Prezesie, tu Ziemia! – wypowiedź prezesa Piasta Gliwice komentuje Michał Trela

– Dzisiaj jesteśmy jedynym chyba w Polsce klubem, z którego nikt nie chce odejść – mówi Jarosław Kołodziejczyk, prezes Piasta Gliwice, w dzisiejszym dzienniku „Sport”. Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że się na beniaminka, czy jego prezesa, czy Dariusza Dudka, uwziąłem. Nie. Co więcej, Marcina Brosza lubię i cenię. Uważam, że jemu wytrysk wody sodowej nie grozi. Widzę go jako zwolennika mozolnej, stopniowej pracy u podstaw, budowania klubu krok po kroku, „oddawania dwóch dobrych skoków”. Szkoda, że nie można tego powiedzieć o pozostałych osobach związanych z Piastem…

Niestety, wypowiedź Kołodziejczyka dołącza do coraz liczniejszej kolekcji jego „odjechanych”. Żeby grać długo w takim klubie jak Piast (tyczy się też wielu innych, właściwie wszystkich polskich), trzeba spełniać dwa warunki:

– Być na tyle niezłym, żeby utrzymywać miejsce w kadrze niezależnie od zmian trenerów.

– Być na tyle przeciętnym, żeby nikt nie chciał cię kupić.

Stąd biorą się pokraczne współczesne „legendy” naszych klubów. Cienciała, Koman, Górkiewicz – legendy Podbeskidzia, czyli ludzie, którzy potrafili długo utrzymywać się w kadrze, ale też nigdy nie mieli jednej wystrzałowej rundy. Ci, którzy mieli – Sacha, Chrapek, Kołodziej i inni, szybko odchodzili. Tak samo z Piastem. Jarosław Kaszowski np. jest symbolem klubu z Gliwic i szedł z nim od A klasy po ekstraklasę, ale gdyby np. w III lidze grał nienagannie jako obrońca i huknął dodatkowo 11 goli w sezonie, to zgłosiłby się po niego inny klub i zabrał do siebie. Tyle by było z legendy.

Dlatego szczycenie się, że jest się „jedynym klubem w Polsce, z którego nikt nie chce odejść” jest cokolwiek dziwne. Może wprawdzie oznaczać rzecz pozytywną: w klubie dobrze i na czas płacą, a trener nie irytuje zawodników (tyle, że za miejskie pieniądze, co trochę umniejsza osiągnięcie gliwiczan). Ale oznacza też rzecz negatywną: rynek ocenia naszych piłkarzy jako przeciętnych. Nikt nie zabija się o to, żeby mieć ich w składzie.

Bo oczywiście są w Europie bogatsze kluby od Piasta. Ba, są nawet takie w Polsce. Ale z nich piłkarze chcą odchodzić. Górnik Zabrze jest gorszy od Piasta, bo jego najlepszy napastnik odszedł? Ruch Chorzów jest gorszy od Piasta, gdyż jego najlepszy strzelec wybrał granie przeciwko Drogbie i Sneijderowi zamiast Klepczyńskiego i Zganiacza? Śląsk Wrocław jest gorszy, bo jego skrzydłowy może trafić do Lokomotiwu Moskwa? Legia Warszawa, bo jej młody talent trafił do czołowej ligi świata? Patrząc z tej perspektywy, drugim – oczywiście po Piaście – najlepszym klubem w Polsce jest Polonia Warszawa. Z niej zawodnicy nie chcą odchodzić nawet gdy mają grać w milion razy lepszej lidze, przy milion razy większej publiczności, zarabiać milion więcej i dodatkowo już się z tym nowym klubem dogadali.

jk
Wydawało mi się, że dostanie kopa w zad uczy pokory. Żeby Piasta kiedyś to nie spotkało, rozumiałbym. Nie jest Piast pierwszym beniaminkiem, któremu nieźle idzie. Wielu z nich szybko spadało. Ale gliwiczanie mogliby powiedzieć: my nie jesteśmy „inni” i nie nazywamy się „wszyscy”. Tyle, że Piast sam całkiem niedawno po niezłym sezonie został brutalnie wykopany z ligi. Wraca po dwóch latach i znów macha szabelką? Trochę pokory. Póki co jesteście najlepszym klubem Gliwic. Próbujcie pracować spokojnie – jak Marcin Brosz – to może kiedyś staniecie się najlepszym klubem Śląska. O Piaście jako potędze w skali ogólnopolskiej nie mówię, bo nie dożyję, po co sobie fantastyką głowę zawracać?

Michał Trela

Miłośników futbolu zapraszamy na naprawdę dobry blog Michała Treli: http://michaltrela.blox.pl/html
Jak pisze sam autor, to „blog o futbolu w województwie śląskim”.
Publikacja za zgodą autora.

 

4 Comments on "Prezesie, tu Ziemia! – wypowiedź prezesa Piasta Gliwice komentuje Michał Trela"

  1. Gwoli ścisłości, w III lidze Jarosław Kaszowski występował na boku pomocy, więc nikt raczej nie rozliczał go z tego, czy „gra nienagannie, jako obrońca”. Skrzydłowi mają inne zadania na boisku i raczej rzadko się zdarza, żeby byli jednocześnie „nienagannymi obrońcami”.

  2. Znakomity tekst nie jestem znawcą sportu ale widać, że ten pan zna się na rzeczy proszę o więcej tekstów tego pana panie redaktorze, lub przynajmniej o jeden miesięcznie

  3. GOGOL PRZEJAZDEM | 1 lutego 2013 at 8:54 am | Odpowiedz

    „…Prezesie, tu Ziemia! …”
    Na piłce się nie znam, niestety. (jak przedmówca)
    Nie będę tu więc prawić morały.
    (Nie wiem, czy bym trafił do bramki z 11m.)
    Ale wiem jedno- walczyć trzeba do:
    K O Ń C A !
    A wygrana jest pewna- nie dziś- to jutro !
    Inaczej to wszystko nie miałoby sensu !
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…
    (TZ)

  4. Marcinowi Broszowi nie grozi woda sodowa? To chyba mówimy o dwóch innych Broszach, bo temu z Piasta nie tylko woda sodowa, ale wszystkie płyny świata uderzyły do głowy. Gość, który wymyślił sobie „staż” w Realu, obraził gości Business Clubu Piasta, szantażował i obrażał publicznie swoich pracodawców, dawno już nie powinien pracować w szanującym się klubie.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*