„Pod prasą” – nowy program publicystyczny

25 komentarzy

Tytuł zobowiązuje i trzeba wierzyć, że po próbnym rozruchu, prasa mocno się rozrusza i nabierze mocy. W pierwszym programie poruszone zostały tematy remontu gliwickiej starówki oraz dekomunizacji nazw ulic. Ten pierwszy uważam za bardzo istotny i postaram się w najbliższym czasie dołożyć do niego "swoje trzy grosze".

Sama idea współdziałania mediów niezależnych, choćby tylko dla stworzenia forum do wyartykułowania opinii lokujących się poza niewielkim gliwickim meanstreamem, jawi się obiecująco. Pierwsze koty za płoty. Program jest zdecydowanie atrakcyjniejszy niż inne "publicystyki" naszych lokalnych mediów, starannie przygotowany, bardziej dynamiczny. O jego być albo nie być w świadomości gliwiczan zadecyduje kilka następnych edycji. Ja trzymam kciuki!

I oczywiście zachęcam do obejrzenia pierwszego programu i dzielenia się opiniami.

Link do artykułu wstępnego:

http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/startuje-program-publicystyczny-z-udzialem-gliwickich-dziennikarzy-i-komentatorow-pod-prasa/

Link do programu na youtube:

 

Dariusz Jezierski

25 Comments on "„Pod prasą” – nowy program publicystyczny"

  1. Ani slowem o rzeczach istotnych, np., ze prezydet Gliwic odmówił wprowadzenia bezpiecznej organizacji ruchu rowerowego na Starówce, prezydent Gliwic drastycznie lamie prawo, co przyznala nawet obecna Rada Miasta, samorzad gliwicki nie chce Zolnierzy Wykletych, no i jeszcze kilka zdjec na dokladke:

    Centrum Gliwic:

    https://www.dropbox.com/s/dc4w0279t90irlo/bloto.jpg?dl=0

    Sciezki rowerowe:

    https://www.dropbox.com/s/2u8p6yx4c42mgnk/2014-08-23%2016.09.33.jpg?dl=0

    Bulwar nad Klodnicą:

    https://www.dropbox.com/s/ozctesmew7m8x8n/f2.jpg?dl=0

    Lawki w srodmiesciu:

    https://www.dropbox.com/s/n50601gpqnpdx3o/fot.jpg?dl=0

     

     

    • Nie da się w pierwszym programie w ciągu 27 minut rozmawiać o wszystkim. No i rzecz jasna mieszkańcy mają różne priorytety. To zawsze kwestia decyzji.

  2. Gliwickie pozytywy dostrzeżone przez gości i gospodarza programu: społecznikowskie centrum rehabilitacji, targ staroci na Pl. Krakowskim, sukcesy Piasta (wypowiedziane w złą godzinę) i spływ Kłodnicą. I już mam pełny obraz rangi dynamicznych zmian w mieście, a dodając do tego rozterki Sołtyska, jak zaparkować bez krawężnika mam odruch cofania treści.

    A gdyby tak wydrukować sobie miasto Gliwice na drukarkach 3D i postawić gdzieś, gdzie powietrze jest czyste? Z pominięciem wszystkiego, co obecnie to miasto zaśmieca i degraduje do roli brudnego parkingu z przelotówkami? Czyż nie byłoby pięknie?

  3. Kiedy zobaczymy teczke Frankiewicza? To przeciez przyjaciel i wspolpracownik TW Jana Grabowieckiego. To by wiele tlumaczylo, m.in. utrzymywanie w Gliwicach nazwy ulic komunistycznych zbrodniarzy.

  4. … no cóż … osobiście nie wróżę temu programowi zbyt długiego życia, a tym samym oglądalności nadmiernej. Takich "paneli" jest mnóstwo i w większości miałkie są i bez smaku, nawet jeśli do lokalnej społeczności są kierowane i lokalnej problematyki dotyczą. Jeśli zatem ta edycja miała być swoistą "jaskółką" czy "reklamówko-ramówką" to raczej kurą nielotką sie okazała. Programowi "brak jaj", to tak pokrótce – może z biegiem czasu (byle nie lat) "jaja mu urosną" ale na razie to eunuch. A teraz konkretnie, by nie było krytykanctwa: 

    Program musi mieć temat lub kilka tematów (3 to góra) interesujących szersze grono mieszkańców, raczej świeżych niż ogranych na portalach „do ostatniej nitki”. Tematy „mordobijne (np. nazwy ulic, „dekomunizacja” itp.), oprócz tego, że są ograne, to raczej nie zachęcą „rozsądnego dziennikarza” do dyskusji – bo i po co. Oczywiście, każdy temat jest dobry pod warunkiem odpowiedniej moderacji dyskusji – to jednak bardzo skomplikowane zadanie.

