„Policja” po liftingu, czyli Mrożek w Tbilisi

„Policję”, swoją pierwszą sztukę, Sławomir Mrożek napisał w 1958 roku i czuje się to gdy się ją czyta. Przesłanie utworu było nieczytelne chyba tylko dla cenzury, która dała się zwieść osadzeniem akcji w bliżej nieokreślonej, nieco operetkowo wyobrażonej (kostiumy) przeszłości i w całkowicie nierozpoznawalnym miejscu. Jeśli cenzorzy mieli jakiekolwiek opory, znikały one kiedy zdawali sobie sprawę, że wszystko to dzieje się w kraju Infanta i Regenta. A zatem to jakaś monarchia a nie młody wciąż jeszcze, wzorcowy kraj demokracji ludowej! Nieźle się musiał mistrz Mrożek natrudzić, ale opłacało się. Spośród jego utworów ta właśnie sztuka jest jedną z częściej grywanych na świecie. Z powodu jej czytelnego, łatwo zrozumiałego przesłania…


No właśnie, jakie jest przesłanie „Policji”? W czasach kiedy powstawała, było oczywiste, choć nie dotyczyło – jak to gdzieś wyczytałem – Milicji Obywatelskiej, ale wszystkiego, co możemy określić mianem policji politycznej, tajnych służb itd. A zatem tej policji, która stoi na straży jakiegokolwiek systemu. Rozciągnięcie zbiorowego bohatera na policję w ogóle byłoby sporą nadinterpretacją. Pozostańmy jednak przy tym, co jest pewne – fabuła „Policji” jest łatwo zrozumiała pod każdą szerokością geograficzną. Kolejnym potwierdzeniem tego jest fakt, że właśnie ten utwór Sławomira Mrożka wybrał Narodowy Teatr Dramatyczny im. S. Akhmeteli w Tbilisi (Gruzja), powierzając mi reżyserię spektaklu.

Wielki to dla mnie zaszczyt. Zwłaszcza w kontekście Wielkiej Nieobecności, którą dopiero zaczynamy sobie tak naprawdę uświadamiać. Wielka również radość i to bynajmniej nie tylko z powodu co by nie mówić egzotycznego miejsca, w którym reżyseruję. Tak się złożyło, że właśnie „Serenada” Sławomira Mrożka była jednym z najpierwszych spektakli, które miałem przyjemność reżyserować. Teraz mam niepowtarzalną okazję zamknąć pewien etap i podsumować drogę, która zaprowadziła mnie aż na Kaukaz.

Gruziński teatr, wciąż mało nam znany, lubi eksperymentować. Co więcej – eksperymentów się nie boi, a właśnie ten swoisty „strach przed lataniem” jest wciąż cechą rozpoznawczą teatru krajów postsowieckich. Postanowiłem z tego skorzystać i ustaliłem ze stroną gruzińską, że dokonam próby reinterpretacji „Policji” i spróbuję przetestować wiarygodność sztuki w realiach XXI wieku. Odnoszę wrażenie, że jeśli chodzi o realizacje sztuk Mrożka, w którymś miejscu zatrzymaliśmy się. Mamy chyba tendencje do swoistego utwardzania percepcji tych utworów, a w wielu oglądanych spektaklach wyraźnie odczuwałem brak refleksyjnego wglądu w sztukę przez pryzmat realiów naszych czasów. „Policja” jest tu przykładem wręcz wzorcowym. Zostaliśmy na tych wąsach, szablach, operetkowych mundurach. Więzień w pasiaku, z kulą u nogi… Wszystko tak, jak… Mrożek zalecił. Oj, dodał Mistrz tych didaskaliów sporo… Nie zapominajmy jednak, że wszystko to było wymuszone czasami, w których pisał. Teraz, kiedy już nie będzie się ewentualnie zżymał za reżyserskie fanaberie, można trochę sobie pofolgować, prawda?

