Piękne akacje już z wyrokiem?

Przy ulicy Styczyńskiego rośnie szpaler dorodnych akacji, które najwyraźniej już otrzymały wyrok. Być może potrzebne są kolejne parkingi? Wygląda na to, że wyrok na czas wyborów został zawieszony. W tej chwili poprawiane są nawet przy nich chodniki. A co potem?

red.

P1180665 P1180666 P1180667 P1180664 P1180663 P1180707 P1180661

26 Comments on "Piękne akacje już z wyrokiem?"

  1. Czy ZDM w Gliwicach jest wyłącznie od eliminacji drzew w mieście.  Ma u siebie powołaną komórkę pn. Utrzymanie zieleni.  "Pracują"  tam dwie osoby Bogna Wojciechowska  i  Jan Gorczyca, jak zdążyłem poznać, najczęściej oni spierają się z mieszkańcami broniącymi drzew przed ścięciem, a nie stoją na straży w ich (drzew) obronie. Czy podobnie działa gliwicki Wydział Środowiska, proszę nie mylić z poprzednią nazwą Wydział Ochrony Środowiska.  Ochrona wyleciała z nazwy, więc nie ma co się dziwić, że jej brak.  Wracając  do ul. Styczyńskiego, podobnie jak inne ulice w Gliwicach są one zagrożone w dewastacji zieleni. Kiedy Społeczeństwo Obywatelskie się obudzi i da odpór takim prymitywnym antyspołecznym planom. 

    Przed nami wybory 16 listopada.

     

    • Małgorzata Bajka | 11 listopada 2014 at 1:13 pm | Odpowiedz

      Te drzewa już od ładnych paru lat były systematycznie niszczone ogławianiem. Niektóre uschły. Okolicznym mieszkańcowm najwyraźniej stan taki odpowiada, ponieważ mają tak ciemno w mieszkaniach jak i w głowach. Niechby się jednak który wychylił, to zaczną go w bandycki sposób szykanować, co potwierdzam swoim własnym doświadczeniem. Tyle drzew pada łupem firm tnących, a reakcja ujawnia się jedynie anonimowo w "Halo, Redakcja" w NG. Czemu ci ludzie nie zrobią nic więcej? Bo nie chcą się wychylać, kieruje nimi zwykłe tchórzostwo. Proszę nie sądzić, że ludziom nie zależy na drzewach. W czasie swych interwencji przeciwko cięciom zaobserwowałam taki schemat: ktoś do mnie mówi z oburzeniem "no jak tak można takie piękne drzewa komu one przeszkadzają", a dlaczego ta czy kolejna osoba sama nie zadzwoni do administracji budynku, skąd się biorą podpisy członków wspólnot aby wyciąć drzewo, a potem oburzenie? Takie jest właśnie społeczeństwo – obłudne i dwulicowe. Kochają przyrodę, cenią ją – ale kiedy przychodzi facet z piłą nie robią nic. Ci, którzy się sprzeciwiają, robią to od początku, od momentu kiedy wiedzą o sprawie. W Gliwicach nie ma żadnej organizacji ekologicznej, która jednoznacznie sprzeciwiałaby się niszczeniu przyrody. To jest odpowiedź, dlaczego ginie tyle drzew.

      • Akacje przy Styczyńskiego na ww pokazanych zdjęciach są ciągle bardzo bujne mimo ich ogławiania.

        Żyrafy i kozy nieustannie bżerają te drzewa i ciągle jednak rosną w jakże trudnych warunkach afrykańskich sawan.

        http://www.tapeciarnia.pl/tapety/normalne/175712_zyrafy_sawanna_park_narodowy_serengeti_tanzania.jpg

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/sc/qi/felx/qrPKZ4WMmmT9q6Q02B.jpg

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/sc/qi/felx/iBVxUfRqyUe6w7n1eB.jpg

         

        • Małgorzata Bajka | 11 listopada 2014 at 8:19 pm | Odpowiedz

          Akacje obżerane przez żyrafy nie mają nic wspólnego z robiną akacjową, które to drzewa widać na zdjęciach. Robinia jest w Polsce potocznie nazywana akacją, ale botanicznie jest to zupełnie inny rodzaj, pochodzący z Ameryki Północnej.

