Przeprosiny lub pozew w trybie wyborczym…

Zwrócono mi wczoraj uwagę na jeden z wpisów w dyskusji toczącej się na jednym z profilów Fb. Zapoznałem się z nim – ewidentnie dotyczył mnie samego, w kontekście mojej kandydatury w zbliżających się wyborach. Ewidentnie również rozpowszechniał nieprawdę, w sposób szyderczy podając w wątpliwości moje kompetencje w określonym zakresie i kreując rzekome fakty, które… nigdy nie miały miejsca.

Jego autorką jest Pani Agnieszka Filipkowska, która kilka dni wcześniej zadeklarowała swój start w wyborach do Rady Miasta Gliwice z list kandydatów KWW Gliwice to My z Małgorzatą Tkacz-Janik. W tej sytuacji zmuszony jestem uznać to zachowanie za element kampnii wyborczej. W związku z tym kieruję do Pani Agnieszki poniższe pismo. Moje oczekiwania są bardzo proste. Jeśli nie zostaną uwzględnione, w poniedziałek złożę pozew w trybie wyborczym. Oto treść pisma do autorki wpisu:

Szanowna Pani Agnieszko,

pozostanę przy takiej pełnej szacunku apostrofie, wierząc, że wpis, który umieściła Pani na profilu Facebook wyraźnie w celu zdyskredytowania mojej osoby, jest tylko oznaką Pani całkowitego braku orientacji zarówno w kwestiach związanych z moją osobą, jak i w tych, do których Pani nawiązuje. Tym bardziej jednak dziwi mnie pełna emocji publikacja steku wyssanych z palca bzdur, mających najwyraźniej tylko jeden cel – postawienie w złym świetle osoby, którą z jakichś względów musi Pani traktować jako swojego przeciwnika, skoro poświęca jej Pani aż tyle uwagi.

Nadmienię tylko, że skierowała Pani ten wpis pod adresem osoby, która nie tylko od wielu lat pracuje z osobami niepełnosprawnymi (w wielu miejscach kraju), ale również aktywnie włączyła się w dyskusję o ich problemach w Gliwicach. Przyzwoitość wymagałaby, by przynajmniej sprawdzić kilka kwestii i ustalić, czy wie Pani o jaką osobę chodzi. Tego zaś Pani najwyraźniej nie zrobiła.

Przyzwyczajony do nagannych zachowań i niewybrednych ataków na mnie, także za wstawianie się za osobami, których problemów, wedle Pani mniemania, miałbym w sposób tak rażący nie rozumieć, nie zareagowałbym w ogóle, gdyby sprawa dotyczyła jakiejkolwiek osoby "z zewnątrz" szeroko pojmowanej kampanii wyborczej. Niestety jednak, Pani taką osobą nie jest. W dodatku kłamliwy i stawiający mnie w negatywnym świetle wpis umieściła Pani pod materiałem związanym z kampanią wyborczą, często czytanym i udostępnianym.

Zareagowała Pani w ten sposób na wpis jednej z kandydatek do Rady Miasta z list KWW Dariusza Jezierskiego „Gliwiczanie”, nieagresywny i nieskierowany przeciwko nikomu, a jedynie zwracający uwagę na moją osobę. Niestety Pani obraźliwy wpis pod moim adresem musi być przeze mnie potraktowany jako akt negatywnej kampanii wyborczej, sprowadzający się do jej formy najbardziej godnej napiętnowania – oszczerstwa. Nie mogę sobie pozwolić na tego typu zachowania w sytuacji, kiedy w żaden sposób ani ja, ani nikt z moich kandydatów do Rady Miasta nie dał najmniejszego powodu do takiej manifestacji niechęci i złośliwości. Tym bardziej, że w sytuacjach szczególnego napięcia, a taką jest właśnie kampania wyborcza, od takich osób jak kandydaci na radnych można oczekiwać powściągliwości i zachowania kultury osobistej.

