Prasówka – Petros Tovmasian: Frankiewicz nie na te czasy

24 komentarze

Tytułem komentarza, do którego prawa niektórzy chcieliby mi odmówić, stwierdzę tylko, że cieszy mnie iż na przestrzeni kilku lat pewna grupa inteligentnych, dynamicznych i perspektywicznych osób ewoluowała w swoich opiniach od skrajnego zapatrzenia w "nadprezydenta" do jego dość zdecydowanej krytyki. To obiecujący trend…

Oto rozmowa z Petrosem Tovmasyanem w Radiu Piekary:

http://radiopiekary.pl/2016/11/10/tovmasyan-o-frankiewiczu-prezydentura-czasy/

dj

24 Comments on "Prasówka – Petros Tovmasian: Frankiewicz nie na te czasy"

  1. czyli będąc smarkaczami mieli rację popierając na wszelkie sposoby każdą decyzję Frankiewicza, a teraz, kiedy podrośli, też mają rację krytykując jego prezydenturę? Tovmasyan mówi, że Frankiewicz był dobrym prezydentem na lata '90. a co z latami nowego milenium? to kilkanaście lat, podczas których Frankiewicz był dla tych "inteligentnych, dynamicznych i perspektywicznych osób" wzorem i drogowskazem. kiedy właściwie stali się jego krytykami, kiedy stali się inteligentni, dynamiczni i perspektywiczni? rok – dwa lata temu? bo wkońcu dotarło do nich, że pomimo poddańczego oddania nie mogą liczyć na oczekiwane profity z "miejskiego koryta"? może oczekiwania były zbyt wygórowane, bo jednak są jakoś uprzywilejowani, mają własne mieszkania, dobrą pracę i bardzo dużo wolnego czasu. pewnie dlatego niektórzy zapisują się do stowarzyszeń od lat ściśle współpracujących z prezydentem, jak GTW posłanki Golbik. tak robi krytyk Frankiewicza? to tacy "antyestabliszmentowcy" nowych czasów.

    no i na koniec – mam brać poważnie kolesia, który jako rzekomy krytyk Frankiewicza w ostatnich wyborach do RM startował z jego listy wyborczej… szczerze liczy na to, że Trump będzie lepszym prezydentem od Obamy… tramwaju nie bronił, ale za czołg dałby się nim rozjechać i w dodatku bez bicia przyznaje, że to pierwszy raz, kiedy mieszkańcom udało się cokolwiek wymusić na prezydencie… no, błagam! czy może mi ktoś wyjaśnić, kiedy ten inteligentny (jak typowy karierowicz), dynamiczny (jak rozwój Gliwic) i perspektywiczny (jak zanieczyszczenie powietrza) człowiek jest wiarygodny? bo ja takiego momentu nie znajduję.

    • Ewolucja ma wiele powodów.  I tajemnic. Jednakże wszelkie historyczne zmiany, przewroty itp. u podstawy mają zawsze jeden fakt – dawni sojusznicy i chwalcy nawet odwracają się od konkretnych osób, czy idei. Bez tego, to sobie można… walić głową w mur.

