Prawda o polskiej armii. Witold Jurasz

7 komentarzy

Poniższa opinia wyrażona przez Witolda Jurasza na jego profilu z całą pewnością stanowi rzeczowe antidotum na wczorajszą gorączkę…

Usłyszałem dzisiaj, że Polska może być dumna ze swojej armii. Kilka miesięcy temu usłyszałem, że Polska nie ma armii. Jak rozumiem nastąpił więc jakiś Cud nad Wisłą. Wojska nie było, a teraz wojsko jest.

Tak się niestety składa, że o armii mam pojęcie i konstatuję, że nasza marynarka wojenna jak ledwie istniała tak dalej ledwie istnieje (4 z 50 okrętów podwodnych ma po 50 lat (sic!), a najnowszy ORP Orzeł zaledwie 30; flota nawodna jest w podobnym stanie), nasze czołgi PT-91 reprezentują poziom technologiczny sprzed ćwierćwiecza (a bazują na czołgach T-72 sprzed lat ca. 40), Leopardy owszem są, ale większość w wersji A4, która wymaga modernizacji (ta ma nastąpić, ale póki co faktem pozostaje, że wersji A5 mamy niewiele), nasze BWP-1 nie przedstawiają niemal żadnej wartości bojowej (o tzw "przeżywalności" na polu bitwy lepiej nie mówić), gros śmigłowców bojowych nie może latać, a te które mogą nie mają rakiet, czyli amunicji, Siły Lotnicze mają co prawda 48 F-16 ale w razie wojny de facto nie mamy czym bronić lotnisk, a tzw Drogowe Odcinki Lotniskowe dawno zarosły trawą. Na wschód od linii Wisły nie mamy niemal żadnych jednostek, a te które stoją w północno – wschodniej części Polski są tak oddalone od innych, które miałyby im udzielić wsparcia, że de facto nie mają szans w ew. starciu z przeciwnikiem. Przetargi nie ruszyły z miejsca, a budżet na armię po wybuchu wojny na Ukrainie wzrósł z 1,95 do 2,00% PKB czyli "aż" o 0,05%, przy czym większość środków idzie na bieżące utrzymanie wojska, a nie na kupno nowego, czy też modernizację sprzętu. Środki, które powinny być przeznaczane na zakupy / modernizację od lat nie są wykorzystywane, a księgowi w MON czynią cuda godne Enronu, by wykazać, że pieniądze, których nie wydano zostały spożytkowane. Większość baz mamy na granicy zachodniej, a ciężkie Leopardy, które tam stacjonują – w przeciwieństwie do lżejszych PT-91 – nie przeszłyby z racji swej wagi przez większość mostów. Armia nie ćwiczy w taki sposób jak ćwiczy np. armia rosyjska, gdzie alarmy bojowe ogłasza się z zaskoczenia. My nadal ćwiczymy, szykując się do tego przez długie miesiące. Innymi słowy konia z rzędem temu, kto zdoła określić realny poziom gotowości bojowej naszych Sił Zbrojnych. Wywiad i kontrwywiad – tak wojskowy jak i cywilny – są w takim stanie, że jak przyznał goszczący u mnie w Prawy do Lewego. Lewy do Prawego. Polsat News 2 b. szef BBN gen. Stanisław Koziej, Polska została zaskoczona rosyjskim atakiem na Ukrainę. Jakoś nie wierzę, żeby ktoś (szczególnie sam nie mający o tym pojęcia) zdołał w kilka miesięcy nauczyć szpiegów szpiegowania, skoro kilka lat temu zarzucono aktywne działania operacyjne, a co ambitniejszych oficerów wysłano do cywila.

Innymi słowy tak jak było źle, tak i teraz jest źle. Pesymizm odnośnie do stanu naszej armii, który dobitnie brzmiał kilka miesięcy temu niepotrzebnie podlewany był ideologicznym sosem i politycznym zacietrzewieniem i w efekcie skutkował np. brakiem szacunku dla tych, którzy wiele dla obronności Polski zrobili (a byli i tacy również w poprzednich rządach RP, choć równocześnie rządom w których pełnili swe funkcje można zarzucić rażące zaniechania). W sensie formy pesymizm ów nie podobał mi się. Równocześnie jednak cieszył, bo miał solidne materialne podstawy. Miałem wrażenie, że w końcu rozmawialiśmy o "realu".

