Prezydent Neumann radzi, bawi, rozstrzyga…

4 komentarze

Partycypujmy! Przejmujemy się tym co nas otacza! Strzeżmy, brońmy, zwracajmy uwagę. Piszmy wreszcie i interweniujmy w każdy możliwy sposób, czasem przez wiele miesięcy Kiedy już sprawa oprze się o "najwyższe miejskie instancje", dowiemy się, że tak naprawdę, to sobie możemy…

Oto kolejny przyczynek do tematu "Gmina Gliwice dla swoich mieszkańców" – korespondencja Pana Tomasza Żukowskiego z ZDM i zastępcą prezydenta miasta Adamem Neumannem:

Szanowny Panie Prezydencie ,

Uprzejmie proszę o informację, dlaczego w naszym UM po rocznym oczekiwaniu na odpowiedź na pytanie „dlaczego bezkarnie jest niszczony trawnik w ciągu Sowińskiego?”, dostaję odpowiedź, że drogi to nie jest temat dla ZDM?

Dlaczego na pytanie „skąd taki smród w rejonie POCH i dlaczego dopuszcza się do tragicznego przechowywania materiałów toksycznych?”, dostaję odpowiedź, że to nie MY tylko ONI (to znaczy kto – właściciele terenu?) są winni tego, że nikt z Wydziału  Środowiska nie ruszy tematu, bo… śmierdzi? ONI są tylko pewni swojej bezkarności.

Dlaczego w naszym Mieście jedyną reakcją na zgłoszenie zalegania ton śmieci przy ulicy Kozłowskiej  jest odpowiedź, że to tereny prywatne? Więc co, mogą sobie tak leżeć i rozkładać się te telewizory, papy i azbesty, czy resztki skradzionych samochodów?

Pozdrawiam
Tomasz Żukowski

Warto w tym miejscu zaprezentować dołączony do pisma materiał poglądowy:

Najpierw, a jakże, reakcja ZDM. Osoby odpowiedzialnej brak – nikt się nie podpisał, a zatem najwyraźniej praca zbiorowa:

W odpowiedzi na e-mail z dnia 17.03.2014 r., Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach informuje, że zgodnie z art. 144 Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeksu wykroczeń, „Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność lub też dopuszcza do niszczenia roślinności przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem albo na terenach przeznaczonych do użytku publicznego depcze trawnik lub zieleniec w miejscach innych niż wyznaczone dla celów rekreacji przez właściwego zarządcę terenu, podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.”
Egzekwowanie prawa, w tym również poszanowania zieleni leży w kompetencji Straży Miejskiej bądź Policji.
 Jednocześnie informujemy, że ZDM w Gliwicach nie jest jednostką kompetentną do zajmowania stanowiska w sprawach poruszanych przez Pana w pytaniu 2 i 3.

 

Odpowiedź Adama Neumanna:

AN1

AN2

 

Pan Tomasz Żukowski odniósł się do informacji wyjaśniających otrzymanych od "resortowego" zastępcy prezydenta miasta:

Szanowny Panie Prezydencie,

Przyznam szczerze, że już dawno nic mnie nie rozbawiło tak, jak Pana odpowiedź na temat niszczenia zieleni  w Gliwicach .

Z tego mocno pokręconego wywodu wynika jasny i prosty sposób na radykalne zwiększenie w naszym Mieście miejsc parkingowych.

Wystarczy, że w nocy rozjeździ się kawał parku i zamieni trawnik w błotniste klepisko, a już rano Straż Miejska nie będzie miała podstaw do interwencji.

Idąc tym trybem myślenia już widzę odpowiedź na pytanie dlaczego w Gliwicach NIKT nie interesuje się np. nie respektowaniem znaków drogowych przez kierowców.  Wczoraj znak co prawda był, ale dzisiaj znaku nie ma, albo zarósł zielskiem, albo go zastawiono następnymi, więc nie ma podstaw do ukarania.

Druga Pana instrukcja, jak bezkarnie  tworzyć w Gliwicach dzikie wysypiska śmieci, naprawdę zasługuje na publikację i powszechny dostęp dla wszystkich zainteresowanych. Trzeba tylko precyzyjnie wyznaczyć granice tego „prywatnego” i „gliwickiego” terenu, żeby taki cham się nie pomylił i nie sypnął resztek rozebranych w dziupli samochodów np. na ulicy Zwycięstwa.

