Polityczna odyseja Frankiewicza – garść wspomnień

Zygmunt Frankiewicz został po raz pierwszy radnym Rady Miejskiej w Gliwicach w roku 1990. Był wówczas znany niewielu działaczom opozycyjnym, którzy doskonale wiedzieli, że nie angażował się on zbytnio w działalność konspiracyjną w okresie stanu wojennego. Został wybrany do RM z listy Gliwicko-Zabrzańskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Jako radny związał się z grupą liberałów i przystąpił do Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

Dzięki poparciu swoich kolegów partyjnych oraz radnych z ówczesnej Unii Demokratycznej został w lutym 1993 roku przewodniczącym Rady Miejskiej. Funkcję tę pełnił do września 1993 roku, kiedy to Rada Miejska powołała go na stanowisko prezydenta miasta. Na kolejne kadencje prezydenckie, w latach 1994 i 1998, wybierany był już głosami radnych. W tamtym okresie należał do Unii Wolności, która powstała z połączenia Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

frankiewicz

Gdy UW zaczęła tracić w sondażach… Zygmunt Frankiewicz wraz z większością swoich kolegów partyjnych z RM zainicjował w Gliwicach tworzenie nowej partii politycznej – Platformy Obywatelskiej, która na początku 2001 roku powstawała spontanicznie w całym kraju. W ten właśnie sposób, na rok przed kolejnymi wyborami samorządowymi stał się członkiem (a nawet regionalnym pełnomocnikiem władz krajowych) rosnącego w siłę ugrupowania. Pod szyldem PO, on i jego koledzy, zdominowali Radę Miejską.

W 2002 roku w pierwszych bezpośrednich wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast – Zygmunt Frankiewicz został prezydentem Gliwic. Na fotelach jego zastępców zasiedli natomiast jego wcześniejsi koledzy. W kolejnych wyborach samorządowych w roku 2006, jako aktywny działacz PO, został wystawiony przez tę partię jako kandydat na prezydenta miasta i znów wygrał w wyborach.

10 marca 2007 roku „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł, autorstwa Przemysława Jedleckiego, pod znamiennym tytułem „Spotkanie rozłamowców w PO?”. Z treści artykułu wynikało, że na organizowane przez gliwickich samorządowców (wtedy jeszcze członków PO) -Janusza Moszyńskiego (marszałka województwa śląskiego i wcześniejszego wiceprezydenta Gliwic) oraz Zygmunta Frankiewicza (prezydenta Gliwic) spotkanie zostali zaproszeni m.in. Jan Rokita, Andrzej Olechowski, Paweł Śpiewak i Jarosław Gowin.

Oficjalnie zebrani mieli rozmawiać o politycznym programie środowisk konserwatywno-liberalnych, ale już wtedy wielu działaczy PO uznało to za próbę dokonania rozłamu w partii. Nic dziwnego, że planowane spotkanie przeszło do historii pod hasłem „rozłamowej konferencji pławniowickiej”. W efekcie platformerscy dysydenci zostali zawieszeni w prawach członkowskich PO, a następnie „opuścili” ugrupowanie.

W niespełna rok później, 7 kwietnia 2008 roku, uruchomiony został portal internetowy „Polska XXI”. W tworzenie tego portalu, a przede wszystkim ruchu politycznego pod taką nazwą byli zaangażowani Jan Rokita, Rafał Dutkiewicz (prezydent Wrocławia), Kazimierz Ujazdowski oraz Rafał Matyja. Jednym z animatorów tego ruchu oraz członkiem jego władz krajowych został Zygmunt Frankiewicz.

9 stycznia 2010 (w roku wyborów samorządowych) na kongresie ugrupowania Ruch Obywatelski „Polska XXI” dokonano przekształcenia tej organizacji w partię „Polska Plus”. Nie wszystkie jednak lokalne stowarzyszenia przystąpiły do ugrupowania „Polska Plus” i nie wszystkie wzięły udział w wyborach samorządowych. 24 września tego samego roku (po wyborach samorządowych) „Polska Plus” uległa samorozwiązaniu.

