Podcięto nam skrzydła, czyli dlaczego w Gliwicach nie ma ZAZ…

Dariusz Jezierski obudził mnie z zimowego snu swoim tekstem „Miasto tylko dla zdrowych i bogatych”, opublikowanym w 4 numerze „Życia Gliwic”. Autor zacytował w nim moje słowa z artykułu zamieszczonego we wrześniu ubiegłego roku roku w Info-Posterze. Pisałam wtedy o projekcie utworzenia Zakładu Aktywności Zawodowej w Gliwicach. Warto teraz wrócić do tej sprawy.

zaz

Uważam, że obietnice zobowiązują. Przynajmniej mnie. Boli mnie, gdy nie potrafię dotrzymać obietnic. A ja właśnie obiecałam rodzicom moich wychowanków, uczniów z upośledzeniem umysłowym  w stopniu głębszym, że dołożę wszelkich starań, aby po ukończeniu szkoły mogli pracować i dzięki temu czuć się osobami potrzebnymi i szczęśliwymi.

Ustawodawca stworzył taką możliwość przed kilkunastoma laty. 27 sierpnia 1997 roku przyjęto ustawę o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Wydano również szczegółowe rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z 14 grudnia 2007 roku w sprawie zakładów aktywności zawodowej. Oba dokumenty określiły wyraźnie warunki zatrudniania osób niepełnosprawnych.

Piękny program…na papierze

Mogłoby się wydawać, że w takim dużym mieście, jak Gliwice, gdzie rocznie wydaje się około 2 tysięcy orzeczeń o znacznej niepełnosprawności, utworzenie takiego zakładu powinno być społecznym priorytetem. Świadczy o tym chociażby lektura MIEJSKIEGO PROGRAMU DZIAŁAŃ NA RZECZ OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH NA LATA 2008 – 2013.  W punkcie 4 tego dokumentu można przeczytać: „Wyrównywanie szans osób niepełnosprawnych w dostępie do rynku pracy poprzez wspieranie działań na rzecz tworzenia miejsc pracy dla osób niepełnosprawnych oraz promocja metod aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych finansowanych ze środków PFRON”.

Kierując się tym zapisem utworzyliśmy w Gliwicach w 2010 roku Stowarzyszenie Wspierania Aktywności Społecznej i Zawodowej „Jagódka”. Chcieliśmy ułatwić życie niepełnosprawnym. W naszej grupie znaleźli się prawdziwi społecznicy, dla których była to z założenia działalność zupełnie bezinteresowna. Pragnę mocno podkreślić, że wszystkie osoby zaangażowane w realizację przedsięwzięcia nie mają niepełnosprawnych dzieci i są bardzo aktywne zawodowo. Szybko okazało się jednak, że pomysł stworzenia w Gliwicach Zakładu Aktywności Zawodowej nie doczeka się rychłego zrealizowania. Pojawiły się liczne przeszkody i utrudnienia.

Biurokratyczny ping-pong

Przed dwoma laty nasze stowarzyszenie wystosowało do prezydenta miasta petycję podpisaną przez 224 mieszkańców Gliwic. Wystąpiliśmy z wnioskiem o poparcie idei utworzenia ZAZ w Gliwicach oraz z prośbą o spotkanie. W maju 2011 roku otrzymaliśmy odpowiedź Zygmunta Frankiewicza. W nadesłanym do nas piśmie powołał się na nieaktualne rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 21 stycznia 2000 roku, ignorując zupełnie fakt, że obowiązującym aktem prawnym jest ministerialne rozporządzenie z 14 grudnia 2007 roku. W konkluzji swoich wywodów stwierdził, że „nawiązanie ewentualnej współpracy będzie możliwie po przedstawieniu przez Stowarzyszenie szczegółowej i długoterminowej koncepcji funkcjonowania planowanego zakładu aktywności zawodowej”.

Od maja 2011 roku do marca 2012 roku gromadziliśmy informacje na temat możliwości utworzenia ZAZ na terenie Gliwic, poszukiwaliśmy możliwej lokalizacji, partnerów i sprzymierzeńców. Pod koniec marca 2012 roku skierowaliśmy wniosek do Komisji Zdrowia Rady Miejskiej o podjęcie inicjatywy uchwałodawczej w celu utworzenia ZAZ w budynku przy ulicy Sikorskiego 58 (dawna siedziba szkoły handlowej). Potem spotkaliśmy się z radnymi z tej komisji, omawiając szczegółowo naszą koncepcję. Argumentowaliśmy, że postulowane utworzenie ZAZ ma być formą wypełnienia istniejącej luki w systemie wspierania osób zagrożonych wykluczeniem społecznym z powodu niepełnosprawności. W maju zeszłego roku rozmawialiśmy na ten temat z Krystianem Tomalą – zastępcą prezydenta miasta.

W Bielsku i Żorach – można

30 maja 2012 roku zorganizowaliśmy wraz z naszymi instytucjonalnymi partnerami (Gliwickie Centrum Organizacji Pozarządowych, Kolegium Nauczycielskie w Gliwicach, Stowarzyszenie „NOE”) publiczną konferencję pod hasłem „Zakład Aktywności Zawodowej w lokalnym systemie przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu osób niepełnosprawnych”. Zaprosiliśmy wszystkich radnych oraz władze miasta. Z zaproszenia skorzystały tylko trzy radne – Ewa Potocka, Urszula Więckowska i Grażyna Walter-Łukowicz. Pojawił się również przedstawiciel Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UM.

