Po XVI edycjach Gliwickiego Festiwalu Bachowskiego pełne goryczy słowa jego dyrektora

Drodzy Melomani, Sympatycy Gliwickiego Festiwalu Bachowskiego,

Za nami szesnaście edycji festiwalowych. Nie jest to co prawda okrągła liczba, ale czas wystarczająco długi aby spróbować dokonać pewnych podsumowań. Tym bardziej, że wydarzenia ostatnich tygodni przyniosły dodatkowe ku temu powody.

Gdy siedemnaście lat temu wpadliśmy na pomysł zorganizowania w Gliwicach festiwalu bachowskiego, zamiar ten wydawał się zarówno nam jak i wielu naszym przyjaciołom dość szalony. Był to czas kiedy w Polsce zainteresowanie muzyką dawną i tzw. wykonawstwem historycznie poinformowanym dopiero się rozpoczynało. W naszym mieście oraz w regionie takich wydarzeń praktycznie nie było. Zauważyliśmy, że w roku 2000 zbiegają się szczęśliwie dwie znaczące rocznice: gliwicka i bachowska, więc stwierdziliśmy iż jest to dobra okazja aby w tym kierunku zrobić coś dobrego. Zarówno dla samych Gliwic, jak i Górnego Śląska. W powodzenie naszego pomysłu uwierzył ówczesny wiceprezydent miasta ds. kultury Pan Andrzej Pańczyszyn. I tak dzięki wsparciu miasta wszystko się zaczęło. Prawdę powiedziawszy wówczas nie sądziliśmy, że uda się zorganizować więcej niż trzy, może pięć edycji. Tym bardziej, że wielu mówiło: „na jak długo starczy wam tego Bacha?” Okazało się, że dzięki akceptacji i Waszemu licznemu od samego początku udziałowi przetrwaliśmy szesnaście. Wystarczyło i samego Bacha i wspaniałej muzyki wielu innych kompozytorów. Od samego początku ideą festiwalu jest bowiem ukazanie twórczości Bacha jako centrum nowożytnej muzyki, oraz nieustającego źródła inspiracji dla twórców różnych epok i gatunków muzycznych. Pamiętamy wszyscy polskie prawykonania bachowskich kantat, niezapomniane przeżycia, jakich dostarczył nam pierwszy w Polsce występ światowej sławy belgijskiego zespołu wokalnego „Vox Luminis”, koncerty takich znakomitych solistów jak: Maria Keohane (Szwecja), Marilla Vargas (Brazylia), Ryo Terakado (Japonia), Alexis Kossenko (Francja), orkiestry barokowej „Arte dei Suonatori” czy berlińskiego zespołu „Lauten Compagney” i wielu, wielu innych gwiazd polskiej i światowej sceny muzycznej. Dzięki festiwalowi życie kulturalne Gliwic wzbogaciło się o cykliczne wydarzenie, które z powodzeniem rozsławia miasto w Polsce i na świecie. Na przykładzie muzyki Bacha wskazuje także na inspirującą i twórczą rolę różnorodności kulturowej miasta i regionu. Zdaniem krytyków, dzięki festiwalowi „Gliwice stały się najsilniejszym na Górnym Śląsku i jednym z wiodących w kraju ośrodków muzyki dawnej”. (Łukasz Kałębasiak, Gazeta Wyborcza, 26.07.2013). „Ten odbywający się od 2000 roku festiwal ma już renomę jednego z najbardziej wartościowych spotkań z muzyką czasów Bacha, których sceną są wspaniałe gliwickie świątynie” (Gazeta Wyborcza, 25.07.2014).

Dziś nie wyobrażam sobie Gliwic bez Festiwalu Bachowskiego. I sądzę, że moje zdanie podzielają rzesze wielbicieli muzyki klasycznej. Piotr Oczkowski dba o poziom koncertów, za jego sprawą w mieście co roku goszczą soliści i solistki, zespołu i orkiestry, które swój koncertowy kalendarz mają zapełniony na kilka lat z góry. Dla Gliwic znajdą zawsze czas. Bo wiedzą, że Festiwal Bachowski w ciągu szesnastu lat istnienia, stał się imprezą, o której głośno w świecie.

