PiS, budżet i Zygmunt Frankiewicz – „niedokończony” wywiad…

Jeszcze pod koniec stycznia doszło do spotkania Mirelli Czajkowskiej-Turek z szefem gliwickiego PiS Jarosławem Wieczorkiem. Podczas spotkania zostały również zadane pytania Info-Postera. Odpowiedzi, które zostały wysłane do autoryzacji, mimo ponawianych prób z naszej strony, autoryzacji nie uzyskały.

jw

W związku z tym, że omawiane sprawy coraz bardziej oddalają się od nas w czasie, zdecydowaliśmy się nie czekać na autoryzację Pana Wieczorka i zrezygnować z formy wywiadu. Ewentualne uwagi może on teraz przesłać do Redakcji w charakterze oficjalnej polemiki i wówczas chętnie je opublikujemy. Pora również skonstatować, że podejmując pewne decyzje polityczne, wypada mieć pomysł i przede wszystkim odwagę bronić ich przed wyborcami, także w mediach. To z tego wzięła się nasza – jak widać mocno nie na rękę lub nie w porę – propozycja.

Omawiamy wypowiedzi Jarosława Wieczorka w związku z postawionymi pytaniami, zachowując ich ducha i powstrzymując się od publikacji w przypadku jakichkolwiek wątpliwości, co do zamiaru rozmówcy.

Gliwicki PiS uznał, że finansowanie Podium należy wyrzucić z tegorocznego budżetu, przełożyć o rok. Jak zatem mogliście wstrzymać się od głosu, dając Zygmuntowi Frankiewiczowi pełną swobodę? Jak w tak istotnej sprawie jak budżet, radny (a tu komplet radnych PiS!) może wstrzymać się od głosu? Jak można nie mieć zdania na temat budżetu?

Klub Radnych PIS złożył poprawkę do Wieloletniej Prognozy Finansowej, zgodnie z Ustawą o Finansach Publicznych, która jest integralna z budżetem, musi być taka sama w zakresie zadań i kwot na inwestycje w budżecie. Z uwagi na fakt, że poprawka dotycząca przesunięcia o rok budowy Podium nie uzyskała większości radnych (a byłby wtedy czas na pozyskanie środków zewnętrznych), głosowanie przeciwko i nieuchwalenie WPF oraz budżetu było w przekonaniu radnych PiS jedynie ze szkodą dla mieszkańców. Zgodnie z art 40 Ustawy o Finansach Publicznych tworzy się budżet na podstawie projektu uchwały przedłożonej wyłącznie przez organ wykonawczy, czyli Prezydenta, w uzgodnieniu z Regionalną Izbą Obrachunkową. Nawet gdyby PiS głosował przeciw budżetowi, do dnia uchwalenia budżetu przez RIO obowiązywałaby propozycja prezydenta złożona 15.11.2012.

PiS zgadzał się na Podium, ale z dofinansowaniem UE. Wydał w tej sprawie oświadczenie, które zostało wystosowane do lokalnych mediów, lecz zainteresowanie publikacją było wyjątkowo znikome (zdaniem Wieczorka oświadczenie PO było powszechnie eksponowane w mediach).

Obecne zamieszanie, odmowa pieniędzy z Urzędu Marszałkowskiego (żaden z prawie 60 wniosków nie znalazł się na liście Marszałka) uznaje on za nieudolną grę polityczną wojewódzkiej PO.

Pismo byłego już marszałka województwa, dotyczące wypowiedzenia umowy, było w swej treści kompromitujące. Nie było żadnego merytorycznego uzasadnienia, tylko techniczne informacje jak miasto ma zwrócić dotację w wysokości prawie 3 mln.

Umowa pomiędzy miastem a województwem może być wypowiedziana w oparciu o negatywną opinię UE, a pan radny Wieczorek twierdzi, że do tej chwili takiej opinii nie ma. Twierdzi też, że niezatwierdzenie budżetu wprowadziłoby chaos w funkcjonowaniu miasta.

