Polemiki z Borysem Budką ciąg dalszy…

12 komentarzy

Dla wyjaśnienia, o mojej kampanii…

Radził mi Poseł Borys Budka w swoim, zacytowanym zresztą przeze mnie poście, abym zajął się „swoją” kampanią wyborczą, własnym programem i czymś tam jeszcze, ale dokładnie nie pomnę. Zasadne będzie zatem wyjaśnić coś, przed obiecanymi „twardymi” argumentami, z powodu których w tej kampanii muszę Platformę Obywatelską potraktować jak rywala (nie wroga!, co po raz kolejny podkreślam). Otóż w moim zainteresowaniu każdą formą aktywności mojego rywala w wyścigu do fotela prezydenta miasta, nie tylko nie ma nic dziwnego, zdrożnego, ale wręcz jest ona koniecznym warunkiem tego, aby w ogóle mówić o jakiejś kampanii.

Rzeczywiście była możliwość „zagrania do jednej bramki” i sygnalizowałem ją od razu na starcie własnej kampanii, kierując list do głównych sił politycznych w Gliwicach. Pojawili się wówczas „zszokowani” a nawet wręcz oburzeni tym, że można proponować OTWARCIE wyborczą koalicję przeciwko władzy dzierżonej bardzo długo, utwardzonej i chronionej naszymi własnymi pieniędzmi. Pozostawić ich muszę, niestety, w tym zdziwieniu, gdyż ta szansa, przynajmniej na część kampanii do wyników pierwszej tury wyborów (mam prawie pewność, że druga się odbędzie) minęła bezpowrotnie. Spodziewałem się zresztą tego, ale lubię być pewien, że istniejące szanse wykorzystałem. Myślę, że jesteśmy tu z adwersarzem zgodni, bo należne konsultacje odbyliśmy. Teraz jednak sytuacja zmieniła się diametralnie. Nie możemy udawać, że dla nas wszystkich liczy się tylko i wyłącznie rywalizacja z urzędującym prezydentem. Prawda jest inna i traktuję ją jako kwestię oczywistą i niepodlegającą dyskusji. Przede wszystkim jesteśmy wszyscy (mówię o pretendentach) rywalami w walce o drugą turę wyborów. Dla każdego z nas (czy na pewno?) istotne jest (lub powinno być), aby znaleźć się „w dwójce”, w której wszystko się rozstrzygnie. Z przyczyn oczywistych to właśnie z Platformą Obywatelską ja sam i kandydaci mojego Komitetu Wyborczego będziemy rywalizować o te same grupy wyborców. I niech mi wybaczą koleżanki i koledzy z tej partii, ale elektorat tradycyjnie sympatyzujący z Platformą musi być nie tylko zawiedziony, ale wręcz sfrustrowany tym, co działo się przez ostatnie 4 lata. Aby nie zacierać głównej myśli tego artykułu, zapowiem tylko, że oceny ostatniej kadencji Rady Miasta dokonam już wkrótce i sądzę, że dla wielu nie będzie ona przyjemna. Prawda jest taka, że właśnie z Tobą Borysie rywalizuję o tych samych wyborców. Pomijając konkretną wyborczą ofertę, którą przedstawię wkrótce, chcę jeszcze wskazać na rozmiary porażki nie tyle partii, co pewnych ideałów, które zwłaszcza demokratom (zarówno urodzonym jak przekonanym) muszą być drogie. Chcę też tym ludziom powiedzieć, że fatalna ocena Waszej formacji na jaką zapracowaliście sobie w skali kraju przez ostatnie lata, nie jest równoznaczna z fatalną oceną Waszych sympatyków. Ich intencje były czyste, słuchali Waszego byłego już, a teraz pięknie umoszczonego premiera, i wierzyli mu. Rzecz w tym, czy teraz, w tych wyborach, na wszystkich możliwych szczeblach zechcą być wierni swoim ideałom sprzed lat kilku, czy zgrają w polityczną ciuciubabkę w nadziei, że może tym razem się uda. Ale nie uda się. Bo Wasza formacja tam w górze, nie jest przetrącona, ale przegnita. Bezkształtna, skorumpowana pulpa przelewa się po tych samych piętrach władzy, a co energiczniejsze jej elementy nie potrafią przerwać wyniszczającej was walki o lepszą pozycję i wpływy. Na dołach, także i tu w Gliwicach, są także ludzi prawi. Znam ich i cenię. Ale to jest tak, trochę jak w balecie: partner wynosi piękną partnerkę do góry i wykonują razem niezwykłe ewolucje. Ale możliwe to jest tylko dzięki elastyczności, prężności i energii osoby na górze. Polityczny balet Platformy Obywatelskiej sprowadza się, niestety, do dźwigania przez garstkę osób baletnicy, która dawno zapomniała o diecie i codziennym treningu. To boleśnie dobre porównanie przytoczyłem tylko po to, aby wyjaśnić, że moja kampania, do której tak mnie zachęcasz, składa się z dwóch nierozdzielnych elementów. Po pierwsze, uświadomienia wyborcom tego, gdzie znalazły się Gliwice po ostatnich kadencjach człowieka, który już niczego nie jest w stanie wykreować. Po drugie, przekonania ich, że obywatelski oddolny ruch, który powstał w ciągu ostatnich dwóch lat wyłącznie wokół dążenia do prawości i transparentności jest naturalnym spadkobiercą idei obywatelskości, która została zawłaszczona przez partię, tak naprawdę w swojej ELITARNOŚCI zbliżającą się już do wzorców, które wielu z nas pamięta z czasów „ludowej demokracji”. Zatem, żeby zamknąć temat mojej kampanii stwierdzę wyraźnie – znajduję się w niej i z Twoją partią, Borysie, będę rywalizował o sympatię wyborców. Wśród zwolenników obecnego prezydenta raczej wiele jej nie znajdę. Zapewniam Cię, nie będzie to kampania oszczerstw, obelg itp. Mistrza tejże mamy, póki co, na piedestale. Będzie merytoryczna, konkretna i czysta. Utrudnić może ją oczywiście np. Twój brak czasu, który zadeklarowałeś w swojej wypowiedzi, a który ma Ci uniemożliwić odpowiadanie na kolejne posty. Skoro jednak niemożność podjęcia polemiki, którą jak zapewniasz chętnie byś podjął, usprawiedliwiasz brakiem czasu, to muszę Cię z tym problemem zostawić, wyrażając jedynie pogląd, że przedziwna to strategia wyborczych poczynań. Subiektywny, rzecz jasna.

