Prasówka: Krewni i znajomi królika

6 komentarzy

Dziś główne problemy partii Jarosława Kaczyńskiego to nepotyzm i kolesiostwo. Z tego, że „dobra zmiana” wymknęła się spod kontroli, zdaje sobie sprawę sam prezes, który podczas posiedzenia rady politycznej PiS stwierdził, że niektóre nominacje w spółkach Skarbu Państwa są „skandaliczne” i że część z nich należy wycofaćczytamy w publikacji Michała Krzymowskiego pt. „Na celowniku PiS”, zamieszczonej w najnowszym wydaniu tygodnika NEWSWEEK (nr 40/2016).

Symbolem tych zmian stał się były rzecznik MON, Bartłomiej Misiewicz, którego w zeszłym tygodniu po tekście „Newsweeka” pozbawiono stanowisk w MON i radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. – Jarosław naciskał na wyrzucenie Misiewicza od dłuższego czasu. Gdy okazało się, że Beata Szydło nie radzi sobie z załatwieniem tej sprawy, osobiście, już po waszym artykule, zdyscyplinował Antoniego Macierewicza – opowiada człowiek z siedziby partii na Nowogrodzkiej.

Wstydliwych nominacji jest jednak więcej. W Polskiej Spółce Gazownictwa, spółce-córce PGNiG, dyrektorskie posady dostali na przykład Marcin Szczudło, były asystent Jacka Kurskiego z czasów Solidarnej Polski, oraz Joanna Wanot-Stauffer, bliska współpracownica Jakuba Kowalskiego, która do niedawna kierowała kortami tenisowymi i boiskiem Orlik w Opolu. W gazownictwie od niedawna sprawdza się też Magdalena Wiciak, była pracownica centrali PiS na Nowogrodzkiej, jedna z „aniołków Kaczyńskiego” z czasów kampanii parlamentarnej w 2011 roku. Dyrektorem ds. badań w PGNiG został z kolei Michał Szota, radny PiS, do niedawna – właściciel baru z kebabem.

W zarządzie PGZ System, spółki-córki Polskiej Grupy Zbrojeniowej, znalazło się natomiast miejsce dla Edwarda Połaskiego, współwłaściciela warsztatu samochodowego z warszawskiej Pragi. A w radzie nadzorczej spółki Armatura Kraków, należącej do grupy PZU, zasiadają Emilia Hermaszewska, żona eurodeputowanego PiS, Ryszarda Czarneckiego oraz Zdzisław Nisztor, ojciec Piotra, dziennikarza „Gazety Polskiej”.

Z formalnego punktu widzenia wszystko odbyło się zgodnie z przepisami – Hermaszewską i Nisztora powołało do Armatury walne zgromadzenie właściciela spółki, czyli TFI PZU. Ona już kiedyś zasiadała w organie nadzorczym prywatnej firmy zajmującej się produkcją płytek ceramicznych, a on jeszcze za rządów Platformy Obywatelskiej został prezesem Siarkopolu Gdańsk, małej spółki należącej do Skarbu Państwa.

W jaki sposób fundusz inwestycyjny ubezpieczyciela natrafił na te kandydatury? Jak przebiegał nabór do rady nadzorczej Armatury?  Gdy o to spytaliśmy, Ryszard Czarnecki odesłał nas do swojej żony, która w przesłanym e-mailu wyjaśniła jedynie, że jest radcą prawnym i w przeszłości świadczyła usługi dla spółek z branży wyposażenia wnętrz. Z kolei Piotr Nisztor stwierdził, że „nie bardzo rozumie, dlaczego ma komentować działalność zawodową swojego taty”. Odesłał nas więc do niego. Zdzisław Nisztor, mimo pozostawionej w Armaturze prośby o kontakt, się nie odezwał.

Informacja o zmianach personalnych w spółkach Skarbu Państwa raczej nie znajdzie się we wnioskach z kontroli CBA. Niemniej – jeśli wierzyć zapowiedziom Adama Hofmana – i tak będzie ciekawie. Według byłego rzecznika partii Jarosława Kaczyńskiego „raport wykaże rzeczywiste powiązania i afery, które będą poważnym problemem dla PiS”.

Jego przyszłość zależy natomiast od dalszych losów Dawida Jackiewicza, ministra skarbu, który zniknął z rządu z dnia na dzień. Na jednym wózku z ministrem jadą: Robert Pietryszyn z Lotosu, Krzysztof Skóra z KGHM, Remigiusz Nowakowski z Tauronu, Mariusz Bober z Azotów i Łukasz Łazarewicz z Totalizatora Sportowego, a do tego kilkunastu członków zarządów i rad nadzorczych – pisze znany publicysta NEWSWEEKA, Michał Krzymowski.

••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

Tytułem niezbędnego komentarza warto dodać, że opisywane w ogólnopolskim tygodniku zjawisko nepotyzmu i kolesiostwa w sferach rządowych występuje od dawna na gliwickiej niwie samorządowej. W kraju mamy do czynienia z prawdziwą erupcją wszelkiej maści „Misiewiczów”, a naszym mieście dają o sobie mocno znać tzw. „Jarzębowscy”.