Pojawiły się tłumaczenia, że nie ma nic gorszego niż to gdyby budżet ustalało RIO? Na jakiej podstawie PiS tak twierdzi, bo wygląda to trochę jak tłumaczenie Zygmunta Frankiewicza w grudniu, jaka to katastrofa się stanie dlatego, że przerwano sesję – strachy na lachy bez żadnego pokrycia?

Cóż, Jarosław Wieczorek nie udzielił tu żadnej konkretnej odpowiedzi, wskazując jedynie, że reguluje te sprawy Ustawa o finansach publicznych. Jak Państwo doskonale rozumieją, nie rozstrzyga to tego, dlaczego zaakceptowane przez radnych PiS rozwiązanie ma być lepsze.

Po co naprawdę przyjechał poseł Polaczek, który uczestniczył w sesji Rady Miejskiej?

Pan poseł jeździ po różnych sesjach i informuje o działaniach rządu i PIS na forum ogólnopolskim, stwierdził Jarosław Wieczorek.

Czy PiS czuje się zawiedziony tym jak głosowała KdGZF nad uchwałą w sprawie nazwy ronda?

Inicjatorem uchwały była „Gazeta Polska”, wynik remisowy napawa optymizmem, szczególnie, że brakowało jednego radnego PiS. Wieczorek i inni członkowie partii liczą, że ten temat jeszcze będzie przedmiotem dyskusji na forum Rady Miejskiej. Prezydent Lech Kaczyński zasługuje bowiem na godne upamiętnienie jego postaw patriotycznych oraz obywatelskich.

Czy nie odnosi Pan wrażenia, że na ostatniej sesji PiS oddał pole PO i odbije się to na Was w kolejnych wyborach? Czy zdaje Pan sobie sprawę, jak bardzo PiS zawiódł wielu swoich sympatyków?

Pan radny żałuje, że mogło powstać niekorzystne wrażenie po głosowaniu nad budżetem. Wprawdzie wysyłał do mediów stanowisko PiS w sprawie Podium (17.12.2012), ale podała to tylko ITV. W stanowisku nie było nic o tym, jak będzie głosował Klub Radnych PiS (przyp. Red.). Od połowy lutego br. ma rozpocząć działanie strona internetowa PiS z bieżącymi informacjami.

Jak relacjonuje Mirella Czajkowska-Turek, dowiedziała się również, że działalność radnych w RM to przysłowiowy listek figowy – radni właściwie niewiele mogą, zdani są na zwoływane przez prezydenta sesje, nie można zmienić porządku obrad bez zgody prezydenta w przypadku gdy jest on również wnioskodawcą sesji, „nie można” nie udzielić absolutorium prezydentowi w przypadku pozytywnej opinii RIO, gdyż absolutorium odnosi się do poprawności księgowej wykonania, a nie oceny pracy prezydenta.

W mieście zaczęły krążyć pogłoski, że radni PiS z posłami tej partii rozpoczęli rozmowy z Zygmuntem Frankiewiczem w sprawie przystąpienia tego ostatniego do PiS. Jarosław Wieczorek indagowany w tej sprawie żywo zaprzeczył, że „wydaje się to obecnie absurdalne” – podkreślenie Redakcji. W trakcie rozmowy Mirella Czajkowska-Turek zwróciła uwagę na fakt obrony decyzji Zygmunta Frankiewicza przez Jarosława Wieczorka – zarówno w kwestii budżetu, kwestii wypowiedzenia umowy na Podium przez marszałka, a nade wszystko ubolewania nad niezatwierdzonymi projektami.

