Piknik militarny i klęska miejskich służb

Zacytuję jedną z oficjalnych zajawek w mediach:

Gliwicki Piknik Militarny promuje miasto jako jeden z najważniejszych ośrodków przemysłu zbrojeniowego w Polsce. To również okazja do uczczenia 65. rocznicy istnienia Zakładów Mechanicznych „Bumar-Łabędy” SA.

Czytaj więcej: http://www.dziennikzachodni.pl

A zatem tak zwana promocja do wewnątrz. Wydawałoby się, że wszystko się udało. Niedziela 11 września była bajecznie wprost piękna i zachęcająca do spacerów. Na Placu Krakowskim w Gliwicach były tłumy gliwiczan. Oglądali te czołgi, te transportery, ten "Agat". Pewnie zadowoleni wracali z pikniku, jak ja ze spaceru. Czy to zaowolenie w nich zostało, kiedy w chwilę po wyjściu z placu dotarli do wylotu ulicy Dunkiowskiego na Wrocławską? Bo ja nie…

syf-centrum-b

I co zostało z promocji? Co zobaczyły setki osób, które właśnie tędy zmierzały na piknik lub z niego wracały? Gdzie służby miejskie, patrole Straży Miejskiej, czy nawet Policji. Dlaczego nie interweniowali sami mieszkańcy? To akurat proste – ten kontener nie napełnił się sam, a pryzmę wokół niego cierpliwie usypali właśnie oni. I momentami odnoszę wrażenie, że ten uliczny śmietnik to alegoria naszej rzeczywistośći. Po prostu wszyscy pracowicie dokładamy do tego śmietniska.

A zatem Gliwice, niedziela, samo centrum miasta, godzina 12.30, zachwycająca polska jesień,  Future is here?

syf-centrum-c

dj

3 Comments on "Piknik militarny i klęska miejskich służb"

  1. Witam serdecznie, może nie o pikniku, ale o klęsce służb miejskich. Na ul. Dziewanny stoi kontener, gdzie wkłada się zbędną odzież. Służby miejskie jednak nie widzą, jaki bałagan dookoła tego kontenera. Powyrzucane ubrania i podarte reklamówki, a kilka metrów daje ROM4!! Pozdrawiam

     

     

  2. nieodległej w czasie niedzieli odbył się w Gliwicach darmowy piknik z okazji stulecia lotniska i trzydziestolecia Aeroklubu. wg uczestniczących w imprezie wysłanników Gazety Katowice, udział wzięło w nim kilkuset widzów. dzięki zdjęciom, które zrobili wyglądało, na oko, że ze trzystu, ale dla podniesienia lokalnej dumy niech będzie sześćset. siedem dni później na katowickim Muchowcu odbyła się podobna impreza, tyle że biletowana. kilka tysięcy osób zapłaciło dwadzieścia PLN. także tego… 

    z innej beczki… od lat dziwi mnie absurdalna polityka władz miasta, co do Pl. Krakowskiego, który kosztował i ciągle kosztuje nie mało, dzięki pokracznym pomysłom na jego cząstkowe wykorzystanie, a służy gliwiczanom i w jeszcze większym stopniu mieszkańcom pustynnego, wyjałowionego z nawet najniższych lotów rozrywki powiatu, ledwie kilka razy w roku. zamiast zrobić z niego codzienny miejski bazar z podziałem na dni, w których chętni będą sprzedawać i kupować żywność, rupiecie i starocie, urzędnicy spełniają marzenie o monopolu jednego dzierżawcy targu na zadupiu, dla którego z podatków gliwiczan zbudowano parkingi, dla zmotoryzowanych "hipsterów" i biedaków. jaki to miało sens? 

    czy tylko ja zauważyłem, że stary prezydent już nie używa słowa "racjonalność"? pamiętacie, racjonalnym było zastąpienie elektrycznej komunikacji zbiorowej spalinową; pięcioletnia wymiana podziemnych instalacji (z wyjątkiem ciepłowniczej) i dziadowskie brukowanie Starówki, bez ingerencji w sypiące się kamienice; jak się ma system rowerowych dróg miejskich do zapowiedzianej na przyszły rok Wypożyczalni Rowerów? czy Frankiewicz z Wieczorkiem już przejechali dawnym szlakiem wąskotorówki z Gliwic do… gdziekolwiek? a czy ktoś już wie, jak będzie wyglądać "Aleja Zasłużonych dla Gliwic", o której kiedyś ktoś z UM bajerował? pamiętacie, to miał być pieszy trakt pośród dostojnych drzew, na którym miały stać klocki z popiersiami znamienitych obywateli Gliwic.

    śmieci są w Gliwicach wszędzie. ostatnim miejscem doprowadzonym do porządku były przejścia dla pieszych w ciągu infrastruktury DTŚ, kierowcy długo przedtem mieli komfort; śmieciem jest rozpieprzony od miesięcy chodnik obok d. DH Ikar, bo od paru tygodni na nowo budują kawałek drogi. betonowe śmieci zostawił PRUiM po paromiesięcznej kosmetyce przejścia dla pieszych w ciągu ul. Dworcowej na tym samym wiadukcie, który obecnie w innym miejscu jest remontowany. teraz porastają go chaszcze. okolice Rynku z ul. Zwycięstwa na całej długości – syf. i nikt nie ma bólu.

    pytam kioskarkę, bo przed okienkiem ma zasuszonego pawia, czy coś z nim zrobi? 

    – następny?

    następny jest powszechnie znany bank (i kilka kolejnych instytucji z brudnym wejściem). to samo pytanie i podobna odpowiedź. 

     

    ja mam taki oto postulat: niech władze Gliwic ogłoszą DEKLARACJĘ TOLERANCJI DLA ANARCHII DEBILI. będzie się w niej mieścić nieodpowiedzialność za brud na ulicach, ponad dopuszczalny hałas motoryzacyjny i niskoemisyjne zatrucie powietrza. strukturalne przyzwolenie dla takich naużyć już od wielu lat ma miejsce (wystarczy przykład pracowników MZUiK, którzy w ochraniaczach słuchu przedmuchują śmieci i liście w miejscach użyteczności publicznej, gdzie przypadkowi przechodnie są pozbawieni ochrony słuchu, a co dopiero mieszkańcy stref "wzmożonej opieki" pojebów z dmuchawami, którzy od świtu "stawiają życie chcącym pospać dłużej".

    także tego….

Leave a comment

Your email address will not be published.


*