W związku z powyższym w sposób kategoryczny domagam się z Pani strony przeprosin opublikowanych pod zamieszczonym postem, a także na moim portalu Info-Poster.eu. Oto ich treść: Przepraszam Pana Dariusza Jezierskiego za słowa skierowane pod jego adresem w jednym z komentarzy. Są one w całości nieprawdziwe i w sposób bezpodstawny podają w wątpliwość jego wiedzę w zakresie problemów dotyczących miasta, zwłaszcza w kontekście osób niepełnosprawnych.

Ponieważ wielokrotnie deklarowałem, że mam w tej kampanii wyborczej tylko jednego przeciwnika i kilkoro konkurentów, będę wierny tej deklaracji i w razie zamieszczenia przez Panią stosownych przeprosin w formie wskazanej wyżej, odstąpię od pozwu w trybie wyborczym. Wymienionych kroków oczekuję dzisiaj, tj. w piątek 10 października 2014 roku. Proszę zatem o powiadomienie mnie o Pani decyzji co do tej kwestii

Wierząc, że cała sprawa jest nieporozumieniem, podtrzymując jednakowoż moje warunki, pozostaję z szacunkiem

Dariusz Jezierski  

 

27 Comments on "Przeprosiny lub pozew w trybie wyborczym…"

  1. Panie Dariuszu, niech Pan bierze przykład z osoby skutecznej, jaką jest Zygmunt Frankiewicz (udało mu się przecież być prezydentem już 21 lat) i od razu odda sprawę do sądu. Wówczas ta pani będzie miała kłopoty z wyborcami, a jest to przecież Wasza konkurentka. Kurtuazyjny list i ewentualna jej przepraszająca odpowiedź, nic nie daje. Trzeba publicznie, sądownie, wykazać, że kłamie. Wówczas media gliwickie także to nagłośnią. Same korzyści. Sama się podłożyła. Chce Pan wygrać – musi Pan działać ostro i stanowczo i wykorzystywać takie sytuacje!

  2. A dlaczego nie odnosi się Pan do pozostałych wpisów? Czy mamy rozumieć, że nie jest Pan świeży (cokolwiek to znaczy) ani uczciwy? No i bez uprzedzeń (no tu można by dyskutować, bo chyba nie ma ludzi bez uprzedzeń…)?

    • Z kilku przyczyn. Pierwsza to ta, że tylko moją sprawą jest do czego się odnoszę, a do czego nie. Druga, taka, że każdy ma prawo pytać i podawać w wątpliwość cokolwiek, zwłaszcza, jeżeli nie mówimy o kwestiach sprawdzalnych. I po trzecie, bodajże najważniejsze, wpis, o którym mowa podaje konkretne, stawiające mnie w złym świetle, rzekome fakty, które nigdy rzecz jasna nie miały miejsca. Wręcz przeciwnie, od lat poświęcam sporo czasu i energii na pomoc różnym osobom i instytucjom pracującym na rzecz osób niepełnosprawnych. Zawsze społecznie. Aż dziwne, że trzeba to tłumaczyć, ale… proszę.
      A jeśli chodzi o to co i jak powinien Pan (?) rozumieć – zostawię Pana (?) z tą rozterką…

    • No Patryku widac, jak na dloni, ze znowu wypowiadasz sie tylko za siebie:)

      Najwidoczniej Ty jako" przecietny gliwiczanin" juz tak masz, czyli z uczciwoscia na bakier, i z uprzedzeniami. Zalosne!

  3. To wstyd i żenada, że tacy ludzie kandydują na radnych miasta Gliwice. Mam nadzieję, że wyborcy pokażą tej pani czerwoną kartkę.

  4. Można to olać, licząc na to, że nowa mentorka Pani Filipkowskiej z pewnością takich zagrywek nie akceptuje i zgasi w zarodku. Można to też potraktować bardzo pryncypialnie, bowiem Pani Agnieszka jest właśnie w podobnym konflikcie z niepełnosprawnym, który być może, jak i ona, niesprawiedliwie i pochopnie ocenia ludzi, którzy ostatecznie grają w jednej drużynie, choć w różnych koszulkach, z różnymi emblematami. Wszystkim życzę rychłej zgody. A Pani Cichockiej większej wstrzemiężliwości w udzielaniu się w internetowych maglach. W Gliwicach, o tytuł Pierwszego Palmiarza Społecznościowego, tak skutecznie konkurują wiceprezio Tomala z wiceniewiadomo Tovmasyanem, że wbić się w ich chorobliwą nadaktywność, jest dla normalnej osoby, niemożliwym. Myślę, że też niepotrzebnym.

