Prezydent nie jest bezkarny! – fakty z ostatniej chwili

Kiedy na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej zaproponowano, żeby powołać komisję ekspertów przyjąłem to z umiarkowanym zadowoleniem. Wydawało mi się, że lepsze jest takie rozwiązanie niż utrzymujące się milczenie. Teraz jednak muszę nieco zweryfikować swoje sądy i mam nadzieję, że w świetle poniższych informacji, Komisja Rewizyjna zweryfikuje swoje podejście. Prześlę na ręce Przewodniczącego Rady Miejskiej i samej Komisji poniższy materiał. Wyślę go również do Wojewody Śląskiego i do klubów radnych.

zf

Zdałem sobie właśnie sprawę, że nie tylko ja powinienem pojawić się na Komisji Rewizyjnej, ale powinni być przez nią PRZESŁUCHIWANI Zygmunt Frankiewicz i Piotr Wieczorek.

Oto dwa cytaty z artykułu, który poniżej podlinkuję:

Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu prowadzi śledztwo z zawiadomienia NIK Delegatura we Wrocławiu dotyczące nieprawidłowości w związku z powołaniem w 2008 roku przez ówczesnego Prezydenta Miasta Wałbrzycha czterech osób do pełnienia funkcji członków rad nadzorczych miejskich spółek. Prowadzenie śledztwa powierzono Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu Delegatura we Wrocławiu”.

Kwestie powoływania członków rad nadzorczych regulowały (także i obecnie regulują) m.in. przepisy ustawy z dnia 3 marca 2000r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi. Zgodnie z art. 4 tej ustawy jedna osoba może być członkiem rady nadzorczej tylko w jednej spośród spółek komunalnych.”

A oto cały artykuł i polecam go naprawdę wnikliwej lekturze:

http://www.swidniczka.com/news,single,init,article,13104

pismo do ZF prokuratura

Czy coś to państwu przypomina? Przecież o podobnych i z naruszeniem tych samych przepisów przestępstwach informuję od listopada (http://info-poster.eu/zlamano-prawo-wywiad-z-doktorem-waldemarem-walczakiem-uniwersytet-lodzki/) dosłownie wszystkich – od mediów po Wojewodę! Trudno jest pojąć nie tylko mnie, ale również doktorowi Waldemarowi Walczakowi z Uniwersytetu Łódzkiego, jak to możliwe, że w Gliwicach kwestionuje się rzeczy oczywiste i próbuje powołać ekspertów tam, gdzie w zasadzie nie ma żadnych prawnych wątpliwości i ustalić należy jedynie stan faktyczny. Symptomatyczne jest to, że władze samorządowe Gliwic nie są zmuszone do żadnych konkretnych odpowiedzi. Korespondencja, którą po kilku miesiącach Zygmunt Frankiewicz wysłał do Wojewody jest na żenującym poziomie. Dlaczego nie ma żadnej wypowiedzi prawnika, który mocą swojego autorytetu stwierdzi, że w Gliwicach nie złamano prawa? Bo musiałby chyba przestać być prawnikiem.

Sytuacja kwalifikuje się do natychmiastowej reakcji. Przewodniczący Rady Miejskiej powinien nie czekać na żadne ustalenia ekspertów, których samo powołanie może się ciągnąć miesiącami a co dopiero mówić o rozstrzygnięciach, ale natychmiast wziąć sprawę w swoje ręce, powiadomić Wojewodę o nowych poważnych okolicznościach (dostarczę konkretów nawet zaraz), zwołać konferencję prasową i wreszcie przyznać, że sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji. Stopień deprawacji stosunków na styku samorząd – biznes sięgnął już granic ostatecznych. Jeszcze trochę i zacznie się nam przyglądać cały kraj. Rada Miejska powinna znaleźć się teraz w centrum wydarzeń. Zwracam się tu tak samo do radnych KdGZF, którzy doskonale wiedzą, jakiej wagi są moje zarzuty. Szanowni Radni, pozwólcie gliwiczanom uwierzyć w prawo na nowo!

O wszystkich tych sprawach informowałem w Info-Posterze od dawna. Doktor Waldemar Walczak przedstawił bardzo konkretne ekspertyzy, przeciwko którym nie może być żadnych kontrekspertyz, bo taka wykładnia po prostu nie istnieje. Nie powinniśmy nadal odsuwać od siebie załatwienia spraw, które nabrzmiewają nie tylko w Gliwicach (choć u nas skala jest zdecydowanie większa), ale i w innych miejscach. Ale tam po ich wykryciu są natychmiast rozwiązywane. Czy w Gliwicach 20 lat jednego człowieka (z jego zaufaną ekipą) przy sterach po prostu przetrąciło kręgosłup mieszkańcom? Nie wierzę. Coraz więcej osób patrzy w kierunku tych, którzy tę wstydliwą farsę mogą skończyć – radnych.