Uważna analiza składów personalnych zarządów i rad nadzorczych lokalnych spółek z większościowym udziałem miasta Gliwice musi prowadzić do oczywistego wniosku, że w tych gremiach zasiada od lat sporo osób pozbawionych kompletnie fachowych kwalifikacji, ale wyróżniających się za to jedną znamienną właściwością – przynależnością do uprzywilejowanej grupy Krewnych i Znajomych Królika.

Modelowym przykładem tego zjawiska jest skład Rady Nadzorczej Przedsiębiorstwa Remontów Ulic i Mostów (spółki ze 100-procentowym udziałem miasta Gliwice). W jej skład wchodzi Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy prezydenta Gliwic, który nigdy w życiu nie miał nic wspólnego ani z budową dróg, ani z jakimkolwiek innym budownictwem.

Swoją formalną edukację zakończył na uzyskaniu matury w liceum ogólnokształcącym. Nie ukończył żadnych studiów wyższych. Jest ewidentnym dyletantem technicznym w dziedzinie drogownictwa, lecz bardzo zasłużył się w publicznym opiewaniu zasług i dokonań Zygmunta Frankiewicza, rządzącego miastem – przypomnijmy – od 23 lat.  To w zupełności wystarczyło, by nagrodzić Jarzębowskiego dobrze płatną „fuchą” w radzie nadzorczej.

W Gliwicach nie brakuje też spółek-córek, o których w swoim tekście wspomina dziennikarz NEWSWEEKA.  Jedną z nich jest osobliwy twór pod nazwą „PRUiM-Mosty”. W radzie nadzorczej tej gliwickiej spółki-córki PRUiM zasiada m.in. Wojciech Wydrychiewicz, były kanclerz Politechniki Śląskiej. Pojawił się on w tym gremium w okresie zacieśniania bliskich więzi lokalnego samorządu z uczelnią. Jest to – jak się okazuje – nie lada specjalista na wagę złota. Mało kto zna się tak na budowie i remontach mostów, jak on…

Objawy kolesiostwa w życiu publicznym są widoczne w mieście gołym okiem. W Radzie Nadzorczej Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej (spółki z 89-procentowym udziałem miasta Gliwice) zasiada do przykładu Renata Caban, nauczycielka z zawodu, która w przeszłości była wiceprezydentem miasta, zajmującym się sprawami oświaty i kultury. Dziś jest „ekspertem” w sferze komunikacji publicznej. Na jakiej podstawie??

Warto się również przyjrzeć obecnej Radzie Nadzorczej Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (spółki z 91-procentowym udziałem miasta Gliwice). Tkwi w niej m.in. Krystyna Madejska-Karbownik, żona byłego rektora Politechniki Śląskiej, Andrzeja Karbownika. Ciekaw jestem, w jaki sposób uznano, że powinna ona być ekspertem wodno-kanalizacyjnym? Czyżby dobrze lała wodę??

Zbigniew Lubowski

 

6 Comments on "Prasówka: Krewni i znajomi królika"

  1. Kolesiostwo w PiS? Ciekawe ile Frankiewicz placi Jezierkiemu za drukowanie takich bzdur. Wiekszego kolesiostwa jak w PO nie bylo nigdy w historii. I przestancie udawac, ze jestescie w opozycji do Frankiewicza.

  2. Jak fakty przeczą wymarzonej rzeczywistości tym gorzej dla faktów – motto zwolenników PiS. Do nich nie dociera, albo to odrzucają, że PiS idzie drogą PO.

  3. gliwiczan – górnośląskiej elity elit, to jakby, tego… hmm, JEBIE? (w wersji dla nielatów, czyli od niedawna poniżej 11 roku życia: WALI MIE TO! bo nie ma 3 PLN na durną gumę, bo wyda na każdym rogu ulicy na "małpeczkę", albo browar, a ty durna dziwko wcześniej nie myślałaś! ale jakby co, to hierarcha i żond nas wesprom i umżyć nie dadzo, o ile nie zaprzestaniemy tego wbrew Bogu walenia sie po parkach i obciomgania w kiblu za drinka. bo na spowiedzi wszystko londuje i tak do kosza jak na internecie, ale jak dobrze zrobie, to może mie weźmie do domu i bedę leżeć i pachnieć aż wruci. i pice zamuwi ze szynkom….

    czyż to nie jest idealny film do cyty z pszyszłosią? no, yhmm, no, no, yhmm, nooo. 

  4. Panie redaktorze Z. Lubowski. Wielce pouczające byłoby porównanie list radnych z poprzednich kadencji z lista czlonów rad nadzorczych gliwickich spółek matek i córek. To byłaby prawdziwa królikarnia.

  5. Zbigniew Lubowski | 30 września 2016 at 8:27 am | Odpowiedz

    Pozwolę sobie przypomnieć, że Zygmunt Frankiewicz rządzi Gliwicami od 1993 roku. Obecnie trwa jego szósta kadencja samorządowa (nie licząc schyłkowego okresu pierwszej kadencji 1990-1994). Aktualne składy personalne rad nadzorczych lokalnych spółek z większościowym udziałem miasta Gliwice są bardzo podobne, jak w okresie poprzednich kadencji. O doborze tych ludzi decyduje od 23 lat ten sam człowiek. Nie ma widocznych różnic w tym względzie na przestrzeni lat.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*