Oświadczenie w związku z odpowiedzią Krystiana Tomali

20 komentarzy

Pan Krystian Tomala w swojej odpowiedzi (http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=53361) napisał o intencjach, które miały nim kierować, gdy zwrócił się do mnie z propozycją rozmowy. To jego opinia. Intencje mają jednak to do siebie, że muszą być odbierane w kontekście aktualnej sytuacji i wielu różnych czynników. Niestety, na ewentualne osobiste kontakty między mną i panem Tomalą rzutuje to wszystko, co dzieje się od prawie roku w związku z moimi działaniami związanymi z patologiami w funkcjonowaniu gliwickich spółek z udziałem miasta. Przypomnę, że dotyczy to bezpośrednio także pana Krystiana Tomali, który zasiada w radzie nadzorczej Śląskiego Centrum Logistyki. Dodatkowym kontekstem był tu fakt, że kilka dni przed telefonem z sekretariatu pana zastępcy prezydenta miasta zapowiedziałem – i podtrzymuję to nadal – że zwrócę się do prokuratury z wnioskiem o wznowienie postępowania przeciwko niemu w związku z podejrzeniem przestępstwa o charakterze korupcyjnym.

Wspomniane okoliczności są w moim mniemaniu wystarczające, aby – nad czym ubolewam – nie mogło w naszych ewentualnych wzajemnych kontaktach dochodzić do form tak dalece uproszczonych. Pozostaje to zresztą w interesie obu stron.

ja i-p

Dodam jeszcze, że telefon z sekretariatu Pana Krystiana Tomali zbiegł się w czasie z inną, opisaną przeze mnie próbą „mediacji”, a równocześnie na forach internetowych pojawiły się komentarze, niedwuznacznie sugerujące, że jestem podporządkowany UM i wykonuję – za wynagrodzeniem – jego polecenia. Wszystko to sprawiło, że natychmiast po telefonie Pana Krystiana Tomali, poinformowałem o nim kilka osób (między innymi redaktora Fabrykowskiego) i oznajmiłem, że z racji tego, że kultura stanowi wciąż podstawowy obszar moich zainteresowań, nie odmówię spotkania, ale zaraz po jego rozpoczęciu na portalu Info-Poster.eu ukaże się automatycznie opublikowana informacja, że takie spotkanie właśnie trwa.

Jest mi niezmiernie przykro, iż mamy do czynienia z sytuacją, w której tego rodzaju środki ostrożności stają się normą. Niestety, zważywszy na nasilającą się kampanię opartą na wspomnianych wyżej pomówieniach jestem przekonany, że postąpiłem właściwie decydując się na nie i wydając w tej sprawie oświadczenie.

Odniosę się jeszcze do sugestii Pana Krystiana Tomali, że moja wypowiedź była emocjonalna. To absurd, zważywszy że miała charakter oświadczenia, a zatem przemyślanej i zredagowanej wypowiedzi. Sugeruje pan zastępca również, że moja wypowiedź zawierała obraźliwe insynuacje. Pozostaje mi wyrazić zdziwienie, że Pan Krystian Tomala nie dostrzega, iż złożoną przez niego propozycję, w opisanym wyżej kontekście również mogłem odebrać jako obraźliwą.

Na koniec informuję, że w żadnym razie nie uchylam się od dyskusji na wspomniane przez Pana Krystiana Tomalę tematy. Swoje refleksje pozwolę sobie wyrazić na piśmie. Dla ich merytorycznej oceny konflikt, w którym się ewidentnie znajdujemy, nie może mieć najmniejszego znaczenia.

Dariusz Jezierski

20 Comments on "Oświadczenie w związku z odpowiedzią Krystiana Tomali"

  1. Okazuje sie, ze to sa podpuchy ktore maja skompromitowac Jezieskiego jako tego co gra na dwie strony. Niech sie nie dziwi, ze w slad za tym rosiewane sa insynuacje na temat jego rzekomej dzialalnosci agenturalne.
    ma nauczke, bo z pewnymi ludzmi nie wolno sie nawet mijac na tym samym chodniku, a przyjmowac zaproszenie na jakies tam rozmowy albo chadzac na piwo jak pewien radny z PO z wiceprezydetem, to juz szczyt glupoty. Z tymi ludzmi nie wolno sie zadawac nawet we snie.

