Prasówka – nie zarobiłem ani grosza na Szatanie

Brak komentarzy, bądź pierwszy

2 grudnia zeszłego roku do kin studyjnych w całym kraju wszedł film pt. „Jarocin. Po co wolność?”, opowiadający historię festiwalu w Jarocinie. Jednym z muzyków, którego kariera właśnie tam się rozpoczęła, jest Paweł Kukiz. To dzięki Jarocinowi narodziły się m.in. takie zespoły jak PIERSI oraz AYA RL. Premiera filmu „Jarocin. Po co wolność?” była dobrym pretekstem, by porozmawiać z Kukizem o jego muzycznej historii, a nie o polityce – czytamy w tekście zamieszczonym w portalu internetowym ONET.

••••••••••••••••••••••••••••••••••

Czym był dla pana festiwal w Jarocinie?

W Jarocinie czułem się wolny. Bez względu na kontekst historyczny czy jakikolwiek inny. Gdyby nie Jarocin, być może byłbym jednostką sformatowaną, uległą, niemyślącą samodzielnie. Zauważyłem, że wśród wielu obecnie prominentnych osób, nawet w korporacjach czy wśród przedsiębiorców, są dawni uczestnicy Jarocina. Pierwszy raz trafiłem tam z zespołem CDN w 1982 roku.

Podczas stanu wojennego.

To ciekawe, że udało się wówczas zorganizować festiwal. Wolność w Jarocinie była jak najbardziej naturalna. Nawet jeżeli była z góry kontrolowana, mniej lub bardziej umiejętnie.

Po co władza miałaby tworzyć festiwal dla społecznych outsiderów?

Przyczyn mogły być dziesiątki. Może chodziło o skanalizowanie nastrojów, może o sprawianie pozorów, albo o komunikat na zewnątrz, że w Polsce mamy do czynienia z wolnością? Może chodziło o zgrupowanie tych wszystkich ludzi… Na zasadzie kontroli osób, które odstają od tej sztampy, która była przez władzę propagowana. Jest taki dokument o pracy SB w Jarocinie. Widać, w jak dramatycznym stanie był ten ustrój komunistyczny. Konfabulacje tych esbeków, ich analizy – są porażające. Radosna twórczość agentów nie mieści się w głowie.

Sławny utwór „ZCHN zbliża się” zagraliście podczas słynnego jarocińskiego koncertu PIERSI w 1993 roku. Tekst zaśpiewała jedynie publiczność… Mieliście zakaz wykonywania tej piosenki?

Nie, nie było niczego takiego. To Jezioro (Rafał Jezierski) rzucił, że sąd nam zakazał. Nikt nam niczego nie zakazywał. Poszedłem w sprawie tej piosenki do prokuratury niejako w charakterze świadka. Pyta mnie pani prokurator: dlaczego pan napisał tekst, który obraża uczucia religijne? Ja mówię: jaki tekst? Jak pani trzyma płytę, to pani widzi, że autorem tekstu jest Szatan.

Ona mówi, że to jest pseudonim. „Gdyby to był pseudonim, to tekst byłby zgłoszony do ZAIKS-u i pani mogłaby sprawdzić, że pod tym pseudonimem kryje się Paweł Kukiz jako autor i bierze za to pieniądze” – odparłem.

Spytała, jak powstały słowa. To tłumaczę: siedziałem w domu, nagle zrobiło się ciemno za oknem, okno się otworzyło, potężny wiatr, szybowało coś, na ziemię upadła kartka. Jakaś siła kazała mi tę kartkę podnieść i zobaczyłem tekst, który był chyba – nie wiem, tego nie mogę powiedzieć z całą pewnością – ale chyba napisany krwią, bo był czerwony. I podpisane było „Szatan”. Ta siła kazała mi przepisać ten tekst na maszynie.

„Co z oryginałem?” – docieka przesłuchująca. Ja na to: spłonął. Wtedy ta pani spytała, czy chcę jej udowodnić, że Szatan chodzi po ziemi i pisze teksty. Ja mówię: proszę pani, właśnie obraża pani moje uczucia religijne, ponieważ podważa dogmat istnienia Szatana, a ja jestem katolikiem…

Piosenka jest w ZAIKS-ie, ale autorem tekstu jest Szatan. Ja nigdy nie miałem takiego pseudonimu artystycznego. Większość ludzi myśli, że krocie zarobiłem na tej piosence. Nie zarobiłem na niej jednak ani grosza – wyznał Paweł Kukiz w rozmowie z Danielem Olczykowskim, dziennikarzem ONETU.

Przeczytał i wynotował: (zl)

••••••••••••••••••••••••••••••••••

A oto tekst głośnego utworu napisanego – jeśli wierzyć Kukizowi – przez Szatana. W tytule piosenki znalazła się skrótowa nazwa Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego – partii politycznej, która istniała w Polsce w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

 

ZCHN ZBLIŻA SIĘ

Ksiądz proboszcz już się zbliża 
Już puka do mych drzwi. 
Pobiegnę go przywitać, 
W mym ręku wino drży. 
O szczęście niepojęte 
Ksiądz sam odwiedza mnie, 
Sąsiedzie wspomóż rentą, 
Bym mógł pokazać się! 
W spiżarni trzymam koniak 
W lodówce wódki dwie, 
Pobiegnę po kieliszki 
Ksiądz lubi napić się. 
O szczęście niepojęte 
Ksiądz wypił flaszki dwie, 
Sprowadzę go po schodach 
Bo sam wywróci się! 
Ksiądz wziął do ręki kredę 
Napisał K plus M plus B, 
Na dole ministranci 
Już niecierpliwią się. 
Otwieram drzwi Toyoty 
Ksiądz proboszcz chwali mnie. 
W swej „Nysce” policjanci 
Życzliwie śmieją się! 
Ksiądz ruszył z piskiem opon, 
Nie zdążył uciec kot 
Zahaczył światłem o słupek 
I wyrżnął bokiem w płot! 
Ach płaczą parafianie 
Co widzieli wypadek ten. 
Toyota dużo kosztuje 
Znów trzeba dać na mszę!

Be the first to comment on "Prasówka – nie zarobiłem ani grosza na Szatanie"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*