 

Merytorycznie, czyli o mieście…

Będzie mi łatwiej i przede wszystkim krócej odnieść się do tez zawartych w wypowiedzi Borysa Budki, będącej reakcją na mój „wstępniak”.

„co do mojego przygotowania do twardej dyskusji na tematy samorządowe, to mogę zapewnić, że 9 lat spędzonych w samorządzie, ukończone z wyróżnieniem studia prawnicze, zdobyte doświadczenie jako radca prawny, tytuł doktora nauk ekonomicznych, 3 lata ciężkiej pracy legislacyjnej w parlamencie dają – w mojej ocenie – przynajmniej podstawę do tego, by twierdzić, że coś tam wiem o samorządzie (…)

To pewien systemowy błąd. Pisząc o nieprzystawaniu tego wszystkiego, o czym wyżej traktujesz Borysie, miałem na myśli dokładnie to, co sam zaakcentowałeś. Praca legislacyjna w parlamencie i 9 lat w samorządzie innego miasta, daje rzecz jasna wyobrażenie i wiedzę o samorządzie, jako instytucji właśnie, ale nie daje praktycznie żadnych forów, jeśli mówimy o wiedzy o problemach miasta, zdiagnozowaniu jego potrzeb, dostrzeżeniu bolączek. Nie pojmuję na przykład w czym ciężka praca legislacyjna w Sejmie ma być cenniejsza od tej, którą wykonałem jednoosobowo diagnozując i konsekwentnie naprawiając w kolejnych postępowaniach przed Sądem KRS patologiczne przejawy łamania prawa? Tworzysz nowe ustawy, lekce sobie ważąc to, że istniejące są od lat gwałcone w gminie, w której aspirujesz do funkcji prezydenta miasta. A chociażby to, co Ty w swoim wywiadzie nazwałeś nieprawidłowościami, stanowi dostateczny powód do krytyki obecnego układu, przed którą się powstrzymałeś. Sztuka dyplomacji jest cenną umiejętnością i zapewniam, że sobie z nią radzę, kiedy jest po temu czas. Ale są momenty w historii, kiedy tzw. dyplomacja, źle pojęta i spatologizowana, prowadzi wyłącznie do układów. Takich stworzonych nitkami towarzyskimi i biznesowymi, takich które powodowały to, że np. wojewoda, czy marszałek śląski byli całkowicie głusi na to, co dzieje się w Gliwicach. Dlaczego? Już wyjaśniałem i będę do tego wracał wkrótce, bowiem sprawy są w toku i żadna kampania mnie od nich nie odwiedzie.. Ja wiem, że jesteś tu czysty jak łza. Nie mam wątpliwości. Ale wiem na pewno, że ze swoją cokolwiek idealistyczną wiarą iż zawsze wszystko można „przegadać” i „załatwić” niestety nie przystajesz do tej rzeczywistości, jaką zastaniesz w Gliwicach. Mówiąc zatem „twarda” dyskusja mam na myśli konsekwentnie (wiadomo dlaczego) zadymianą sprawę spółek z udziałem gminy i całej gospodarki komunalnej, rozchodu pieniędzy budżetowych, sposobu załatwiania różnych kwestii – będzie o tym mowa w kampanii, mam nadzieję. Ostatnie 2,5 roku to konsekwentny, metodyczny wgląd w sprawy miasta. Tysiące stron dokumentów, zestawień (tych dostępnych i tych z trudem zdobywanych, które również przedstawię), wiedza z zakresu rozwiązań legislacyjnych, finansów publicznych itp. Powtarzam raz jeszcze jestem przygotowany do twardej dyskusji o wszystkich najważniejszych sprawach. W każdej chwili. I proszę uwierz, nie jest to to samo, co wiedza o samorządzie, bezsprzeczna!, o której pisałeś Borysie.

