Przed nami najważniejsze wybory – 100% Frekwencji na 100 lat Niepodległości!

10 komentarzy

 

Jesień roku 2018 będzie szczególnie ważna dla przyszłości Polski. Zaryzykuję twierdzenie, że wyznaczone na 21 października wybory samorządowe mogą zadecydować o tym, co stanie się w jesieni roku 2019 w wyborach parlamentarnych i jaki będzie kształt Polski na długo po nich.

Nie ulega wątpliwości, że Polska od przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość znajduje się w fazie pełzających zmian ustrojowych. Manipulacje (skuteczne!) przy sądownictwie i Trybunale Konstytucyjnym, przymiarki do zmiany samej Konstytucji, zaostrzanie polityki wobec Unii Europejskiej, nie są jedynie zmianami, które łatwo będzie odwrócić w przyszłości. Z jednej bardzo prostej przyczyny: tej przyszłości, oczywiście politycznej, może po prostu nie być. Już w tej chwili partia rządząca stworzyła sobie instrumenty, pozwalające już nie tylko wpływać na wyniki wyborcze, ale podważyć całościowo ewentualny niekorzystny wynik wyborów, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Oczywiście już teraz rozgorzały spory, czy i na ile jest to możliwe i będą one trwały przez kilkanaście miesięcy. Odpowiedź rozstrzygającą poznamy przed zimą 2019 roku. Bezpieczniejszym dla demokracji w Polsce stanowiskiem będzie uznanie, że taka sytuacja jest po prostu możliwa.

Prawo i Sprawiedliwość wygrało już bardzo wiele potyczek i bitew. Aby jednak liderzy partii mogli spać spokojnie, potrzebne jest mu jeszcze jedno – przekonujące wygranie wyborów samorządowych. Wydaje się, że nie do końca rozumieją to politycy opozycyjni, którzy poza spektakularnymi przypadkami zdają się nieco odpuszczać walkę o samorządowe przyczółki, czasem w bardzo ważnych miejscach. Najwyraźniej wygodnie jest im schować się za alibi rychtowania się do przyszłorocznego „decydującego starcia”. Nie chcę tu podawać przykładów, aby nie uderzać personalnie, bo nie temu służy niniejszy tekst. Muszę jednak stwierdzić wprost, że błędna to strategia, wystawiająca Platformę Obywatelską czy też politycznie wciąż okulałą Nowoczesną, na ryzyko rozpuszczenia i całkowitego utrącenia ducha w strukturach terenowych tych partii. Skoro w terenie potencjalni samorządowcy przegrają sromotnie, bez podjęcia rzetelnej walki, to skąd mają się wziąć mocni liderzy do skoku do parlamentu? A przede wszystkim, kto jeszcze zechce na nich za rok pracować? Tu nie do końca sprawdzi się błyszczenie w sejmowych ławach, efektowne riposty i przy każdej okazji wygłaszane tyrady. Wyborcy już tego nie kupią. Rażąca nieskuteczność tej sejmowej donkiszoterii wręcz poraża. A ludzie jednak myślą. Wierzą, ale gdzieś tam głęboko stawiają sobie pytanie, czy „nasi” dadzą radę, czy zawalczą? Szczególnie boli to, że już teraz widać, że koalicyjne ustalenia co do kandydatów nie są szczęśliwe. Wydaje się, że praktyka, zgodnie z którą w szczególnie trudnych przypadkach , decydują Lubnauer i Schetyna, będzie bardzo kosztowna. Podobnie jak taktyka w myśl której, na przykład w Gliwicach, najprawdopodobniej zostanie poparty Zygmunt Frankiewicz, jako antidotum na ewentualne zwycięstwo PiS. Czy to oznacza, że lokalni członkowie PO boją się stanąć w szranki wyborcze z Panem Gonciarzem? Naprawdę? To złóżcie legitymacje panowie, bo to cokolwiek wstyd. Nieoddanie miasta PiS jest oczywiście wygodnym chwytem marketingowym, ale czy naprawdę nie przebija się refleksja, że dla wyborców będzie jasne jedno – to nie PO ograła PiS w Gliwicach tylko Frankiewicz. Tu nie idzie o wygranie z urzędującym prezydentem, bo to chyba po prostu niemożliwe z racji przespanego lata i braku dobrego kandydata. Ale nawet ten zbyt słaby na „Franka” powinien przecież wystarczyć na Gonciarza. Chyba, że po ostatniej kontrolowanej przegranej Borysa Budki z Jarosławem Wieczorkiem strach nadal trzyma lokalnych polityków. Jeśli tak, powtórzę jednak pytanie – z czego ma powstać wynik w wyborach parlamentarnych? Bardzo się cieszę, obserwując chociażby tegoroczne podróże i wakacyjną pracę Borysa Budki. To najlepsza z możliwych strategia. Trzeba ją kontynuować także po wakacjach. Ale to mało. Wiedząc, że to już może przesądzone, radziłbym jednak znaleźć lokalnego rycerza, jak został znaleziony Jarosław Gonciarz, uzbroić go wreszcie w wystarczające środki i zrobić w Gliwicach drugi wynik. To do zrobienia, a nawet gdyby się nie udało, trzeba się policzyć, zahartować w wyborczym boju, przećwiczyć wszystko w otwartej wyborczej walce. Gliwice mogą spać spokojnie – Gonciarz nie wygra z Frankiewiczem, ale nie o to chodzi. Nie wolno dopuścić do tego, żeby osierocić ludzi sympatyzujących z PO, czy Nowoczesną, ale nie chcących oddać głosu na Frankiewicza. Nie wolno kazać im wybierać między głosowaniem na niego a niepójściem na wybory. Hasło „popieramy Franka” nie wystarczy. Bo to w Gliwicach delikatna kwestia. Rejterada, która każe ludziom zostać w domach zemści się już za rok. Nie dadzą się tak łatwo wyciągnąć, pytając gdzie była PO.

