Presley w Gliwicach

Niektórzy są przekonani, że Elvis Presley ciągle żyje. Ma 81 lat i cieszy się ponoć dobrym zdrowiem. Wielbiciele króla rock’n’rolla nie wierzą absolutnie w jego śmierć w 1977 roku. Czy mają rację? Nie wiadomo. Letni wieczór w ostatnią sobotę sierpnia w Parku Chopina był dla nich niepowtarzalną okazją obejrzenia na żywo Presleya. Nie był to jednak amerykański artysta z 650-tysięcznego Memphis w stanie Tennessee, ale jego czeski imitator z 9-tysięcznego miasteczka Přibor na Morawach (35 km od Ostrawy, a ok. 110 km z Gliwic).

 

W rolę Presleya wcielił się z powodzeniem Vladimir Lichnovski, śpiewak obdarzony niezłym głosem (tenor), absolwent praskiego konserwatorium muzycznego. Jego fizyczne podobieństwo do amerykańskiego gwiazdora jest uderzające. Zajmuje obecnie siódmą pozycję w specjalnym rankingu współczesnych naśladowców Presleya w Europie. Autorzy tego prestiżowego zestawienia oceniają nie tylko samo bliźniacze podobieństwo do króla rock’n’rolla, ale przede wszystkim walory głosowe poszczególnych pretendentów do korony.

Presley w Gliwicach (2)

Pod tym względem Lichnovski, lider czeskiej formacji Elvis Presley Revival Band, zaprezentował się w Gliwicach z jak najlepszej strony. Gorącą owację parkowej publiczności wywołała zwłaszcza jego interpretacja popularnego utworu „O sole mio”, najpierw w klasycznej adaptacji operowej po włosku, a zaraz potem po angielsku w znanej wersji presleyowskiej „It’s Now or Never”. Czeski wokalista przypomniał nie tylko żywiołowe standardy rock’n’rollowe z repertuaru Elvisa („Houng Dog”, „Jailhouse Rock”), ale również jego pamiętne ballady („Love Me Tender”, „Always On My Mind”). Zaśpiewał ponadto piosenki rozsławione w przeszłości przez innych wykonawców – Chucka Berry’ego („Johnny B. Goode”), Ray’a Charlesa („What'd I Say”) czy duet Simon & Garfunkel („Bridge Over Troubled Water”).

Artysta dwukrotnie bisował na życzenie zgromadzonych w parku widzów. Jego występ zakończył tegoroczną edycję „Parkowego lata” – imprezy, której byłem przed laty współtwórcą i współorganizatorem, o czym donoszę z sentymentalnym rozrzewnieniem

Zbigniew Lubowski

1 Comment on "Presley w Gliwicach"

  1. Było Super,muzyka jak oryginał ,Presley/Vlada/  boski .Mogłoby się nie kończyć.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*