Czajkowska-Turek sądzi, że szczególnie niedawne spotkanie radnych i posłów PiS wskazuje na to, że w każdej plotce znajduje się ziarno prawdy. Oto gliwicki PiS ujmuje się za prezydentem, któremu wojewódzka PO podcina skrzydła; oto poseł Polaczek składa interpelację, dlaczego Gliwice cierpią i nie dostają funduszy europejskich? A przecież prezydent przygotował projekty, które dotyczą żywotnych interesów mieszkańców Gliwic: wyprowadzenie tirów z Gliwic, odbudowa teatru, stworzenie stacji recyklingu, itd. W takim kontekście zrozumiała staje się postawa radnych PiS, podczas głosowania nad budżetem 17.01.2013.

Cóż, naszym zdaniem decyzje polityczne podjęte w ostatnich miesiącach przez gliwicki PiS, będą tę formację drogo kosztować. Zadecydują wyborcy…

Opracowali: Mirella Czajkowska-Turek i Dariusz Jezierski

 

16 Comments on "PiS, budżet i Zygmunt Frankiewicz – „niedokończony” wywiad…"

  1. Marek Berezowski | 14 lutego 2013 at 2:31 pm | Odpowiedz

    Na wtorkowym spotkaniu z PiS-em usłyszałem, że PiS głosował za budżetem i Podium dla dobra Gliwic.

  2. Nie bardzo rozumiem tego pisowsko-frankiewiczowego użalania się na marszałka województwa. Skoro miasto jest tak bogate, że może sobie za własne pieniądze wybudować zupełnie zbędną halę widowiskową za 300 mln zł, to dlaczego chodzą na żebry do marszałka? Nie wstyd im? To tak jakby tak jakby Kulczyk zwrócił się do opieki socjalnej o dofinansowanie wakacji dla swoich dzieci.

    • Hehehe… Przecież to jest mentalność taniego cwaniaka, miasto samych sukcesów, rzekomo ociekające bogactwem, a byle skwer, rondo, czy kawałek drogi budują prywatni inwestorzy, bo prezio nie chce, a radni nic nie mogą.
      Ale w sumie jest śmieszniej niż na pierwszy rzut oka wygląda, bo z prawicowym prezydentem walczą prawicowi wyborcy, a prawicowi radni z opozycji powolutku drepczą do koalicji. Dla jaj można powiedzieć, koalicji ponad podziałami, zupełnie jakby im było tęskno do czasów Tadka Grabowieckiego, kiedy nikt nie dyskutował, nie spierał się o nic i głosował szybko i grzecznie, jak prezio sobie życzył. Oczywiście to „dla dobra Gliwic”. To tak pewne, jak konieczność nazwania czegoś imieniem Lecha Kaczyńskiego.
      Ja proponuję PiS-owi i sympatykom Gazety Polskiej zaklepać halę Podium, bo dopiero ten obiekt będzie godnym imienia Lecha Kaczyńskiego. Lech Kaczyński na Podium lepiej brzmi i wygląda, niż na rondzie w obrzydliwej okolicy.
      Skoro nawet gliwickiemu SLD po latach intelektualnej impotencji stanął przed oczami ambitny cel bicia piany na temat patronów ulic i mostów, to znaczy, że dla dobra miasta pozostało już tylko uchwalenie nowych. Wszystko już pięknie gra i miga. Jak na wiejskiej zabawie w remizie.

  3. To jest oczywista zdrada mieszkańców!
    Gliwiccy radni i członkowie PiS zdradzili nas i nie może być co do tego wątpliwości.
    Brak jednago z nich na sesji był bez wątpienia ukartowany z Frankieiwczem, bo znane były i termin sesji i projekty uchwał, zanim Goliszewski wyjechał na wczasy. Gdyby zależło PiSowi na przeprowadzeniu swojej poprawki, to radny z pewnością zostałby na miejscu. Jego tłumaczenie się było po prostu kompromitacją.
    Grudniowa zagrywaka dało czas na dogadanie się PiSu z Frankiewiczem ponad interesem miasta i mieszkańców.
    A wiec ostatecznie zdradzono gliwiczan dla prywaty.
    Zdrzdził PiS.
    Taka szujowata gmina i taki w niej PiS niestety:(((