Pozdrawiam
Tomasz Żukowski

Komentarze chyba zbędne. Okazuje się, że są w mieście sprawy, przy których nie tylko żadna wyspecjalizowana komórka nie może pomóc, ale wręcz "pierwszy po Bogu" na dryfującej na rafy łajbie UM. Taka gmina…

dj

4 Comments on "Prezydent Neumann radzi, bawi, rozstrzyga…"

  1. Praca zarobkowa prezydenta miasta Gliwice polega na zarządzaniu miastem. Miesiąc w miesiąc na prywatne konto prezydenta wpływają pieniądze, które są sowitym wynagrodzeniem pochodzącym ze środków miejskich płaconym za zarządzanie miastem. Z treści pisma można jednak wnosić, że mieszkańcy Gliwic płacą prezydentowi nie za zarządzanie miastem lecz za wykłady z zakresu sposobu zorganizowania podległych prezydentowi służb miejskich oraz z zakresu wiedzy prawnej obejmującej poszczególne dziedziny zarządzania miastem. Lepiej dla miasta byłoby gdyby biegłym w materii poruszanej w piśmie był sam prezydent i wykorzystał swą wiedzę do sprawnego zarządzania miasta. Sprawa wydaje się prosta. Logicznie i sensownie myślący obywatel miasta Gliwice dostarczył prezydentowi w obrazie i na piśmie prostych informacji:  1. w zarządzanym przez Pana mieście śmierdzi jak jasna cholera, 2. w zarządzanym przez Pana mieście bezmyślni kierowcy parkując w miejscu niedozwolonym demolują miejskie trawniki 3. w zarządzanym przez Pana mieście na terenach do tego nie przeznaczonych tworzone są dzikie wysypiska śmieci. W reakcji na te proste komunikaty jednego z opłacających jego działalność obywateli prezydent Gliwic, wyposażony w zakupione mu z miejskiego budżetu komputer, biurko, fotel a nawet i pieczątkę, w przygotowanym dla niego i odpowiednio wyposażonym gabinecie, z daną mu do pomocy sekretarką i prawnikami, dokonał za miejskie pieniądze analizy przedstawionych mu faktów by następnie w gładkich słowach wyjawić, że bałagan i smród w mieście to "nie jego walizek". Ta kosztowna i merytorycznie kiepska analiza jest niczym innym jak dowodem na bezczelność, cynizm i … wiele innych jednakże "nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić pańskie postępowanie". Tym łatwym sposobem, dzięki rocznym staraniom Pana Tomasza Żukowskiego, obywatele miasta Gliwice zdobyli cenną wiedzę na temat sposobu postępowania prezydenta oraz tego czym nie zajmuje się Prezydent Neumann. Pouczając jednego obywatela pouczył bowiem nas wszystkich. Jeśliby ktoś z mieszkańców miasta Gliwice cierpiący na niestrawności żołądkowe znalazł się w prezydenckim gabinecie może otwarcie folgować sobie puszczając chorobowe gazy pod prezydenckim nosem gdyż: "brak jest przepisów prawnych orkeślających standardy zapachowej jakości powietrza".   Jeśliby ktoś z mieszkańców miasta Gliwice stwierdził, że np. w Parku Grunwaldzkim wycięto rosnące tam wcześniej drzewo to nie należy takim zagadnieniem zajmować zajętego prezydenta gdyż swój cenny czas skłonny jest przeznaczać wyłącznie na ochronę drzew a drzewa ściętego chronić jak wiadomo nijak nie można gdyż zostało już ściete i tym sposobem jego ochrona przestała być możliwa. Jeśliby wreszcie ktoś z mieszkańców miasta zauważył na terenie miasta dzikie wysypisko śmieci to z tym zagadnieniem także nie należy zajmować naszego Prezydenta. Świadomy dziś mieszkaniec winien w pierwszej kolejności udać się do podległego prezydentowi Wydziału Geodezji i tam wskazać nr działki (działek) oraz obręb na którym dziko składowane są śmieci. Następnie mieszkaniec ten winien napisać podanie do tego wydziału, w którym winien wnieść aby odpłatnie udzielono mu informacji na temat rodzaju podmiotu bedącego właścicielem działki, na którym składowane są śmieci. Jeśli okaże się, że jest to podmiot prywatny to sprawa śmieci jest prosta ponieważ: "obowiązek ich uporząkowania spoczywa na właścicicielach nieruchomości" a nie na prezydencie. Ale nawet gdyby to było na terenach miejskich to obowiązkiem mieszkańca jest nie zajmowanie tym prezydenta tylko podległych mu służb. Czym w takim razie zajmuje się nasz prezydent za nasze wspólne pieniądze. Rzecz można wyczytać w oficjalnym serwisie miejskim:  