Dzisiaj usłyszałem – i to mnie martwi – urzędowy optymizm, który póki co żadnych podstaw nie ma. Rozumiem, że opracowano nowe plany, wdraża się nowe pomysły, ale od tego do konstatacji, że armia ma jakościowo inny wymiar bardzo daleko. Polska armia dziś nie ma bowiem żadnych dodatkowych, nowych zdolności bojowych, których nie miała rok, dwa, czy też trzy lata temu. To, a nie odznaczenie tego, czy innego urzędnika jest istotą problemu, który wymaga debaty. Takiej debaty boją się, jak sądzę, wszyscy, bo gdyby rozmawiać o "realu" to niechybnie okazałoby się, że nasze okładające się po głowach sztachetami plemiona polityczne coś jednak łączy. Przypinanie sobie mianowicie odznaczeń za pięknie napisane plany, a nie za konkrety.

Może warto – biorąc za wzór "Złote Maliny" czyli nagrodę dla najgorszego filmu – ustanowić odznaczenie "Nie oddamy ani guzika". Mam wśród (mądrych) ludzi zajmujących się obronnością tak w poprzednim jak i obecnym rządzie serdecznych przyjaciół i kolegów – ponadpartyjne jury już więc oczyma duszy widzę. Ciekawe tylko, czy nasze "Nie oddamy ani guzika" nie trafiłoby na te same dumnie wyprężone piersi, do których kolejne ekipy przypinają odznaczenia.

Witold Jurasz

7 Comments on "Prawda o polskiej armii. Witold Jurasz"

  1. Widac nie doczekamy sie rzeczowej opinii o lajdactwach Frankiewicza, ktore bezposrednio gliwiczan dotycza. Ostatnio sa za to same bzdury. Moze dlatego, ze Frankiewicz sympatyzuje z KOD?

    • Od dłuższego czasu sympatyzuje raczej z PiS. O postępkach bardzo wielu osób piszę już od 2012 roku. Jeśli ktoś chce poczytać – może, bo wszystkie materiały są tu nadal. Ale tu chyba nie o czytanie chodzi, prawda? Cóż, pozostawiam zatem w nieustających wysiłkach. I uprzedzam, że nawet moja cierpliwość jest ograniczona i w końcu przestanę zatwierdzać te pierdoły w komentarzach.
      A co do bzdur… Waćpan się zdecyduj z kim trzymasz. Akurat ta opinia pochodzi od osoby zdecydowanie sympatyzującej z tą władzą, zresztą wybitnego eksperta w sprawach polityki międzynarodowej, często oglądanego w Polsacie (Prawy do prawego). Ale cóż, ten rząd ma być wyłączony spod wszelkiej krytyki, prawda? Tu nie obowiązuje demokracja, a media nie mają zaglądać w papiery. Oj, ułomna ta pańska demokracja. Taka pawlakowa sprawiedliwość, prawda? Po co ja tu jednak opuszki palców gimnastykuję? Obaj wiemy swoje.

  2. Jezierski dołączył do grona zdrajców Ojczyzny, od niespełna roku wyrwanej na niepodległość. Może za srebrniki, ale to mniej ważne.

