Prezydentowa ziemianką, a radna w borówkach…

Spektakularnie

To że kariera Katarzyny Łosickiej w gliwickim Urzędzie Miejskim robi wrażenie swym dynamizmem, nie ulega wątpliwości. Z bliżej nieokreślonego stanowiska – sam rzecznik prasowy UM Marek Jarzębowski plątał się w wypowiedziach, określając jej funkcję raz jako asystentki prezydenta, innym razem jako drugiej sekretarki – stała się nagle naczelniczką Wydziału Kultury i Promocji Miasta. O tym jak przebiegała jej droga zawodowa pisaliśmy zresztą w jednym z poprzednich numerów w tekście „Kariera stewardessy”. Nie będziemy do tego wracać i skupimy się jedynie na dwóch istotnych momentach: pierwszym będzie praca pani Katarzyny bezpośrednio przy prezydencie Zygmuncie Frankiewiczu, a drugim spektakularne katapultowanie się na, było nie było, eksponowane stanowisko naczelniczki, który to awans wciąż jeszcze budzi kontrowersje. Dodajmy, że kontrowersje oczywiste, skoro całe dotychczasowe doświadczenie zawodowe Łosickiej nie predestynuje jej ani do pełnienia funkcji zarządczych, ani do zajmowania się sprawami kultury miasta, którego najzwyczajniej nie zna. Dość jednak o tym. Wróćmy do chwili, w której Katarzyna Łosicka pracuje bezpośrednio u boku prezydenta Frankiewicza, przy czym nieważne jest teraz, czy jest jego asystentką, czy którąkolwiek z kolei sekretarką. Istotne jest jedynie to, że podlega bezpośrednio prezydentowi.

Żona prezydenta idzie na wieś

Anna Frankiewicz, żona prezydenta Gliwic, postanowiła zainwestować. Wolno jej. Jakiś czas temu zakupiła 8 hektarów ziemi w Karchowicach. Te zaś leżą w gminie Zbrosławice, której radną od 2010 roku jest Katarzyna Łosicka, zamieszkująca w Kopienicy. Nawiasem mówiąc została ona przewodniczącą Komisji Budżetu, Gospodarki i Rozwoju i można stwierdzić, że również kariera samorządowa rozwija się w jej przypadku dynamicznie. Tymczasem radni gminy stanęli przed koniecznością rozstrzygnięcia, czy udzielić zgody na przekształcenie owych 8 hektarów z gruntów rolnych na tereny pod zabudowę. Dylemat o tyle niełatwy do rozstrzygnięcia, że wcześniejsza próba przekształcenia gruntów przez radnych poprzedniej kadencji została rozpatrzona negatywnie. Tymczasem, jak dowiedzieliśmy się w rozmowie z radnym gminy Zbrosławice Piotrem Jankowskim, który jakiś czas temu skontaktował się z redakcją, radna Łosicka bardzo mocno zaangażowała się w sprawę. Lobbowała za tym, aby rada zagłosowała za przekształceniem. Zależało jej na tym bardzo i to było widać. Przyznać trzeba, że te wysiłki skutek przyniosły – w lutym 2011 roku odpowiednia uchwała przeszła. Zapytaliśmy, z jakiego powodu radny Jankowski twierdzi, że była to decyzja dla gminy niekorzystna. Odpowiedź była jednoznaczna. – Z powodów ekonomicznych przede wszystkim. Grunt, o którym mowa nie leży przy drodze, ale otoczony jest innymi gruntami rolnymi. Gminie zupełnie nie opłaca się w tej sytuacji inwestować w infrastrukturę. Oczywiście, że tworzyć działki budowlane należy, ale przecież w miejscach gdzie jest to opłacalne.

Radny stwierdził również, że nie tylko on ma wątpliwości, co do rzeczywistych intencji kupującej, która na posiedzeniu komisji poinformowała, że teren przeznaczy pod budowę domu, zabudowań gospodarczych i pod uprawę. Dopytana miała stwierdzić, że zamierza uprawiać… borówki. – Nikt w to za bardzo nie wierzy. – konkluduje Jankowski – Wielu mieszkańcom gminy wydaje się, że ta ziemia zostanie po prostu podzielona i sprzedana. 8 hektarów, to kawał ziemi, a po przekształceniu jej wartość zdecydowanie wzrosła.