    Program musi mieć odpowiedniego moderatora, prowadzącego, gospodarza czy jak go tam zwał (to powinien być jeden moderator, a nie dwóch). To musi być osoba inteligentna, obyta i dowcipna słowem o wyjątkowo wysokiej kulturze osobistej i wyrazista – taka osoba, przy której chce się rozmawiać czy dyskutować. Bez takiego animatora rozmowy, program jest trupem zanim się zacznie, a jego przebieg to powolna agonia. Jeśli prowadzący „przymusza” do rozmowy pytaniami typu, „a co ty o tym sadzisz” czy coś w tym rodzaju, to znaczy, że rozmowę zarżnął a rozmówców gwałci po prostu, ci z kolei, czekają już tylko na „koniec tej męki”.

    Program musi mieć odpowiednich dyskutantów. Są to przede wszystkim osoby, które w określonej tematyce mają coś do powiedzenia a przynajmniej są w niej zorientowane. Omnibusy to mogiła. Dobrze by było, żeby były odpowiednio kulturalne, dowcipne i wyraziste – słowem takie, których się chce słuchać. Jeśli nie są, to programu nikt oglądał nie będzie – telewizja (nawet regionalna czy miejska) to oglądalność, podkreślam oglądalność – jest oglądalność to program ma sens, nie ma oglądalności to do śmietnika.

    Reasumując: żeby program zaistniał i istniał to musza być spełnione trzy warunki:

    właściwy temat dyskusji

    właściwy animator dyskusji

    właściwi dyskutanci     – i tyle, a może aż tyle.

    Czy w tym nowym programie te warunki są spełnione ? – myślę, że na razie nie. Może z czasem (byle nie za późno), ale na razie nie.

    Uważam (już to wyżej pisałem), ze moderator powinien być jeden i co najważniejsze nie powinien przeszkadzać, wtrącać się bez potrzeby i narzucać swoją rację (w „naszym przypadku” Pani Małgorzata Lisicka zupełnie się do tego nie nadaje, ponieważ ma wszystkie wymienione przeze mnie wady czyli wtrąca się niepotrzebnie, „wchodzi w słowo” narzuca swój punkt widzenia itp. – staje się dyskutantem i to lichym, a zapomina, że jest współprowadzącym program i jego moderatorem).

    Ze swej strony zaproponowałbym „eksperyment” w postaci : jeden moderator i trzech dyskutantów (więcej niż trzech, to potencjalna „pyskówka przy piwie”). W ramach „zbioru dyskutantów” zaproponowałbym dwóch dziennikarzy i jednego czytelnika (oczywiście oczytanego i czytającego, choć wiem, że dziś trudno o czytających). Taki panel mógłby być ciekawy i raczej nie jest zbyt częsty w TV. To oczywiście moja sugestia i wcale się przy niej nie upieram.

    Pomimo moich uwag raczej z życzliwością patrzę na te nową propozycję i siłą rzeczy życzę jej powodzenia …

    Pożyjemy zobaczymy …

    • Bajtek do Gleiwitzera | 1 marca 2016 at 12:26 pm | Odpowiedz

      Ustawiając się w roli recenzenta pracy dziennikarzy, wypadałoby jednak znać ich nazwiska. Rezencja brzmiałaby wówczas bardziej wiarygodnie.

      • … oczywiście chodzi o Panią Małgorzatę Lichecką, którą za przekręcenie Jej nazwiska najserdeczniej przepraszam.

        Pozostałe pozostaje bez zmian …

    • Dopiero zaczęli. Chociaż równie dobrze można powiedzieć, że zaczynali już dawno temu i co jakiś czas usiłują pojechać na trupie, bo oglądają tv i też chcą być. Jak dr Frankenstein z dostępnej liczby martwych części, usiłują zmontować żywy i atrakcyjny byt i jak on, przegrywają. Pytanie z kim? I w kogo celują? Przegrywają z… to widać w komentarzach. Z gminem wygrywają. Dla gminu już jest dobrze, więc w kolejnym odcinku trzeba tylko podkręcić montaż i użyć dotąd wycinanych kawałków. Takich musiało być sporo, bo migawki z nieopanowaniem w jedzeniu, czy głupawym pytaniem "a czemu ja?" okazały się warością pierwszego odcinka. Bohater tych zdarzeń przypieczętował swój wizerunek fajnego "swojaka-buraka" oświadczeniem, że choć na piłce zna się jak na parkowaniu, to wyniki klubu Piast zalicza w rubryce "pozytywy".