    • Z jednym drobnym zastrzeżeniem – insynuacje zaczęłyby być rozsiewane już wcześniej. To po prostu jedna z metod zwalczania wszystkich, którzy nie są jednomyślni z jedynym właściwym podejściem do świata i życia 😉 No i może jeszcze uwaga: spotkania, rozmowy, konsultacje to normalny sposób działania i naturalna konsekwencja demokracji. Bojkot wszystkich i wszystkiego, to raczej pasywna forma rywalizacji. Wystarczy spojrzeć na technikę „niedostrzegania” i „ignorowania” stosowaną przez UM w podnoszonych przeze mnie sprawach. Jest, owszem, do pewnego momentu skuteczna, ale całkowicie pasywna. W efekcie musi doprowadzić do kompromitacji osób, które ją stosują i zaprzepaściły w ten sposób szansę wyjścia z twarzą z tej katastrofy.

      • Czyms innym jest ignorowanie, albo lekcewazenie kogos z kim sie jednak jakos liczymy, kogo uwazamy za przeciwnika, bo takie zagranie go w ten sposob wlasnie definiuje, jako godnego gracza, a czyms innym swiadome unikanie ludzi, albo wrecz przestepcow, ktorzy okazali sie nieuczciwi i te nieuczciwosci wczesniej sie im samemu dowiodlo. Przyjmowanie potem od nich jakichkolwiek propozycji wspolpracy albo tylko watpliwej przydatnosci zaproszen do romow natychmiast budzi podejrzenia o jakies prywaty, knucia za plecami, z ktorych potem trzeba sie rakiem wycofywac, tlumaczyc i dementowac, publikujac oswiadczenia, oczyszczac sie. Niewiele juz to jednak daje. Jak w tym znanym dowcipie – niesmak pozostanie. Demokracja tu nie ma nic do rzeczy.

        • Czy to jakaś sugestia, że z czegoś się wycofuję? Raz jeszcze powtarzam, to co napisałem w oświadczeniu. Natychmiast po rozmowie poinformowałem kilka osób o tym, że w ogóle nastąpiła. Nawet nie ustalono jej terminu. I to wszystko. Tego typu sugestie dowodzą jedynie, że wbrew opinii niektórych komentujących, postąpiłem prawidłowo, upubliczniając sprawę.

          • tak, upublicznienie tego uwiarygadnia intencje, jednak nauczka niech pozostanie.
            Nie gada sie z byle kim drogi Panie.

            • Muszę sprostować jedno. Może to dziwnie zabrzmi, ale tak, liczę się z ludźmi, których uważam za przeciwników. To pragmatyzm. Z przeciwnikiem rozmawia się nawet podczas wojny. Możliwe również, że do takiej czy innej rozmowy dojść kiedyś będzie musiało. I naturalną rzeczą jest to, że się wtedy rozmawia. Ważne jest o czym i w jaki sposób;) Tu jednak mogę uspokoić – żadnych targów nie będzie.

              • Przeciwnicy sa rozni, czesto sa godni szacunku ale jesli oskarza sie kogos o przestepstwa, to dla takiego „przeciwnika” trudno juz o szacunek, a tym bardziej glupota jest oczekiwac go do niego. Mozna spodziewac sie tylko czegos trefnego. Reki bym takiemu nie podal.
                To jednak wymaga doswiadczenia politycznego, ktore nabywa sie latami w bojach 😐
                Np. z Gowinem nie spotykali sie powazni politycy PO dlatego w Gliwicach spotkal sie np. z Frankiewiczem. Podobnie jest wszedzie gdzie sie pojawia. Spotyka sie ot, z przypadkowymi ludźmi, czesto po prostu z byle kim.