Cóż – ktoś może powiedzieć – cokolwiek stało się, czy dopiero stanie z ziemią kupioną przez Annę Frankiewicz, zapewne było i będzie przeprowadzone zgodnie z prawem. A jednak pojawia się aspekt etyczny, trudny do zaakceptowania.

herb

W sidłach powinności

Katarzynie Łosickiej przyszło funkcjonować na styku dwóch powinności. Jako samorządowiec i radna gminy zobowiązała się pracować dla dobra jej interesów. Z kolei jako pracownica Urzędu Miejskiego w Gliwicach, w dodatku asystująca Zygmuntowi Frankiewiczowi, w sposób oczywisty podlegała właśnie jemu. Nie trzeba chyba wielkiej wyobraźni do tego, aby zrozumieć w jakiej sytuacji znalazła się w momencie, kiedy przed radą, w której zasiada, stanęła konieczność decyzji w sprawie ziemi, zakupionej przez żonę prezydenta. Radna gminy znalazła się po pas w borówkach, których wizję roztoczyła Anna Frankiewicz.

Trzeba w tym miejscu dodać, że Katarzyna Łosicka sprzyjała również tzw. farmom wiatrowym, a zatem firmie Radan Tadeusza Wesołowskiego. Mocno kontestowany projekt miał i ma mało zwolenników w gminie. W głosowaniu… oddajmy głos jednemu z mieszkańców, który tak oto napisał na forum: Kolejne zebranie wiejskie w Łubiu. Prawie jednogłośnie podjęło uchwałę sprzeciwiającą się wiatrakom. Prawie! Bo pani radna, przewodnicząca komisji budżetowej, mieszkanka Łubia Katarzyna Łosicka, nie stanęła w obronie swoich wyborców i aby nie sprzeciwiać się wójtowi wstrzymała się od głosu. Komentarz do tej sytuacji pozostawiam innym. Mam nadzieję że mieszkańcy Łubia w szczególny sposób podziękują Pani Łosickiej.

Klasyczne uwikłanie, dowodzące jasno, że dylematy są codziennym chlebem samorządowca. Można je rozwiązać tylko we własnym sumieniu. Nie potępiam tutaj w czambuł Katarzyny Łosickiej. Jej sytuacja została wykorzystana. Oczywiście, że nie bezpośrednio. Być może ani w jednym, ani w drugim przypadku nie padły wprost żadne sugestie. Oczywiste jednak jest, że Łosicka, będąc zatrudniona w Urzędzie Miejskim w Gliwicach, musiała doskonale zdawać sobie sprawę, czego się od niej oczekuje. Raczej trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której młoda radna głosuje przeciwko wiatrakom Wesołowskiego i przeciw przekształceniu gruntów pani Frankiewicz. W jednym przypadku wstrzymała się od głosu, w drugim zagłosowała za. Nieco ponad rok później pełniła już funkcję naczelniczki wydziału, a wcześniej zastępca prezydenta miasta Krystian Tomala w wywiadzie dla Nowin Gliwickich zwiastował nam nową gwiazdę gliwickiego samorządu, z której obecności w najbliższym otoczeniu nawet sobie – biedak – sprawy nie zdawał. A jak miał sobie zdawać, skoro bliższe mu są zapewne, z racji miejsca zamieszkania, gwiazdy Opolszczyzny?

Czy „progliwickie” zachowania w radzie gminy Zbrosławice pomogły Katarzynie Łosickiej w urzędniczej karierze w grodzie nad Kłodnicą? Cóż, na pewno nie zaszkodziły.

Dariusz Jezierski

14 Comments on "Prezydentowa ziemianką, a radna w borówkach…"

  1. Piękna puenta ^^

  2. Nie tylko aspekt etyczny się pojawia, panie Dariuszu. Jak bowiem się dowiadujemy z pana artykułu, gmina straciła na tym ekonomicznie, a to już może być aspekt kryminalny. Rada działa na szkodę gminy.