      • ja nie widzę odwrotu. nie widzę też, żeby ktokolwiek jeszcze walił głową w mur. to, że akurat ci ludzie wykonują powolny obrót, który oceniam na jakieś 90 st, to nie znaczy, że wokół Frankiewicza nie zbierają się następni nastoletni czciciele, a ci dziś się odwracający, nie wykonają pełnego obrotu i za chwilę znowu zobaczysz ich u boku "Nieomylnego". fakt, że dziś głoszą idee, z których od lat się nabijali, może jest dla Ciebie krzepiący, ale na mnie wrażenia nie robi. jeszcze niedawno z uśmiechami przygłupów zrywali plakaty referendalne i stali murem za budową DTŚ, a dziś są przede wszystkim na bieżąco z "modą na miejskość", jakby to nazwał rzecznik prezydenta, tylko że to już w Gliwicach mało kogo interesuje. Ci, których interesowało, już położyli lachę na Gliwicach. widać to po tym jak trudno jest miastu sprzedać kamienice, czy choćby wynająć lokale. niedawno zapytałem kilka osób, czy gdyby dysponowały nadwyżką kilku – kilkunastu milionów, zainwestowałyby je w Gliwicach. wszyscy kazali mi się gonić i wcale mnie nie zdziwili. wszyscy od razu spakowaliby manatki. dlaczego w biedniejszych miastach GŚ powstaje więcej knajp, restauracji, adaptuje się stare, albo buduje nowe budynki dostosowane do lokalnych potrzeb i możliwości dla kultury i rozrywki zamiast szklanej wysysarki miejskiego budżetu? dlaczego to "bogate Gliwice z zasobnymi mieszkańcami" są w weekendy bezludnym pustkowiem, a biedniejszym bytomianom, czy sosnowiczanom chce się wyjść z domów? OSOM to zmieni wystawiając wartę z balonami pod czołgiem, chociaż nie było ich kiedy wokół wycinano piękny drzewostan, a nad kiczowatymi "rzeźbami" z kwiatów rączki same składały się do oklasków? może jednak nacisk powinni kłaść na edukowaniu ciemnych radnych w/s skandalicznej jakości powietrza w Gliwicach, załatwić stację pomiarową w centrum z dostępnymi dla każdego wynikami, na tym problemie organizować mieszkańców na ulicach? eeetam… lepiej pobrylować w radiu "schlager" i opowiadać dyrdymały o dobrej sytuacji mieszkaniowej (?), niskim bezrobociu (1800PLN/m bez etatu w SSE), itp. diagnozy młodego inteligenta, bo w nowym stowarzyszeniu "studiuje miasto". tylko że Gliwic nie da się studiować, nie ma czego – je trzeba na nowo stworzyć. i wcale nie mam na myśli "Nowych Gliwic II", czyli kolejnej martwej części miasta, bo jedną taką już nam Frankiewicz zafundował w b. Kopalni Gliwice.

        wiesz, kiedy obseruję, ile czasu i energii poświęcają sprawie tak banalnej, jak trup czołgu, a ile sprawie priorytetowej dla wszystkich bez wyjątku mieszkańców, to jeszcze zaczekam z gratulacjami.

      • przypomniało mi się jeszcze to: OSOM "opiniuje" nowe centrum przesiadkowe, z którego lokalizacją nawet nie próbuje polemizować. pą prezidą przestawił klocek na makiecie, więc tam będzie dworzec autobusowy. zupełnie jak Dobrowolski u Barei w "Poszukiwany, poszukiwana". i basta. OSOM pozostało typowanie nowych tras autobusów, które będą się musiały "przebijać" przez tory kolejowe. i malują mapki i wytyczają trasy. o ile to wydłuży podróże pasażerów i czy będzie wygodne dla dojeżdżających do centrum, nikt nawet nie próbuje rozmawiać. ale będzie okazja do oklaskiwania pustego Pl. Piastów, na którym z pewnością pojawi się jakaś nowa urocza "rzeźba" z błota i kwiatów.

  2. ale Pan nie lubisz tego Petrosa, a chłopak próbuje ciągle coś działać, nie zawsze skutecznie ale próbuje 

    • jak rozumiem komentarz odnosi się do komentarzy sss9

    • to nie jest kwestia lubienia, bo go osobiście nie znam. nie wykluczam, że to jest bardzo miły w obejściu i dowcipny człowiek o bawolim sercu. na to czasem wskazują jego pełne ironii wypowiedzi o prezydencie, pytanie, czy ta ironia jest zamierzona? po prostu jego działalność mam za fasadową, autoreklamową, skupioną na sprawach nieistotnych i nieefektywną. no, ale jak działalność w szeregu stowarzyszeń polega na gadaniu w wąskim gronie, to być może istotnie nazbyt szorstko go oceniam. kto wie, może kiedy już się zestarzeje, to zacznie się zastanawiać, po co miastu była hala Gliwice, której tak mocno kibicował, albo rozpocznie akcję na rzecz budowy pierwszego normalnego szpitala w Gliwicach, którego dotąd nie potrzebował? szczerze, trzymam kciuki.

      • sss9, na pewno zdziałał więcej pod swoim nazwiskiem, niż ty pod tym pseudonimem. Twoje wywody pełne błędów logicznych, domysłów i niedopowiedzeń są niestety przykrym dowodem na słabość gliwickiego społeczeństwa. Zamiast przyznać kolesiowi rację i publicznie go poprzeć, wolisz siedzieć na rzadko uczęszczanym portalu i pisać komentarze, których nikt nie czyta. Jedyny plus twojej działalności jest taki, że specjalnie nikomu nie szkodzisz: ani ekipie z UM, ani aktywistom.