Zastanowiłem się zatem, czy czasem „Policja” z inaczej rozłożonymi akcentami, nie okaże się nie tylko ciekawsza, ale jak najbardziej rzeczywista. Przy wielokrotnej lekturze tekstu coraz bardziej raziło mnie zakończenie sztuki. Sierżant, który ulegając namowom naczelnika, zgodził się udawać wroga systemu aby ocalić sens istnienia policji w sytuacji, kiedy ostatni więzień zmienił się w gorącego zwolennika Infanta i Regenta, krzyczy: „Niech żyje wolność!” W absurdalnej sytuacji scenicznej, w której pozostali policjanci aresztują się wzajemnie, musiało to brzmieć bardzo optymistycznie, wręcz wyzywająco względem ówczesnej władzy. Wyraźnie widać pewien, wprawdzie skryty w oparach mrożkowego absurdu, ale jednak czytelny optymizm – system musi upaść, wolność zatriumfuje. Policja przestanie być potrzebna… Od tamtego czasu minęło z górą 50 lat. Wiemy, że jest inaczej niż widział, albo może raczej chciał to widzieć Mrożek. Zawsze znajdzie się jakiś system, którego będzie bronić jakaś policja. Wielkim przekłamaniem byłoby ograniczanie takiej jej roli li tylko do systemów opartych na jakiejkolwiek formie dyktatury. Policjanci z zapamiętaniem pałujący protestujących Greków, Hiszpanów, Kanadyjczyków, Białorusinów, Polaków i dziesiątki innych nacji, są najlepszym dowodem, że prawda mocno odbiega od tej, która zdaje się wynikać z „Policji”.

policja1Marzec 2008 – „Policja” w Teatrze im. Aleksandra Sewruka w Elblągu


Z tych wszystkich problemów zdawali sobie chyba także sprawę reżyserzy kilku ostatnich inscenizacji. Rzecz w tym, że pewnego ożywienia szukali oni nie tyle w kompletnym przekazie, co w różnych „atrakcjach” dodawanych do akcji. A to pojawiła się zakochana w więźniu sekretarka, a to przez scenę przebiegł pies, czy nawet pojawił się oddział komandosów. Można i tak. A efekt? Oto np. „Andrzej Zaorski obnaża absurdy działania systemu więzienniczego, wśród których na pierwszy plan wysuwa się dbanie o własne interesy i ciepłą posadkę.” W porządku, ale czy w „Policji” naprawdę nie ma pokładów treści, które tylko czekają na odkrycie i to bez specjalnych zabiegów? Na to pytanie odpowiedziałem zdecydowanie: „są!”.

„Policja” w Tbilisi będzie bez wąsów i szabel. Scenografia i kostiumy w niczym nie będą przypominać tych ze zdjęcia. Pytania, na które spróbuję wraz z aktorami odpowiedzieć będą dotyczyły spraw jak najbardziej aktualnych. Zniknie optymizm z końca sztuki… Więcej nie napiszę, bo po cóż będzie oglądać? Wierzę w to, że pierwsza sztuka Sławomira Mrożka okaże się wciąż aktualna w sensie dużo głębszym niż w znanych mi inscenizacjach. A jeśli duch teatru sprawi, że mi się to uda, będzie to największy hołd jaki mogę oddać jednemu z wielkich światowego teatru.

Być może uda się spektakl przywieźć do Polski, na któryś z festiwalów. A może uda mi się zrobić inny – być może jeszcze głębiej penetrujący materię sztuki – na deskach którejś z polskich scen? Zobaczymy. Na razie staję u progu wielkiej artystycznej przygody. Premiera spektaklu już 30 listopada na scenie Narodowego teatru Dramatycznego im. S. Akhmeteli. Wpadnijcie!

Dariusz Jezierski

5 Comments on "„Policja” po liftingu, czyli Mrożek w Tbilisi"

  1. Do Polski może uda się przywieźć ten spektakl, ale nie sądzę, żeby nam było dane zobaczyć go w Gliwicach. Obecne władze do tego nie dopuszczą, a ewentualny następca po lekturze listu otwartego zapewne też zrobi szlaban. 😉

  2. Ciekawe czy będzie w Gliwicach.

  3. Mirella Czajkowska-Turek | 25 października 2013 at 9:47 am | Odpowiedz

    Gratuluję i życzę wszystkiego, co najlepsze. Jest dobrze, kiedy człowiek może robić to , co lubi. A jeśli jest za to godziwie opłacany, to jest to szczęście:) Niektórzy mogą odetchnąć z ulgą, kiedy pan redaktor Jezierski zostanie reżyserem i to tak daleko- ja mam nadzieję, że tylko na chwilę;)

  4. „Niech żyje wolność!”
    W absurdalnej sytuacji scenicznej, w której pozostali policjanci aresztują się wzajemnie…”
    No tak to jest:
    jak, złodziej okrada złodzieja,
    polityk okłamuje polityka,
    ksiądz spowiada księdza,
    ten „teatr” kiedyś musi upaść.
    Teraz przedmiotem działań jest i w głównej roli gra… obywatel.
    G.P.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*