Piotr Wieczorek ciągnie do przodu gliwicką piłkę!?

Zastępca prezydenta miasta Piotr Wieczorek znany jest ze swoich wypowiedzi. Z różnych zresztą przyczyn. Znany jest również z tego, że lubi grać w piłkarzyki. Ale nie, nie w te, które swego czasu kupił redaktor Marcin Fabrykowski (obiecał to swoim pracownikom kiedy dwutysięczny fan polubi profil na Facebooku). Piotr Wieczorek lubi grać w piłkarzyki całkiem inne – takie, co to kosztują miasto, jak sam oświadczył, od 7 do 10 milionów. Bawiąc się swoimi piłkarzykami Piotr Wieczorek lubi bywać tam, gdzie bywać powinni piłkarscy działacze – a to poprzeć przegranego Kręcinę w PZPN, a to wypowiedzieć się, jak wczoraj, w dyskusji panelowej na temat piłki nożnej w wydaniu ekstraklasy. Cóż, widać ma prawo, skoro na jego grę w piłkarzyki miasto Gliwice wydaje najwięcej w Polsce! A jednak wczoraj, zwyczajnie przegiął…

Oto wypowiedź Wieczorka podczas panelu piłkarskiego w ramach 5 Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach:

– Żeby budować popularność piłki, trzeba ją skomercjalizować. Niestety, to się dalej nie odbywa i funkcjonujemy w piłce amatorskiej. To smutne, ale prawdziwe. Potrzebne są działania systemowe. Orliki to za mało. One są podstawą do rekreacji, ale nie zapleczem do rozwoju wielkiej piłki. Do tego potrzebne są kompleksy dużych obiektów, ale tego w piłce nie ma. Sytuacja w polskiej piłce jest beznadziejna, ale z… nadzieją na przyszłość. Na razie jesteśmy na początku drogi. Wiem, co mówię, bo Piasta doprowadzałem od B-klasy do ekstraklasy. Gliwice wspierają klub kwotą 7-10 mln zł rocznie. To 2/3 budżetu klubu. Tyle samo przeznaczamy też jednak na Teatr Muzyczny. Gliwice oczywiście zyskały na tym, że Piast osiąga ostatnio sukcesy. Teraz jest euforia, bo jesteśmy na trzecim miejscu. Zobaczymy jednak, co będzie za kilka tygodni

 (źródło: www.sport.pl)

pw

źródło: www.gliwice.eu

W tej wypowiedzi uderza przede wszystkim całkowite pominięcie bardzo licznej na przestrzeni lat grupy osób, które swoją konsekwentną pracą przyczyniły się do tego, że Piast Gliwice z sukcesami gra obecnie w Ekstraklasie. Nie było, zdaniem Wieczorka, sztabów szkoleniowych, działaczy, nie ma piłkarzy, nie ma stowarzyszenia, nie ma wreszcie Krzyżanowskich, Drabickich (prezesów), członków rad nadzorczych… O, przepraszam! Jest jeden! To właśnie Piotr Wieczorek, który zasiadał w radzie nadzorczej spółki Piast Gliwice SA łamiąc w sposób rażący prawo i który, dzięki bezprzykładnej indolencji gliwickich polityków, Rady Miejskiej i władz województwa, został wprawdzie zmuszony do opuszczenia Rady Nadzorczej, ale dotąd nie poniósł przewidzianych prawem konsekwencji, a w dodatku łamie prawo w innej jeszcze spółce.