        Swoją drogę ciekawe, czy w ich wieku byłeś choć odrobinę zaaferowany sprawami swojego miasta? Czy próbowałeś podjąć z kimś debatę na ten temat? Zresztą, to bez znaczenia – bo i tak nie ma z tego efektów.

        • logicznie poległeś. albo zginąłeś. do wyboru. ale nie proś bym tłumaczył, bo to beznadziejne. idź i klaszcz.

          • Nie potrzebuję tłumaczeń. Ja istnieję w rzeczywistości, a sss9 tylko w internecie. Jego teksty są warte tyle, ile zajmowana przez nie przestrzeń na serwerze. Gdzieś obok są ludzie, którzy działają naprawdę. Boisz się do nich wyjść, żeby przypadkiem nie musieć weryfikować swoich poglądów. Takie działanie nie jest żadnym lokalnym patriotyzmem. To lenistwo.

            • litości! czy ty czytasz, co piszesz, czy to tylko swobodny zlew, enter, eksataza?

              na pocieszenie, powiem ci w sekrecie, że sądzę, iż koalicja miejskich społeczników i radnych-estetów zwycięży. obronią trupa czołgu i szczęście zapanuje w mieście i radość wielka przepełni serca mieszkańców. przynajmniej tych kilkudziesięciu biorących udział w evencie, z kilkuset, którzy udział zapowiedzieli, ale wybrali kaca/mszę/zakupy. pozostałych 180 tysięcy nawet nie zauważy tego wiekopomnego boju o miejski krajobraz, tak jak nie zauważają lampki, studni, i wszelkiego innego śmiecia w mieście.

              • Oj, czasami mam wrażenie, że sss9 to nikt inny tylko rzecznik urzędu. Poglądy może i różne, ale styl wypowiadania się o mieszkańcach ten sam.

                • to nawet jest śmieszne. obrażać mnie podobieństwem do wieloletniego dobrego znajomego Tovmasyana! i sądzić, że to Tovmasyana nie ochlapie? pyszne!

                  głosowania radnych, jak się okazuje wybitnych estetów, nie skometujesz? toć musiał niejeden szampan szyjkę stracić po takiej wiktorii.

  3. Ciekawe tylko dlaczego ten "nie na te czasy człowiek"  tak długo cieszy sie zaufaniem Gliwiczan? Cud jakis czy co albo p.Petros żle szacuje?

    • ano, cieszy się m.in. dzieki wieloletniej działalności takich działaczy, jak Tovmasyan, czy Wawrzyczek. dziś, razem z prezydentem celebrują jego powalające wystąpienie na dziesiątej Konferencji Miasto 2016 – Zarządzanie miastem, która odbywa się w Katowicach, (z którymi, jak w czerwcu powiedział wiceprezydent Neumann: "Gliwice nie zamierzają konkurować"). i chwała mu za te słowa, bo gdyby chciały konkurować, byłaby kolejna wielka kompromitacja. co nie znaczy, że przynajmniej próbować gonić Katowice w dobrych pomysłach, byłoby nie od rzeczy. ale po co, kiedy wybory znowu wygrane. jezzzu! co za nuuuda!

      ale wróćmy do prezydenta Frankiewicza. oto, czym zabłysnął podczas konferencji, a trzeba pamiętać, że takimi sentencjami, jak poniżej, błyszczał zawsze:

      "Zarządzanie miastami to nie jest prosta sprawa. Wymiana doświadczeń może to ułatwić. Takie spotkania mogą wpływać na unikanie kłopotów, które w naszej pracy są wszechobecne."

      prawda, że pięknie i mądrze rzecze? a że nic z tego pustosłowia nie wynika, bo przecież to już dziesiata konferencja w cyklu, na którą dostał zaproszenie, i niczego się nie nauczył i niczego nie wdrożył, to nic nowego. dla Zarządu Miasta, porady, których tam się udziela, są może dobre dla władz Sopotu, czy Poznania, ale przecież nie dla niezmienianych od ponad dwóch dekad orłów zarządzania z Gliwic. wystarczy wizyta w wymienionych miastach, żeby się przekonać, jak im daleko do złapania Gliwic… a choćby tylko za kostki.