Tymczasem PO powinna z podniesioną głową pójść do tych wyborów. Zaapelować do ludzi odpowiedzialnych, dać im listę, na którą będą mogli oddać głos, nie wybierając między PiS a Frankiewiczem. Wyborcy muszą wiedzieć, że nie idąc na wybory samorządowe, oddadzą pole PiS i znacznie ułatwią tej partii wybory parlamentarne. Muszą wiedzieć, że tylko przechwycenie znacznej części samorządów da oparcie, w sytuacji gdyby PiS nie chciało władzy oddać mimo wyniku wyborów. Muszą wiedzieć, że ważne są tak samo gminy, jak i sejmiki. Nie można oddać takiego województwa jak śląskie. A nie wystawiając kandydata w Gliwicach, straci się dużo głosów do sejmiku. Nie wolno oczekiwać, że ludzie poprą z jednej strony Franka a z drugiej np. Marka Gzika, bez którego wielu z nas nie wyobraża sobie Sejmiku przyszłej kadencji. To prawdziwa lokomotywa, która z naturalnych względów powinna otwierać listę (partyjne układy wcale tego nie gwarantują), ale nawet ona musi mieć wyborcze paliwo – frekwencję.

 

I tu dochodzimy do drugiej kwestii. Wybory ustalone na dość bliski termin, odbędą się na niespełna 3 tygodnie przed 100 rocznicą uzyskania przez Polskę niepodległości. Widziałem już różne inicjatywy: 100 biegów na 100 lecie, 100 dni trzeźwości i wiele innych. A ja proponuję inne hasło ”100% Frekwencji na 100 lecie Niepodległości”. Utopijne, ale przecież stawiane jako wyzwanie. Ideał, do którego należy dążyć. Po 100 latach Polska potrzebuje szczególnie aby Polacy poszli za głosem Norwida i swoją ojczyznę potraktowali jak wielki zbiorowy obowiązek. Czeka nas w krótkim czasie konieczność podjęcia decyzji, które – jakie by nie były – zadecydują o kształcie Polski być może na wiele dekad. Możemy sobie obchodzić 11 listopada jak zechcemy, ale 3 tygodnie wcześniej idźmy na wybory. I wtedy, przy frekwencji 70 do 80% niech się wreszcie okaże, jakiej Polski chcą Polacy. Nie można się tego bać i odkładać tej decyzji. Apel o 100% frekwencji leży zatem w interesie wszystkich. Pod tym apelem powinna się opisać opozycja. Bo ma wreszcie szansę policzyć się w sposób wiarygodny. Bo jest to winna Polsce i swoim wyborcom. Zwolenników PiS proszę o nieatakowanie tej inicjatywy. Jest w sposób oczywisty w interesie wszystkich. Będąc przeciw linii politycznej PiS bardzo szanuję wielu jej działaczy i wyborców. Jeśli z czymś chcę zawalczyć, to jedynie z nieświadomością tego, co wokół nas się dzieje i tchórzliwym uciekaniem od odpowiedzialności, wyrażonej w akcie wyborczym,