  4. GOGOL PRZEJAZDEM | 14 lutego 2013 at 4:15 pm | Odpowiedz

    „…Cóż, naszym zdaniem decyzje polityczne podjęte w ostatnich miesiącach przez gliwicki PiS, będą tę formację drogo kosztować. Zadecydują wyborcy…”
    W Gliwicach potrzebna jest natychmiastowa ABDYKACJA – TEJ FORMY PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI !
    Coś wymyślicie: stan zdrowia, przemęczenie, operacje tak żeby to jakoś wyglądało…

  5. Nic dodać nic ująć za 30 srebrników sprzedadzą się każdemu

  6. Moim zdaniem sporo widzę tu czepialstwa i podtekstów. To, że Frankiewicz miałby zasilić szeregi PiSu to musi być absurd i tu osobiście pokierowałbym się czystym zbiegiem faktów, a co do Podium to zbyt wiele osób stara się rozgrywać własną gierkę, szczególnie marszałek z prezydentem i to odbija się na wszystkich… prawnie za wiele PiS do wyboru nie miał, wstrzymanie się od głosu było dosyć racjonalne, a co do środków z Unii może gdyby wszyscy grali w jedną… stronę. 😉

    • Jeśli chodzi o „czepialstwo” powtórzę fragment z innej mojej wypowiedzi: „cały materiał powstał na podstawie rozmowy z zainteresowanym. To jego słowa, w dodatku po wstępnych uwagach. Ja napisałem, w miejscu gdzie były jakiekolwiek wątpliwości nie podawałem informacji.”
      ” zwykłym oszczerstwem jest sugerowanie (oczywiście nie autor tego komentarza to sugerował), że artykuł miał kogokolwiek zdyskredytować. Raz jeszcze powtarzam – pytania zostały zadane w styczniu i uzyskano na nie takie właśnie odpowiedzi. Jeśli zatem materiał ma dyskredytować Pana Wieczorka, znaczyłoby to jedynie, że ten sam się dyskredytuje, a to absurd.
      Po piąte wreszcie, artykuł nie był w żaden sposób ocenny w stosunku do Jarosława Wieczorka, którego sam cenię i prywatnie lubię.

  7. Odkąd pan redaktor Dariusz Jezierski zadeklarował swoją wolę startu w wyborach prezydenckich, jego opracowania są kompletnie pozbawione wartości, obiektywizmu, służą tylko i wyłącznie walce politycznej oraz w tym przypadku mają na celu zdyskredytowanie p. Wieczorka, energicznego i charyzmatycznego potencjalnego kontrkandydata w wyborach. Pozdrawiam

    • Pan redaktor nie zadeklarował żadnej woli – to po pierwsze. Nie wykluczył jedynie możliwości i to raczej jeśli chodzi o Radę Miejską.
      Po drugie – cały materiał powstał na podstawie rozmowy z zainteresowanym. To jego słowa, w dodatku po wstępnych uwagach. Ja napisałem, w miejscu gdzie były jakiekolwiek wątpliwości nie podawałem informacji.
      Po trzecie – nie mam pojęcia dlaczego prywatny blog, na którym prezentuje się własne poglądy, w dodatku na tematy aktualne i kontrowersyjne, miałby pozbawiać wartości wypowiedzi kogokolwiek? Co w takim razie sądzi Pan o stronie internetowej radnego Wieczorka?:)
      Po czwarte – zwykłym oszczerstwem jest sugerowanie, że artykuł miał kogokolwiek zdyskredytować. Raz jeszcze powtarzam – pytania zostały zadane w styczniu i uzyskano na nie takie właśnie odpowiedzi. Jeśli zatem materiał ma dyskredytować Pana Wieczorka, znaczyłoby to jedynie, że ten sam się dyskredytuje, a to absurd.
      Po piąte wreszcie, artykuł nie był w żaden sposób ocenny w stosunku do Jarosława Wieczorka, którego sam cenię i prywatnie lubię. Pozostawię zatem bez komentarza subiektywną ocenę Janusza.
      Na koniec dwie uwagi – to, że pozwalam sobie na krytykę kogoś (tu nie krytykowałem nikogo, a jedynie oparłem się na jego słowach) lub czegoś, nigdy nie wiąże się z chęcią zdyskredytowania osoby. Proszę porównać moje merytoryczne krytyki z chamskimi, często wulgarnymi atakami na mnie. I jeszcze najważniejsze – gdyby zdarzyło się, że stanąłbym jednak w szranki wyborcze, nawet wówczas to co będę pisał, będzie zawsze albo nierelatywną prawdą, albo osobistą opinią (a w takim wypadku i tak zawsze wyraźnie to podkreślam).

