Prasówka: gliwicki sposób na nieudane samobójstwo

4 komentarze

Pedar de Burca – o DTŚ i tramwajach…

To miasto pielęgnuje pomysły sprzed 50 lat

Nawet samochody i spaliny ukochane przez prezydenta, więc nawet i one muszą swoje odczekać. I to całe dziesięciolecia. Pomysł, aby przez środek Gliwic poprowadzić autostradę, wylągł się w głębokich latach 60. Od razu zadziałał polski paradoks zegarowy: budowa rozpoczęła się w roku 1979 i zakończyła w 2016. 37 lat zajęło wprowadzenie do centrum miasta długo oczekiwanych spalin samochodowych i wystawienie okazałej budowli, szczególnego rodzaju parkingu porośniętego chwastami, który prezentuje się nam dzisiaj w całej swej okazałości. 37 lat. Pewien człowiek podjął tamże pracę, zasnął w porze drugiego śniadania, a gdy się obudził, wszyscy jego przyjaciele już dawno nie żyli albo byli na emeryturze, a żona uciekła z pogromcą gołębi. Przed wielu, wielu laty. Biedny człowiek postanowił popełnić samobójstwo, ale bynajmniej nie z powodu żony, której nie znosił i która śmierdziała jak gołębica. Powód był inny. Dotarło do niego, że mieszka w mieście, które pielęgnuje pomysły sprzed 50 lat. Na szczęście dla siebie wybrał mało skuteczny sposób pozbawienia się życia – usiadł na torach, zamknął oczy i czekał na pierwszy tramwaj. 

Cały tekst: http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35058,20472072,pedar-de-burca-dlaczego-wszystko-w-polsce-trwa-tak-dlugo.html#ixzz4G4zuRj4V

4 Comments on "Prasówka: gliwicki sposób na nieudane samobójstwo"

  1. Pedarowi zajęło ładnych parę lat, żeby po zachwytach nad życiem w Gliwicach zaczął dostrzegać i krytykować syf, w którym przyszło mu żyć. muszę przyznać, że naukę i wnioski wyciągnął zdecydowanie szybciej niż tysiące żyjących tu od urodzenia i przyjezdnych gliwiczan. licha liczba komentarzy pod jego błyskotliwymi felietonami w GW zdaje się świadczyć o tym, że gliwiczanie nie czytają w internecie niczego, co wykracza poza lokalne brukowce typu 24gliwice, dzisiajwgliwicach, itp. które walczą między sobą o dochody z kieszeni gliwiczan via budżet miejski. płatne czytelnictwo w Gliwicach jest czynnością wymierającą. dlatego w tym miasteczku będzie coraz "lepiej".