    • Te rozważania pozostawiam już właściwej gminie. Faktycznie jednak, jeśli tak jest jak mówił radny gminy, powstaje pytanie dlaczego gmina nie przekształciła gruntu przed sprzedażą i nie sprzedała po odpowiedniej cenie? Odpowiedź może być taka, że kupując ziemię, pani Frankiewicz nie deklarowała chęci zabudowy ale uprawy właśnie. Ale jak mówiłem – w Gliwicach mamy swoje „dziwne” sprawy.

      • To nie tylko jest sprawa tamtej gminy, bo – jak pan pisze – niekompetentna Łosicką mamy tutaj. A to juz jest ze szkoda dla Gliwic. Swoja droga urzednik ma sluchac, nie byc kompetentnym. Kompetentny, a jeszcze – nie daj Bog – uczciwy, to ogromne zagrozenie dla wladzy.
        To wszystko sa jednak dywagacje na probkemy wtorne. Problemem pierwotnym jest odsuniecie Frankiewicza od rzadzenia Gliwicami. 20 lat rzadow tego samego czlowieka, to patologia sama w sobie i skrajne wypaczenie demokracji.

        • Dostrzegam sarkazm, nie mniej jednak ktoś, kto chce rządzić kulturą czy promocją w takim dużym mieście, powinien mieć chociaż elementarne doświadczenie i wiedzę, o kompetencjach związanych z zarządzaniem nie wspomnę… to że się zgodziła zostać naczelniczką już świadczy o jej mniemaniu o sobie i powinno ją automatycznie dyskwalifikować.. niestety zarówno łosicka, jak i przewielebny tomala nie mają zielonego pojęcia chociażby o podstawach zarządzania… proponuję wziąć na spytki jakąś pracownicę wydziału kultury, włosy by Panu dęba stanęły, co tam się wewnątrz dzieje!! Wieś, wieś, słoma z butów… Szkoda mi ich, bo tam „na dole” pracują ludzie, co się naprawdę znają na swojej robocie, a w tej chwili są zmuszani do robienia rzeczy nieczęsto niezgodnych z logiką chociażby.. „polityka, Panie…”

    • Gmina tzn kto?
      My tracimy od lat choćby przez zgodę na dawanie ogromnych uposażeń szefom spółek miejskich.
      Logicznie rzecz ujmując należy znaleźć tańszych i można to zrobić bez problemu.

      Tracimy na fakcie zawłaszczenia Przestrzeni gospodarczej przez od lat powtarzające się nazwiska.

      Szkoda słów …
      Nikt na to nie reaguje i nikt się nie buntuje

  3. I na tej samej zasadzie zdradzili tzw. pisowcy gliwiccy: w imie wlasnych interesow.
    Wroga sie internuje, ale zdrajca zawsze dostawal czape.
    A przy okazji: kto w koncu ma udzialy w autobusach gliwickich?

  4. GOGOL PRZEJAZDEM | 26 kwietnia 2013 at 5:16 pm | Odpowiedz

    „TO NIE JA BYŁAM EWĄ”

    „…Kolejne zebranie wiejskie w Łubiu. Prawie jednogłośnie podjęło uchwałę sprzeciwiającą się wiatrakom. Prawie! Bo pani radna, przewodnicząca komisji budżetowej, mieszkanka Łubia Katarzyna Łosicka, nie stanęła w obronie swoich wyborców i aby nie sprzeciwiać się wójtowi wstrzymała się od głosu. …”
    Z trochę wyższej półki.
    Dziś sąd uniewinnił… Panią Beatę Sawicką byłą posłankę, od wzięcia łapówki, bo to była prowokacja nie zgodna z prawem.
    Prowokacja zorganizowana była przez służby CBA kierowane przez obecnego posła…
    Czyli sąd
    1. Zalegalizował branie łapówki.
    2. Posłem można zostać łamiąc prawo.
    Przyznaję ,
    ze zaczynam trochę się gubić w tym kraju.
    Pozostaje mi się rozpłakać – najlepiej przed kamerą.
    A podobno chłopaki nie płaczą…

    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

  5. cytuję fragment z powyższego tekstu:……………, Katarzyna Łosicka pracuje bezpośrednio u boku prezydenta Frankiewicza, przy czym nieważne jest teraz, czy jest jego asystentką, czy którąkolwiek z kolei sekretarką.

