Poetyckie puzzle czyli o wierszach Sabiny Wawerli-Długosz

„Sprawozdania z obserwacji” , taki tytuł nosi książkowy debiut Sabiny Wawerli-Długosz. Tomik wydany przez krakowskie wydawnictwo Miniatura w połowie 2015 roku, jak zawsze – w pięknej szacie graficznej – samą już oprawą zachęca do lektury.

 

Książka automatycznie kwalifikuje się do kategorii późnych debiutów, bo sama autorka publikuje w prasie literackiej i w mediach internetowych od ponad 15 lat. W tym przypadku możemy mówić więc słusznie o późnym debiucie, ale jako, że jest on zarazem pełny i dojrzały, więc o żadnym rozczarowaniu nie może być mowy. W tomiku pomieszczone zostały w przeważającej mierze wiersze już publikowane w innych mediach, jest więc on swoistym podsumowaniem dorobku artystycznego autorki, która co prawda młodzieńczość ma już za sobą, ale do kategorii wieku średniego jeszcze jej sporo brakuje. Sabina Wawerla-Długosz od kilkunastu lat związana jest zarówno towarzysko, jak i artystycznie z poetami skupionymi wokół Instytutu Mikołowskiego i pewne wpływy tego środowiska (m.in. Maciej Melecki, Krzysztof Siwczyk, Marta Podgórnik) niewątpliwie odcisnęły swój ślad w jej twórczości.

Wiersze z tomu „Sprawozdania z obserwacji” nie stanowią łatwej lektury, nie tyle na poziomie werbalnym, ile w kwestii określenia ich sensu, przesłania, idei, jakie można wyinterpretować z tych utworów. W zasadzie pierwszym etapem interpretacji jest w tym przypadku nie tyle treść wierszy, ile ich forma, a zwłaszcza sposób prowadzenia poetyckiej narracji. Te wiersze nie tyle nie są narracyjne, ile sposób poprowadzenia rzeczonej narracji jest zaskakujący i nieoczywisty. Z jednej strony pewna ezopowość tekstów nasuwa skojarzenia z dawno minioną – wydawało się, że bezpowrotnie- poetyką Nowych Roczników (dla przypomnienia – tą nazwą obdarzano w krytyce literackiej pokolenie poetów debiutujących w okresie po 1975 roku, aż do czasu przełomu sierpnia 1981 r.) z drugiej strony – z różnymi nurtami w sztuce, czy też pojedynczymi tekstami, posługującymi się podobną metodą przekazu. Najkrócej, choć niekoniecznie najtrafniej, można tę poetykę określić jako dekonstruktywizm, rozumiejąc to jako oparcie utworu na idei defragmentacji. Ale wrzucenie wierszy z tomu „Sprawozdania z obserwacji” do takiej szuflady nie załatwia problemu. Nie chodzi bowiem o klasyfikację, ale o wyjaśnienie istoty i sensu metody konstrukcji wiersza, jaki Sabina Wawerla-Długosz obrała w swojej poezji.

Tłumacząc rzecz nieco mniej poważnie i nieco bardziej „łopatologocznie” – sposób opisywania świata zaproponowany przez Sabinę Wawerlę-Długosz w jej wierszach nieco przypomina opis ze znanego nam ze szkoły wiersza Juliana Tuwima „Mieszkańcy”:

I oto idą, zapięci szczelnie,
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

Oczywiście w przypadku wierszy z tomu Wawerli-Długosz, nie jest to wynik ułomności w postrzeganiu świata, ale – świadomy wybór takiej metody, a co najmniej: wyników jakie daje takie postrzeganie. Więc tytuł tomu „Sprawozdania z obserwacji” w tym kontekście na pewno nie jest przypadkowy, przeciwnie jest świadomym wyborem, bo trudno sobie wyobrazić, że autorka będąca absolwentką Uniwersytetu Śląskiego – kierunku edukacja filozoficzno-społeczna, nie zadawałaby sobie sprawy jakie tropy interpretacyjne podsuwać będą jej wiersze. I jeszcze jeden przykład podobnego sposobu komunikacji literackiej znany nam z literatury – „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” Mirona Białoszewskiego (kto czytał – wie o co chodzi).

Proponowana przez Sabinę Wawerlę-Długosz poetyka, nie jest dla czytelnika łatwa, wymaga dużej dozy wyobraźni, zdolności do skojarzeń, a zarazem uwolnienia się od imperatywu rozumienia wiersza. Tak samo jak świat, który postrzegamy wokół, jest spójną całością, choć składa się z tysięcy pozornie nie łączących się wzajemnie elementów. O tyle właśnie te wiersze są niekiedy prawdziwsze, niż poezja skonstruowana na zasadzie przejrzystości i czytelności przekazu, w której wszystkie elementy są spójnie powiązane i „przycięte” na wymiar. Mamy więc wybór – albo prostsze w lekturze, ale skażone pewną dozą literackiej sztuczności wiersze utrzymane w dość klasycznej konwencji, albo – dużo trudniejsze w odbiorze, ale prawdziwsze i bliższe naszej naturalnej zdolności widzenia i postrzegania świata wiersze takiego typu jak utwory Sabiny Wawerli-Długosz.

Jakie sprawozdania z obserwacji wyniosą czytelnicy po lekturze tomu „Sprawozdania z obserwacji”? To już rzecz indywidualna. Uzależniona pewnie od jednostkowej wyobraźni, wrażliwości, podatności na magię słowa, różną przecież u każdego z nas jako czytelnika.

A na dopełnienie tej quasi-recenzji (bo powyższy tekst recenzją w zasadzie nie jest, lecz raczej zbiorem luźnych impresji) powierzam Państwu na zachętę jeden z wierszy Sabiny Wawerli-Długosz, który szczególnie mi przypadł do gustu.

Jednia

Zastanawiające jak dużą rozpiętość posiadają

Widoki których masz pod dostatkiem a ja mogę

Się jednie domyślać tworząc obrazy zadartych

Przyjaźnie szczytów

Jestem w stanie dosiąść wiatru i jednym podmuchem

Spłynąć na powieki przebudzenia

Taka nagła wyprawa w dzikości

Rozlanego rumieńcem słońca

Być kimś innym tobą czy mną

Mam poczucie nadchodzących zdarzeń – rozkwitają

Na parapecie następujących po sobie dni

Widzę siebie kiedy wychodzę i patrzę w twoje

Uśmiechnięte do rozpuku okno.

Lesław Nowara

Be the first to comment on "Poetyckie puzzle czyli o wierszach Sabiny Wawerli-Długosz"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*