  4. Raz kiedyś, jak jeszcze widniałem na listach Koalicji Dla Gliwic, zaprosiłem Darka Jezierskiego na kawę, żeby pogadać o mieście i o życiu, to była bardzo miła rozmowa i już wtedy uważałem za absurdalne, że mam go programowo nie lubić bo wystawia konkurencyjną listę (co za bezczelna próba pozbawienia mnie wolnej woli). Myślenie, że popieranie czy nie-popierania takiej czy innej władzy czyni nas gorszymi i lepszymi jest zwyczajnie bez sensu. To samo z ustalniem arbitralnym, które sprawy miasta są ważne, a które nieważne.(przykład naszego sss9). Dla mnie społeczeństwo obywatelskie jest sprawą równie ważną, a może i ważniejszą niż szpitale czy drogi, bo dobre Państwo/Miasto budujące szpitale czy drogi może powstać tylko wtedy, gdy świadome społeczeństwo obywatelskie wybierze dobre władze i będzie od nich wymagać najwyższych standardów. 

    Pan sss9 to mój stary "znajomy", nigdy nie posunę się do obrażana jego nicku (bo osoby nie znam), choć nie raz byłem przez ten nick niesprawiedliwie obrażany, odpowiem tradycyjnie tak samo:

    Drogi nicku:

    Staram się jak mogę, popełniam błędy, ale tradyjnie obiecuję się nie poddawać i zapraszam do współpracy. Mam 29 lat, aktywność obywatelską rozpocząłem w wieku 19 lat, nie wymagajmy stałości od nastolatków, wymagajmy raczej aby szli za głosem serca, tak też robię od samego początku 🙂 

    • miły mój adwersarzu, nie ma mowy o tym, abym ciebie nie lubił programowo. już o tym pisałem. mowa jest o tym, że nawet teraz, odpowiadając mi i plotąc misie-pysie o spotkaniu z Jezierskim, nie jesteś gotowy, by się szczerze wyspowiadać i określić priorytety ważności twojej "działalności społecznej" dla ogółu mieszkańców. ja was świetnie rozumiem: nie możemy nic, więc wygrajmy, albo chociaż wbijmy się jak tampon w reklamie tv, przy okazji zdupywziętej akcji pod ruskim czołgiem. super! a nieco wcześniej katowiccy społecznicy sprawdzili budżet na "rewitalizację" ulicy i wykazali, że można ją zrobić dwukrotnie (czy więcej, przypomnij) taniej i lepiej, co poparli projektami, które (coś nie do pojęcia w G.) zostały zaakceptowane. a inni, też w Kato wyniuchali przewały w kasie na kulturę i jest afera, która nie skończy się jak w Gliwicach, czyli milczeniem. 

      może jako jedyny, dobrze jeszcze pamiętam wcale nieodległe lata, kiedy ty i twoi koledzy rywalizowaliście lub wspólnie aktywnie pracowaliście na zaskarbienie sobie życzliwości zakonserwowanych władców miasta. może dlatego, że nigdy się z wami nie umówiłem na kawę. jeden za młodu, gdzie tylko mógł ośmieszał się arogancką nieznajomością historii i ślepym oddaniem Frankiewiczowi, druga, jak ten pierwszy, robiła ckliwe "cosie" dla Sołtyska na garnuszku magistratu i nadawała za władzą na portalach, trzeci inną ściężką drobił, protestował pod magistratem przeciw korupcji w urzędach, aż doznał iluminacji i z protestującego przewinął się w klakiera. ten z was wyszedł chyba najlepiej, co? było was takich więcej, ale nieliczni, jak ty, Lola i Wawrzyczek, postanowiliście się ujawnić w nowej roli – tym razem Naprawiaczy Miasta. uwierz mi, ja wam wszystkim – mimo gówna w waszych życiorysach – tak naprawdę kibicuję, kibicostwem takim… staruszka siedzącego na trzęsącej się ławce na betonowym zieleńcu z gruzu, na którym posiano trawę, a potem wbito w to lampy jak słomki i dla zamydlenia oczu i uszu postawiono betoniki z wisienkami, żeby się już nikt gruzem pod rachityczną trawką nie przejmował. to są właśnie te "ważne i nie ważne" sprawy dla mnie i działacza społecznego, który tę profesję sprawuje już, albo zaledwie od dziesięciu lat.

      obawiasz się, że na spotkanie ze mną musiałbyś wynająć absolwentów osiedlowych siłowni pod chmurką, bo taki jestem na ciebie napalony? nic z tych rzeczy. ale takie spotkania są jak emocjonalny terroryzm, na którym skorzystałeś. Jezierski się mu poddał, ja nie zamierzam. zacznę chwalić ciebie, Wawrzyczka, grubą Lolę i resztę, kiedy na to zasłużycie. w OSOM są jaśni ludzie, idealiści, ale sam fakt, że się zebraliście, na nic jeszcze nie zasługuje. a to, że rozpętaliście burzę w szklance zardzewiałej komuną brudnej wody, tylko mnie zachęcił do wytykania zaszłości i braku pomysłu na teraz.