    Mój komentarz:
    Ważne, że za swoją „aktywność” została nagrodzona. A ważne dlatego, bo dzięki tym ujawnionym faktom będzie musiała się tłumaczyć wraz ze swoim szefem i wyjaśniać różne nieprawidłowości.
    Dostrzegam równie pochyłą.

  6. andrzej mariańczak | 27 kwietnia 2013 at 8:16 pm | Odpowiedz

    Jak na „laskę” z UM w Gliwicach jej uposażenie jest totalnie marne
    4850 zł brutto to jakaś kpina.
    http://bip.gliwice.eu/pub/oswiadczenia/12533_786_4068.pdf

    Tylko 1148 zł więcej niż średnia krajowa.
    Dajcie lasce spokój.
    Ponadto przecie jest przyjezdna a przejezdnych należy traktować z szacunkiem.
    Osobiście wolę ją niż Renię inżynierka bo mnie przechodziły wszelkie boleści.

    • Drobny komentarz – najwyraźniej nie zna Pan stawek uposażenia w UM – będzie Pan zaskoczony;) Poza tym urzędniczka na stanowisku naczelniczki wydziału kultury przestaje być „laską”. A sytuacja opisana w tekście w ogóle wykracza poza te kategorie

  7. Że świństwo i szwindel, to rozumiem, ale:
    pierwszy cytat
    Katarzyna Łosicka, zamieszkująca w Kopienicy.

    drugi cytat
    mieszkanka Łubia Katarzyna Łosicka,

    czy to też kant? przeprowadza się w zależności od potrzeb Pana F.?

    • Cóż, cytat jest cytatem – redakcja cytowała wpis z forum, w którym ktoś napisał o Łubiu. Kopienica natomiast to miejsce zamieszkania wiadome autorowi tekstu. Być może autor wpisu na forum miał inne informacje, dość powiedzieć, że ich weryfikacja nie była celem artykułu.

  8. Taka sytuacja: 

    "Mieszkańcy Zbrosławic wszczęli społeczny bunt przeciwko planom wójta. Ich akcja z internetu przeniosła się na ulice. W całej gminie można natknąć się na rozwieszone na słupach i drzewach plakaty z wymalowanym hasłem "Zareaguj" oraz przekreślonym rysunkiem dymiącej fabryki.

    Autorzy akcji namawiają mieszkańców, aby przesłali do urzędu gminy krytyczne uwagi do przygotowanego przez władze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Zapisano w nim, że w Czekanowie, Wieszowej i Świętoszowicach, niewielkich wioskach w gminie Zbrosławice, mogłyby powstać składy, magazyny i centra logistyczne. Przewiduje się tam również możliwość prowadzenia działalności przemysłowej. 

    Nie chcemy smrodu i hałasu 

    – Wójt chce, aby rolniczy i wypoczynkowy charakter naszej miejscowości zmienił się na przemysłowy. A my nie chcemy, żeby tiry rozjeździły drogi, nie chcemy też smrodu i hałasu – mówią mieszkańcy. Podkreślają też, że w studium jest wiele błędów prawnych. Proszą jednak, aby nie ujawniać ich nazwisk. – Bo za tym wszystkim stoi jeden z najbogatszych Polaków – wyjaśniają.

    Wniosek o odrolnienie działek i przekwalifikowanie ich na tereny przemysłowe złożyła firma TDJ. Należy ona do Tomasza D., głównego udziałowca zajmującej się produkcją maszyn górniczych grupy kapitałowej Famur. Według tygodnika "Wprost" D. zgromadził majątek w wysokości 2,2 mld zł, co daje mu 10. miejsce na liście najbogatszych Polaków.