Korzystając z okazji, już teraz mogę zaprosić każdego z moich konkurentów do dowolnej formy debaty, na wybrany przez niego temat. I nie wycofam się z tego z całą pewnością. Czy znajdziecie Państwo czas? Te zaproszenia będę oczywiście ponawiał, kierując je do konkretnych osób. Wierzę, że będą kwestie, w których będziecie lepsi, naprawdę. Ale tym bardziej takie rozmowy mają sens.

Przejdźmy Borysie do kwestii prawnych. Niestety, to Twoja fatalna w skutkach, rzucona gdzieś w biegu odpowiedź na pytanie dziennikarza Gazety Miejskiej zadecydowała o tym, że zamiast uzyskać merytoryczne wsparcie od posła na Sejm, prawnika i samorządowca, zostałem zmuszony do mozolnego wielomiesięcznego dochodzenia przed Sądem ELEMENTARNEGO w zarządzaniu gminą prawa.

Kolizja - BB

Gdzie wtedy była Twoja manifestowana teraz rozwaga i ostrożność w wyrażaniu opinii? Wysunąłeś kuriozalny, całkowicie bezpodstawny pogląd, że dwie ustawy ze sobą kolidują. Autorytetem posła i prawnika utrąciłeś ewidentną, co pokazał Sąd, rację obywatela. Trudno było mi się z tym pogodzić, ale wybaczyłem Ci to do końca. Tylko proszę, nie rób argumentu z takiej czy innej części swojej profesji, bo naprawdę, może zwłaszcza w tak rozległej dziedzinie jak prawo, wykształcenie nie zawsze równa się wiedzy i powyższy przykład to ilustruje.

Borysie, to właśnie od Ciebie miałem prawo oczekiwać i oczekiwałem rzeczywistego, merytorycznego wsparcia w kwestiach przestrzegania prawa w obszarze tak istotnym jak gospodarowanie majątkiem publicznym. Zawiodłem się i mam pełne prawo o tym mówić.

Twoja skuteczność… Nie wierzę w nią w tych obszarach o których mówimy, tu na dole. Nie mogę zapomnieć sytuacji, w której posła na Sejm RP, prawnika reprezentującego spółdzielców, przybyłego n ich żądanie, wyproszono z posiedzenia spółdzielni mieszkaniowej. Nie potrafiłeś wyegzekwować prawa i ograniczyłeś się jedynie do skargi na Facebook. Borysie, ja nie mam immunitetów, ryzykuję od lat, że jeden fałszywy krok zniweczy całą moją pracę. Nie mam prawników, pieniędzy. A jednak doprowadziłem do uzdrowienia wielu kwestii dotyczących nadzoru właścicielskiego miasta nad spółkami z jego udziałem oraz do utraty kilku stanowisk bezprawnie zajmowanych w radach nadzorczych, naprawienia statutów spółek i – co dla mnie szczególnie cenne – wprowadzenia po 20 latach procedury nadzoru właścicielskiego, całkowicie potwierdzającej WSZYSTKIE moje zastrzeżenia. A wiele spraw wciąż się toczy. Tyle o mojej skuteczności. Dodam tylko, że robiłem to wszystko społecznie, poświęcając swój czas i energię. Ubolewać mogę jedynie nad tym, czego nie udało się zrobić tylko dlatego, że Ty i Twoi partyjni koledzy milczeliście. Do tego będę jeszcze wracał, chcąc aby wyborcy przed dokonaniem wyboru, poznali prawdę.