                • Ale proszę nie stosować chwytów retorycznych, zwłaszcza faul 😉 Napisałem „LICZĘ SIĘ…”, a to naprawdę nie oznacza „szanuję” 🙂

  2. Red. D. Jezierski pisze: „Przypomnę, że dotyczy to bezpośrednio także pana Krystiana Tomali, który zasiada w radzie nadzorczej Śląskiego Centrum Logistyki.”, zatem jakie zastrzeżenia były na łamach I-P formułowane pod adresem sprawowania funkcji w Radzie Nadzorczej przez Pana K. Tomalę?
    Bez sensu w ogóle było to całe nieprofesjonalne oświadczenie ws. informacji o rzekomej współpracy z UM, które gdzieś się pojawiły na forach, bo dzięki temu odbiega się od istotnych tematów.
    „Sugeruje pan zastępca również, że moja wypowiedź zawierała obraźliwe insynuacje.”- Tak, rzeczywiście w tekście o przestępcach u władzy, posunięto się zbyt daleko przy formułowaniu oskarżeń!
    I-P: „Pozostaje mi wyrazić zdziwienie, że Pan Krystian Tomala nie dostrzega, iż złożoną przez niego propozycję, w opisanym wyżej kontekście również mogłem odebrać jako obraźliwą.”- czy to są rzeczowe i merytoryczne rozważania? Nie, to jest bezsensowna, jałowa dyskusja, do której się red. D. Jezierski niepotrzebnie dał wciągnąć na własne życzenie! Czy ta wymiana zdań przybliża do rozwiązania jakiegoś problemu, czemuś służy? W czyim interesie leży?

    • Przedmówca nie może zapomnieć, że jestem przede wszystkim człowiekiem czynnie działającym w przestrzeni kultury. Niedostrzeganie tego, że była to próba zdyskredytowania mnie jako partnera, który nie chce rozmawiać na tematy z kulturą związane, jest usprawiedliwione tym, że najwyraźniej przedmówca tą dziedziną się nie zajmuje. Poczuć się obywatelem i powiedzieć „nie” bezprawiu nie oznacza rezygnacji z całego dotychczasowego życia. „Nieprofesjonalne oświadczenie o rzekomej współpracy z UM” było odpowiedzią na ewidentne próby sformułowania takiego przekazu i dwie nie do przyjęcia sytuacje, które upubliczniłem.
      W czyim interesie leży to oświadczenie? Odpowiedź jest najprostsza – w moim własnym. Raz jeszcze przypomnę, że zajmuję się czynnie teatrem i fakt, że czuję się obywatelem i reaguję na rzeczywistość, nie zmienia tego w najmniejszym stopniu. Osoby, które chciałyby we mnie widzieć jedynie „odzianego w zbroję” reprezentanta słusznych skądinąd spraw, niech mi wybaczą, że czasami pomyślę również o tym, co zwyczajnie kocham i zajmę się wciąż najbardziej mnie interesującą przestrzenią.
      Reasumując, nie widzę żadnego „wciągania”, ale krótką odpowiedź. Wymiana zdań, o których mowa służy uporządkowaniu spraw w sferze, która po prostu pytającego, w przeciwieństwie do mnie, nie interesuje. Czy wpłynie na „rozwiązanie problemu”, który ma na myśli przedmówca? Nie, nie wpłynie – ani dodatnio ani ujemnie. I to wszystko.

  3. Wydaje się, że komentujący Czytelnik bardzo trafnie wyraził obiektywne i nie emocjonalne podejście do omawianego zagadnienia, dokonując jego rzeczowej oceny. Rozmowy czy dyskusje są wymianą poglądów, przemyśleń muszą jednakże opierać na wzajemnym szacunku, a przede wszystkim woli i chęci słuchania. Jeśli się najpierw wobec kogoś sporządza doniesienie do prokuratury, a następnie widzi się potrzebę rozmowy i spotykania z taką osobą…to coś jest „nie hallo”
    W zakresie kultury chyba UM już dawno pokazał red. D. Jezierskiemu, że nie liczy się z jego zdaniem (w pozostałych kwestiach również go totalnie ignoruje), tak więc należy się zastanowić raz jeszcze na tym, czy rzeczywiście wiodącym tematem zorganizowanej konferencji była sprawa funkcjonowania gliwickiego teatru. Na marginesie, jest zupełnie inna forma zapraszania do dyskusji ludzi, z którymi UM się liczy. Otóż wysyła się pisemne powiadomienia bądź powołuje w skład tzw. gremiów opiniotwórczych. Z informacji I-P, nie wynika, aby coś takiego miało teraz miejsce, być może tak było w przeszłości, nie wiem. Niemniej jednak to wszystko wzmacnia słuszność wcześniejszych argumentów, które zostały podnoszone przez innych komentatorów. To powinno skłaniać do refleksji, że wyrażane przeze mnie opinie nie są odosobnione!