W wyborach parlamentarnych w 2011 roku z inicjatywy części byłych członków ruchu „Polska XXI” powstał kolejny twór wyborczy pod nazwą „Unia Prezydentów – Obywatele do Senatu”. O jego utworzeniu poinformował Rafał Dutkiewicz na konferencji prasowej, która odbyła się 5 lipca 2011 roku. Towarzyszyli mu wtedy Jacek Majchrowski – prezydent Krakowa i Małgorzata Mańka-Szulik – prezydent Zabrza.. Do inicjatywy przystąpili też inni prezydenci miast – Zygmunt Frankiewicz, Wojciech Szczurek (Gdynia) i Michał Zaleski (Toruń). 28 lipca 2011 r. w Pławniowicach 15 prezydentów miast podpisało deklarację programową ruchu. Zygmunt Frankiewicz aktywnie wsparł ten program, popierając kandydata do Senatu – Marka Goliszewskiego z Warszawy, założyciela i prezesa Business Centre Club, który potem przegrał z kretesem w wyborach w okręgu gliwickim.

Dziś wieloletni działacz partyjny, który dzięki sile swych kolejnych partii (Kongresu Liberalno-Demokratycznego, Unii Wolności i Platformy Obywatelskiej) pełnił funkcję samorządowe przez blisko 20 lat (dopiero w 2010 roku wystartował pod własnym szyldem w wyborach samorządowych) kreowany jest przez media i swoich sprzymierzeńców na „bezpartyjnego fachowca i eksperta”. Ostatnio media dodają mu tytuł profesorski… mimo, że nigdy go nie posiadał. I w taki sposób buduje się obraz „bezpartyjnego” samorządowca.

Co ciekawe, znowu na rok przed wyborami (!!!), nazwisko Frankiewicza pojawia się w kontekście nowej wschodzącej gwiazdy polityki… Co ciekawe – osoby zaangażowane w to przedsięwzięcie są podobne i tak jak zawsze wzajemnie wspierają się swym autorytetami. Gowin podpiera się autorytetem „profesora” i wieloletniego prezydenta miasta, a Frankiewicz zyskuje rozgłos i wsparcie w elektoracie Gowina. Taka reklama i „bezpłatna kampania wyborcza” na rok przed wyborami samorządowymi każdemu się przyda.

Dla Frankiewicza ten układ może mieć większe znaczenie, bo być może umożliwi mu „ucieczkę” z miasta do parlamentu (co już uprzednio uczynił były przewodniczący RM, i były wiceprezydent miasta, Jan Kazimierczak, prywatnie – kolega pana Frankiewicza) i uchroni go od konieczności startu w wyborach samorządowych.

Przy tej okazji warto koniecznie przypomnieć, że jednym ze znamiennych wydarzeń w lokalnej historii było w swoim czasie tzw. „ściągnięcia Opla do Gliwic”. Za ojców tego sukcesu byli uznawani – Janusz Moszyński (marszałek województwa i wieloletni wiceprezydent Gliwic) oraz Piotr Popiel (sekretarz miasta, a następnie – dyrektor UM). Z tą historią powiązana jest też sprawa głośnego niegdyś, a obecnie zapomnianego (i celowo przemilczanego przez media) raportu NIK z 2003 roku, dotyczącego niegospodarności w zarządzaniu gruntami miejskimi, gdzie dość obszernie wymieniane są Gliwice oraz niektórzy gliwiccy samorządowcy. Raport, który już we wstępie zawierał sformułowanie: „Znaczące nieprawidłowości polegające na naruszeniu przepisów prawa oraz przypadki niegospodarnego lub nierzetelnego postępowania przy zbywaniu nieruchomości stwierdzono w 4 kontrolowanych gminach (Gliwice, Tarnowskie Góry, Rzgów, Mikołajki)”, pozostaje tabu do dziś, podobnie jak nieco późniejsza sprawa handlu nieruchomościami w którą zaangażowani byli gliwiccy urzędnicy magistratu.

Co ciekawe, dziś sukces polegający na sprowadzeniu Opla do Gliwic ma już tylko jednego ojca i jest nim „bezpartyjny fachowiec”, „profesor” Zygmunt Frankiewicz.