          Każde ogławianie drzewa jest niekorzystne dla jego żywotności, co nie jest równoznaczne z jego śmiercią. Te akurat są żywotne i nie ma potrzeby ich wycinania.
           

        • W kwestii formalnej – drzewa ze Styczyńskiego to robinia biała (akacjowa), która nic nie ma wspólnego z akacją spotykaną w Afryce. Nazwa "akacja" jest zwyczajowa. Nie zmienia to faktu, że te drzewa (robinie) też znoszą dobrze przycinanie, odrastają jeszcze bardziej bujnie. Fajne drzewa, długo utrzymują liście jesienią.

          • Małgorzata Bajka | 12 listopada 2014 at 5:05 am | Odpowiedz

            Nie są to "fajne" drzewa. Jest to gatunek mocno inwazyjny i nie powinien być zbyt często sadzony.

          • Dzięki za naukę. W każdym razie szkoda tych drzew z pewnością. Trzeba koniecznie zmienić filozofię w sprawach miasta i jego cennych materialnych zsobów – zieleni, budynków, układu urbanistycznego, komunikacji, bo tramwaje powinny znów tu jeździć. TO WSZYTSTKO MUSI BYĆ BEZWZGLĘDNIE CHRONIONE!

            • Małgorzata Bajka | 12 listopada 2014 at 7:10 pm | Odpowiedz

              Trzeba przede wszystkim w tym celu założyć organizację ekologiczną z prawdziwego zdarzenia, która zajmowałaby się sprawami ochrony przyrody Gliwic i okolic. To nie mogą być postulaty przedwyborcze, ale ciągła, sukcesywna działalność – bo tylko taka może przynieść efekty. Czy jest pan zainteresowany?

              • Nie jestem zainteresowany takimi organizacjami, które niczego nie zwojują. Widzę lepsze i skuteczniejsze wyjście. Trzeba odsunąć od władzy Frankiewicza i jego ekipę, wybrać na prezydenta Dariusza Jezierskiego i wtedy szybko wprowadzi się zdrowe zasady samorządzenia miastem przez mieszkańców. Jak najszersza partycypacja jest jedynym wyjściem z tego bajzlu.

                • I to jest odpowiedź napytanie, na czym mi zależy, o co walczę. Niszczenie drzew i nieuzasadnione wycinki mają miejsce w wielu miastach, a najlepszy choćby prezydent nie decyduje o wszystkim.

                  • Organizacji rozlicznych jest jak mrówek w mrowisku, a każda szybciej lub później, ale zawsze potrzebuje środków, czytaj: kasy, lokalu, mebli, komputerów, sekretarek itp. itd. albo inaczej ginie jak jednodniówka z rozczarowaniem, niesmakiem, zniechęceniem. A kasę daje prezydent miasta, lub inny możny sponsor, ale tylko tym, którzy robią to, co on zaakceptuje. I tak wygląda większość takich "organizacji" samorządowych, nonprofitowych i wszelkiej innej maści, w tym ekologicznych, nie tylko w Gliwicach. Nieliczne organizacje mają większy dorobek, przetrwały i doświadczyły już wielu rzeczy, jak np. neobuddyjska i dlatego z zasady winna pozostawać apolityczną "Pracownia na rzecz wszystkich istot".

                    http://pracownia.org.pl/o-pracowni

                    • Małgorzata Bajka | 13 listopada 2014 at 10:19 pm |

                      W Tychach dość aktywnie działają tamtejsze środowiska ekologiczne. I nie tam niszczenia drzew na masową skalę, jak w Gliwicach.

                    • Zdaje się, że Tychy to jaby nieco inny świat w porównaniu z Gliwicami.

  2. Z tej (i nie tylko z tej) ulicy drzewa znikają systematycznie, czasem po jednym po dwa ścięte cichaczem, jak stało się na zieleńcu u zbiegu Styczyńskiego i Daszyńskiego. To ciągle jest jakby zamierzone niszczenie dziedzistwa miasta ogrodu i robienie z Gliwic smrodliwego gigantycznego tranzytowego węzła komunikacyjnego i zaplecza dla samochodów.