  5. Agieszka Filipkowska | 10 października 2014 at 10:34 pm | Odpowiedz

    W związka z Pana wpisem z 10.102014 r. zawirającym żądanie opublikowania na Pana portalu przeprosin według opublikowanego przez Pana tekstu informuję, iż nie było moim zamiarem poddawać w wątpliwość Pana wiedy "w zakresie problemów dotyczących miasta , zwłaszcza w kontekście osób niepełnospranych". Porszony przeze mnie problem sygnalizowany był przez osoby trzecie w mojejj obecności, a jako osoba niepełnosprawna jestem wyczulona na sprawy warunków życia osób niepełnosprawnych bardziej niż ludzie zdrowi. Jeśli Pana wrażliwość jest równa mojej, mogę tylko wyrazić nadzieję, iż nie zamierza Pan w ferworze waki wyborczej, wybrać sobieakurat mnie, jako pozwanej w trybie wyborczym. Z tego powodu, aby uniknąć dalszych dywagacji i spotkań w sądzie, wyrażam żal w związku z tym, że mój komentarz na facebooku tak bardzo Pana dotknął – brdziej niż inne niewybredne ataki ze strony internautów. Za zaistniałą sytuację serdecznie przepraszam.
     

    • Szanowna Pani Agnieszko, niestety taka forma przeprosin nie jest dla mnie satysfakcjonująca. Póki co, zapomniała Pani – bo chcę wierzyć, że nie celowo pominęła – napisać o kwestii najważniejszej. O tej mianowicie, że Pani wpis nie dotyczy mojej osoby, że nigdy nie zajmowałem się taką sprawą i Pani kojarzenie jej z moją osobą jest całkowicie błędne. Niestety, wybrała Pani z wymaganej przeze mnie formuły, akurat część mniej istotną. BARDZO ZATEM PROSZĘ O DOPISANIE TEJ PODSTAWOWEJ DLA MNIE INFORMACJI. Czytający przeprosiny wyciągnie bowiem wniosek, że całe zdarzenie jest prawdziwe, a chodzi jedynie o „kwestionowanie wiedzy”. Czy o to Pani chodziło? Mam nadzieję, że nie. Proszę również być pewną, że w żadnym ferworze nie miałem zamiaru „wybierać sobie Pani” do czegokolwiek, lecz nie wiedzieć czemu zostałem właśnie przez Panią wybrany jako adresat wpisu. Proszę zauważyć, że gdyby moja intencja była taka, bez uprzedzenia po prostu złożyłbym pozew. Swoje motywy wyjaśniłem już wcześniej. Liczę, że w ten prosty sposób, prostując ewidentną nieprawdę, zakończymy to nieporozumienie.

      • Panie Dariuszu, czy Pan nie widzi jakie to jest dziecinne z Pana strony? Nie jestem ani wyborcą tamtego ani tego komitetu… ale jak patrze na całą dyskusję to po prostu chce mi się śmiać. Facet który chce jakiegoś szacunku nie umie wyjaśnić ani się w żaden sposób ustosunkować tylko "żąda przeprosin". Dziecinada, naprawde… Dużo więcej by Pan osiągnął wchodząc w dyskusję nt rzucony przez panią Agnieszkę niż idąc do sądu. Wypada żałować i trzeba zrobić wszystko żeby Pan nie został jednak prezydentem. Gdyby tak niedaj Boże się stało to w Gliwicach na nowo wprowadzi Pan sądy 24 godzinne to rozpatrywania kłamstw w internetach?
        To ma być poważny kandydat? Żenujące… naprawdę żenujące…