Warto również przyjrzeć się wieloletnim współpracownikom Frankiewicza, takim samym „wielkim fachowcom”, jak chociażby: Andrzej Nowak, Marek Jarzębowski czy obecny wiceprezydent – Krystian Tomala. Warto spojrzeć na składy i zarobki rad nadzorczych miejskich spółek… W tym celu najlepiej sięgać po „Życie Gliwic” i odwiedzać Info-Poster.eu

Andrzej Pieczyrak

6 Comments on "Polityczna odyseja Frankiewicza – garść wspomnień"

  1. „…Polityczna odyseja Frankiewicza – garść wspomnień

    W kraju rządzą grzybiarze ! …”
    Jest metoda na głoda, ale to było ”po wojnie”.
    „Przed wojną” jest metoda na grzyba.
    Wszyscy jesteśmy w lesie. Tak to prawda.
    Myślę, że podczas normalnych wyborów będzie ładnie ”iskrzyć”.
    Było: „ zabierz babci dowód” teraz czas na dziadka .?
    Czy ludzie dają się na to nabrać ?
    Moja propozycja: Zmieńcie sobie las i to zawczasu ! i KUPCIE sobie ZAPAS OCTU . Lepiej –formaliny.
    „GRZYBIERZE”

    http://fotozrzut.pl/zdjecia/634a805e69.png

    G.P.

  2. Wszystko co jest przejawione wypływa z mroku nieświadomości. Większoś z nas jest nieświadoma istnienia dużo bardziej wpływowych czynników kształtujących rzeczywistość od regulacji prawnych, konstytucyjnych, systemowych. Im bardziej są te czynniki przed większością skryte, tym skuteczniej na wszystko wpływają. Wywołują one także zrywy społeczne, rozmaite fale buntów, żeby się umacniać i trwać. Co jakiś czas z enigmatycznej magmy wynurzją się stwory, potwierdzające istnienie tajnych organizacji skupionych na osiąganiu władzy. Czasem są przez nią wyplute z niewiadomych powodów. Oto np. jakiś „TW Jan”, świetnie przez lata funkcjonujący, nagle zostaje ujawniony. Tu nie ma przypadków. Każda władza jest takimi TW nieustannie otaczana, nawet jeśli sama jest też jakimś TW. Ale przecież ta szkaradna magma, przypominająca zawartość spluwaczki, jest złowrogą kompozycją wszelakich glutów i plwocin, ukrytych pod wklęsłością naczynia z dziurą w środku. Są to równie, albo dużo bardziej tajne, niż tzw. „służby”, bractwa, co pozornie świat chcą zbawiać i naprawiać, a naprawdę za cel mające mieć pełną władzę nad nim.
    Brak powszechnej świadomości istnienia tych sił, jest dla nich najbardziej pożądana. Bowiem ujawnina traci swoje ponure złowrogie moce.
    W powyższym tekście bardzo łatwo jest między wierszami je zauważyć, choć moża sam jego autor nie być tego świadomy.

  3. „…Tu nie ma przypadków. …”