       W tej konwencji fatalnie wypadł miejski aktywista z kontrolowanym zadowoleniem na miarę możliwości, a jeszcze gorzej Lichecka, jak poprzednik, chwaląca "hipsterską" akcję, która miastu nie przyniesie prestiżu, ani prodiżu, jedynie ból głowy, jak się tego wrzoda pozbyć. Nic, kurwa, z tego targowiska i społecznej umieralni, medialnie miastu nie przybędzie! Kwik, kwik: Jezuuu…

      Podziwiam i współczuję obojgu, bo borykają się z głupimi, którzy tlen zamieniają tylko w pierdy. 

      redaktor Sołtysek przyznał w wywiadzie, że należy do bardzo dużej grupy kierowców, którzy mają problem z prawidłowym zaparkowaniem samochodu na ulicach starówki, a po zmierzchu to już w ogóle nie potrafi się odnaleźć w roli ale nie przyznał się, że dzwoni po rodzinę, znajomych, policję. Czyli kwalifikuje się do mandatu. Jak nie ma krawężnika wysokiego do osi koła, to biedak się gubi, a razem z nim kilkaset innych "doborowych kierowców" ze stażem równym emerytowanej prostytutki. Coś jest na rzeczy, bo obserwuję, że połowę, jeśli nie większość kierowców w Polsce stanowią kobiety, o czym z oczywistych powodów politycznych nie informuje się w rządowych mediach.
      Jeśli parkowanie na Starówce, to jest epokowy problem, to przypominam i wyjaśniam, jeśli nie zostali dobrze nauczeni i wychowani:
      Kierowco obojga płci, i ty Sołtysek, parkując samochód masz obowiązek zostawić przynajmniej 1.5 metra szerokości dla pieszych. ZAWSZE!!! bez względu na szerokość jezdni! Bez względu na kolory szlaczków kostki, którą ułożył robotnik, na polecenie debila z tytułem inżyniera. Jeżeli chodnik (ograniczony od jezdni krawężnikiem) jest szerszy niż 1.5 m, to jeśli naprawdę musisz na niego wjechać a jesteś dobrze wychowanym, zostaw pieszym jeszcze więcej miejsca. Nie bój się o wystający na ulicę bok lub odwłok swojego blaszanego bożyszcza. Przecież inna pani za kierownicą nie będzie aż tak zajęta smartfonem, żeby nie zauważyć, że właśnie kasuje ci zderzak – to niemożliwe. Co innego znienacka wpadający pod koła pieszy, na białych pasach dla takich desperatów – na pewno celowo się rzucił. Oni zawsze tak robią.

      Gdzieś przeczytałem, aby czytać blog Wawrzyczka i poszedłem tym tropem. Odniosłem wrażenie niepokojąco ocierające się o pewność, że nowy mieszczanin, Wawrzyczek, postanowił zostać gliwickim hipsterem i hipertwórczo rozwija moje lakoniczne tezy, we własne tasiemcowe diagnozy na ten sam temat, z tylko pozornie takimi samymi konkluzjami… 

      żeby chociaż drobnym druczkiem pod fizolofiami, to inspirował… heheh…

  5. Program stworzony dla tych, którzy nie mają szans zostać zaproszonymi do konkurencji?

    • Bardziej dla tych, którzy do „konkurencji” nigdy by nie poszli 🙂

    • To jednak jest jakaś ścierająca się w bojach konkurencja w Gliwicach? I zaprasza wyselekcjonowanych  "swoich" gości? Dzieje się! Gliwice górą! A patronat, kto dzierży? 

      Czy będzie kłopotem, jeśli poproszę o linki do konkurencji? Po tej jedynej, prawdziwej niezależnej nędzy, chciałbym wreszcie poczuć mainstreamowy dreszczyk emocji i uniesienia. Radość, wzwód i wytrysk na wieść, że halę sportową pokrył tysięczny panel szkła w kolorze, o którym nie śniło się nawet… nie, to nie przyśniło się nikomu. Kraków, Gdynia… wszystkie te hale się mogą… całować. W pasztecie, Gliwice górą.