      • Trudno powiedzieć czy posługuje się Pan słowami p. Wieczorka. Odpowiedzi na pytania są zamieszczone w trzeciej osobie, odpowiedzi (opisowe) na pytania przeplatane są z autorskim, stronniczym komentarzem. Dawno nie czytałem wywiadu przeprowadzonego, czy może opublikowanego w taki sposób. Określa to Pan jako prywatny blog, jednak już w nazwie strony widnieje hasło „info”, czyli informacja. To co jest tu przedstawione można nazwać co najmniej dezinformacją i nie przekona mnie Pan, że ten wywiad nie jest stronniczy, bo widać to na pierwszy rzut oka. Aha i „krytyka kogoś” jak to pan ujmuje, służąca w realizacji własnych celów to właśnie dyskredytowanie i walka wyborcza, przynajmniej według mnie. Pozdrawiam i życzę więcej obiektywnych wywiadów

        • Proszę naprawdę najpierw niestronniczo przeczytać tekst. Rozmowa została przeprowadzona pod koniec stycznia. Od tego czasu kilka razy prosiliśmy o autoryzację. Pan Wieczorek nie znalazł czasu aż do dnia publikacji – proszę spojrzeć do kiedy. Na autoryzację p. minister czekałem 3 dni. To po pierwsze. Po drugie – w wypadku braku autoryzacji tak właśnie się robi – pisze się w 3 osobie relację z rozmowy i nie ma w tym nic dziwnego.
          Nie mam też Pana zamiaru o niczym przekonywać, zwłaszcza, że p. Wieczorek czytał ten tekst i co więcej naniósł do niego poprawki. Ale tego też najpewniej Pan nie doczyta.
          Wywiady zawsze autoryzuję i od kilkunastu dni próbowaliśmy zrobić to samo w tym przypadku. Nie udało się, zatem wywiadu nie było.
          Nie wiem też w którym miejscu doczytał się Pan krytyki p. Wieczorka, ale to już Pana sprawa. A skoro mówi Pan o dyskredytacji, to musi Pan z pretensjami zwrócić się do samego zainteresowanego, który takich odpowiedzi udzielił. Najwyraźniej powiedzenie uderz w stół a nożyce się odezwą ma tu zastosowanie.
          Na koniec co do blogu – mogę go sobie nazwać jak tylko zechcę i i tak pozostanie moim blogiem, służącym do wyrażania moich opinii. Proszę nawiasem mówiąc spojrzeć na prasę polityczną – jest czasem z założenia nieobiektywna. I nikogo to nie dziwi.
          pozdrawiam i rzecz jasna, nie zmuszam do lektury – po co się denerwować;)

          • Krótko mówiąc redaktor stał się niewiarygodny, gdyż sam zamierza kandydować, a nazywa się dziennikarzem. Jeśli twierdzi Pan inaczej, proszę o deklarację „Ja Dariusz Jezierski na pewno nie będę kandydował w najbliższych wyborach samorządowych”, to może może wtedy choć trochę odzyska wiarygodność dziennikarską. Mam do Pana pytanie, czy otrzymuje jakieś wynagrodzenie za pracę nad gazetą gliwiczanie razem od Jacka Krzyżanowskiego, głównego adwersarza politycznego prezydenta Frankiewicza?

