Precz z „małpkami”?

Brak komentarzy, bądź pierwszy

Medialne doniesienia wyraźnie wskazują, że Ministerstwo Zdrowia wystąpiło z intrygującą inicjatywą ustanowienia całkowitego zakazu produkcji i sprzedaży popularnych „małpek” – trunków w niewielkich buteleczkach o pojemności od 0,1 do 0,2 litra. Takie rozwiązanie ma doprowadzić do zmniejszenia spożycia alkoholu w Polsce. Resort chce w ten sposób walczyć z plagą pijaństwa w naszym kraju.

Czy rzeczywiście ze sklepowych półek znikną napoje alkoholowe, sprzedawane w małych butelkach? Nie można tego wykluczyć. W Polsce rządzonej przez PiS wszystko jest przecież możliwe. Skąd się wziął osobliwy pomysł likwidacji popularnych „małpek”? Urzędnicy Ministerstwa Zdrowia przejrzeli komunikaty Głównego Urzędu Statystycznego. Okazało się, że statystyczny Polak wypił w zeszłym roku przeciętnie 3,2 l mocnego alkoholu.

Ministerialni eksperci uznali, że to zbyt dużo. Informacje uzyskane z GUS zestawili z finansowymi raportami odpowiednich służb medycznych. Wyszło na jaw, że leczenie alkoholizmu w Polsce kosztuje budżet państwa rocznie ok. pół miliarda złotych. Na przewlekłą chorobę alkoholową cierpi w naszym kraju ok. 340 tysięcy osób, które z tego powodu trafiają co roku do specjalistycznych placówek terapeutycznych.

Małe jest złe

Kto jest sprawcą zła? Ministerialni eksperci orzekli, że jednymi z głównych winowajców są producenci „małpek”. Dlaczego? Łatwo wyjaśnić. Wyliczono czarno na białym, że trunki w małych buteleczkach stanowiły w ubiegłym roku ponad 30% wszystkich wódek i likierów sprzedanych w Polsce. A jeszcze w 2014 roku było to tylko 20%. Trzeba więc bić na alarm – postanowiono w Ministerstwie Zdrowia. Plaga pijaństwa się zmniejszy, gdy z rynku znikną „małpki”.

Z taką konkluzją nie zgodziła się jednak Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. – Może mała butelka mocnego alkoholu jest rzeczywiście zbyt tania (kosztuje od 5 do 9 zł), ale drastyczne ograniczenie ich sprzedaży czy wręcz zupełne wycofanie z rynku może zachęcić spragnionych do kupowania wódek w większych opakowaniach – stwierdzili specjaliści z PARPA. Przedstawili alternatywną propozycję walki z pijaństwem w państwie położonym między Odrą a Bugiem.

Podnieść ceny trunków

– Należy wprowadzić ceną minimalną za standardową porcję alkoholu – oświadczyli profesjonaliści z PARPA i wyjawili, że powinna ona wynosić co najmniej 2 zł za 10 mililitrów (lub zwyczajnie mówiąc – 10 gram) wody ognistej. Co to oznacza? Wniosek jest oczywisty – wysokoprocentowe trunki znacząco podrożałyby w Polsce. Półlitrowa butelka wódki kosztowałaby wówczas co najmniej 40 zł. Czy taka podwyżka cen alkoholi doprowadziłaby do ograniczenia plagi narodowego pijaństwa? Trudno mi w to uwierzyć.

Sądzę raczej, że spragnieni będą pić tyle samo, co dotąd, a pieniądze na zakup droższych „procentów” wysupłają z domowych budżetów, zasilanych ostatnio hojnie z rządowego programu „500+”. Po prostu – samo życie. To może już lepiej zlikwidować popularne „małpeczki”??

Zbigniew Lubowski

Be the first to comment on "Precz z „małpkami”?"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*