Skoro jednak jesteśmy przy „doprowadzaniu”. Czy to „doprowadzanie” ogranicza się tylko do sukcesów sportowych?! Jakże to tak!? Skoro „doprowadzał” Piasta od B-klasy, to doprowadził również do afery korupcyjnej, do spadku z Ekstraklasy, wreszcie do finansowych machlojek o jakich ostatnio pisaliśmy. Chyba, że Piotr Wieczorek sądzi, że jest jedynie ojcem sukcesów, a porażki i wpadki mają innych rodziców. Szkoda tu nawet słów na dalsze komentowanie tego wątku. Podkreślę jednak, że pominięcie wszystkich, którzy do sukcesu Piasta się przyczynili, to zwykłe przekłamanie a eksponowanie „ja” w miejsce grzecznościowej formy „my” z reguły stosowanej w takich razach, świadczy jedynie o tym, w jak głębokim poważaniu ma Piotr Wieczorek wszystkich innych.

A teraz parę zdań o tym, jak pan zastępca ubolewa nad nieprofesjonalizmem naszej ligi. Cóż, w tym wypadku państwo zrobiło swoje. Dokonano niezbędnych zmian w przepisach (także i tu prawo łamane jest w Piaście!), Ekstraklasa wymusiła wprowadzenie spółek akcyjnych. Stworzono zatem funkcjonalne byty, które mogą spokojnie zacząć konkurować w warunkach rynkowych. I oto ten narzekający Piotr Wieczorek zapomina, że w Gliwicach bodajże najbardziej przykłada się samorządową rękę do tego, aby nasza „zawodowa” piłka nożna była właśnie zabawą w piłkarzyki tego czy innego samorządowca albo biznesmena. Piast Gliwice może sobie pozwolić na to, żeby nie robić prawie nic, co spółka działająca jako klub piłkarski robić powinna. Ot, pierwsze z brzegu pytanie: gdzie jest restauracja, czy kawiarnia która miała ruszyć w klubowym budynku? Bo wygląda na to, że dotąd nie zrobiono przetargu. Chętni byli, ale chyba nie pasowali do piłkarzyków pana Piotra. Ale po co, prawda? Lepiej, żeby były nieużywane pomieszczenia, a miasto „wesprze klub kwotą od 7 do 10 milionów”. No właśnie, tu znowu należy się zatrzymać. Lekką ręką idą Wieczorkowi te miliony! O ile zgadza się dolna granica, o tyle górną pan zastępca zdecydowanie zaniżył. Bo górna wynosi 12,5 miliona! Cóż to jednak jest 2,5 miliona dla naszego największego piłkarzyka, prawda? Warto podkreślić, że mówimy tu jedynie o kwocie rocznej dotacji (przekazywanej bezprawnie!). A zupełnie zapomina się np. o „sponsorskiej” pomocy ze strony zmuszanych do niej miejskich spółek. Przecież w pewnym uproszczeniu można przyjąć, że to także nasze pieniądze! Warto też nadmienić, że Wieczorek jakby się usprawiedliwia mówiąc iż przekazuje się podobne pieniądze np. na Gliwicki Teatr Muzyczny. Cóż, łatwo udowodnić, że w ciągu 3 lat GTM nie otrzymał 28 milionów zł dotacji! A nawet jeśli, to warto naszemu piłkarzykowi przypomnieć o zasadniczej różnicy między Piastem a GTM. Otóż GTM nie jest spółką akcyjną lecz gminną instytucją kultury. To spółka akcyjna GKS Piast ma przynosić zyski a nie zubażać sfery, które w Gliwicach i tak są traktowane po macoszemu.

Po ostatnim wystąpieniu Piotra Wieczorka nie można mieć wątpliwości co do tego, od jakich czynników zależą niektóre aspekty polityki finansowej naszego samorządu. Aby zastępca prezydenta mógł w taki sposób „błysnąć” zawsze będzie lepiej dać 28 milionów Piastowi i odmówić 9 milionów dla oddłużenia Gliwickiego Centrum Medycznego. Zawsze będzie lepiej wydać taką kwotę na Piasta niż stworzyć Zakład Aktywności Zawodowej dla niepełnosprawnych. Bo na konferencjach poświęconych problemom niepełnosprawnych, organizowanych często także w Gliwicach przez wspaniałych ludzi i instytucje, nie chodzi nikt z władz miasta. Nie chodzi także Piotr Wieczorek. Jest zbyt zajęty grą w najdroższe w kraju piłkarzyki.