Ja, jako dziennikarz zrobiłem swoje. Skutecznie powiadomiłem wszystkie organy, które mogą sprawę doprowadzić do końca. Teraz one są na cenzurowanym. Egzamin trwa…

I jeszcze dla przypomnienia mała prasówka. Niestety, w zasadzie tylko z Info-Postera:

http://info-poster.eu/kiedy-frankiewicz-rozliczy-wieczorka/

http://info-poster.eu/nagrodzony-um-i-aktywnie-informujacy-prezydent-dezinformuja-wywiad-z-dr-waldemarem-walczakiem/

http://info-poster.eu/czy-beda-rozliczenia-w-aferze-wieczorka-ponownie-komentuje-dr-waldemar-walczak/

A także pytania, wciąż jeszcze bez odpowiedzi:

http://info-poster.eu/jak-dlugo-zygmunt-frankiewicz-bedzie-bezkarnie-lekcewazyl-prawo-wywiad-z-dr-waldemarem-walczakiem-z-uniwersytetu-lodzkiego/

http://info-poster.eu/czy-przepisy-prawa-w-urzedzie-miejskim-w-gliwicach-nie-obowiazuja-rozmowa-z-dr-waldemarem-walczakiem/

Dariusz Jezierski

18 Comments on "Prezydent nie jest bezkarny! – fakty z ostatniej chwili"

  1. Doktor Waldemar Walczak rulez!!

  2. Czyżby więc jednak kamaryla?
    hm….

  3. Panie Redaktorze, różnica jest taka, że Gliwice to nie Wałbrzych. Tamtejszy prezydent nie rządzi miastem 20 lat, tak jak Frankiewicz. W Gliwicach prokuratura umarza sprawy, jak Pan sam doświadczył. I karawana spółek idzie dalej, za przyzwoleniem ogłupiałego ludu.

  4. Panie Redaktorze, niech Pan zapakuje wszystkie dokumenty i prześle do Prokuratury Generalnej, z wnioskiem o ewentualne przekazanie sprawy do prokuratury niezależnej od prokuratury gliwickiej.

  5. Proponuję, aby stowarzyszenie gliwickie wystąpiły do premiera o rozwiązanie rady miejskiej. Dopuszcza to ustawa o samorządzie gminnym:
    Art. 96. 1.
    W razie powtarzającego się naruszenia przez radę gminy Konstytucji lub ustaw, Sejm, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może w drodze uchwały rozwiązać radę gminy.

  6. Nie jestem pewien czy pan panie redaktorze nie pomylił się w zamieszczeniu linku z dokumentami. Nie wiem czy wojewodę zainteresuję pismo z okresu referendum do oligarchy z prośbą o zamieszczenie informacji o referendum. Wydaje mi się, że chyba albo to jest jakiś falstart albo miał być zamieszczony inny dokument proszę sprawdzić pismo do ZF

  7. Otóż to 🙂 jeśli chcesz się ciągle pytać, to zawsze się dopytasz.
    Komisja ekspertów, a za nią długi długi łańcuch podobnych bezproduktywnych kosztownych kunktatorskich gremiów, które napiszą sążniste elaboraty nic nie wnoszące, a wszystko motające do potęgi 125.
    Poinformowałeś tych, których powinno to obchodzić, a jedynie sprawiłeś im tym tylko kłopot i najchętniej zakopaliby, to w jakieś dziurze i posypali wapnem, żeby szybko się rozpusciło. Dlaczego? Bo przypadek Frankiewicza tylko Tobie wydaje się karygodnym, ale w skali kraju unikalnym przekretem. Teraz widzisz, że w innych miejscach to i tamto wyziera jak rozkładający się trup z niedomkniętej trumny. I jeśli nie chcesz, żeby sprawa się zestarzała i jak zwykle zniknęła w historii świata, to nie ustawaj w szerzeniu swoich odkryć gdzie tylko się da i może to przynieść jakiś skutek. Oczywiście, naciskaj też i wymagaj od wszystkich by rzetelnie wypełniali swoje obowiązki kontrolne i osądzali i karali przestępstwa. To jest obowiązek obywatelski, bo przypadek Frankiewicza nie jest precedensem i jeśli wokół niego coś się dobrego zdarzy i zostanie pociągnięty do odpowiedzialności, to wywoła to szerszy, a nie tylko lokalny pozytywny efekt. Im więcej instytucji posiądzie oficjalnie zdobyte przez Ciebie informacje, tym trudniej będzie pozamiatać to pod dywan. Nie jesteś pozwany do sądu i nie rozpłaszczył Ciebie jak innych, co bardzo by mu odpowiadało, bo zdaje sobie sprawę, że złapałeś go za czułe miejsce i by zakwiczał. Dlatego pociąga za tajne linki, żeby sprawę uciszyć. Ale im większy zasięg ona nabierze, tym trudniej mu to będzie szło. A więc powiadamiaj o wszystkim kogo należy, a z pewnością Sąd Rejestrowy, Policja i Giełda powinny dostać informację oficjalnie, bo wtedy w razie pytań nie powiedzą, że nie wiedzieli. A za ich pośrednictwem rzecz przeniknie do opiniotwórczych i gospodarczych środowisk i sfer. Inwestorzy i przedsiębiorcy dowiedzą się jak zarządzane są firmy, jak dba się o zyski, ale prezesów kosztem udziałowców itd. Zobaczą właściwą twarz miasta sprzyjającemu biznesowi.
    Jeśli odpuścisz i sfolgujesz, to przerobią Cię na kaszankę. Masz przecież aspiracje polityczne i chcesz zmiany. Pamiętaj, że Frankiewicz nigdy w niczym nie odpuszcza i dlatego przeweażnie wygrywa z mięczakami i z radnymi, którzy do twardzieli nie należą, których łatwo pzrekupić, bo właściwie po to w większości do rady weszli.