    • Co UM pokazuje, widzimy wszyscy. To, że forma „zaproszenia” była niewłaściwa właśnie dziś podkreśliłem w swoim stanowisku. Chociażby po to było zasadne. Podczas konferencji poruszono dwa odrębne (nawet trzy, jeśli liczyć kwestię zgłoszenia do NIK) tematy. Pan Tomala wypowiedział się, dokładnie swoją wypowiedź sytuując i odnosząc do konkretnej części. Dlatego właśnie moje stanowisko dotyczyło tego samego zagadnienia.
      Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie moje decyzje i wypowiedzi będą się podobały wszystkim. To oczywiste. Ale właśnie dlatego „ja” jestem odrębną jednostką, mającą SWOJE stanowisko w wielu kwestiach. Fakt zajmowania się przeze mnie gliwickimi patologiami nie daje nikomu prawa do próby formowania moich wypowiedzi, a tym bardziej ustalania w jakich tematach mogę się wypowiadać, a w jakich nie, w jakich to jest „polityczne”, w jakich wręcz przeciwnie. Nie widzę nic niestosownego w moim wypowiadaniu się, nawet bez zaproszenia, na dowolne interesujące mnie tematy. I mimo, że z komentatorami w wielu kwestiach jesteśmy jednomyślni, akurat w kwestii mojej swobody wypowiedzi pozwolę sobie być nieprzejednany;)
      Na koniec zacytuję:

      Jeśli się najpierw wobec kogoś sporządza doniesienie do prokuratury, a następnie widzi się potrzebę rozmowy i spotykania z taką osobą…to coś jest „nie hallo”

      Czy przedmówca naprawdę aż tak stracił w tej kwestii obiektywizm, żeby nie dostrzec, że TO NIE JA WIDZIAŁEM POTRZEBĘ ROZMOWY I SPOTYKANIA SIĘ? I czy na pewno dostatecznie wnikliwie przeczytał, o czym naprawdę pisałem w swoim oświadczeniu? Bo ja odnoszę wrażenie, że to po prostu przebija zawód spowodowany tym, że to co napisałem jest nie pomyśli komentującego. Tak bywa. Oświadczałem swoją wolę. To właśnie chciałem przekazać, wyjaśnić i oświadczyć. Tematy, na których zależy tak samo mnie jak i komentującymi rzecz jasna będą kontynuowane. Ale to akurat nie było odpowiednie do tego pole. Dziwi mnie również, że wyraźnie sprzyjający mi komentator, mimo wszystkiego co robię, poświęcając cały swój czas i energię, podaje w wątpliwość, zacytowanym przeze mnie wyżej zdaniem moje intencje. Paradoksalnie, tym bardziej nie mam wątpliwości, że postąpiłem właściwie.

      • Być może pobrzmiewa w tych obawach komentatorów wspomnienie, kiedy to Satyr próbował madiować stojąc w rozkroku nad wysoką już wówczas barykadą. Wiadomo od niepamiętnych czasów, że jest to baaardzo niezdrowe, bo dostaje się w tyłek z obu stron, co się właśnie też dzieje 😀
        Na błędach, szczególnie własnych, uczyć się trzeba, Szanowny Panie Redaktorze.