    Już dawno temu wiceprez. Wieczorek z zachwyceniem w oczach opowiadał wizje Gliwic – miasta portowego, gdzie zamiast staków i barek cumują TIRy. Ten pomysł miasta portowego daje się dalej rozwijać. Tu więc marynarze-szoferzy trych drogowych okrętów powinni znaleźć właściwą dla siebie rozrywkę, czyli m.in. nocleg i wyszynk, hazard i burdel. Drzewa stają się całkowicie zbędne, bo lądowy wilk ów nie-morski czasem przysypia za kółkiem i na takim drzewie ląduje jak na jakieś rafie. Po co drażnić go jeszcze przykrym widokiem?

    • czytająca uważnie | 10 listopada 2014 at 12:25 pm | Odpowiedz

      zgadzam się -nic dodać nic ująć!!!!

       

      • Otóż ująć nie ale dodać owszem, można. Niszczenie miasta i to planowe niszczenie, ma szerszy kontekst. Niszczyciele skupili się na jednym zasadniczym celu, który swie się "strefą ekonomiczną" i wszystko ma właśnie jej służyć. Niszczyciele sterując miastem winni kierować tym procesem rozwoju "strefy", czym zyskają sobie wdzięczność w razie gdyby im ktoś kiedyś wyjął stery z ręki. Zapewne dostaną swoją michę, możliwe że już ją dostają. Naiwny ludek gliwicki jest otumanionym łgarstwami oberniszczyciela i spółki i go ciągle wybiera. Jak dawno już temu zauważył Seneka, ze motoch zawsze wybiera na swoją zgubę, dlatego mędrcy są w opozycji.

        • Dodając, bo ciągle można od tych biednych akacji sporo się dowiedzieć. Strefa ekonomiczna zwana czasem krótko "strefą" pojawiła się jako coś nowego, może nawet egzotycznego dla większości mieszkańców, wychowanych w PRLu. Symbolizowała postęp, nowoczesność, dobrobyt i dlatego była przez lud witana jak Mesjasz. Miała zapewnić ciekawą pracę i godziwe zarobki za nią, gdy dotychczasowi pracodawcy byli systematycznie likwidowani. Pojawienie się w strefie wielkich z nazwy i marki firm miało spowodować wielki niebywały dotąd bum. Od razu wzrosły ceny mieszkań, bo bogaci nabywcy mieli masowo meldować się w mieście. Szczęśliwym nazywano kogoś, kto był właścicielem jakiejś rudery przyległej do strefy. Liczono, że z dnia na dzień stanie się milionerem. Strefa miała bowiem być jakimś rajskim ogrodem, złotym losem dla miasta i mieszkańców, ale wpierw trzeba było dać jej możliwości zagnieżdżenia się i budowano drogi i niezbędną infrastrukturę i tak trwało i trwało, a miasto powoli popadało w ruinę, wyludniało się, bo tych obiecywanych sobie zarobków jakoś nie było widać. A strefa rosła, ale już nie postrzegana jako eden, ale raczej nowotwór pożerający to co jeszcze było zdatne do pożarcia. Strefa potrzebowała dróg, potrzebowała autostrad, średnicówki wzdłuż której zamierza się rozwijać, bo z czasem będzie jej ciasno. Niech nikt nie liczy, że strefa wniesie kiedykolwiek do Gliwic coś dobrego, cennego, zdrowego. Nic z tego. Będzie coraz bardziej pazerna i coraz bardziej niszczycielska. Mgła spalin i pyłów zamuli powietrze, a akacje na Styczyńskiego już tej chwili nie doczekają. Może to ich szczęście nawet?  

          • Smutne, ale całkowicie prawdziwe. O strefie słyszy się ciągle, że to zwykły "obóz pracy".

            Natomiast wycinka tych pięknych drzew mi się nie widzi!

