Piast znowu ukarany – komentarz Liliany Proszowskiej

Wczorajszy komunikat Komisji ds. Licencji Klubowych był bardzo lakoniczny:

Postanowiono ukarać Piasta Gliwice karą 50 tys. zł za naruszenie wymogu F-01, F-02 i F-05 poprzez złożenie niekompletnej dokumentacji licencyjnej w tym zakresie.

Ci którzy śledzą sytuację w gliwickim klubie doskonale pamiętają, że podobna (choć mniejsza) kara została nałożona na GKS PIAST także w ubiegłym roku. O komentarz i przybliżenie naszym czytelnikom tematu poprosiliśmy Lilianę Proszowską, jedną z ofiar "Nowej Polityki Kadrowej" obecnie litościwie nam zawieszonego prezesa Jarosława Kołodziejczyjka. Oto on:

Piast dostał licencję na rozgrywki w Ekstraklasie na sezon 2014/15. Super. Gratuluję wszystkim, którzy pracowali aby nasz klub tak właśnie został zweryfikowany przez komisję d/s licencji klubowych. Jednakże w tym roku komisja ponownie nałożyła na Piasta karę finansową – z tym, że o 20 tys. większą niż w roku ubiegłym.

Będąc zatrudniona w klubie, uczestniczyłam również w pracy zespołu przygotowującego całą dokumentację licencyjną. Zespołu, ponieważ na licencję składa się niezliczona ilość dokumentów, podzielonych na poszczególne grupy tematyczne. Doskonale współpracowało mi się z Panami Sarkowiczem i Kajdą, którzy przygotowywali niezbędne informacje dotyczące szkolenia młodzieży, z Panem Jerzym Kmieciem, uczestniczącym w pracach dotyczących informacji o bezpieczeństwie imprez masowych itd, itp. Oczywście bardzo obszerne sprawy księgowe były powierzone głównej księgowej.

Brałam udział w przygotowywaniu licencji na rozgrywki w ekstraklasie, I lidze i potem z radością znów na ekstraklasę. Prace te nadzorował Prezes Drabicki  i wszystko chodziło jak w przysłowiowym szwajcarskim zegarku. Oczekiwanie na informację ze strony komisji licencyjnej zawsze budziło dreszcz emocji, ale zawsze kończyło się sukcesem. Nie ukrywam, że zawsze wielką satysfakcję sprawiało mi, kiedy Prezes dziękował mi za "kawał dobrej roboty".

Wraz z odejściem Prezesa Drabickiego zaczęły się problemy m.in z dokumentacją licencyjną. Miłościwie panujący jego następca nie rozumiał, że obowiązują pewne terminy, formy. Tak już jest i tyle. Ale Pan Kołodziejczyk miał swoją wizję, w związku z tym ubiegłoroczne dokumenty licencyjne przygotowywane były w dużym pośpiechu, bo baaaaaaaardzo chciał pochwalić się Radzie Nadzorczej, że tak dobrze pracuje. Nawet postanowił osobiście je dostarczyć do PZPN. Skutek tego był taki, że w wyznaczonym przez PZPN  terminie składania dokumentacji przez kluby – a robiło się to osobiście – nie mieliśmy już po co jechać (co też wprowadziło zamieszanie, bo część komisji nalegała na naszą obecność, a część nie). Stawiennictwo osobiste miało na celu wstępną weryfikację dokumentacji i przekazanie ewentualnych uwag. Piastowi Gliwice Pan Prezes tego oszczędził. W okresie trwania procesu licenyjnego postanowił z dnia na dzień zwolnić główną księgową. Pomijam już powód jej zwolnienia – bo tu akurat miał rację – jednak starałam się wytłumaczyć Prezesowi, że z uwagi na obowiązujące terminy i zawiłość dokumentacji księgowej niech odłoży tę decyzję do czasu ogłoszenia decyzji licencyjnej. I tak jednak zrobił po swojemu. W ubiegłym roku komisja d/s licencji klubowych ukarała Piasta karą 30 tys zł. za  nieterminowe złożenie dokumentów księgowych. Dokładnie 20 tys. – złożenie po termnie opinii biegłego rewidenta i 10 tys. – złożenie po terminie dokumentów potwierdzających założenia do przyszłej informacji finansowej. Pan Prezes Kołodziejczyk chcąc uniknąć tłumaczenia się przed wszystkimi z tego błędu uznał, że to właśnie mnie obciąży winą za tę karę i wyrzucił mnie z pracy. Uzasadnieniem mojego wypowiedzenia była utrata zaufania, związana z nieterminowym skompletowaniem dokumentacji stanowiącej załącznik do wniosku o przyznanie licencji  w rozgrywkach ekstraklasy. Sprawdziło się więc przysłowie, że kowal ukradł, a cygana powiesili. A tak nawiasem mówiąc, klub po odwołaniu się od kary finansowej zapłacił nie 30 tys. a 10 tys. złotych.