        • Żeby wszyscy uczyli się tak, jak ja (nie tylko zresztą na błędach) wiele rzeczy wyglądało inaczej. Ale ponieważ po przekazie poznaję stałego już komentatora (doceniam pozytywny przekaz!) chętnie zapytam, czego to się druga strona dysputy nauczyła? Bo przekaz ten sam, a po prawicy partnera nie znajduję;)
          A Satyr? Właśnie wczoraj przejrzałem teksty – nie znajduję tej mediacji, poza podstępem z początku, żeby można się było rogami wepchać w przekaz. Niedługo to zresztą trwało, jak warga pamięta może, przed drugą turą wyborów nikt nie ryzykował i Satyra zdjęto z itv;) I proszę sobie odświeżyć pamięć – teksty wciąż są w sieci. Widać wyraźnie, dlaczego zwierza zdjęto:)
          A przy okazji… przypomnę jutro satyrzy tekst poświęcony kulturze właśnie (z 2010 r.!). przerażające, bo niewiele zmieniło się, a jeśli już, to na pewno nie na lepsze 😉

          • Tak jak dawniej trwam na reducie gryząc twarde suchary dniem i nocą czuwając by jakaś wraża wycieczka nas nagle nie zaskoczyła. Jeśli zaś kto nie godny jest szacunku to o niczym z nim nie gadam żeby nie posądzano mnie o jakieś niecne z byle kim konspirowanie. Niepewnym się przyglądam czego są warci i pilnuję zeby reduty przez głupotę nie utracić.

  4. Tak też i jest ze społeczeństwem Gliwic.
    Jesteśmy dla władz miasta tylko bydłem.
    Miasto robi co chce i jak chce i ma w głębokim poważaniu los gliwiczan.
    Co brakuje takiemu Tomali czy innym z Miasta?
    Nic..

    cytat. Zdaniem Dudy społeczeństwo jest zbyt bierne choć jednocześnie zmęczone rządzącymi. Tymczasem, według przewodniczącego, marzeniem władzy jest bezczynne społeczeństwo. – Chcą, żeby ludzie nawet nie wychodzili z domów i najwyżej tylko raz na cztery lata na nich zagłosowali jak przysłowiowe, mówiąc brutalnie, „bydło wyborcze” –

  5. Przyznam, że zaskoczony jestem niezmiernie wypowiedziami niektórych osób. Panie redaktorze, proszę nie wchodzić z nimi w polemikę! A cóż to, święci się odezwali? Oni chcą Pana rozliczać i pouczać na temat „ryzyka” kontaktów z UM? W dobrej wierze przedstawił pan informację o propozycji spotkania ze strony pana Tomali – i już na panu wiesza się psy! Co niejaki „warga” zrobił, by w taki sposób się do pana zwracać? Czy sam wykonał chociaż 1% tej pracy co pan? Chce rozliczać pana z prób (nie pańskich) niepotrzebnych kontaktów, albo rozmów radnych PO z wiceprezydentem. Panie redaktorze, to przez takich ludzi mamy tyle lat po wojnie nadal polskie piekło. Oni są chorzy z nienawiści do wszystkich i wszystkiego, co nie mieści się w ich pojęciu świata. Proszę nadal robić swoje i, na litość boską, przed nikim się nie tłumaczyć. Bo robi pan swoje dobrze i wara komukolwiek od tego. Będzie pan miał dalsze sukcesy, to zaraz pojawi się ich wielu ojców, którzy pana zaszczują, by móc sobie pańskie zasługi przypisać.

    • Odnoszę wrażenie, ze na tym forum pisze i odpowiada sobie na posty ta sama pelna automilosci osoba…

      • Szanowny Mikołaju Jaremowiczu, pozostaje mi życzyć milszych i bardziej związanych z rzeczywistością wrażeń. Bo polemizować z co wrażliwszymi czytelnikami nie mam zamiaru. Żeby wrażliwości nie urazić rzecz jasna 😉
        A tak, na marginesie, rzeczywiście dużo piszesz ostatnio. Czyżbyś sobie sam odpowiadał???

  6. Panie Tomala !
    Życzę Panu dobrze, a nawet bardzo dobrze.
    Wszyscy tu chcieli by się tak nachapać, ale …niedoczekanie.
    Ciągnij Pan ile się da i lawiruj między paragrafami.
    Aha, pamiętaj Pan o sianku pod obrusem i
    o b o w i ą z k o w o , t r a d y c y j n i e 12 potraw !!!
    Nara
    G.P.

Odpowiedz na „InfoposterAnuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*