    • Na miły Bóg, ale w którym momencie ja ustaję, ustałem itd.?:)) Od miesięcy zajmuję sie tym KONSEKWENTNIE. Informuję, dociekam itd., zastępując całe rzesze osób do tego zatrudnianych w różnych instytucjach. I krok po kroku, systematycznie sprawa posuwa się do przodu. I ja dla odmiany mam pytanie do niektórych pytających. Bez złośliwości, z czystej ciekawości… Odkryte przeze mnie fakty trwają od kilku lat, posługuję się dokumentami ogólnie dostępnymi… dlaczego nikt z dociekliwych nie dostrzegł tego wcześniej?:) I po tym pytaniu czysto ludzka konstatacja – oprócz tej mojej pracy ja także żyję, mam bliskich, przyjaciół, obowiązki i zobowiązania względem wielu osób. Poświęcam miastu (tak właśnie, miastu) cały swój czas – coś musi zostać dla mnie. W Gliwicach są też inni i przed nimi otwiera się teraz pole do popisu. Oczekuję konkretnych działań i pomocy od konkretnych ludzi. Daję im czas na reakcję. To uczciwe, a zegar tyka.

      • Konkretna pomoc polega też na doradztwie. Poza tym nie wygra się meczu, gdy wszyscy naraz biegną do jednej piłki. Jeden podaje, a drugi strzela do bramki. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Ten w gra obronie, a tamten w pomocy itd. Jest też inny podział ról i jedni walczą o lipy, inni z Podium, a inni z DTŚ przez środek miasta, inni z innym jeszcze bezprawiem itd. Skoro coś zacząłeś, masz największą wiedzę i jaką taką skuteczność, to nikt nie będzie ci się wciskał. A poparcie moralne też jest wiele warte. Czasem bardziej niż jakaś tam współpraca. W tej kwestii masz prawa autorskie i dzięki niej sam się promujesz. To wartość sama w sobie.

        • /teraz prywatnie kilka myśli i odsłonisz to oczywiscie jak zechcesz/
          Czy byłeś tak pomocny, jak oczekujesz tego od innych, gdy Frankiewicz likwidował tramwaj, a oni się angażowali w protesty i narażali na odwet? To samo pytanie dotyczy kilkunastoletniej już walki z DTŚ? Czy ktoś ma pretensje, że nie przyłączyłeś się do tych zbożnych inicjatyw? Czy takimi uwagami zbudujesz wspólny front?
          Ciekawe też jest inne pytanko, czy byłbyś dziś tak bojowy, gdybyś wcześniej dostał coś w michę od Frankiewicza, jakiś grant czy dotację, o co jak się zdaje zabiegałeś w magistracie?
          Biorąc pod uwagę postawy tych, którzy mieli więcej szczęścia, to można pomyśleć, że raczej byś nie ryzykował straty łaski i przychylności zarzadcy koryta.