        • Mogę dyskutować na kżdy temat. Ale to nie jest temat tylko kłamstwo dotyczące RZEKOMEGO mojego zajmowania się czymś i RZEKOMEGO chcenia czegoś. I z całą pewnością nie jest to dziecinne. Poza tym wciąż nie daje mi spokoju fakt, dlaczego Pani Agnieszka nie chce przyznać otwarcie i publicznie (skoro własnie tak mnie pomówiła), że się po prostu pomyliła? To jest własnie zastanawiające. Bo dawno byłoby już po sprawie. Niestety, tak to jest, że kłamstwo ktore padło publicznie, musi być publicznie odwołane. Wybrałem najbardziej nieurzędową i lekką dla Pani Agnieszki formę. Bez ogłoszeń prasowych itp. jeśli jednak nie jest możliwe zwyczajne przyznanie, że bezpodstawnie skierowano pod moim adresem te zarzuty, będę zmuszony domagać się tego inaczej. Jak SLV widzisz, wciąż jednak nie zamykam proponowanej drogi

        • Nie za bardzo wiem kto tutaj jest infantylny – czy ten, kto jest konsekwentny, czy ten, kto chciałby aby konsekwencja zniknęła… Pani Agnieszka bardzo ładnie to napisała – każdy ma prawo sie pomylić, coś przekręcić, źle zrozumieć, itd… jednak pewne normy zostały przekroczone i trzeba byłoby to naprawić…
          Wyjaśnienie jest zrozumiale i przejrzyście jako komentarz do tego artykułu – co więc stoi na przeszkodzie, aby uzyć skrótów klawiszy kopiowania i nawet nie przepisując tego – po prostu przenieść ten komentarz we wskazane miejsce?

  6. Od dłuższego czasu śledzę to co dzieje się w gliwickiej sieci. Widzę że niektórzy przenieśli swoje życie w świat wirtualny i są bardzo daleko od tego co dzieje się w prawdziwym. Chciałbym wiedzieć ile ludzkich spraw i tragedii zostało rozwiązanych dzięki działaniom Pana Dariusza. Nie opisanych a doprowadzonych do końca. Bo widzę że ma Pan sporo czasu na śledzenie, wpisy i komentowanie. Zazdroszczę. Ma Pan też bardzo rozbudowane poczucie własnej wartości. Ważna cecha dla kogoś kto chce zostać prezydentem. Ale prezydent chyba musi też robić swoje, niezależnie od masy kłamstw i wulgaryzmów które usłyszy na swój temat. Trzeba mieć twardą skórę. A jak już Pan zajmie gabinet przy ul. Zwycięstwa to nie nacieszy się Pan nim długo, jeśli każda nieprawdziwa wypowiedź wygna Pana do sądu. Ja na Pana miejscu przyjął bym przeprosiny i odpuścił, naprawdę szkoda czasu i energii na działania pozorne i dla ludzi (poza bezpośrednio zaangażowanymi) mało.istotne. Z całą pewnością Panu tez zdażyło się opublikować niesprawdzone informacje czy zbyt szybko ocenić czyjeś zachowanie. Niech Pan założy, że każdy popełnia błędy a jeśli się do nich przyznaje to trzeba to szanować.  Więcej dystansu życzę!

    • Dystansu do siebie mam raczej sporo. Z racji profesji na pewno. Wystarczy zresztą przejrzeć wpisy, które pojawiają się pod moim adresem. Oczywiście przyjmę przeprosiny, jeśli dotyczyć będą tego, za co przeprosić należy. Gdybym chciał „gnać do Sądu” – zapewne zrobiłbym to. Mogę jednak zapewnić o jednym, gdybym choć raz popełnił błąd i moje informacje byłyby nieprawdą…. hmmm. Raz jeszcze podkreślę – jeśli osoba która zwyczajnie napisała nieprawdę (zakładam że niechcący) po prostu to przyznała, zamiast uciekać w retoryczne figury w celu uniknięcia tego prostego aktu, już dawno byłoby po wszystkim. Podałem dokładną formułę, na której mi zależy. Pani Agnieszka wolała napisać 5 razy więcej, byle tylko nie to, co dla mnie istotne. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że potem i tak trzeba takie coś pisać, a w dodatku słono płacić za ogłoszenie. I po co? Dlaczego kłamstwo przychodzi tak łatwo, a przyznanie, że się podało nieprawdę wymaga takiego trudu? 