    • Nie wiem, czy takie teksty bardziej mnie śmieszą czy zniesmaczają zniesmacza… Ale to mniej ważne. Czy pan polityk w ogóle wie, co to znaczy zdrada? Pan polityk zdradza Polskę bardziej niż wielu domniemanych przez niego zdrajców – dezawuując język ojczysty

  3. z armią nie może być źle, kiedy od razu złoty medal za zasługi dla obronności z rąk ministra Antoniego odbiera jego dwudziestosześcioletni rzecznik, z wykształcenia farmaceuta, a z zawodu wykonywanego, asystent tegoż Antka. wyobraźcie tylko sobie, jakie mikstury potrafi sporządzić i co oni tam w gabinetach MON wciągają! przecież jak się przyjrzeć, to od dłuższego czasu Antoni i jego hunwejbini wyglądają, jakby stale "gapili się na kozy". poza tym, od jakiegoś czasu wiemy, że granic bronić ma wiara katolicka i tu bym się zainteresował, z kim martwym tym razem MON zawarł pakt bezpieczeństwa? w odwodzie mamy też zmilitaryzowanych narodowców i kiboli wszelkiej maści (pod warunkiem, że jest biała). a zresztą… w razie czego "złoty farmaceuta" namiesza dla całej armii, która, jeśli nie samym wzrokiem, to tylko z saperkami w rękach i wiarą w sercach obroni nas przed każdym wrogiem i pogoni go aż na Syberię. biorąc pod uwagę nową strategię obronną polskiej armii, można stwierdzić, że decyzję o wydaleniu z armii słynnych ciężarowców, znanych od niedawna pod pseudonimem "The Chemical Brothers", podjął jakiś baran i powinien za to tęgo beknąć. 

  4. czytam o tajemniczych współpracownikach Antoniego i nie mogę wyjść z podziwu, jaką armię szykuje ten człowiek. przeczytajcie i wy:

    https://oko.press/doradczynie-macierewicza-zdemaskowane-dzieki-czytelnikom-oko-press/

  5. z postu na wp.pl
    żołnierz 2014-04-13 (22:52)

    Służę w wojsku blisko 25 lat, byłem na misji w Iraku i Afganistanie i takiego picu i bajeru to nawet za komuny nie było. Powiem szczerze – mamy na 100 tyś armię tylko 20 tyś żołnierzy pod bronią – ponieważ 80 tyś przerzuca się papierami i większość z nich nie trzymała broni w ręku od lat. 7 lat temu mieliśmy blisko 500 tyś armię w tym 50 tyś urzędników wojskowych- więc pod bronią było 450 tyś, ale minister Klich generałom kazał zrobić reformę więc zrobili: – zwolnili 300 tyś żołnierzy służby zasadniczej do domu i blisko 100 tyś zawodowych z jednostek bojowych. – zwiększyli 3 krotnie urzędników wojskowych którzy przerzucają się papierami np: kiedys była logistyka jednostek wojskowych więc równolegle powołano wielotysiączny Inspektorat Wsparcia który dubuje logistykę a żeby było mało powołano Wojskowe Odddziały Gospodarcze które również dublują logistykę – tym sposobem dziesiętki generałów i tysiące pułkowników siedzą nad papierami i przybiją pieczątki logistyve jednostek. – stworzono tysiące etatów tak niezbędnych wojsku jak: psycholodzy, pedagodzy, księża, wychowawcy, socjolodzy itp – zwiększoono ilość etatów generalskich – mamy ich więcej niż armia USA, a nawet więcej niż 20 mln armia Chin !!! – pozostawiono dla picu 20 tyś żołnierzy z jednostek liniowych – którzy w kółko jeżdzą na misje – niektórzy byli po kilka razy, i ci ludzie nie bądą w stanie obronić 1 województwa a co dopiero całego kraju. Obecnie w telewizji zauważyliście pokazuje się świetny sprzęt – OK, tylko zwróćcie uwagę że nie pokażą Wam ich ilości – a jest tego po kilkanaście/ kilkadziesiąt egzemplarzy na całą Polskę. ps; w picu jesteśmy mistrzami świata tylko 20 tysięczną armią ludzi pod bronią i świetnym sprzętem ale w śmiesznych ilościach po kilkadziesią sztuk nie obronimy się przed Białorusią i Ukrainą o Rosji nie mówię (ich jedna ze 100 dywizji liczy więcej żołnierzy i sprzętu niż nasze 20 tyś wojsko). przypominam w naszej 100 tyś armi , 80 tyś biurokratów wojskowych nie potrafi walczyć chyba że z kwitami!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*