A zatem 100% Frekwencji na 100 lat Niepodległości!

Dariusz Jezierski

10 Comments on "Przed nami najważniejsze wybory – 100% Frekwencji na 100 lat Niepodległości!"

  1. "Manipulacje przy sądownictwie i Trybunale Konstytucyjnym" ?

    Wypadałoby taką tezę poprzeć jakim konkretnym argumentem, bo innaczej mamy do czynienia z czystą insynuacją. Kolejną insynuacją jest twierdzenie, że PIS stworzył instrumenty do fałszowania wyborów. Jakie?!!!

    Czy wyraźne opowiedzenie się po stronie postkomuny usprawiedliwia całkowity brak rzetelności dziennikarskiej?" Chyba, że tekst jest skierowany do "uświadomionej" przez TVN i GW części czytelników. Wówczaas jednak należało to wyraźnie zaznaczyć.

    Zaskakuje także całkowity brak logiki u Redaktora. Skoro PIS ma rzekomo sfałszować wybory, to po co apel o 100 % frekwencję? Bez sensu.

    Co do gliwickiego Po, to zgodzam się z Redaktorem. Ta partia w naszym mieście popełnia właśnie polityczne sepuku. Jakoś mnie to jednak nie martwi.

  2. Szanowny panie redaktorze Jezierski

    Częściowo zgadzam się z pańskim stanowiskiem ale tylko w kwestii 100% frekwencji i tu dodam hasło idźmy na wybory, żeby wygrał PIS i odebrał władzę lokalnym oligarchom.

    Panie redaktorze skąd pańskie takie nagłe poparcie PO.

    Pan jesteś człowiekiem rozumnym ale zachowuje się pan jakby pan był takim za przeproszeniem leszczem, który po tym jak kilka razy pewien człowiek napłuł panu w twarz pan go nadal popierasz.

    PO w Gliwicach w praktyce znajduje się w takim samym obozie jak oligarcha Frankiewicz rozmaite synki i córeczki działaczy PO są w spółkach miejskich.

    Czy pan nie pamięta jak w czasie referendum Gornig uniemożliwił działanie organu OKR jakim był info poster.

    Czy pan nie pamięta zdrady PO w czasie referendum gdy ta partia oświadczyła, że popiera referendum a jakoś Jerzy Buzek członek tej partii agitował za Frankiewiczem. Ja nie wiem ale chyba jak jakaś organizacja podjęła decyzję to jej członkowie mają obowiązek ją wykonać. No więc jakież to konsekwencje poniósł Jerzy Buzek domyślam się że żadne.

    Czy pan zapomniał jak to lokalna odmiana gazety wyborczej przepuszczała głosy tych, którzy popierali Frankiewicza a wycinała głosy jego przeciwników. Jakoś sobie nie przypominam żeby łten lokalny organ łybiórczej usunął wpis którego autor wzywał do praktycznego dokonania ludobójstwa na przeciwnikach Frankiewicza bo inaczej się chyba nie da zinterpretować inaczej tekstu pod tytułem zderatyzujemy was w…. z miast wyślemy was do psychiatryka.

    A może pan zapomniał również jak to wojewoda katowicki olewał pana pisma odnośnie tego co się działo w Gliwicach o czym pan pisał na infoposter.eu.

    Dowodem na to, że PO popierało Frankiewicza może być choćby to że przysłali Budkę spadochroniarza z Zabrza żeby tylko oligarcha nie miał przeciwnika i żeby rozbić głosy opozycji. Żeby potencjalny kandydat opozycji pan oraz pewna pani, która prowadziła restaurację wegetariańską nie mieli szans na wygraną.