            • Nie mam zamiaru niczego deklarować, zwłaszcza osobie, której nie znam. To po pierwsze. Po drugie – zdaje się, że Pan oderwał się trochę od rzeczywistości, bo zadeklarowałem wyraźnie, że być może kandydował będę. Po trzecie – jakichkolwiek tłumaczeń odnośnie pobierania przeze mnie wynagrodzeń za cokolwiek i od kogokolwiek może ode mnie żądać co najwyżej Urząd Skarbowy. Ale uspokoję – moja „praca nad gazetą Gliwiczanie Razem” nie była pracą. Użyczałem jedynie NIEODPŁATNIE, tekstów publikowanych wcześniej na I-P.
              W związku z moimi artykułami widać wyraźnie od kogo pochodzą, lub są inspirowane Pana wypowiedzi (symptomatyczne, że ten ostatni komentarz pojawił się po dzisiejszym zamieszczonym w I-P felietonie. Ciężko jakoś dopasować poprzednie Pana wpisy o „charyzmie” Pana J. Wieczorka do tego, jaką politykę prowadzi. Uprzedzam również, że na własnym blogu nie będę więcej publikował tego typu komentarzy i insynuacji pod moim adresem. Chyba, że zechce Pan polemizować ze mną pod swoim własnym, potwierdzonym nazwiskiem. Tak, jak ja czynię to zawsze.

    • andrzej mariańczak | 16 lutego 2013 at 1:38 pm | Odpowiedz

      Ano zaczynają się próby dyskredytacji Jezierskiego przez Naczelne Organy Słomianej Elity .
      Im bardziej będą dokuczać i piać na forumach oznacza to tylko lęk przed ostatecznym rozwiązaniem ich przywilejów.
      Bez nich przecież są niczym pyłek na pustyni.
      A może ktoś im odebrać co nienależne!
      Co wtedy?
      Jak Prezesiątka będą żyły pracując na Strefie Ekscesu Ekonomicznego za 2500zł brutto?
      Poupadają już niedługo a z grzywy kanalizacyjnego lwa powypada włosie .
      Radzę im by gromadzili kasiorkę na starość póty mogą.

      Marnie widzę los społeczeństwa i zwykłego zjadacza chleba lecz nie zazdroszczę słomianej elicie tego co ją spotka.

      Jeśli chodzi o PiS.
      Co to jest PiS?
      Bo nic nie słychać.
      Gadać to se każdy może a do roboty to nima kogo.

  8. [i]W mieście zaczęły krążyć pogłoski, że radni PiS z posłami tej partii rozpoczęli rozmowy z Zygmuntem Frankiewiczem w sprawie przystąpienia tego ostatniego do PiS. Jarosław Wieczorek indagowany w tej sprawie żywo zaprzeczył, że „wydaje się to obecnie absurdalne”. [/i]
    Jak można tak kłamać panie radny Wieczorek?!
    Próbuje pan kłamliwie zaprzeczać temu, co każdy, kto oglądał te sesje, widział i słyszał.
    Wolelibyśmy dowiedzieć się od pana za co pan i pana koledzy partyjni sprzedaliście mieszkańców, co dostaniecie za zagodę na budowę hali Podium od Frankiewicza?
    Honorowi ludzie, nawet i politycy, brzydzą się kłamstw. Frankiewicz się nie brzydzi i pan też nie.
    Czy zdaje sobie pan sprawę z tego, że takim kłamcom nikt uczciwy nie poda ręki, a jeśli by musiał to nie zrobi tego bez odrazy i wstrętu?
    Przy tym stanęliście jako radni PiS w jednym szeregu z radnymi SLD.
    Czym się od nich różnicie jako ludzie i jako politycy?
    Tylko tym, że jesteście zdecydowanie bardziej zakłamani niż oni.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*