Istotne jest przypomnienie, że w ubiegłym roku wszystkie dokumenty zostały złożone w terminie. Te, które zostały wskazane przez komisję, jako nieterminowe również. Były jednak wielokrotnie uzupełniane, a Komisja uznała termin ich wpływu dopiero wtedy, gdy były w wersji ostatecznej. Oczywiście wiązało się to ściśle ze zwolnieniem i zmianą na stanowisku księgowej...

Ciekawe, kto poniesie konsekwencje w związku z dzisiejszą informacją o nałożonej na Piasta karze w wysokości 50 tys złotych (ponownie za błędy księgowe). Sekretarka?

Liliana Proszowska

7 Comments on "Piast znowu ukarany – komentarz Liliany Proszowskiej"

  1. Tacy mężowie stanu, a nie potrafią wziąść na klatę błędu. Tylko człowiek zły i z kompleksami tak postępuje. Immunitet nieomylności nie może zostać oddany. Współczuję obydwu Paniom. 

    Piast Gliwice od wielu lat stale zmienia prezesów, zazwyczaj odchodzili w atmosferze skandali. Nie można akceptować sytuacji, kiedy to za publiczne pieniądze dochodzi do takich nadużyć. Jak moze być dobrze, kiedy odpowiedzialność rozmywa się z powodu ciągłych zmian? Choć są tacy, co siedzą we władzachklubu niezmiennie od lat. Piast dostaje od miasta miliony rocznie, miliony naszych pieniędzy. Nikt nie ma chyba złudzeń, że robi się to zbyt lekką ręką. Żeby nie powiedzieć -niegospodarnie. 

    Uważam, że w kraju, który od 25 lat prywatyzuje się. Nie powinien za publiczne pieniądze ( tak wielkie ) istnieć klub piłkarski. Piast przejada ponad 90% nakładów miasta na sport. To zła wiadomość dla nas a szczególnie dla naszych dzieci. Piast oferuje nam uczestnictwo w kulturze fizycznej tylko w charakterze kibica. A można i powinno się w niej uczestniczyć, równierz jako sportowiec. Tu nasze miasto leży, wydając jedynie banery z logiem miasta jako wyraz partycypacji z tytułu patronatu. Doczekamy się w ten sposób jedynie miasta niesprawnych ale na siłe kibiców klubu z ekstraklasy. Na przekór biedzie i bezrobociu.

     

    • Panie Portier zapomniał Pan o jeszcze większym worku bez dna na który już w tej chwili idą setki miljonów zł. Po skończeniu budowy Podium trzeba będzie ten obiekt utrzymać a jak pan myśli z czyjch pieniędzy? Myśli Pan że prezydent przejmuje się tym że ludzie są biedni i w dodatku nie mają pracy. W wypadku choroby nie należy nawet myśleć o ewentualnym leczeniu w przyzwoitym szpitalu.