      Na koniec, wie Pan dlaczego po dwóch latach zmagań nadal mi się chce? Bo po pierwsze jestem przekonany do swoich racji, a po drugie, mam twardą skórę właśnie. Może Pan to nazywć w jaki sposób Pan chce. Pozdrawiam

      PS. Sprawami doprowadzonymi, przeprowadzonymi i innymi na pewno nie będę się tu chwalił. Parę się znajdzie. I proszę niczego nie zazdrościć – proszę spróbować tak samo. Sypiam po 4 godziny na dobę (ot teraz jest 1.30). W pozostałym czasie pracuję. W tak wielu miejscach i na tyle sposobów, że nie uwierzyłby Pan. Z tego większość społecznie, żeby nie było nieporozumień.

      • Kampania wyborcza ma swoje prawa i nie można tolerować rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o jakimkolwiek kandydacie, bo one podważają zaufanie do pomawianej osoby i mogą skutkować obniżeniem jej szans wyborczych. Pomówienia należy natychmiast prostować i dlatego ustawodawca przewidując takie sytuacje stworzył tryb wyborczy. Darek Jezierski w bardzo grzecznej i ugodowej formie zaproponował Pani Filipkowskiej formułkę przeprosin, która by go satysfakcjonowała. Wystarczyło zrobić ctr C i ctr V, które to czynności nie powinny stanowić zbytnich trudności doktorantce U.Śl. Jednak ta wolała pójść w zaparte wiedząc, ze konsekwencją będzie sprawa w sądzie. 

        Żenujący jest brak oficjalnego stanowiska KWW "Gliwice to My" o tej godnej pożałowania wypowiedzi ich kandydatki. A zapowiadali, że nie będą stosowali negatywnej kampanii. Widocznie ta zapowiedź nie dotyczyła Darka Jezierskiego.

  7. Sam znam takie Pana wpisy, których może kłamstwem nazwać nie można, ale które zawierały nieprawdziwe lub niesprawdzone informacje. Jako mężczyzna powinien Pan wiedzieć, że kobiety wszystko przegadają i powiedzą więcej niż powinny – mimo wszystko jednak przeprosiła, więc moim zdaniem teraz na siłę szuka Pan afery, Albo rozgłosu.
    I jeszcze jedno. ?gdybym choć raz popełnił błąd? ? to chyba ma Pan więcej wspólnego z obecnie urzędującym prezydentem niż można przypuszczać. Obaj jesteście nieomylni.

    • Przede wszystkim nie rozumiem, co ma mieć tu płeć do rzeczy. Ale nie muszę wszystkiego rozumieć. Po drugie doskonale wie Pan (a może jednak Pani?) jakie błędy mam na myśli, w kontekście tematyki, którą się zajmuję. Doprecyzuję jednak, to sprawy rozstrzygane wprost przed sądem i każdy mój "błąd" zostałby wykorzystany bezlitośnie. I tak, rzeczywiście, nie pomyliłem się w tych kwestiach, czego o sztabie Zygmunta Frankiewicza powiedzieć nie można. Jako dziennikarz podlegam prawu prasowemu i korygował będę zawsze i natychmiast każdą informację, która była mylna, niedokładna, nieprawdziwa. Robię to zresztą sam, zawsze wtedy kiedy stwierdzę taki fakt. Przy tysiącach napisanych tekstów zawsze coś podobnego może się zdarzyć, aczkolwiek jeśli, jest to absolutna rzadkość. I nie nazywam tego ostrożnością, to dla mnie zwykła przyzwoitość.

      Co do chęci rozgłosu, pełen szacunku dla swoich adwersarzy muszę ich jednak zmartwić i dodać tylko, że w niczym mi w tej kwestii nie są w stanie pomóc.