    • realizacją zadań z  zakresu pozyskiwania funduszy europejskich!
    • planowaniem strategicznym!
    • planowanie przestrzennym!
    • systemem informacji przestrzennej!
    • gospodarką nieruchomościami!
    • ochroną środowiska
    • geodezją!
    • nadzorem merytorycznym nad realizacją zadań miasta przez Zakład Gospodarki Mieszkaniowej!

    Może spytać delikatnie prezydenta (tak, żeby zdążył odpowiedzieć jeszcze przed wyborami) jakie realne korzyści odnieśli mieszkańcy Gliwic z tytułu opisanych wyżej czynności, którymi w naszym imieniu i za nasze pieniądze zajmował się nasz prezydent? Ale tak prosto i konkretnie jak to zwykł rzeczy ujmować Pan Tomasz Żukowski.             

  2. Jeszcze z Gliwic | 30 maja 2014 at 10:02 am | Odpowiedz

    "Fantastyczna" odpowiedź prezydenta świadczy o jego stosunku do mieszkańców.  Mam propozycję, aby kierować do niego jak najwięcej  pism z rzeczywistymi  (nie muszą być fikcyjne)  potrzebami gliwiczan.  Odpowiedzi podobne, obnażą  wartość ludzi zarządzających miastem.  No cóż, jak widać król jest nagi.

     

     

    • Pan Neumann stawia na rozwój centr logistycznych i dróg dla nich, to jest jego konik, a jakiś tam porządek, zieleń i zasady współżycia społecznego, czy prawo, to są dla niego pierdoły o ile nie dotyczą jego własnego sioła. Zdaje się, że nadal jest współwłaścicielem koszmarnego kompleksu handlowego na os. Sikornik, gdzie parę lat wstecz, bezczelnie spuścił protesty mieszkańców do kanalizacji. Po coraz częstszych i coraz bardziej aroganckich wypowiedziach różnych gliwickich urzędników mam wrażenie, że to stało się modnym w tym środowisku "stylem" kontaktów z ich pracodawcami. Czy to ZDM, MZUK, PRUiM, prezydenci, czy ich rzecznicy, wszystkich wyróżnia ten sam cynizm i chamstwo charakterystyczne dla tzw. "z chłopa Pana". Gdyby zrobić ranking pomocnych/przyjaznych/kulturalnych urzędników/instytucji miejskich – ciekawy jestem wyników.

  3. Trwająca od kilku lat dewastacja ul. Sowińskiego wiąże się z brakiem planowego działania i dozoru ZDM nad wszelkimi robotami wykonywanymi w obrębie jezdni i chodnika na w/w ulicy.Wystarczy policzyć ilukrotnie wykopywano rowy pod rury ciepłownicze. gazowe czy kable telefoniczne przez różne firmy i spółki miejskie.Przy tak bezplanowym działaniu trudno oczekiwać zakładania trawników obok chodników, pomiędzy drzewami, bo trudno przewidzieć kiedy znowu będą przekopywane. Efektem braku dozoru są mdzy innymi: zalana asfaltem klatka ściekowa przy posesji nr 30 na ul. Sowińskiego, trudne do pokonania kałuże tworzace się po większych opadach deszczu przy chodniku na początku ul. Orzeszkowej, po kolejnym położeniu asfaltu, nie mówiąc o nierównościach płytek chodnikowych itd. A powód takiego działania ZDM znamy – mieszkańcy tej dzielnicy ośmielili się zaprotestować przeciwko wycince pięknych lip rosnących na tej ulicy więc niech teraz nie narzekają.

     

     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*