Prasówka – rządowa krucjata przeciwko prywatnym podmiotom medycznym

Jeden komentarz

Sejm RP uchwalił ustawę o tzw. sieci szpitali. Decyzja w tej kontrowersyjnej sprawie zapadła niewielką – relatywnie – przewagą głosów 230:209. Z szeregów Prawa i Sprawiedliwości wyłamał się tylko jeden poseł, który wbrew pozostałym parlamentarzystom z PiS zagłosował przeciwko ustawie. Był to Andrzej SOŚNIERZ, były dyrektor Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych (1999-2002), a także były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia (2006-2007). Obecnie jest on wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Zdrowia.

 

W trakcie prac legislacyjnych nad projektem ustawy odrzucono 300 z 325 zgłoszonych uwag. Czy taki odrzut to norma? – zapytała niepokornego posła ze Śląska dziennikarka INTERII, Krystyna OPOZDA.

ANDRZEJ SOŚNIERZ: Liczba odrzuconych uwag nie jest istotna. Wśród tych uwag dominowały zgłoszenia szpitali, które nie mieszczą się lub jedynie częściowo mieszczą się w tworzonej właśnie sieci. Ich autorom chodziło o to, żeby dany szpital mógł na nowych zasadach wejść do planowanej sieci.

 

Pojawiły się też jednak uwagi kluczowe z punktu widzenia pacjentów.

To już jest gorsza sprawa. Tego typu uwagi lepiej byłoby uwzględnić, gdyż one wskazują na takie problemy w służbie zdrowia, które mogą realnie wystąpić po wprowadzeniu sieci. Najbardziej radykalnym rozwiązaniem byłoby jednak niedopuszczenie do tego, żeby ta ustawa w ogóle weszła w życie.

 

I pan jest za takim radykalnym rozwiązaniem?

Moim zdaniem ta ustawa w ogólnym rozrachunku jest zła.

 

Dlaczego?

Ta ustawa zmienia pozycję pacjenta w systemie ochrony zdrowia. Zmienia też mechanizm finansowania szpitali, który – moim zdaniem – spowoduje złe gospodarowanie pieniędzmi.

 

Jak zmieni się pozycja pacjenta po wprowadzeniu sieci szpitali?

Pacjent stanie się kosztem, bo szpital, który otrzymuje budżet naliczony z góry będzie patrzył na niego jak na potencjalny wydatek. Spodziewam się więc, że będą podejmowane próby pozbycia się kosztownych pacjentów. Tak już było wcześniej, kiedy szpitale były budżetowane.

Ma się też zmienić cały system opieki przyszpitalnej i przeniesienie nocnej oraz świątecznej pomocy medycznej do szpitali. Minister Radziwiłł uważa to za zaletę, a ja za wadę. I nie rozumiem, jak w związku z tym większa liczba pacjentów przyczyni się do obiecywanego zmniejszenia kolejek… Nie wiem, na czym minister opiera swoje wyliczenia. To jest kolejna wada tej ustawy.

 

Wiele tych wad, panie pośle…

No, niestety, tak właśnie jest. W dodatku ustawa jest bardzo niezrozumiała. Część szpitala będzie w sieci, część poza siecią… Wielki bałagan, mętna woda. Nikt nie będzie wiedział, co jest rentowne. Pogorszy się też gospodarowanie pieniędzmi. Wzrośnie spirala zadłużenia szpitali. Same wady. Nie widzę  żadnych zalet w tej ustawie.

A co z wysuwanymi obawami, że szpitale lub pojedyncze oddziały będą masowo likwidowane?

Tutaj moje obawy są znacznie mniejsze. Jeśli szpital czy oddział nie zostanie zakwalifikowany do sieci, to zawsze pozostanie możliwość ubiegania się o finansowanie placówki na starych zasadach – konkursu. Nie spodziewam się więc masowego zamykania szpitali. Gorzej, że w ciągu najbliższych kilku lat obowiązywania ustawy, nastąpi znaczne przesunięcie pieniędzy między szpitalami sieciowymi a pozostałymi. Ukrytym celem tej ustawy jest właśnie ograniczenie udziału podmiotów niepublicznych w strukturze ochrony zdrowia w Polsce.

 

Jak pan ocenia taki manewr?

To jest niezrozumiałe działanie, które pokazuje, niestety, cwaniactwo państwa. Otóż, w przeszłości władza nie potrafiła rozwiązać kilku istotnych problemów w dostępie do kluczowych świadczeń z zakresu służby zdrowia. Warto wymienić np. dializy, kardiologię inwazyjną, wszczepianie endoprotez stawów biodrowych i kolanowych czy wreszcie leczenie zaćmy. Wtedy, wraz z reformą, umożliwiono prywatnym podmiotom możliwość inwestowania w te dziedziny medycyny. Dzięki temu poprawił się dostęp do takich świadczeń. Teraz państwo chce ukarać przedsiębiorców za to, że uporali się z nierozwiązywalnymi wcześniej problemami… To niezrozumiałe, że w sieci podstawowego zabezpieczenia medycznego nie ma teraz miejsca dla bardzo ważnego działu – kardiologii.