  6. do gleiwitzera49.

    W 24gliwice.pl była wymieniona pani Malgorzata Lichecka (Nowiny Gliwickie) , a nie p. Małgorzata Lisicka.

    Ponadto istotną dla mnie jest odpowiedź na pytania : Kto powołał ten byt skoro ma byc samodzielny ? Komu będa służyc ?

    • … Panią Lichecką juz przeprosiłem za przekręcenie Jej nazwiska (pod Bajtkiem do Gleiwitzera) …

      Na temat "powołań" – cokolwiek bądź to miało znaczyć – nie wypowiadałem się, na temat "samodzielności" też nie, a nawet na temat "komu będą służyć" (zwłaszcza, że nie wiem kto, a co za tym idzie i komu ma "służyć") … 

  7. "Ponadto istotną dla mnie jest odpowiedź na pytania : Kto powołał ten byt skoro ma być samodzielny ? Komu będą służyć ?"

    Drogi kolego zadałeś b. istotne zapytanie, na które nikt ważny tutaj nie chce Ci jak widzę odpowiedzieć, dlatego ja czuję  się tutaj przez Ciebie wywołany;)

    W tym miasteczku od ponad 20 lat zapanowała tzw. fasadowa demokracja. A cóż to takiego, to poczytaj sobie tutaj:

    http://eszkola.pl/wos/demokracja-fasadowa-4918.html

    Obecnie ta gliwicka szczytuje i aż tyle:)

    W tym tzw. nowym programie publik wystepują ' dwaj facec'i z gazetki 'IR',  którzy na ich portalu manipują  między polemizującymi  i często wycinają tych, którzy nie zgadzają się z  ich ideologią, a więc już tylko to pokazuje, że pluralizm to u nich jakieś obce ciało bez duszy;) Tak więc, często być może będzie o krawężnikach, słonecznych hołdach, niż o istotnych ludzkich sprawach dla miasta. Moim skromnym zdaniem również naczelnej z 'NG' nie udało się z jej gazetki do dzisiaj zrobić obywatelskiej, dlatego skazani jesteśmy na monologowy kabaret czego doświadczyliśmy w debiucie;)

    Myślę, że tytuł tego programu np. 'pod presją'  byłby bardziej oczywisty, dlaczego?

    Może nie każdy wie, ale info-gliwice trochę wcześniej zafundowała sobie TV a w niej program pt: 'Po godzinach'. W ostatnim 'cudowny prezio' stwierdził autorytatywnie, że o zanieczyszczonym powietrzu w mieście 'Zeitung- i' wymyślają, że powietrze mamy zdrowe i gdyby nie jedna stacja kontrolna w bliskości jakiś kominów, która trochę zafałszowuje, to powietrze u nas byłoby super. Pamiętam jak przed wyborami nasz znafca reklamował chyba w radio 'Plus' super wodę, super ekologiczne busy itd:)
    No cóż oba gliwickie kabarety, rozpoczynają chyba już kampanię,  na jeszcze dwie kadencje dla staruszka.
    Czy się nadaje? Myślę, że trzeba obowiązkowo wysłuchać jego bajerowania, i wyrobić sobie na trzeźwo własne zdanie!

  8. … hm … tak jakbym zrozumiał wreszcie o co biega z tym "powołaniem", a co za tym idzie i z tą "samodzielnością" czy też tym "służeniem" – czyli jak rozumiem reprezentowaniem czyjejś opcji lub interesów – czy tak? (chyba mnie ciemnego oświecił w tym Pan "reasuma", za co dziekuję) Jesli to tkwi w pytaniu Pana "szaraka", to mój punkt widzenia (podkreślam MÓJ) jest nastepujący – A chuj mnie obchodzi kto to powołał, a jeszcze większy czy to jest samodzielne czy nie, a ponadto w dupie mam czyje interesy czy opcje program reprezentuje, całkowicie w dupie. Mnie interesuje tylko i wyłacznie czy to sie da oglądać czy nie – i to jest mój jedyny wymóg. Jestem w tym cudownym położeniu, że mogę "zrobić klik" i badziewie wyłączyć albo słuchac "z rozdziawionym ryjem". Tak będzie u mnie z tym i z każdym innym programem – klik i słucham albo klik i nie słucham. Daję sobie obciąć "to i owo" że podobne podejście ma 99% mieszkańców tego wspaniałego miasta łącznie z "inteligencją techniczną". Słowem – oglądają bo im sie to podoba, albo nie oglądają bo im sie nie podoba. "Demokracja" jednakowoż polega na tym, że nie wszystkim podoba sie to samo. Abym ja to oglądał, to muszą byc spełnione warunki, o których wspomniałem wyżej, aby oglądali to inni, to pewnie inne i chwała im za to, bo to ich sprawa. Czy tak będzie ? – pożyjemy, zobaczymy … Osobiście nie spuszczam tego jeszcze, jak wodę w klozecie … poczekam na następne … na razie przygotowałem "papier toaletowy" … Wszystkim życzę natomiast żeby mieli świadomość, gdzie mają "klik" na tak oraz "klik" na nie i używali wg własnych potrzeb czy smaku … I to było na tyle, czyli "Amen" albo "Enter" – jak kto woli ..