  2. Czyżby te 50 tysięcy złotych to były takie lekkie pieniądze? Gdyby taki Kowalski spóźnił się z dostarczeniem PIT sąd nie wahałby sie ale posłał do więzienia. A tutaj Kołodziejczyk sobie nadal prezesuje. Gdyby coś takiego miało miejsce  klubie w innym kraju to prezes tego klubu dawno wyleciałby z stanowiska. Widać, że niektórzy uważają, że stoją poza prawem.

    • Panie ? powinien Pan wiedzieć że w naszym kraju karę może dostać Zakład; Szpital; Klub Sportowy itp czyli nie wiadomo kto. W naszym kraju przyjęło się jednak że karę ponoszą w najleprzym przypadku pracownicy danego zakładu a w przypadku gdy np. zakład produkował na export a z powodu  wysokiej kary zabrakło pieniędzy na rozwój i konkurencja przejęła rynek zbytu straci Polska. Kary nałożone na szpital pokryją pacjenci. Natomiast kary za Klub Sportowy zapłacimy my wszyscy oczywiście bez naszej zgody. We wszystkich przypadkach kierownictwo nie ponosi odpowiedzialności jedynie jak już nie można czegoś zatuszować to kierownik dyrektor czy prezes zostajezwolniony w większości wypadków z sowitą odprawą.

  3. Ale prezesa Kołodziejczyka kontrolował pan Jaworski – co się stało ze nic nie robił w tej kwestii – jest współwinny !!

  4. Czy chodzi tu tylko o 50.000 zł. ?  Miliony  publicznych  pieniędzy  są  przekazywane  do  klubu, czy zawsze zgodnie z potrzebami ?  Kto może to sprawdzić, bo  ja  zaczynam  wątpić.  A może należy zgłosić do NIKu, jest już w Gliwicach, najwyżej kontrola się przedłuży.

     

  5. Co tam kara, zapłaci ją nie klub, a gliwicki podatnik… Dla stanowiącej promil gliwiczan, "wiary Piasta", ważniejszym jest, czy tatuaż z logotypem klubu dobrze wyjdzie na… karku, nawet damskim. Lokaty Piasta w tabeli od dawna wskazywały, że klub wyleci z Ekstraklasy, czemu gorąco kibicowałem, bo uważam za skandaliczne, żeby tę dziedzinę sportu (?) finansował podatnik. Zresztą powszechnie mówiło się, że Piast jest do wylotu głównym kandydatem. I nagle pojawia się wielokrotnie skęcony, czarny charakter, koneser niewyszukanych rozrywek, specjalista od zakulisowych rozgrywek. Polska kibolska pokłada się ze śmiechu, a media oceniają: fatalny PR. Następnie z posad wylatują autorzy sukcesu – wejścia Piasta do E-klasy, a nowy trener-cudotwórca z ojczyzny Cervantesa (swoją drogą ciekawe skąd w Piaście i PKM ten wektor na Hiszpanię?) w ciągu trzech dni z patałachów robi herosów murawy. I oto rzutem na taśmę i podejrzanie wysoką wygraną w ostatnim meczu, Piast pozostaje w Ekstraklasie. Cud. O ile ktokolwiek wierzy w cuda. Zwłaszcza na stadionach. Podobno kibicowsko-kibolska brać z pewną taką dozą nieśmiałości, ale uwierzyła i nie chce głośno dzielić się wątpliwościami, bo dla fanatyków to jak "sranie do własnego gniazda, a tego się nie robi". Nawet jeśli od dawna z gniazda pełnego kloaki wystają im jedynie czubki czerepów. W każdym razie, jeśli ktoś, a ktoś niedawno pytał, nadal zastanawia się nad nadchodzącymi decyzjami wyborczymi kibiców i kiboli, to może już przestać. Niejaką pociechą może być fakt, że Piastowi zamknięto drogę do europejskich pucharów, co z pewnością korzystnie wpłynie na miejski budżet.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*