazuje bowiem w oczywisty sposób, iż:

– Służba Bezpieczeństwa już w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku inwigilowała mnie, gromadząc potrzebne jej informacje i kontrolując moją korespondencję. Nie miałem pojęcia, że takie działania były wobec mnie prowadzone, a ich efektem stało się nawet założenie przez SB personalnej teczki z dokumentami na mój temat,

– w roku 1983 byłem kilkakrotnie wzywany przez funkcjonariusza SB w celu udzielenia informacji o moich poczynaniach jako pełnomocnika Józefa Pieniążka, zamieszkałego w Londynie pomysłodawcy utworzenia w Gliwicach tzw. „firmy polonijnej”,

– z funkcjonariuszem SB kontaktowałem się wyłącznie po otrzymaniu pisemnych wezwań do obowiązkowego stawiennictwa w siedzibie Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach,

– nie podpisałem żadnego zobowiązania do współpracy z SB, jak również nie podpisałem żadnego dokumentu jako T.W. „Michał”,

– funkcjonariusz SB zaniechał wysyłania do mnie kolejnych wezwań i skierował moje akta do archiwum, gdy okazało się, że Józef Pieniążek nie uzyska zgody na założenie firmy w Polsce, a ja odmówiłem udzielania jakichkolwiek informacji na inne tematy.

W ostatnim czasie uzyskałem także niezbite dowody potwierdzające istotne okoliczności w tej sprawie. Wynika z nich, że:

nie podpisałem żadnego dokumentu jako tajny współpracownik SB – T.W. „Michał”, co potwierdzają dwie niezależne ekspertyzy grafologiczne biegłych sądowych,

widniejący pod jednym z dokumentów podpis „Michał” został w rzeczywistości sporządzony przez funkcjonariusza SB, z którym rozmawiałem o sprawach dotyczących firmy polonijnej,

zgromadzone przez „bezpiekę” dokumenty są w istocie wyłącznie pismami kierowanymi w przeszłości przeze mnie do dawnego Wydziału Handlu i Usług Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach, a także moimi licznymi wnioskami o wydanie paszportu.

Dokumenty te zostaną przedstawione sądowi jako dowody w moim procesie lustracyjnym. Decyzję o publicznym upowszechnieniu tych informacji podjąłem w przekonaniu, iż mieszkańcy Gliwic mają prawo wiedzieć, jaka jest rzeczywista zawartość moich akt znajdujących się w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Informacje te są tylko niewielkim, choć znaczeniowo istotnym, uzupełnieniem ich oceny dokonanej przez historyka i badacza dziejów PRL, Andrzeja Jarczewskiego, w jego artykule pt. „Krzyżanowski nie współpracował z SB”, który ukazał się na łamach 5 numeru gazety „Gliwiczanie Razem” (dostępnej także na stronie www.zmiengliwice.pl). Mam nadzieję, że m.in. ta wiedza, ujawniająca, jakimi nikczemnymi metodami posługują się zwolennicy i bliscy współpracownicy obecnego prezydenta miasta, pomoże jego mieszkańcom podjąć decyzję, w jaki sposób głosować w niedzielę, 16 września 2012 r. Samo życie wykaże bez wątpienia, kto tak naprawdę okazał się w całej tej sprawie „odrażający, brudny i zły”. Pomysłodawcy i autorzy medialnej kampanii zniesławiania mnie muszą się liczyć z prawnymi konsekwencjami swojego postępowania…

Korzystając z okazji oświadczam również, że nie zamierzam ubiegać się o fotel prezydenta miasta, a moim jedynym celem jest przyczynić się do tego, aby Gliwice stały się miastem przyjaznym i pełnym perspektyw dla wszystkich mieszkańców…

Jacek Krzyżanowski

1 Comment on "Oświadczenie Jacka Krzyżanowskiego"

  1. „…Nie mogłem pozostawić bez odzewu tych napastliwych i oszczerczych publikacji. …”

    Jak brak argumentów merytorycznych ,to się sięga po teczki- nawet te puste …
    A MOJE DZIECI BARDZIEJ OD TEGO CO BYŁO WCZORAJ, INTERESUJE CO BĘDZIE JUTRO…
    18, 21 LAT

Leave a comment

Your email address will not be published.


*