Podczas konferencji zaprezentowano przykłady dobrych praktyk z Żor i Bielska – Białej, w których takie zakłady funkcjonują od lat, promując lokalne samorządy. Dyrektorzy tych placówek starali się zachęcić nielicznie reprezentowane władze Gliwic do podjęcia podobnej inicjatywy w naszym mieście. Służyli radą i pomocą.

Następnego dnia odbyła się sesja Rady Miejskiej w Gliwicach. Radni pochlebnie ocenili inicjatywę utworzenia ZAZ w Gliwicach, jako ważny aspekt rozwiązywania problemu wykluczenia społecznego i zawodowego osób niepełnosprawnych. Stwierdzono, że pomysł  będzie wspierany pod warunkiem przedstawienia przez inicjatora, czyli Stowarzyszenie „Jagódka”, planu działalności gospodarczej.

Poprosiliśmy więc w kolejnych dniach wiceprezydenta Krystiana Tomalę o wydanie zgody na ujęcie w projekcie utworzenia ZAZ obiektu przy ul. Sikorskiego 58. Akceptacja takiej lokalizacji placówki była podstawowym elementem naszego biznes-planu w tej sprawie. Odpowiedź otrzymaliśmy jednak dopiero w drugiej połowie lipca zeszłego roku.  Tomala nie zgodził się na proponowaną przez nas lokalizację ZAZ.

Bezduszna postawa lokalnych władz

Każdy, kto choć trochę zna się na ekonomii, wie, że każde podobne przedsięwzięcie zaczyna się od podania adresu i sporządzenia inwentaryzacji nieruchomości. Bez tego biznes-plan nie ma żadnego sensu. Nie wiedzieliśmy więc, gdzie mamy się usytuować. W kosmosie? A może mieliśmy budować zamki z piasku? Opracowaliśmy niezbędny 15-stronicowy dokument, stanowiący ostrożny zarys planu ekonomicznego, ale bez konkretnego adresu wszystko było hipotetyczne.

Ostatecznie pognębił nas Adam Neumann – inny zastępca prezydenta miasta. Przysłał nam pismo, z którego wynikało, że w związku z brakiem rzetelnego biznes-planu planuje się sprzedaż wskazanego przez nas budynku.

Zamknięte koło? Matrix? Ciuciubabka? Tyle pracy, starań, środków finansowych, czasu i wszystko na nic? Jak to jest, że w innych miastach dzieje się zupełnie inaczej? Tam nie podcina się skrzydeł społecznikom. W Gliwicach inicjatywy społeczne są torpedowane. Jak długo jeszcze? A może tylko do listopada 2014 roku? Wtedy przecież odbędą się najbliższe wybory samorządowe. Do tego czasu warto pamiętać o słowach Jana Szczepańskiego:Nikt bowiem nie jest pewny, kiedy los przerzuci go na drugą stronę tego szeregu prowadzącego od pełnej sprawności  do miejsca niemocy  i bezradności”.

Joanna Iwińska

 

4 Comments on "Podcięto nam skrzydła, czyli dlaczego w Gliwicach nie ma ZAZ…"

  1. GOGOL PRZEJAZDEM | 8 maja 2013 at 9:30 am | Odpowiedz

    „…Biurokratyczny ping-pong…”
    Dokładnie.
    Lata treningu.
    Kiedyś w UM –przy wejściu były takie niebieskie i czerwone ping – pongi.
    To już petenci chyba potrenowali…
    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

  2. NIK wkracza do resortu Joanny Muchy. „Za to powinny być ścinane głowy!”

    Nie tylko za to i nie tylko w tym resorcie.
    Głowa boli lecz wiara silniejsza.

  3. W tym miescie jak sie nie mówi jednym głosem z obecna władzą, to nie ma Pani szans na realizacje dobrych pomysłów, które pozwoliłyby cos zrobic dla mieszkanców tego miasta i tak poszkodowanych przez los. Pamieta Pani sprawę dzieci niepełnosprawnych wyrzuconych przez urzednikó z ich szkoły? ludzie ci nie dość,że musza sie codziennie borykac ze swoim losem , to jeszcze widzą, ze tam gdzie to wsparcie powinni dostać sa spychani w niebyt, bo w miescie sukcesu , biznesu, nie ma miejsca dla ludzi chorych , dzieci niepełnosprawnych i dla zwierzat których los równiez nikogo nie interesuje http://bip.gliwice.eu/pub/uchwaly/p11252.pdf prosze przeczytac te Uchwałe , która w całości dotyczy współpracy miasta z organizacjami pozarzadowymi, gdzie na wsparcie takich działań przeznaczono w roku 2013,— 5 milionów zł!, kto w takim razie moze uzyskac wsparcie? z tej uchwały wynika , że napewno sportowcy, to znaczy ze Pan Prezydent miasta stawia na ludzi zdrowych, wysportowanych, i z kasa !no i jeszcze klub sportowy,tez dostaje niemałe pieniądze z miasta, a cała reszta niech spada na drzewo, tylko jak je wytną to gdzie wtedy mamy spadac?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*