    Rodzina D. część gruntów w gminie Zbrosławice kupiła od kurii w Katowicach. Resztę terenów pod planowane inwestycje według prokuratury nabyła w sposób sprzeczny z prawem. Grunty te Komisja Majątkowa przekazała bowiem zakonowi albertynek, który sprzedał je rodzinie miliardera. Tyle że zdaniem śledczych prawo pierwokupu mieli miejscowi rolnicy. Tomasz D. złożył co prawda oświadczenie, że prowadzi gospodarstwo rolne, i zameldował się w pobliskich Tarnowskich Górach. Według CBA to była fikcja służąca wyłudzeniu prawa pierwokupu kościelnych gruntów. Przed katowickim sądem toczy się proces w tej sprawie, a na ławie oskarżonych zasiadają prawie wszyscy członkowie rodziny D. Śledczy uznali, że przepisując sobie nawzajem kościelne działki, popełnili przestępstwo prania brudnych pieniędzy.

    Wójt: Snucie katastroficznych wizji nie ma sensu

    Wiesław Olszewski, wójt Zbrosławic, przekonuje, że plany TDJ stwarzają wielką szansę na rozwój gminy, bo co roku dostanie potężny zastrzyk pieniędzy z podatków. 

    – Nie chcę, żebyśmy żyli według scenariusza wsi spokojna, wsi wesoła. Planowane inwestycje pozwolą nam m.in. dalej łożyć na utrzymanie szkoły w Czekanowie, do której chodzi zaledwie 50 uczniów – wyjaśnia wójt Olszewski. Przekonuje, że w wielu gminach powstały bazy logistyczne, które nie zakłócają życia mieszkańców. – Snucie katastroficznych wizji nie ma sensu. Trzeba nauczyć się żyć w symbiozie – podkreśla wójt. Twierdzi, że największy sprzeciw przeciwko planom przestrzennego zagospodarowania podnoszą ci mieszkańcy, którzy niedawno przeprowadzili się z miasta. – Chyba chcieliby, żebyśmy dalej byli skansenem – mówi Olszewski.

    – Mieszkańcy twierdzą jednak, że forsując te plany wbrew ich woli, działa pan wyłącznie na korzyść rodziny Tomasza D. – zapytaliśmy.

    – Bzdura, przecież sam jestem z Czekanowa i kieruję się wyłącznie interesem mieszkańców. Nie możemy się zamknąć przed światem. O wszystkim i tak jednak zdecydują radni – zaznaczył wójt Olszewski.

    Na razie nie wiadomo, czy rada gminy będzie głosowała plan przestrzennego zagospodarowania jeszcze przed wyborami. Do wczoraj do urzędu gminy trafiło kilkaset uwag od mieszkańców. Władze muszą je teraz przeanalizować i zdecydować, czy należy je uwzględnić. Wiele z nich kończyło się takim dopiskiem: "Jako mieszkaniec Czekanowa pragnę zapytać Włodarzy Gminy Zbrosławice: kogo Państwo reprezentujecie?". 

    Prezes TDJ: Nie będzie działalności przemysłowej

    TDJ zapewnia, że planowane przez nią inwestycje nie będą uciążliwe. – W rejonie Czekanowa wiązać się będą z powstaniem nowych miejsc pracy i zwiększeniem dochodu gminy. Nasze propozycje wykluczają utworzenie jakiejkolwiek działalności przemysłowej – zapewnia Maciej Wójcik, prezes TDJ Estate. Dodatkowo firma planuje tam inwestycje mieszkaniowe. – Stanowić to będzie dodatkową strefę buforową oddzielającą istniejące już budynki mieszkalne od terenów usługowych – podkreśla prezes TDJ Estate.

    Mieszkańców to nie przekonuje. – Pójdziemy na sesję i będziemy patrzyli, którzy radni głosują wbrew naszej woli – zapowiadają."

    Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,16662269,Miliarder_chce_zainwestowac_miliony__Ludzie_sie_buntuja.html#ixzz3Dfy2ckid

Leave a comment

Your email address will not be published.


*