  9. Do reasuma. Dziękuję za rozwinięcie, o to przecież o to chodziło. Chapea u bas!

  10. Nie chcę karmić trolli….., ale po przeczytaniu powyższych komentarzy jestem absolutnie zniesmaczona !!!!!! Widzę,że ten,niegdyś ulubiony mój portal, stał się…….lożą zgorzkniałych,sfrustrowanych nieudaczników życiowych,Przykro mi panie Darku,że akurat u Pana znależli sprzyjające warunki do publikacji swoich pseudointelektualnych wypocin,przesiąkniętych samouwielbieniem. A tak na marginesie dodam,że swego czasu też byłam prawie fanką Gleiwitzera – smutno mi !

     

    • Pani Barbaro, ja napiszę to co zwykle piszę w takich razach. Nie cenzuruję komentarzy, nie dokonuję segregacji, nie mierzę goryczy wypowiedzi 😉 Wypowiadać się może – dowolnie – każdy, kto zachowuje odpowiednie standardy. Mógłby tak samo twardy zwolennik jak i przeciwnik dowolnej opcji, czy poglądu. To się zapewne nie zmieni i jak Pani wie dotyczy również krytyki pod moim adresem 🙂

      • Panie Dariuszu,dziękuję za doinformowanie mnie w kwestii obowiązujących u Pana " odpowiednich standardów ". Rozumiem,że język,którym posługują się często komentujący, też mieści się w tychże ramach.No cóż,nie gratuluję ….. ubolewam zawiedziona.A na zakończenie podpowiem, (z racji doświadczenia życiowego)że dobry gospodarz,żeby być lubianym, nie zawsze musi gościom na wszystko pozwalać.

        • Pani Barbaro, oboje doskonale wiemy, że stosowanie wulgaryzmów bywa czasem formą. To nie są inwektywy w rodzaju „Ty….” z wyliczaniem cech i przydomków. Zresztą będąc kiedyś fanką czy też prawie fanką Gleiwitzera doskonale Pani o tym wie 🙂 A I-P to mimo wszystko nie portal typu 5-10-15 ale forum dla osób, które doskonale wiedzą, że język polski, jako giętki, daje się używać w różny przemyślny sposób. I Gleiwitzer czy sss9 są doskonałymi przykładami, jak można go używać, nie przekraczając „cieńkiej czerwonej linii”. A czy to się komuś podoba, czy też nie… to już kwestie estetyki, gustu… Niestety często są one alibi dla tych, którzy chętnie szukają pretekstu aby to czy tamto wyciąć, ze względu na treść, ale z pozorami tego, że niedopuszczalne jest jej opakowanie. O tym też doskonale Pani wie 🙂

          Jako gospodraz pozwalam natomiast na to wszystko, co jest do przyjęcia dla mnie. Jako gospodarza właśnie. I-P, to dom otwarty. Wejść może każdy, ale też każdy, w dowolnym momencie może się ewakuować 🙂