          • Ależ oczywiście, że puszczę, bo naprawdę nie obawiam się takich dyskusji. Przede wszystkim ja nie mam pretensji do kogokolwiek, że się „nie przyłączył”, mam tylko drobny zresztą żal, że zewsząd sypią się ponaglenia (bo za rady jestem wdzięczny) i w tym kontekście pytam autorów „szybkich” recept dlaczego nie diagnozowali beze mnie.
            Czy się przyłączyłem? Ależ oczywiście – kto jeszcze pamięta artykuły z Gazety Gliwickiej z poparciem Wygody mojego autorstwa?:) Byłem jednak dziennikarzem, zarabiałem pieniądze w medium, którego nie byłem właścicielem. Angażować politycznie mogę się teraz, w I-P, na swoim.
            „Dostał w michę od Frankiewicza” – fajnie dwuznaczne;) Ale poważniej – czy naprawdę tak trudno znaleźć moje teksty z Gazety Gliwickiej dotyczące kultury, którą się zajmowałem? Raczej krytyczne;) Dotacje dostawali zawsze inni, z którymi współpracowałem. Nie rejestrowałem nigdy stowarzyszenia, aby się nie uzależniać. Próbowałem współpracować ze wszystkimi, którzy chcieli, także z UM. Do czasu jak okazało się, że nie każdy może, że rządzą ustawki. Wtedy zacząłem się przyglądać Wydziałowi Kultury, w którym ludzie z zewnątrz rządzą funduszami dla mieszkańców Gliwic. A potem poszedłem dalej – i skończyła się ochota na współpracę od chwili, kiedy zobaczyłem co oznacza prawo w Gliwicach. Powiem po ludzku – szlag mnie trafił. I zaoferowałem swoją pomoc przy organizacji referendum a po nim po prostu nadal robię swoje. Możesz to brać serio, lub nie, ale wiem co wiem – determinacja rośnie, a wraz z nią przychodzi spokój. A że konsekwencji mi nie brakuje, efekty będą kwestią czasu. I znów możesz wierzyć lub nie, ale nie jest dla mnie istotne czy pracuję dla siebie (na siebie) czy na kogoś. Wiem tylko, że muszą to być osoby lepsze niż teraz. Zrobię swoje, a co z tego wyniknie? To już od nas wszystkich zależy:)

          • To dobrze, że się przyłączałeś do akcji, które miały dla Ciebie sens i widziałeś w tym siebie, w takim stopniu w jakim Ci to pasowało. I właśnie o to chodzi. Trzeba dać sobie i innym pełną wolność, także do przyłączenia się. Jeśli sam się przyłaczysz do innych, to i inni przyłaczą się do Ciebie 🙂
            Zdaje mi się, że pan dr Zbigniew Wygoda już zapomniał, że jego obecna kariera, nie tylko polityczna zresztą, zaczęła się od Referendum 2009 i że szereg bezimiennych kolegów na nią też jakoś zapracowało.
            Ale taki jest już ten świat, niestety 🙁

          • Miarą tego rodzaju siły wiążącej człowieka z człowiekiem jest dążenie do prawdy.
            Dążącego do prawdy będziemy nazywać człowiekiem.
            Jak każda siła, dążenie do prawdy może być wyrażone wektorem, z określonym modułem, kierunkiem i zwrotem.
            Gdy ww parametry są przciwne, pojawia się też dążenie przeciwne, czyli dążenie do kłamstwa, do fałszu.
            Ono też wiąże ludzi, ale jakby alter-człowieka z alter-człowiekiem. Alter-człowieka w tym wypadku nazwiemy oszustem.
            Jeśli tak to widzieć, to związek człowieka (godnego tej nazwy) z oszustem nie utrzyma się długo.
            Jest to wygodny test ułatwiający decyzję o przyłączeniu się do innych, którzy mają rozpoznawalne i określone cechy i skłonności.
            W poszczególnych przypadkach i tylko wyjątkowo u niektórych osobników, mogą się te cechy zmieniać, pod wpływem otoczenia, czy jego zmiany, ale zazwyczaj są jednak wzmacniane, bo początkowe skłonności, dążenie i decyzje są determinujące.
            Ogólna zasada stanowi, że nie można dążyć do prawdy posługując się kłamstwem, nie mówiąc już o ustawicznym i często wręcz kompulsywnym łaganiu, oszukiwaniu i kantowaniu.

  8. GOGOL PRZEKJAZDEM | 21 lutego 2013 at 8:11 am | Odpowiedz

    „…Prezydent nie jest bezkarny! – fakty z ostatniej chwili…”
    No właśnie , takiego chcmy Prezydenta Gliwic i takie Gliwice– uśmiechnięte , wesołe…
    http://info-poster.eu/wp-content/uploads/2012/07/zf-299×340.jpg
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…
    (TZ)

  9. Ostatnio mówi się o poszerzeniu koalicji Zygmunta Frankiewicza o radnych PiS. Dzisiejsze wspólne przegłosowanie nazwy „Rondo Lecha Kaczyńskiego”, zamiast „Rondo Trzech Tankszteli”, tylko te pogłoski potwierdza.
    Mnie jednak zastanawia etyczna strona takiego przymierza radnych PiS z Frankiewiczem w sytuacji, gdy od kilku miesięcy bombardowani są informacjami o nielegalnych działaniach prezydenta i jego współpracowników. Podobno PiS, to jest partia ludzi niezłomnych, uczciwych i najprawdziwszych patriotów. Zatem..?
    Są pytania? A może są odpowiedzi? Chętnie przeczytam.

Pozostaw odpowiedź pytanko Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*