    moim zdaniem też…

    Moim zdaniem jest tylko jeden podział :
    DOBRY ALBO ZŁY CZYN
    Tutaj religia , partia , rasa ,nacja itp. Nie ma nic do rzeczy.
    Dobro ze złem jest zdrowo poplątane.
    Każdy z nas ma Wolną Wolę i Rozum – czas po nie sięgnąć.
    Dobro obok zła będzie zawsze, tak było i tak będzie.
    To jest warunek rozwoju. My mamy wybierać po jakiej stronie staniemy.
    KAŻDY ZADAJE SOBIE PYTANIE:
    ” CO DZIŚ NA OBIAD”. CZASEM NIEKTÓRZY Z NAS POMYŚLĄ O DNIU WCZORAJSZYM.
    Historycy sięgną dalej: do potopu, faraona, powstania narodowego, czy okresu PRL’U.
    Prawie nikt nie zastanawia się co będzie z ludźmi za np. 1000lat.
    Tymczasem ta przyszłość może determinować naszą historię, i teraźniejszość.
    Nie wszystko jeszcze wiemy , ciągle szukamy.
    Wszystko , dosłownie wszystko , planeta nasza i inne, gwiazdy, są w ruchu wirowym,– lub po ruszają się po okręgu, elipsie. Trajektorie gwiazd nawet ich galaktyki, ich tor ruchu jest torem zamkniętym ,a więc cyklicznym. My z bliska widzimy tylko mały odcinek tego koła , ale to nie jest droga „z nikąt do nikąt”.
    Jest lato, zima inne pory- zależne od klimatu. Jest to cykl wzajemnie powtarzający się .
    Podobnie jest np. z kątem nachylenia osi Ziemi , była zmiana i będzie znowu za ileś lat. !
    Ruch kołowy , eliptyczny to jedyny ruch we wszechświecie . Generalnie ruch po obwodzie zamkniętym. Wszystko powraca jak kometa. My tylko widzimy prosty odcinek „z nikąt do nikąt” zależny od naszej pozycji jako obserwatora, może wrócić za 300, 500, 10000 lat , ale wróci…. Ziemia się kręci – to wiemy- mamy tu stałą cykliczność w takiej „mikroskali ” względem kosmosu . To każdy widzi (dzień i noc, dzień i noc). Jest zatem pewna powtarzalność-tu na Ziemi i w kosmosie.
    Na Ziemi, od niepamiętnych czasów była kłótnia, walka dobra ze złem. Identyfikacja dobra i zła to podstawowy problem współczesnego człowieka. One wzajemnie się przenikają. A siedzą nie w przepisach , a w naszych głowach. Są prawdy obiektywne (np. nie zabijaj) na które nikt nie ma monopolu.
    Moim zdaniem podstawowym drogowskazem każdego człowieka jest jego stosunek do drugiego ,bez względu na poglądy polityczne , religijne ,itp. Dobro i zło jest pojęciem względnym i wynika raczej z konsensusu – porozumienia , niż z wprowadzania go na siłę mieczem, czy czołgiem, siłą. To może rodzić tylko odwet. Jest to wynik pewnego porozumienia , a nie z góry ustalonych dogmatów. Ale ,walka pomiędzy dobrem a złem istnieć będzie zawsze. To jest warunek pewnej równowagi nie tylko tu na Ziemi , ale i w kosmosie. Na szczęście każdy z nas ma Wolną Wolę i rozum więc przez pryzmat jego indywidualnych działań za to jest i będzie oceniany.
    „Średnia postępowania” ludzkości zawsze będzie taka sama (nie ten dyktator to inny).
    Człowiek to nie owieczka – to baran, który często błądzi ze stadem.
    Dlatego jest mu potrzebny jakiś pasterz.
    Reszta w pliku „Moja Atlantyda”
    Moim zdaniem na niej właśnie stoimy….
    Gogol Przejazdem (Robert Rybak)

    http://www.supershare.pl/?d=E800FEA42

    • To są niestety iluzje jakim ulega rozum:

      1. Podział-rozróżnienie: „dobry vs zły” jest tylko ludzką umową, przyjętą przez jakąś gromadę konwencją. „Dobry” i „zły” są dla siebie wzajemną miarą. Gdy nie ma „dobrego” nie ma też „złego”. I to już starożytni mędrcy wiedzieli. Wiedzieli też, że każde „dobro” zawiera nieco „zła” i przeciwnie, każde „zło” nieco „dobra”. Te pojęcia stworzyli ludzie i tylko dla nas mają taki sens.

      2.Natomiast cykliczny ruch planet zdaje się być kołowy/eliptyczny tylko dla umownego centrum, którym jest gwiazda. A ponieważ gwiazda też jest w jakimś ruch, najczęściej cyklicznym kołowym/eliptycznym wobec jakiegoś umonego centrum galaktyki, to ruch planet w tym układzie jest już śrubowy, spiralny i nigdy planeta (ani jakiekolwiek inne ciało) nie znajdą się w punkcie (w miejscu), w którym już wcześniej była.
      To samo dotyczy galaktyk, ich gromad także itd. itd. Gdy się te wszystkie ruchy niby-cykliczne (niby-kołowe/eliptyczne) weźmie pod uwagę, to ruchy planet stają się dużo bardziej skomplikowane, nawet nie są spiralne, tak jak skomplikowane są ruchy najdrobniejszych frakcji materii, cząstek, elekrtonów itp. „widziane” z naszej perspektywy 🙂

      • Przykro to słyszeć, ale Pana/Pani wywody na temat ruchu ciał niebieskich są wyjątkowo nieporadne. Od szóstej klasy szkoły podstawowej dzieci uczą się, że rozpatrywanie ruchu ma sens jedynie w uprzednio zdefiniowanym układzie odniesienia. Dla różnie przyjętych układów odniesienia ciała niebieskie poruszją się po zamkniętych orbitach, ruchem „śróbowym” lub tez spoczywają w miejscu. I każdy z tych opisów może być prawdziwy dla określonych układów odniesienia.

  4. a jednak znikąd do znikąd – kędy i owędy (niezrozumiałe dla mnie „znikąt do znikąt” coś od kąta)

Leave a comment

Your email address will not be published.


*