    • … ano coś w tym jest, w tym przejściu od zachwytu do sarkazmu, czy kpiny wręcz. A może jest tak, że trzeba tego wszystkiego doswiadczyć i to na własnej skórze, i nie przez rok, i nie pięć, a przez kilkadziesiąt. Czyż nie jest tak, że po kilkudziecięciu latach człowiek przestaje sie wkurwiać, bo już się nawukrwiał do syta i że brak "tego tramwaju" na samobójczych torach jest wreszcie tym, co rozbawia, własnie brak tego tramwaju. Czyż nie prawdą jest sentencja dowcipu o malutkiej dziewczynce, zapytanej przez malutkiego chłopczyka czemu nie ma ciulika jak on, a która po zastanowieniu oświadcza bez smutku – "no teraz nie mam, ale jak będę starsza, to będę miała ile zechcę". Czyż zatem nie trzeba "być starszym", by mieć, może nie ile zechcę, ale dużo więcej przynajmniej. Czyż nie jest tak, że z biegiem lat głupota innych, zaczyna bawić. Nie martwię się, że Pedara czyta niewielu a innych zresztą też, bo mam nad nimi tę przewagę, że ja czytam i innych "zresztą też", bo stać mnie na to, żeby sobie za te 290 (cholera teraz za 180 bym mógł) te Wyborczą Premium wykupić i co najważniejsze poczytać, a może dlatego że mam, kurwa, czas, a może nawet za dużo go. Kiedys wychodziło Życie Literackie, dzis nie wychodzi bo padło bo format chujowy, bo treśc czasem usypiająca,bo zmuszało do myślenia jednak, a to bolesnym może być, więc kto by to czytał. Więc te dziesiątki popularnych portali stają się dziś "nośnikiem wiedzy", jak kiedyś Dziennik Zachodni czy Trybuna, tylko bardziej kolorowe i treść lepiej wymamlaną podające. Czytelnictwo płatne wymiera ? – pewnie tak, a może bardziej niszowe sie staje, bardziej elitarne, a może to i lepiej nawet, bo i po co pierwszy lepszy chuj ma czytać wiecej niż rachunek za gaz, czy tylko dlatego, że go nauczyli czytać – przecie madrzejszy nie będzie, więc po co. Kiedyś w "Kawce" siedziałem ze 4 godziny, bo tam dobrą kawę podają, grzebiąc w szpargałach, których i tak nie kupiłem bo chałupę mam już zaszpargaloną dokładnie – więc siedziałem te 4 godziny i przez ten czas poza mną nikt się nie pojawił i … i nikt sie tym nie zmartwił … Więc może "ku dobremu" to idzie w tym miasteczku, może jednak "ku dobremu" …

  2. "lepiej już było" – tego się trzymam, a po obejrzeniu ulicznej sondy o Polaków stosunku do nauki cyfr arabskich trzymam jeszcze mocniej. dość powszechny jest pogląd, że nie ważne, co się czyta, byle tylko czytać. zdaje mi się, że to akt desperacki w obliczu coraz powszechniejszej dumy naszych ziomków z nieczytania czegokolwiek. ja się z tym poglądem nie zgadzam, bo dostrzegam różnice dzielące czytelników Vonneguta i poseł Pawłowicz.

    • … muszę się napić – żona pojechała – więc mogę, bo lubię, bo chcę …

      … zachciało się Panu tego Kurta i tej rzeźni w tym Dreźnie, jakby wyznacznika jakiego, wyznacznika poziomu może

      … też się tego trzymam, że lepiej już było i też się nie zgadzam z tym, że wszystko jedno co, byle coś, i że byle coś lepsze niż nic… ale to tylko potwierdza to coś, co już powiedziałem, że nie jest koniecznym by byle chuj … i tak dalej, a może nawet szkodliwym i tego się będę trzymał, i ta Pawłowicz tego dowodem jest, że mam rację … też wolę tych, co to tego Vonneguta Kurta i różnice dostrzegam pomiędzy nimi, a tą Pawłowicz, ale przyznasz Pan, że w tym przypadku łatwo je dostrzec i bez wysiłku … a może to snobizm albo narcyzm jaki lub chęć lepsiejstwa, sam nie wiem, ale dobrze z tym, mnie przynajmniej … i że, moja słoma w butach lepsza od słomy innych, też mi wygodniejszym chodzenie czyni

      … ale też dzisiaj zbyt łatwo wszystko przychodzi i dostępne jest, więc może dlatego … a w II połowie lat 60-tych wszystko spod lady było, a proza iberoamerykańska się pojawiła i różne Cortazary, i ich gry i modele różne i inne, i trzeba było mieć tę „znajomą” w tej księgarni na Zwycięstwa a jako studentowi Politechniki łatwiej było, choć „owa” do piękności szczególnych nie należała, ale to „spod lady” biust jej o dwa numery powiększało, więc było ok. i z „dostawą do domu” … więc było ok. – a biblioteka do dzisiaj …

      … a dzisiaj ? – dzisiaj wszystko jest, wszystko dostępne i … i tylko księgarki niezaspokojone …

      … muszę się napić …

Leave a comment

Your email address will not be published.


*