      10 lat aktywności obywatelskiej… w tym popularyzatorskiej sprawującą władzę konserwy 8-9 lat? to dziwne, bo biorąc za prawdę słowa w radiowym wywiadzie o tym, że Frankiewicz był dobry tylko w latach 90-tych…

       

      • Piem chyba piwo, nie kawę. Rachunek każdy zapłacił zapewne za siebie. Żadnej formy terroru nie odczułem. Bardzo rzadko odmawiam spotkania komuś, kto je zaproponuje w konkretnej sprawie. Piszę ten przyczynek do nie mojej dyskusji, bo dosrzegłem tu fałszywe nutki, a ponieważ wiem co śpiewam, potrafię poznać nie swoją melodię 🙂

  5. połowy tego wywodu nie zorzumiałem, ale za kwiecistość języka, szanuję 

  6. Andrzej Pieczyrak | 23 listopada 2016 at 9:56 pm | Odpowiedz

    To i ja swoje trzy grosze dodam. Podobno tylko krowa nie zmieniają lądów… i każdy z nas ma do tego prawo. Nikt nie może być naznaczony raz na zawsze. Gdyby tak było… to ja powinienem zostać przyjacielem obecnego prezydenta raz i na zawsze. Przecież popierałem go i dałem mu swoją rekomendację w Unii Demokratycznej… a nawet z jednej listy i w jednym okregu startowaliśmy 🙂 Dziś jednak raczej nikt, włącznie z prezydentem, nie zalicza mnie do grona przyjaciół i sympatyków miłościwie panującego 🙁 

    Petrosa, bo chyba o niego tu "bój idzie" znam od dawna… a poznałem niedawno 🙂 Był naszym zajdłym adwersarzem i jednym z "pretorioan" miłościwie panującego… a dziś wspólnie staramy się bronić miasto przed technokratycznym zarządzaniem. Bywa zatem i tak. Każdy ma prawo do "przejrzenia na oczy" i każdy ma prawo do błedu… a młodość ma swoje prawa.

    P.S. Mój komentarz zapewne nie przysporzy Petrosowi sympatyków… ale sadzę, że i Petros mądrzej już patrzy na świat. Trzymam za niego kciuki i zyczę powodzenia. Sądże, że radny byłby z niego dobry i już dziś zachęm do wsparcia jego aspiracji i ambicji.

  7. znam to: "tylko krowa nie zmienia poglądów". znam też: "historia kołem się toczy". być może, Andrzeju, jeszcze dożyjemy twojego "nawrócenia"?

    "młodość ma swoje prawa". jakże celna uwaga. jej prawem jest z kumplami picie i palenie, zabawa w doktora i poznawanie życia, pierwsze miłości i takie tam… nakazy pomińmy. co myślimy o kimś, kto w wieku licealnym wbija się w garniak, z politykami się prowadza i na nich pozuje, zachwyca go profesja gorzej chyba oceniana, niż prostytucja? w każdym razie za tę ostatnią płaci się z własnej woli i chętniej. ja nigdzie jeszcze aktu "ekspiacji" byłych (?) pretorian Frankiewicza nie widziałem, a na kawę z mężczyznami się nie umawiam, więc też nie miałem okazji usłyszeć. widzę za to nową pozę na "aktywistów miejskich". nieco wcześniej odgrywali "społeczeństwo obywatelskie". ktoś zapyta: – i cóż z tego, że pod auspicjami Frankiewicza? no właśnie. zaczekam, może dożyję pełnego obrotu koła? albo nowego referendum, organizowanego przez wczorajszych wyznawców prezydenta i jego "filozofii", która z pewnością będzie kontynuowana przez następcę. to byłoby coś!

    na razie mamy szaniec wokół czołgu i fajną metamorfozę elewacji UM. ja pierdolę…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*