Po wsparcie do Parlamentu – rozmowa z Waldemarem Paszkowskim

2 komentarze

W wyborach samorządowych na fotel burmistrza miasta Pyskowice przegrał Pan „o włos” z urzędującym od 12 lat burmistrzem Wacławem Kęska. Co zadecydowało, że postanowił Pan kandydować do Sejmu RP?

W ubiegłorocznych wyborach samorządowych uzyskałem satysfakcjonujący wynik poparcia mieszkańców na poziomie 48,6% poparcia. To bardzo mile mnie zaskoczyło. Otrzymany wynik oznacza, że niemal połowa mieszkańców oczekuje konkretnych zmian. Nie poprzestałem w swoim działaniu tylko na tym wyniku. Warto przypomnieć, że Burmistrz Pyskowic wiosną 2014r. był gorącym zwolennikiem rozszerzenia wysypiska o kolejne 8[ha], czemu dał wyraz przekazując do Rady Miejskiej projekt uchwały zmiany studium. Niestety, Radni koalicji rządzącej ulegli presji Burmistrza i tym sposobem mieliśmy zafundowaną rozbudowę wysypiska na kolejne lata. Nie mogłem wspólnie z moimi zaangażowanymi kolegami radnymi w sprawę na to się biernie przyglądać. Od tego momentu, wspólnie z kolegami radnymi opozycji nagłośniliśmy sprawę – zbierając listy poparcia przeciwko rozbudowie wysypiska, organizując spotkania z mieszkańcami, czy też zamieszczając artykuły w mediach lokalnych. Po wyborach samorządowych wraz z wybranymi z mojego komitetu Radnymi zaczęliśmy pracę nad wdrażaniem naszego programu wyborczego. Nie było to łatwe, bo Radni wybrani z mojego komitetu stanowią zdecydowaną mniejszość w Radzie Miejskiej. Jedno z priorytetowych zadań naszego programu to definitywne zamknięcie wysypiska odpadów Zaolszany znajdującego się bezpośrednio nad zbiornikiem wodnym nr 330. Z tego zbiornika czerpią wodę pitną od lat przede wszystkim mieszkańcy Pyskowic i Gliwic. Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby czerpana woda pitna ze zbiornika podziemnego stanowiła jakiekolwiek zagrożenie skażenia w przyszłości dla nas i naszych pokoleń. Powiadomiliśmy w czerwcu br. Ministra Środowiska o tej sprawie i czekamy nadal na rozstrzygnięcie. Doświadczenie w tej sprawie pokazało, że dla zadawalającego zamknięcia tej sprawy konieczne staje się wsparcie na poziomie parlamentarnym. To zadecydowało, że postanowiłem kandydować do Sejmu RP.

Rzeczywiście, sprawa wysypiska odpadów i zagrożenia dla wody pitnej ciągnie się od wielu miesięcy. Wierzy Pan, że mimo tylu przeciwności uda się tą bombę ekologiczną unieszkodliwić?

W mojej ocenie sprawa jest bardzo poważna. Wspomnę tutaj o wizycie w rejonie wysypiska Radnych RM w czerwcu br., którzy naocznie przekonali się o tym, że w miejscu składowania odpadów znajduje się niezabezpieczony olbrzymi zbiornik odcieków z silnie toksycznymi substancjami pochodzącymi od niezrekultywowanych kwater I-IV. Postawię w tym miejscu retoryczne pytanie – jak wyglądałby dzisiaj teren wysypiska i jaka byłaby nasza wiedza na temat występującego zagrożenia, gdybyśmy wspólnie z kolegami Radnymi nie reagowali?. Podczas spotkań z mieszkańcami niezadowolenie i dyskomfort unoszącego się fetoru szczególne odczuwalne były w części południowej miasta. Nadal występuje wśród mieszkańców problem braku świadomości o skali zagrożenia i nie dopuszczenia do swej świadomości ryzyka skażenia wody pitnej. Nie trzeba być biegłym ekspertem żeby stwierdzić, że nacisk spowodowany tonami składowanych odpadów (w tym silnie toksycznych) zlokalizowanych nad zbiornikiem wody niesie poważne ryzyko jej skażenia. Nie znam przypadku podobnego w Polsce. Sprawa już została mocno nagłośniona. Uważam, że przy konsekwentnym wsparciu na szczeblu parlamentarnym możliwe jest unieszkodliwienie tej bomby ekologicznej.

Czy są wymierne efekty waszego działania poza nagłośnieniem sprawy?

