Piast Gliwice pozwał Kamila Mościckiego

3 komentarze

Z uzyskanych przeze mnie informacji wynika, że 4 grudnia o godzinie 12 w sali 223 Sądu Rejonowego w Gliwicach (ul. Powstańców Warszawy 23) odbędzie się rozprawa przeciwko Kamilowi Mościckiemu z oskrżenia prywatnego GKS PIAST GLIWICE SA.

Jak dowiedziałem się nieoficjalnie, spółka oskarża Kamila Mościckiego o to, że w publikacjach umieszczonych na portalu www.niebieskoczerwoni.pl opierając się na wymyślonych przez siebie wysokościach wynagrodzeń dla Collinsa Johna, chciał oczernić pokrzywdzonego w oczach akcjonariuszy, kibiców i mieszkańców miasta. Oskarżyciel wskazał dwie publikacje, jako te, w których zostało naruszone jego dobre imię (bo tak chyba należy rozumieć wskazane w akcie oskarżenia "oczernienie"):

http://niebieskoczerwoni.wordpress.com/2014/03/22/kolodziej-z-woza-piastowi-lzej-lecz-by-nie-bylo-tak-lekko-ladujemy-na-niego-beton/

http://niebieskoczerwoni.wordpress.com/2014/03/26/jaworski-urwal-sie-z-choinki-i-opowiada-o-collinsie-robaku/

Wielokrotnie przeczytałem wskazane artykuły. Bardzo uważnie. I doprawdy nie rozumiem, dlaczego w prywatnym akcie oskarżenia zawarto stwierdzenia, że Kamil Mościcki pomówił spółkę o niegospodarność i trwonienie publicznych pieniędzy, co z kolei naraziło ją ponoć na utratę zaufania. W żadnym miejscu kwestionowanych artykułów nie znalazłem takich stwierdzeń, a co najwyżej odniesienie się do faktów, które mogą prowadzić myślącego człowieka do wniosków, że wydanie jakichkolwiek pieniędzy na Collinsa Johna, było w rzeczywistości ich zmarnowaniem. Sam jestem o tym przekonany. Jeśli zaś chodzi o zaufanie gliwiczan, to wydaje się, że prezes Kołodziejczyk bardziej naraził je na szwank wystawiając "lewe" delegacje i rozliczając faktury niż były to w stanie uczynić artykuły Kamila Mościckiego.

Akt oskarżenia wielokrotnie sugeruje, że Mościcki podawał wymyślone przez siebie kwoty wynagrodzeń? Ja sam mogę stwierdzić publicznie, że to właśnie Kamil Mościcki został w ten sposób pomówiony! Znane mi są informacje o podobnym wynagrodzeniu tego zawodnika, podawane przez media o wiele wcześniej niż powtórzone przez oskarżonego. Sam nie wahałbym się ani chwili i wystąpiłbym z kontrpozwem, bowiem to właśnie moje dobre imię jako blogera, dziennikarza itp. zostałoby narażone na szwank. Jestem w stanie udowodnić, że nieprawdą jest iż Kamil Mościcki wymyślił kwoty wynagrodzeń dla Collinsa Johna. I pozostaję w tej sprawie do dyspozycji zainteresowanych.

Mnie samego zastanawia inna kwestia. Otóż lektura obu artykułów nie pozostawia wątpliwości, że publikacje dotyczą imiennie Jarosława Kołodziejczyka oraz Grzegorza Jaworskiego. Pomijając fakt, że nie są oni w żaden sposób obrażani, pomawiani itp., należy się zastanowić dlaczego oskarżycielem prywatnym jest w takim razie GKS PIAST SA? Czy obowiązuje tu zasada "spółka to ja"? Bo nie pojmuję dlaczego ocena fatalnych skądinąd działań konkretnych osób ma być zrównana z dobrem spółki? Mam nadzieję, że pytanie to zechce postawić także Wysoki Sąd.

Na koniec refleksja. Spółka z większościowym udziałem miasta, przejadająca publiczne pieniądze w milionach złotych, występuje tu w roli świętej krowy, w dodatku w sprawie dotyczącej co najwyżej imiennie jej prezesa i członka rady nadzorczej. Gdyby uznać kuriozalne oskarżenia w stosunku do Kamila Mościckiego, należałoby uznać, że dziennikarze, a w ogóle obywatele, nie mają prawa oceniać zachowania osób dysponujących publicznymi środkami, wyrażać swoich opinii publicznie, a tym bardziej czynić to za pomocą formy felietonu z elementami satyry. Szanowni prezesi, członkowie, pełnomocnicy – takie coś nie przejdzie! Nawet w Gliwicach…

Cóż, odnoszę wrażenie, że spółka wystosowując ten prywatny akt oskarżenia więcej straciła na swoim wizerunku, niż wskutek publikacji, które bezpodstawnie zaskarża.

Dariusz Jezierski

 

2 Comments on "Piast Gliwice pozwał Kamila Mościckiego"

  1. Mam rozumieć, że opublikowanie tekstu mówiącego o tym, że np. rzecznik Frankiewicza, kurdupel Jarzębowski, zarabia milion zł miesięcznie, narazi jego autora na zarzut, iż "chciał oczernić pokrzywdzonego w oczach akcjonariuszy, kibiców i mieszkańców miasta", czy tylko wybranych z wymienionych i których? Odkąd to zarabianie pieniędzy jest w Gliwicach powodem do wstydu i bolesnej świadomości krzywdzenia mieszkańców? Pamiętam, że kiedy ogólnopolskie media pisały o prezesach gliwickich spółek miejskich bez uzasadnienia zarabiających więcej, niż ich koledzy w miastach wojewódzkich, nie było nawet żądania o sprostowanie, nie mówiąc już o pozwach. To chyba typowe dla gliwickiej korytokracji, że pozew jest "prywatny". Na miejscu "oczernionego" piłkarza cieszyłbym się medialnym podbijaniem ceny, chyba że "oczerniony" jest naprawdę kiepski jak Ferdynand i branża nie zechce go wykupić nawet za połowę wartości. Pozwany powinien bronić się atakiem, jako rzecze autor. 

    Smutna konstatacja powyborcza. W kilku miastach woj. Śląskiego nastąpiło wymiecenie dwórów starych prezydentów. Najpiękniejszą jednak zmianą jest ta w Poznaniu i Słupsku, gdzie wyborcy ewidentnie dojrzeli do europejskich standardów.  W Gliwicach inaczej, wybory wygrała omszała klika i ona czując się silnie, rozlicza "niewiernych". Na szczęście na lokalnych sprostytuowanych prawnikach i sądach, polska jurysdykcja się nie kończy.

    A czy gdybyśmy wszyscy "inni", do następnych wyborów się wymeldowali i wyjechali? Czy wtedy Zygmunt dostałby już w pierwszej turze upragnione 95,5% głosów? Bo reszcie zachwyconych nie chciałoby się wyjść z domu? 

  2. Nie zapomnij że "wy wszyscy inni" nie głosowaliście na Frankiewicza, więc te procenty musisz przestawic.Z tego co piszesz, to mozna z dostępem do mediów oczerniać, pisac nie prawdę i to przechodzi normalnie, nawet satyrycznie, nawet z powołaniem sie na poufnego społeczniaka, nie tędy droga, chcecie miec normalną Polskę? To trzeba to karać.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*