Czy to dlatego, że prywatne podmioty nadmiernie się wzbogacają, a publiczna służba zdrowia kuleje?

Prywatne podmioty medyczne rzeczywiście mają zysk, ale przecież wyręczyły państwo, zainwestowały swoje duże środki. Dlaczego więc mamy ich karać, że te inwestycje im się zwracają? Jeśli występowały w tym obszarze patologie, bo i takie się zdarzały, to należy te zdarzenia niepożądane skorygować, a nie karać cały sektor.

Szpitale lub oddziały, które znajdą się poza siecią, mają być finansowane w mniejszym stopniu niż sieciowe. Czy wystarczy im pieniędzy?

Na starcie wszystkie koszty się zazębią i problemu nie będzie. Natomiast ja się obawiam, co będzie później.

A w jakim kierunku będzie to wszystko zmierzać, pańskim zdaniem?

Otóż, szpitalom sieciowym obiecuje się, że będą dostawać środki za tzw. „nadwykonania”, a budżety placówek będą wzrastały. Tu pojawia się naturalne pytanie: skąd pojawią się pieniądze na zwiększenie szpitalnych budżetów? Może być tak, że pieniądze będą przesuwane ze szpitali niesieciowych do sieciowych.

Sposób finansowania był przedmiotem sporu między ministrem Radziwiłłem a wicepremierem Gowinem. Kto miał rację w tej dyskusji?

Absolutnie wicepremier Jarosław Gowin. Budżetowanie szpitali spowoduje zmianę pozycji pacjenta, co pan minister Gowin słusznie zauważył.

Ministerstwo wprowadza sieć szpitali i zapowiada jednocześnie likwidację NFZ. Czy to nie wywoła chaosu organizacyjnego?

Myślę, że sprawny organizator potrafiłby poradzić sobie z tym. Widzę jednak małą sprawność organizacyjną resortu ministra Radziwiłła. Jestem więc pełen najgorszych przeczuć, że z tego wyjdzie jeszcze większy bałagan. Narzuca się kolejne pytanie: po co nam w ogóle taka zmiana? Nie dostrzegam żadnego pożytku z zaplanowanej likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia. Jestem, co prawda, zwolennikiem likwidacji NFZ, ale takiej, która doprowadziłaby do usamodzielnienia placówek regionalnych. A tymczasem ministerstwo chce zamienić jedną centralizację na drugą. Żadnej zalety, a jedynie dużo zamieszania. Niektóre działania Ministerstwa Zdrowia to tylko sztuka dla sztuki. A jaki tego cel? Nie bardzo wiadomo – powiedział Andrzej Sośnierz w rozmowie z Krystyną Opozdą z Interii.

•••••••••••••••••••••••••••••••••••

Spostrzeżenia śląskiego posła Andrzeja Sośnierza warto opatrzyć komentarzem. Przeforsowana przez PiS ustawa o tzw. sieci szpitali jest kolejnym aktem prawnym, potwierdzającym niepokojące ciągoty partii rządzącej do ponownego ustanawiania reguł rodem z PRL-owskiego systemu nakazowo-rozdzielczego. W minionej epoce politycznej uporczywie zwalczano wszelkich „prywaciarzy”, widząc w nich ustrojowe zagrożenie dla „socjalistycznych stosunków społecznych”.

Teraz również są podejmowane działania w celu uprzykrzenia życia prywatnym podmiotom, prowadzącym działalność w pewnych dziedzinach życia. PiS wyraźnie nie lubi niepublicznych klinik i szpitali, uznając je za podejrzane instytucje „drugiego sortu”. Tylko państwowe jednostki ochrony zdrowia mają dla ekipy rządzącej Polską stuprocentową rację bytu i tylko one dostąpią – jak można przewidywać – zaszczytu umieszczenia ich w preferencyjnej sieci szpitali. Pozostałe podmioty medyczne nie będą mogły swobodnie z nimi konkurować.

Podobnymi sentymentami wobec rozwiązań z czasów PRL kierowano się przy uchwalaniu kontrowersyjnej reformy edukacji. Politycy PiS postanowili zlikwidować funkcjonujące od 18 lat gimnazja i wrócić do systemu obowiązującego w Polsce Ludowej, w której istniały ośmioletnie podstawówki i czteroletnie licea. Życie publiczne w PRL okazało się –paradoksalnie – cennym wzorem do naśladowania dla formacji sprawującej dziś władzę w kraju.

Przeczytał, wynotował i skomentował:

Zbigniew Lubowski

 

1 Comment on "Prasówka – rządowa krucjata przeciwko prywatnym podmiotom medycznym"

  1. To chwalebne, że pos. Sośnierz głosował przeciw tej ustawie ale nie można zapominać, że ma na koncie dziesiątki głosowań za, w przypadku ustaw demolujących demokratyczne państwo prawa, włącznie z ustawami jednoznacnie niezgodnymi z Konstytucją RP. Miełbym więcej szacunku dla posła, swego czasu mojego podwladnego a później kolegi, gdyby wystąpił z tej podłej bandy i został posłem niezależnym.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*