Konsekwencja mojego zaangażowania w tą sprawę wspólnie z Radnymi RM: Arkadiuszem Kotasińskim M.Drobnicki, Joachimem Morysem zaowocowała złożeniem wniosku do Burmistrza Miasta w lipcu br. o przygotowanie projektu uchwały zmiany studium w rejonie wysypiska z zapisem całkowitego zakazu gromadzenia, przetwarzania i składowania odpadów. Prawdopodobnie Radni koalicji rządzącej zrozumieli w tym czasie powagę sytuacji i na ostatniej sesji Rada Miejska podjęła jednogłośnie tą uchwałę. Na pewno dla moich kolegów i dla mnie stanowi to osobisty sukces. Zdajemy sobie sprawę, że to początek drogi do pozytywnego rozwiązania problemu. Zbiornik znajdujący się pod eksploatowanym wysypiskiem sięga od strony wschodniej po gminę Tarnowskie Góry. Warto zaznaczyć, że projekt oczyszczenia tego zbiornika po zamkniętych Zakładach Chemicznych jest dofinansowany ze środków zewnętrznych w wysokości ok. 120 mln zł. Zatem jak to jest – ten sam zbiornik, ta sama woda i sprawa zagrożenia dla tego zbiornika w lokalizacji Pyskowic występuje ze względu na deponowanie odpadów. Nie wierzę w przypadkowy paradoks składowania odpadów ton odpadów w Pyskowicach.

Zastanawiająca jest w tym wszystkim bierna postawa Burmistrza Miasta i Radnych koalicji rządzącej. Aż nie chce się wierzyć, że mimo tylu przeciwności wzięliście Panowie na siebie ciężar odpowiedzialności i za przyszłość lokalnej społeczności. Czy wystarczy wam determinacji?

To co na pewno trzeba podkreślić jako działanie z naszej strony, to zaprzestanie natychmiastowe eksploatacji składowania odpadów Zaolszany. Docierają do nas sygnały nielegalnego i ciągłego składowania odpadów do dnia dzisiejszego. Działanie przeciwko urzędującej władzy nie jest łatwe. Jednak jeżeli ta władza nie reprezentuje interesów mieszkańców to widać, że jest władzą nieudolną, zatem konieczne staje się jej przeciwdziałanie. Sprawa wysypiska osiągnęła swoje ekstremum (dno) w 2014r., poza tym niekorzystne podpisane aneksy do umowy dla gminy z firmą EKOFOL II sięgają 2003r. Także ten problem narastał istotnie i był znany doskonale od 2003r. Panu Burmistrzowi Wacławowi Kęska. Mieszkam od urodzenia w Pyskowicach i dumny jestem z tego z naszej gminy. Jednakże nie pozwolę na to, żeby nasze środowisko zostało w taki sposób zdegradowane przez odpady obcego pochodzenia i przy występowaniu poważnego ryzyka zagrożenia dla naszego zdrowia i życia. Dlatego przy współpracy z zaangażowanymi Radnymi w tą sprawę uważam, że nasze zaangażowanie i determinacja działania zakończy się sukcesem naszych mieszkańców.

rozmawiał: Dariusz Jezierski

2 Comments on "Po wsparcie do Parlamentu – rozmowa z Waldemarem Paszkowskim"

  1. Jak na technicznego doktora, Panie Paszkowski powinien Pan być bardziej precyzyjny, mówi Pan" uzyskałem satysfakcjonujący wynik poparcia mieszkańców na poziomie 48,6% poparcia" i dalej " otrzymany wynik oznacza, że niemal połowa mieszkańców oczekuje konkretnych zmian". Otóż nie mieszkańców, tylko głosujących mieszkańców a to oznacza, że na Pana oddano tylko 2464 głosów, bo wszystkich uprawnionych do głosowania w Pyskowicach było 14604 osób a głosowało na Pana i na Kęskę zaledwie łącznie 5070 osób. Wielka szkoda, że odpowiednio nie wykorzystał Pan tak nośnej tematyki nieprawidłowości na wysypisku, wykorzystując ku temu ewidentne niekompetencje  Kęski, które Pan miał okazję dobrze rozpoznać na przestrzeni waszej dwunastoletniej współpracy samorządowej.  Wydaje mi się, że w kolejnych wyborach samorządowych, będzie miał Pan znacznie łatwiej, ponieważ do tego czasu powinien uprawomocnić się wyrok skazujący Leszczyńskiego i temat wysypiska zostanie zastąpiony przestępcą Leszczyńskim. 

     

  2. Szkoda jest taka, że nikt, przez praktycznie brak, czytaj ze-0-wą informację, nie był świadomy sytuacji na śmietnisku, niby miejskim, bo do końca 2014 mieszkańcy mieli w świadomość, że to jest Nasze{ (Miejskie) wysypko śmieci. Niestety Ten "by-k: w efekcie swojego długiego zarządzania, gdzieś tam zezwolił (bo w efekcie zwieźli gigantyczne ilości nielegalnych śmieci) na zwożenie śmieci z całej Polski. Na to MY-Pyskowiczanie nie wyrażamy i nigdy nie wyraziliśmy zgody!!! (dlatego nie szanujemy tego burmistrza, a ja osobiście mam go za … i wstydzę się tych co na niego i jego popleczników oddawali głos)

Leave a comment

Your email address will not be published.


*