          Pozdrawiam

    • … no przykro mi, Droga Pani Barbaro, że nie jest już Pani "moją fanką" – pocieszam się jednakowoż, że tak z 35 lat temu byłoby by mi "bardziej przykro", gdyż wówczas "fanki" miały dla mnie zupełnie inną "wartość jakościową". Z wiekiem przesuwa się jednak "mój punkt widzenia", że o "innych punktach" nie wspomnę. Śpieszę jednak donieść, że zupełnie nie zależy mi na fankach i fanach, "łapkach w górę" czy "laikach" – jak się to dziś mówi. Nie jestem również "sfrustrowanym nieudacznikiem życiowym" – jestem już bowiem "zadowolonym z życia" a poniekąd i "z siebie" emerytowanym nauczycielem akademickim, z niezłą emeryturą, dobrą sytuacją rodzinną itp.,  itd., a ostatnio nawet z nowym autkiem. Tak z 35 lat temu, miałem jeszcze kilka innych "przyjemności", których teraz (powiedzmy) nie mam, ale nie frustruję sie tym, bo to normalne (wszystkiego mieć nie można, a "mienia" z czasem się zmieniają). Do tego wszystkiego politykę, a obecną szczególnie, mam w "głębokim poważaniu", łącznie z naszymi politykami. Jeśli już czasem ogarnie mnie nawet jakaś „mała chandra” to szybko się jej pozbywam na Münzgasse czy innym „gasse” w prześlicznym Dresden pijąc wyborne „Radeberger Bier mit Zimt”, czy  filiżankę „Heeßen” z „Lerchen” lub pierniczkami z Pulsnitz. To znów siedząc na cudownie zadrzewionym tarasie nad Elbą (bo Niemcy, o dziwo, nie wycinają drzew), patrzę na jej spokojny i dostojny nurt skutecznie zapominając, że w tym właśnie momencie w „moim kochanym kraju, moi kochani rodacy” wraz z „teczkami” wylewają na siebie całe wiadra pomyj i taplają się tym łajnie z prawdziwą przyjemnością. Na szczęście tu smród „tego taplania” nie dochodzi, a żarciki z naszych „genialnych ministrów” już nie robią na mnie wrażenia. Jak Pani zapewne zauważyła, nie mam zatem powodów by się frustrować. Piszę wobec tego to, na co mam ochotę i o tym, o czym mam ochotę, nie kierując się niczym, poza tą ochotą właśnie. Czasem „komuś się podliżę”, czasem „kogoś skopię”, bez zawiści jednakowoż czy złości jakiejś, lecz dlatego, że właśnie na to mam ochotę.  „W miarę szczęśliwa emeryckość” daje mi w tym względzie komfort niezależności – co bardzo sobie chwalę. Ponieważ zwisa mi idea zmiany nazw ulic, nie biegam „wilczymi szlakami”, zwisają mi „nowi a wyklęci bohaterowie”, nie „walczę z komuną”, „katastrofami lotniczymi” się nie interesuję i absolutnie nie mam zamiaru „iść na Rosję”, to kogoś oczywiście może bardzo denerwować taki „zadowolony z siebie staruszek”, zwłaszcza, że w Polsce nie wypada żeby takim był … Mnie jednakże nieodmiennie zwisa i powiewa, co w Polsce wypada, a co nie wypada … Na koniec pozwolę sobie – moim równolatkom, najserdeczniej jak tylko potrafię, życzyć żeby byli „zadowolonymi z siebie staruszkami”, bo … bo zasługują na to …

    • Pani Basieńko to bardzo przykre, że nie chce karmić Pani trolli;) bo tak sobie myślę, że Pani preziowi chyba to się jednak udało i stąd u Pani aż tak wybuchowa frustracja.
      Obraża i prowokuje Pani nas tu wszystkich, poucza Pani jedynego niezależnego Dziennikarza w Gliwicach, który wie jak i my, że Demokracja to ciągłe patrzenie na łapy administratorów w naszym miasteczku, którzy już dawno od niej odlecieli:)

      Myślę, że nieprzypadkowo o tym kogo nakarmić w dzisiejszych Gliwicach decyduje (jak to zwał Gleiwitzer49 'urokliwa stewardesa') a kiedy coraz częściej 'musimy oglądać' fotki prezia z KOD-owcami, to odnoszę wrażenie, że to już nie miasto, a może  jakiś port lotniczy? pozdrowienia;)

  11. Kto dał Pani Barbarze patent na zniesmaczenie i ponadto wystawiania ocen dla zgorzkniałych i sfrustrowanych nieudaczników życiowych. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby mila Pani założyła własny portal – i poczekamy na radość z możliwości publikowania pseudointelektualnych wypocin przesiąknietych samouwielbieniem.

     

  12. No to okaze sie, zcy Frankiewicz rzeczywiscie jest prezydentem:

    http://wpolityce.pl/polityka/246189-a-jednak-sprawdza-glosy-z-wyborow-samorzadowych-naukowcy-przelicza-karty

    Ale problem w tym, ze glosy mogly zosatc sfalszowane. Niemozliwe, zeby Frankieiwcza znowu wybrali.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*