Ta i inne kwestie związane z Piastem Gliwice każą się zastanowić nad wieloma sprawami. Po naszych prezydentach nie spodziewam się żadnych rewolucji. Ale co na to wszystko Rada Miejska? Jak można pozwolić, żeby dla widzimisię Piotra Wieczorka tak faworyzować tę akurat spółkę? Jak może zignorować problemy szpitala, zniweczyć starania o ZAZ i tolerować wiele innych „oszczędnościowych” decyzji, pozwalając przelać na konto spółki GKS PIAST tak ogromne pieniądze w tak krótkim czasie? Cóż, Rada Miejska najzwyczajniej nie ogarnia problemu. Nie tylko tego zresztą…

Dariusz Jezierski

11 Comments on "Piotr Wieczorek ciągnie do przodu gliwicką piłkę!?"

  1. Szykuje się chyba kolejny przekręt

    http://www.itv.gliwice.pl/artykul.php?id=5923

  2. Po prostu kocha piłkę nożną i nie szczędzi na nią pieniędzy. 😉

  3. GOGOL PRZEJAZDEM | 16 maja 2013 at 10:21 am | Odpowiedz

    „…To właśnie Piotr Wieczorek, który zasiadał w radzie nadzorczej spółki Piast Gliwice SA łamiąc w sposób rażący prawo i który, dzięki bezprzykładnej indolencji gliwickich polityków, Rady Miejskiej i Urzędu Wojewódzkiego, został wprawdzie zmuszony do opuszczenia Rady Nadzorczej, ale dotąd nie poniósł przewidzianych prawem konsekwencji, a w dodatku łamie prawo w innej jeszcze spółce. …”

    Oby kiedyś kantem nie stanęła…
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/de28cbca22.jpg
    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

  4. Tyle słów, a nic mądrego…

    • Ależ oczywiście, jak można dodać coś mądrego do tak wspaniałego wystąpienia! Bijemy się w piersi… :))

  5. czas, kiedy nasze miasta kształtowała wąska elita lokalnych polityków, podległych im urzędników i skutecznych deweloperów mija bezpowrotnie.
    http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,132512,13920461,Bunt_polskich_miast.html

  6. Wicefrankiewicz Wieczorek słynie z nieprzemyślanych wypowiedzi, które ocierają się o bon mot. Myślę, że gdyby w Katowicach opowiedział o swoich doświadczeniach wyniesionych z kasyn hazardowych (pamiętne 97%)*, zostałby zapamiętany na wieki przez wielki świat, a tak, jego wybitny intelekt jest czczony jedynie w Gliwicach.
    Chciałbym, żeby w opisanym w artykule wypadku (bo traktuję to jako jeden z wielu wypadków, a nie przypadków) Wieczorek po prostu się zapomniał, nie przemyślał tego co wypowie język giętki. Chciałbym, ale nie mogę uwierzyć, nazbyt często jego język jest toporny i mówi to, co naprawdę myśli głowa. A ta jest nietęga.
    Przeprosin nie będzie, oto Wieczorek zaczął pisać historię klubu Piast na nowo.

    *) „- To nie jest taki hazard, jak sobie Państwo wyobrażacie, bo prawdopodobieństwo wygranej jest 97%. To jest zabawa i wiem co mówię.”

  7. Warto przypomnieć, jak Wieczorek wyrzucał z Piasta prezesa Potockiego, który zbudował podwaliny pod zawodową piłkę w Piaście (wzrost budżetu o 1000% w czasie roku), z komentarzem: „z nim nic nie można załatwić pod stołem…”

  8. lol, jak krzyzanowski z potockim wyciagali piasta za uszy z korupcji to wieczorek jakos siedzial cicho. a teraz wielki tworca klubu. byly zawodnik

Leave a comment

Your email address will not be published.


*