    Panie Jezierski niech pan uczciwie powie na jakiej to podstawie popiera pan teraz PO.

    Ta partia się niczego nie nauczyła nadal traktuje pana i mnie jako tylko takich Kowalskich, którzy mają posłusznie płacić podatki i głosować na PO.

    PIS cokolwiek można powiedzieć poprzez reformy choćby sądownictwa dał panu równą szansę na uzyskanie korzystnego wyroku w przypadku gdyby ponownie miał pan stanąć przed sądem z powództwa Frankiewicza.

    Czy pan może zapomniał o wyroku sądu gliwickiego, który w praktyce oczym pisano w wyroku sądu katowickiego wyższa instacja w praktyce uniemożliwiał panu i innym członkom OKR prowadzenie kampanii.

    Ja proszę pana o tym nie zapomniałem nie zapomniałem również jak pewna radna nazwała mnie politycznym zombie w czasie spotkania na którym pan również był obecny gdy zadałem jej niewygodne pytania odnośnie postawy PO w czasie referendum.

    Ja o tym nie zapomniałem i pomimo wszystko zagłosuję na PIS chociaż nie podoba mi się polityka PIS gliwickiego.

    A dlaczego ponieważ prędzej czy później dojdzie do starcia pomiędzy PIS a Frankiewiczem, które jest nieuniknione ze względu na program PIS.

    Zdaję sobie sprawę, że kandydat PIS ma małe szanse na wygranie w Gliwicach mieście lemingów mieście którego mieszkańcy zapomnieli dawno o powinnościach obywatelskich i dla których bardziej niż dobro miasta liczy się przysłowiowa galicyjska wóda i kiełbasa wyborcza.

     

     

  3. Towarzyszu redaktorze Jezierski komentarz był za trudny zabolało nieustraszonego redaktora przypomnienie jak to PO zachowywało się w Gliwicach.

     

    Odwagi towarzyszu redaktorze Jezierski prawda was wyzwoli towarzyszu

  4. Żałuję, że na pana głosowałem... | 3 września 2018 at 2:46 pm | Odpowiedz

    Oj boli, boli ten PIS. Zagrożenie dla demokracji….tiaaa, chyba tej, którą tworzą towarzysze z poprzedniego systemu.

  5. Gliwicami od 25 lat rzadzi ten sam prezydent Zygmunt Frankiewicz. To jest dopiero patologia. I znowu kandyduje. Duda zawetowal ustawe samorzadowa o kadencyjnosci i Frankiewicz bedzie mogl rzadzic kolejne 10 lat.

  6. pracodawca Frankiewicza | 11 września 2018 at 1:24 am | Odpowiedz

    Jestem przyzwoity. Nie głosuję na Frankiewicza.

  7. Panie Redaktorze,

     

    PiS w Gliwicach nie ma szans. Jest kandydat, który ma wybitne szanse, ale wy go nie chcecie. Człowiek pracy. Społecznej, zawodowej, lokalnej. W ciemnościach i czerwone światło wskaże drogę, a inne się tu nie świeci. Albo posłuchacie głosu realnej prawdy ( nie ideowej ), albo będziecie brnąć w ciemnościach i się obijać o ściany, które będą przed wami wyrastać.

     

  8. Kandydatami do wyborów powinni być ludźie z głową na karku a nie sługusy jakiejś partii. dlatego też kandydaci powinni przedstawić się podając najlepsze swoje osiągnięcie życiowe. Takie przedstawienie się da nam wyborcom możliwość sensownego wyboru naszego dobrego przedstawiciela.  Obecnie kandydaci obiecują złote gruszki na wierzbie aby ich wybrać. Rzeczywistość wykazała jacy „DOBRZY” przedstawiciele w takich wyborach zostali wybrani!!!!!!!!!!!!!!!

  9. pracodawca Frankiewicza | 12 września 2018 at 2:15 am | Odpowiedz

    Czy jest mozliwe rozwalenie gliwickiej kliki? Niemozliwe. Bez wymuszenia odejscia, Frankiewicz sam nie odejdzie. Przeciez ten czlowiek jak pierwszy raz zostal prezydentem mial 38 lat. Teraz ma 63!!!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*