(Małgorzata Lichecka, Nowiny Gliwickie, 15.07.2015).

Uznanie Państwa, krytyków, wybitnych artystów, wreszcie wsparcie życzliwych sponsorów oraz pomoc współorganizujących instytucji i parafii w ciągu minionych lat, były dla nas nagrodą ale też dopingiem do pracy i starań aby festiwal stale się rozwijał. Niestety nie jest to możliwe bez jednego decydującego czynnika: zrozumienia oraz pomocy Wydziału Kultury i Promocji Miasta. Na próżno jednak szukać informacji o festiwalu w jakichkolwiek materiałach promujących miasto, przygotowywanych przez ten wydział. W ostatnim albumie „25 lat Gliwickiego Samorządu” wymienione zostały wszystkie ważne imprezy kulturalne, łącznie z tymi o znacznie krótszej historii i mniejszym dorobku. Dla festiwalu miejsca zabrakło. Podobnie w wielu innych zestawieniach dotyczących życia kulturalnego Gliwic. Wielokrotnie też w materiałach przygotowywanych przez wydział usuwano słowo „Gliwicki” z nazwy festiwalu, tak jakby miasto się go wstydziło. W ciągu tak wielu lat organizatorzy nie usłyszeli od kierownictwa wydziału słowa „dziękuję”, nie mówiąc już o najskromniejszej choćby nagrodzie. Aby otrzymać od miasta dofinansowanie, co roku w odróżnieniu od innych uprzywilejowanych stowarzyszeń musimy ubiegać się o dofinansowanie w ogólnym konkursie ofert, nie mając nigdy pewności czy je otrzymamy i w jakiej wysokości. W roku 2013 np. w wyniku pomówień i intryg Naczelnika Wydziału dofinansowanie na miesiąc przed rozpoczęciem festiwalu zostało bezpodstawnie zmniejszone o 1/3. 4 lutego rozstrzygnięty został kolejny konkurs. Wnioskowaliśmy w nim o kwotę150 000 zł, otrzymaliśmy podobnie jak w roku ubiegłym 50 000 zł. Należy zaznaczyć, że do ubiegłorocznej dotacji dołożyliśmy finansowe środki własne oraz wkład pracy społecznej o równowartości 65 185,24 zł. Dla przykładu podajemy wysokość dotacji miasta dla trzech innych ważnych imprez muzycznych: Festiwal Form Etnicznych i Jazzowych PALMJAZZ – 400 000 zł, VIII Międzynarodowy Festiwal Muzyki Dawnej Improwizowanej ALL'IMPROVVISO – 170 000 zł, XXVII Międzynarodowy Festiwal „Dni Muzyki Organowej” – 80 000 zł. A oto jakie oceny otrzymał w tegorocznym konkursie XVII Gliwicki Festiwal Bachowski od Naczelnika Wydziału Kultury i Promocji Miasta Katarzyny Łosickiej: wartość merytoryczna – 3 (oceniane w skali 0-5) wartość społeczna – 2 (oceniane w skali 0-3) finanse – 1 (oceniane w skali 0-3) organizacja – 2 (oceniane w skali 0-3) dotychczasowa realizacja zadań – 2 (oceniane w skali 0-3) promocja – 1 (oceniane w skali 0-3) Ocena sumaryczna – 11, co stanowi minimum konieczne do uzyskania dotacji, przy maksymalnej możliwej ilości 20 punktów. Zwróciliśmy się do Pani Naczelnik z prośbą o pisemne merytoryczne uzasadnienie tak niskiej oceny (w ubiegłym roku oceniła nas aż na 12 punktów). Niestety zamiast wyjaśnienia otrzymaliśmy pismo w którym Pani Naczelnik pisze cyt.:

Na przestrzeni ostatnich lat wysokość dotacji na realizację Festiwalu Bachowskiego znacząco się zwiększyła – z 38 000 zł w 2010 roku do 50 000 zł w roku ubiegłym.