  8. Przecenia Pan siebie. I również mnie zarzuca kłamstwo. Dyskusja z Panem jest o tyle bezsensowna, że Pan ma monopol na prawdę i jest ostatnim sprawiedliwym. Cóż. Wybory zweryfikują wszystko. Chętnie z Panem porozmawiam 17go listopada, bo weryfikacji Pana przez wyborców.

    • Nieco się Pan (?) pogubił, bo nie wiem gdzie i kto zarzucił Panu (?) kłamstwo. Ja na pewno nie. Ale w tym zaułku to już Pana (?) zostawię, oczywiście z pełną swobodą dyskutowania z kim i o czym Pan (?) zechce. Jedna jeszcze uwaga. Wybory bynajmniej nie weryfikują wszystkiego, przynajmniej w moim przypadku. Jestem z natury długodystansowcem. Pozdrawiam 😉

      • Żenada… Nie wiem do czego ma służyć ten (?) ale wiem z Pana wypowiedzi, że potencjalnych wyborców którzy mają choć trochę inne zdanie niż Pan potrafi Pan jedynie zniechęcić do siebie…

        • Cóż, zasugerował Pan (?), że zarzuciłem Panu kłamstwo. Nie było tak, co napisałem. A Pan (?) dziwi się że nie przyznałem się do czegoś, czego nie zrobiłem i że mam inne niż Pan (?) zdanie. To rzeczywiście dość żenujące.

          Dlaczego znak zapytania? Ja, to ja. Pana (?) nie znam po prostu, więc zwracając się do osoby posługującej się tylko nickiem mam wątpliwości. Nie próbuję już nawet dociekać, dlaczego tyle energii i czasu poświęca Pan (?) tylko po to, aby wyprzeć rzecz najoczywistszą – domagam się od początku, i to jak najbardziej polubownie – poświadczenia samej prawdy, którą jest to, że Pani Agnieszka niesłusznie połączyła nieznane mi fakty z moją osobą, w bardzo zresztą nieprzyjemnej formie. Nie zmienię jednak zdania i albo Pani Agnieszka uczyni to w wersji "przyjaznej" albo poprzez orzeczoną formułę. Wyrazem mojej otwartości na dyskusję jest natomiast fakt, że ją toczę, mimo całkowicie nieadekwatnej postawy z Pana (?) strony. Jeśli zaś dziwi Pana (?), że prostuję na swoim własnym forum nieprawdziwe wypowiedzi na mój temat, to muszę Pana (?) z tym zdziwieniem zostawić, bez względu na to, czyim jest Pan (?) wyborcą. Wydaje mi się, tak całkiem na marginesie, że wiem to od początku.  

          • Zarzuca mi Pan kłamstwo w tym sensie, że piszę nieprawdę pisząc jako mężczyzna. Przy innych nickach jakoś tych znaków zapytania nie dostrzegam. Na marginesie – pracuję w Gliwicach ale nie głosuję tutaj. Odnosiłem się ogólnie do sposobu w jaki Pan dyskutuje. A o mój czas proszę się nie martwić. Poświęcam go na to, na co mam ochotę. Akurat teraz miałem chęć na dyskusję. Pozdrawiam. Tomasz D.

  9. Agnieszka Filipkowska | 11 października 2014 at 6:17 pm | Odpowiedz

    Nie wybrałam tej formuły, ponieważ sama tworzę swoje wypowiedzi. By Pana usatysfakcjonować dodam, że zdarzenie owszem było prawdziwe i miało miejsce ok. 20 lat temu, lecz nie brał Pan w nim udziału.

    • I dokładnie o to stwierdzenie mi chodziło.

    • Moje gratulacje pani Agnieszko, naprawde, bo lepiej pozno, jak wcale;) Pan Darek wytluszczyl ekstra dla Pani, o co tak naprawde Mu chodzi, a Pani potrzebowala az doby, zeby sprostowac swoje palniecieie, zalosne. W miedzyczasie Pani milosnicy tutaj w slad za pierwsza wypowiedzia starali sie udowodnic, ze na to wasze opluwanie Pan Darek ma udawac, ze deszcz pada. Czy o to chodzilo wam "Gliwice to My"?

       

Leave a comment

Your email address will not be published.


*