Pieniążki dla „leśnych ludzików”

rys ze strony  www.rysuneksatyryczny.pl

Na styku polityki i działalności społecznej dochodzi niejednokrotnie do rozmaitych wynaturzeń. Takie niepokojące zjawiska można od lat obserwować w licznych samorządach w całym kraju. Także w Pyskowicach. Miasto nad Dramą było w minionych latach areną wielu bulwersujących zdarzeń. W ich tle prawie zawsze znajdowały się pieniądze pyskowickich podatników…

Jednym z lokalnych stowarzyszeń jest – dla przykładu – organizacja o nazwie „Ludzie miasta”. Czym się zajmuje? W statucie stowarzyszenia zapisano sporo górnolotnych frazesów obrazujących cele działalności. Organizacja dąży m.in. do reintegracji zawodowej i społecznej osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, troszczy się o ochronę dziedzictwa przyrodniczego, a także podtrzymuje i kultywuje tradycję narodową. Ładnie brzmi, prawda? Nie da się zaprzeczyć. Ręce same składają się do oklasków…

Szlachetne cele działalności wymagają szlachetnych dotacji pieniężnych. Nic zatem dziwnego, że całkiem niedawno – a dokładnie przed kilkoma miesiącami – burmistrz Pyskowic wydał doniosłe zarządzenie o „wsparciu realizacji zadania publicznego pod nazwą KOLOROWE PYSKOWICE” (decyzja nr RZ.0050.034.2018 z 15 lutego). W dokumencie pojawił się zapis o przyznaniu „Ludziom miasta” 4500 zł z budżetu miasta na reintegrację, ochronę i kultywowanie. Dodać trzeba koniecznie, że pod zimowym zarządzeniem widniał podpis Adama Wójcika – zastępcy burmistrza, który teraz bardzo chce zostać burmistrzem.

Czy były to jedyne środki publiczne, które trafiły z budżetu miasta do „Ludzi miasta”? Trudno odpowiedzieć, bo nawet dla dociekliwego dziennikarza śledczego nie jest łatwo dotrzeć do wszystkich dokumentów przechowywanych w przepastnych szafach i szufladach pyskowickich urzędników z UM. Tym bardziej, że niektóre akta mają wyraźną klauzulę poufności. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak domniemywać, że strumyk budżetowych pieniędzy płynących do „Ludzi miasta” nie ograniczył się bynajmniej tylko do kwoty 4500 zł…

Czy publiczna dotacja finansowa dla prywatnego stowarzyszenia jest sama w sobie naganna? Z całą pewnością nie, ale w tej sprawie jest drugie dno, którego na pierwszy rzut oka w ogóle nie widać. Warto sobie bowiem uzmysłowić, do kogo konkretnie trafiały w tym przypadku pieniążki pyskowickich podatników. We władzach stowarzyszenia „Ludzie miasta” zasiadają zaś m.in. Beata Antosik (prezes zarządu) i Sylwia Lenek (sekretarz zarządu) – obecne kandydatki do Rady Miejskiej z autorskiej listy wyborczej Adama Wójcika.

To one korzystały m.in. z dobroczynnych zastrzyków pieniężnych swojego dzisiejszego mentora politycznego. Teraz same pragną znaleźć się w świecie miejskiej polityki. Ciekawy z socjologicznego punktu widzenia układ personalny ma nie od dziś swoją zwyczajową nazwę: TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI…

Dotował i równocześnie rewidował

Pyskowice są w ogóle oplecione pajęczą siecią nieformalnych powiązań ze znaczącym udziałem ludzi władzy. Nad miastem unoszą się m.in. opary specyficznego zapaszku, wydzielanego przez aktywistów lokalnego stowarzyszenia „Leśna kraina Górnego Śląska”. Organizacja z siedzibą w Koszęcinie korzysta obficie ze wsparcia finansowego gminy Pyskowice. W dokumentach budżetowych można bez większych przeszkód odnaleźć wysokości kwot przyznawanych stowarzyszeniu przez władze miejskie. Roczne dotacje wynoszą od 20 do 25 tys. zł.

A czy wiecie, Drodzy Pyskowiczanie, kto jeszcze w lutym br. zasiadał w Komisji Rewizyjnej Lokalnej Grupy Działania „Leśnej krainy Górnego Śląska”. Nie kto inny, jak osobiście Adam Wójcik, pełniący równocześnie rolę wiceburmistrza, a zarazem hojnego darczyńcy, ofiarowującego stowarzyszeniu upragnioną KASĘ (oficjalne dane zaczerpnięte z Krajowego Rejestru Sądowego, numer: 0000529355).

Dziś samorządowy włodarz Pyskowic nie jest już członkiem statutowego organu górnośląskiego stowarzyszenia. W porę opuścił to gremium, by w okresie jesiennej kampanii wyborczej być czysty jak łza. W tym celu uszczuplono nawet skład Komisji Rewizyjnej, zmniejszając jej liczebność do trzech osób. Czy zrobiono to tylko na czas wyborów samorządowych? Nie wiadomo. Doskonale natomiast wiadomo, że w obecnej Radzie stowarzyszenia zasiada od ubiegłego roku Beata Antosik, prezes „Ludzi miasta” z Pyskowic.

Cysorz to ma klawe życie – śpiewał przed laty Tadeusz Chyła. Nie zawsze trzeba jednak być cysorzem. Niekiedy wystarczy stanowisko prezesa. Obrotny prezes też może sobie zapewnić dostęp do (smacznych) konfitur!

Najwyższy czas na końcowe wnioski. Dla postronnego obserwatora jest oczywiste, że pragnący zasiąść na fotelu burmistrza Pyskowic Adam Wójcik rewidował w przeszłości poczynania organizacji, której sam – jako reprezentant władz miejskich – przyznawał pieniążki. Trzeba przyznać, że to osobliwy styl samorządowej działalności „leśnych ludzików z kolorowego miasta” nad Dramą…

Zbigniew LUBOWSKI

4 Comments on "Pieniążki dla „leśnych ludzików”"

  1. Do prokuratury z nimi !!!prokurator otworzy szafki tajnych dokumentów 

  2. A co z wysypiskiem? . Był wczoraj dzień otwarty. Będzie jakiś artykuł o jego stanie faktycznym? Bo chciałbym wiedzieć. 

  3. Zaiste, czyżbym był jasnowidzem, oby lepiej nie, artykuł poraz kolejny wskazuje moje przypuszczenia, że Pyskowice mogą być kontynuacją zepsutej dojnej zmiany.

  4. Pamiętać trzeba, że to p. Wójcik wszedł w sciany UM za Leszczynskiego, który karnie musiał odejsc. Powołał go burmistrz Kęska.

    Pan Wójcik pracując od lat w MOKIS zapewnia na swym urzędzie stabilnosc stołków ludziom, ktorzy od lat służyli układowi rządzącemu. Dlatego taki sam styl, takie same metody, tacy sami ludzie….niedziwota, że przygotowywał się do kandydowania od samego początku, jak zasiadł w urzędzie. Dobrał sobie panie nieprzypadkowo, to one kampanię wyborczą rozpoczęły ponad 2 lata temu…Czujnosc redaktora i jego przekaz pokazuje, jak to chce się kontynuacji panującej sitwy.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*