            • Szpalery drzew w Gliwicach, takie jak te akacje przy ulicy Styczyńskiego, są dziedzictwem kulturowym i powinny być stanowczo i bezwzględnie chronione zapisami planu zagospodarowania przestrzennego i przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, ale niestety tzw. kultura w mieście jest kontrolowana i na łasce magistratu, czyli wszechmocnego tu Frankiewicza. Dlatego tak naprawdę nie ma u nas kultury. Jest raczej jego kult, którego wyrazem, prócz "strefy", jest też hala Podium-Gliwice. I ta już nawet nie pozuje na dobrodziejkę miasta. Ma być jego wieczną utrzymanką, a właściwie jakby  władczynią, monarchinią, utrzymywaną na koszt zniewolonego ludu, który nie ma nic do gadania, tak jak te akacje nie mają nic do powiedzenia w swojej sprawie. Tylko wolni, odważni, niezależni i właśnie kulturalni mieszkańcy mogą je uratować, tak jak ratowali lipy z alei Mickiewicza.

            • Zgodnie z przepisami, pomiędzy drzewami, bo jest wystarczająca odległość,  można zrobić zatoczki na samochody.

              Podobnie jest już na innych ulicach w Gliwicach.  DRZEWA MOGĄ ZOSTAĆ,  chyba, że jak pisze sss9  miasto nie chce sprzątać liści, lub ktoś (już nie miasto) chce drzewo pozyskać.

  3. Policzmy, ile tam można zmieścić samochodów, ile trzeba wywieźć worków z liśćmi, które przedtem trzeba zamieść i zapakować. Policzmy ile zarobi wykonawca zatoczek parkingowych, ile MZUK na drewnie kominkowym, bądź znajomi królika. Ile zaoszczędzi budżet, kiedy nie trzeba będzie co roku sprzątać. O ileż jaśniej zrobi się w setkach mieszkań. Ale przede wszystkim zaspokojona będzie mentalność wybiórczo stosujących prawo urzędników, wszak te drzewa rosną wbrew przepisom i stanowią śmiertelne zagrożenie dla, jakżeby inaczej, kierowców. A oni są solą tego pojebanego miasta.

  4. M.Zaremba Bielawski "Leśna Mafia.Szwedzki thiler ekologiczny" cytat : U niektórych ludzi stare drzewa budzą ukrytą agresję.

  5. Małgorzata Bajka | 11 listopada 2014 at 1:31 pm | Odpowiedz

    To wystosujmy oficjalny protest. Niech się nie kończy na gadaniu, skoro sprawa została podniesiona publicznie. Trzeba tam pójść, obejrzeć dokładnie te drzewa, bo niektóre mogą się faktycznie nadawać do wycinki – i złożyć odpowiednie pismo u władz miasta.

    • Popieram, ale jak można się skrzyknąć ?  Może Rada Osiedla  Wojska Polskiego w porozumieniu z mieszkańcami ul. Styczyńskiego, ul. Mickiewicza   zorganizowała spotkanie i również  ona oraz Stowarzyszenie Gliwickie Drzewa  dali temu odpór. Oczywiście na piśmie i jak najbardziej oficjalnie.

    • Dariusz Jezierski już się w takich akcjach nieraz sprawdził. Może skrzyknie silną grupę do ratowania tych drzew?

      • Małgorzata Bajka | 11 listopada 2014 at 8:30 pm | Odpowiedz

        Tym bardziej, że poza kwestią bezcelowego wycinania drzew, jest też inna, o ile nie poważniejsza. Idąc dalej tym traktem w stronę zlikwidowanej pętli tramwajowej, po lewej stronie przy budynku Daszyńskiego 73 jest ogłowione uschnięte drzewo. Ponad wszelką wątpliwość zostało ogłowione już po uschnięciu, a to przecież marnotrawstwo. Tego, że drzewo było suche przed ogłowieniem dowodzą zdjęcia na stronach  http://www.streetview.com.pl/gliwice/index.html  Aby zobaczyć to miejsce należy na prawym schemacie przeciągnąć stojącego na zielonym polu ludzika w lewo aż dojdzie się do skrzyżowania Daszyńskiego/Mickiewicza. Będzie tam widok na budynek przy którym stoi suche to właśnie drzewo, ale nie ogłowione, tak jak można to aktualnie zobaczyć.

        Od kiedy to uschnięte drzewa wymagają ogławiania?

         

         

Leave a comment

Your email address will not be published.


*