Na koniec prośba. Jak widzisz dotyczy to wszystko spraw publicznych. Nie rób mi zatem więcej zarzutów z mojej reżyserskiej profesji wytykając, że rzekomo chcę wyreżyserować rzeczywistość, co przecież samo w sobie jest dobre, jeśli spektakl okaże się dobry. Ja za to nigdy nie zasugeruję, że Twoje zamiłowanie do biegania skutkuje również większym pędem do władzy. Byłoby to irracjonalne, nieprawdaż?

Dariusz Jezierski

12 Comments on "Polemiki z Borysem Budką ciąg dalszy…"

  1. Nie ma sensu Redaktorze jakakolwiek polemika z władzą ustawodawczą. Oni budzą się przed wyborami. Wówczas ogłaszają frazesy bzdety i chrzanią „czy po czy” ile to zrobił i kim jest. A mnie to guzik obchodzi. Obchodzą mnie efekty. Platforma Obywatelska od samego początku lokowała się na platformie wydobywczej. Wydobywa  i to dobrze.

     

  2. Podobno każdy krok w czasie biegania powoduje lekkie wstrząśnienie mózgu. Trudno zatem się dziwić, że po latach biegania szare komórki są nieco poobijane.

    • Sport dla zdrowia działa dobroczynnie. Za to wysiadywnie po kawiarniach i gadanie trzy po trzy może mieć rzeczywiście zgubny wpływ na szare komórki.

      • Świetną okazją do zażycia dużej dawki dobroczynnego dla zdrowia sportu będzie październikowy półmaraton. Wierzę, że drakula razem z posłem Budką wezmą udział w tym epokowym wydarzeniu, które nazywam: "Zobacz, jakie dziadowskie są Gliwice". Październik, to czas, kiedy w dziesiątkach tysięcy pieców nasi bogaci i zadowoleni obywatele, oprócz węglowego mułu, spalają wszystko, co każde gospodarstwo domowe wytwarza jako śmieci, a to powoduje, że poziom zanieczyszczenia powietrza w Gliwicach spektakularnie rośnie. Samo zdrowie. Dla zwielokrotnienia wrażeń kazałbym wszystkim biec chodnikami, ale organizator dobrze wie, że biegnąc ulicami, znacznie więcej maratończyków ma szansę dotrzeć do mety. Zażywajcie więc tego dobroczynnego sportu pełną piersią. 

        • A dokładniej to kiedy się ma odbyć ten maraton gliwicki? Czemuż tylko pół chcą go przebiec, a co z jego resztą zrobią? Może wlaśnie w tej drugiej połówce herlawa kondycja opozycji lepiej by mogła się zaprezentować, bo w pierwszej połówce faworytów już teraz z góry i bez trudu można wskazć? 😀
           

          • Mając taki dar przewidywania przyszłości drakula poda liczby, które padną w dzisiejszym losowaniu lotto. Przyda się parę złotych na koszty kampanii.

          • Podobno jesteś dobrze zorientowany, a nie wiesz, że faworyci uzgodnili, że sił wystarczy im jedynie na półmaraton. Ponadto okazało się, że gliwickich powodów do dumy nie wystarczy na cały maraton – takie jest miasto "sukcesu i nieprawidłowości". Wyszło, że ani jesteś na bieżąco, ani konsewentny w dotrzymywaniu obietnic.

  3. No cóż, po tych wyzwaniach-wyznaniach Dariusza Jezierskiego coraz śmieszniej się dzieje. Czas na mnie,  rozpościeram drakule skrzydła i zabieram swoje wampirki z tego przybytku. Życzę powodzenia 😀

  4. Niezły i trafny nick "drakula"  dał sobie tyn osobnik To książę (jak w Gliwicach)ma pałac rodowy(jak w Gliwicach) No i  najważniejsze  i merytoryczne. WySSysa  krew..(Jak w Gliwicach wySSysa się kasiorkę)

     

     

  5. Pamelo żegnaj, a właściwie drakulo żegnaj

Leave a comment

Your email address will not be published.


*