Następnie, aby nas zastraszyć i skutecznie zniechęcić do dalszych pytań Pani Naczelnik wraca do pomówień, jakie pod naszym adresem padły z jej ust w 2013 roku.

Niestety taki sposób oceniania oraz traktowania organizacji pozarządowych przez Panią Naczelnik nie dotyka wyłącznie nas. Przykładem jest ten artykuł: http://info-poster.eu/skandaliczny-wybryk-katarzyny-losickiej/

Gliwicki Festiwal Bachowski od roku 2004 organizowany jest przez stowarzyszenie Klub Inicjatyw Kulturalnych w Gliwicach. Swoje sukcesy impreza zawdzięcza pasji, zaangażowaniu i ogromnej ilości czasu oraz pracy wielu społeczników. W ich gronie od początku znajdują się także osoby niepełnosprawne, które mimo choroby wnoszą swój bezcenny wkład. W związku z opisaną sytuacją musimy więc zadać sobie pytanie: czy zasługujemy na takie podejście ze strony Wydziału Kultury i Promocji Miasta a także czy mamy prawo dalej narażać naszych członków i wolontariuszy na ewidentne marnowanie i deprecjonowanie ich energii oraz pracy?

Piotr Oczkowski

4 Comments on "Po XVI edycjach Gliwickiego Festiwalu Bachowskiego pełne goryczy słowa jego dyrektora"

  1. chodząca na wybory | 8 kwietnia 2016 at 6:28 am | Odpowiedz

    No cóż Panie Piotrze,ręce opadają jak człowiek patrzy co się wyprawia w naszych Gliwicach…ale to właśnie Gliwiczanie chodzą a raczej nie chodzą na wybory,i naprawdę nas garstka nie jest w stanie "obalić" tego "systemu", bo mnóstwo jest tu takich ,którzy twierdzą , że jak mają piwo w kuflu,śledzia i wódeczkę to "Pana Boga za nogi złapali".Przykre to jest, bardzo.

  2. Proszę, nie rezygnujcie, nie spuszczajcie głów, nie załamujcie rąk. Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą, a asz festiwal to święto dla tylu gliwiczan.

     

  3. Kochani, bardzo dziękujemy za liczne słowa wsparcia, jakie do nas docierają. My od lat staramy się robić co w naszej mocy. Teraz liczymy bardzo także na Was. Przypominamy, że jest jeszcze jeden sposób aby pomóc festiwalowi. Można napisać maila, pismo lub wykonać telefon do Wydziału Kultury i Promocji Miasta: tel. 32-238-54-09, faks. 32-231-99-01, e-mail: kp@um.gliwice.pl. To naprawdę niewiele kosztuje. Na razie wiem jedno. Jeśli nie da się zniechęcić stowarzyszenia i wymazać festiwalu z życia miasta, chwyta się innych sprawdzonych metod. Już docierają do mnie sygnały że Wydział Kultury szykuje się do ataków na mnie osobiście. Jak zwykle próbuje się udowadniać że jestem darmozjadem, oszustem i nieudacznikiem, który przejada tylko publiczne pieniądze nic w zamian nie dając…Jak widać, nic nowego.

    • Piotrze, niestety, w Gliwicach samo odważenie się na wyrażenie jakiejkolwiek krytyki pod adresem władz, nawet tak nieskiego szczebla, wystarcza, żeby wywołać taką falę ataków. Wiem, jak jesteś wrażliwy i dlatego rozumiem jakim aktem odwagi jest z Twojej strony to, że podjąłeś tak zdecydowane działania. Od dawna wiem, że tylko takie podejście ludzi związanych z kulturą może w Gliwicach coś zmienić. To my dajemy pracę Paniom Katarzynom, czy Stellom, to nasze pieniądze te Panie rozdzielają i czas ich tego nauczyć. Nie jesteśmy petentami. Jesteśmy u siebie.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*