„Psucie państwa” – pismo do Prezesa NIK, Krzysztofa Kwiatkowskiego

Prezydent Zygmunt Frankiewicz udzielił wywiadu. Niepierwszego, choć wiele wskazuje na to, że jednego z ostatnich. Po raz kolejny zasugerował, że wszystko co dzieje się w Gliwicach źle, to wynik jakiejś zmowy, szukania dziury w całym itp. Po raz pierwszy jednak tak jasno postawił się ponad prawem i w roli tego, który jest władny ferować wyroki w kategoriach etycznych. W niedwuznacznych słowach podważył podstawowy fundament, na którym każde państwo się opiera – obowiązujący system prawny. Uznałem za stosowne na pewne sprawy zwrócić uwagę Prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, zwłaszcza że Najwyższa Izba Kontroli została w wywiadzie przedstawiona, jako grupa, którą się „nasyła” np. na spokojnie sobie od 20 lat smorządzących prezydentów miast. Oto pismo w tej sprawie, przekazane również do wiadomości Delegatury NIK w Katowicach oraz mediów.

 

Krzysztof Kwiatkowski
Prezes Najwyższej Izby Kontroli

 

Szanowny Panie!

 

W wywiadzie dla tygodnika Nowiny Gliwickie z 19 lutego 2014 roku prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz na pytanie dziennikarza przeprowadzającego wywiad: „Ze spokojem oczekuje pan wyników kontroli NIK?” odpowiedział:

Z całkowitym. Jedyne czego się obawiam, to tego, że w naszym kraju wpływy polityków mogą sięgać nawet takiej instytucji jak NIK. To jest jedyna obawa. Oczywiście wszędzie można znaleźć jakieś nieprawidłowości. Nasze służby nadzorcze też pewno nie są doskonałe, ale ewentualne uchybienia mogą dotyczyć drobiazgów formalnych. Takiego porządku w spółkach jak u nas, nie znajdzie się ani bliżej, ani dalej.

Dopytany: „Komu, z politycznego interesu, miałoby zależeć na pana dyskredytacji?”

Odpowiedział:

A poseł jakiej partii nasłał tę kontrolę?

Jeszcze wcześniej Zygmunt Frankiewicz, niepytany, sam odnosi się do trwającej kontroli NIK:

Przechodzimy dziesiątki kontroli, ta jest jedną z kolejnych. Może jednak lepiej by było, gdyby inspektorzy NIK zaoszczędzili na nas trochę czasu i sprawdzili, co się dzieje w innych spółkach w województwie, które działają politycznie. U nas polityki w spółkach nie ma.

A zatem, Panie Prezesie, może NIK zechciałaby konsultować swój plan pracy ze znakomitym i czystym jak źródlana woda samorządowcem z Gliwic? Bo tu tylko traci czas, przeoczając samo zło panoszące się wokół…

W kontekście tego co napisałem wyżej muszę podkreślić fakt, który dla mnie samego jest szczególnie istotny. Pozwoli Pan, że sprowadzę go do prostego stwierdzenia wynikowego: jeden z najbardziej rozpoznawalnych samorządowców kraju pozwala sobie publicznie na dyskredytowanie najwyższego organu kontroli Państwa Polskiego, sugerując, że może on być uzależniony od wpływów politycznych, a zatem podając w wątpliwość podstawową cechę niezbędną dla jego wiarygodności. Czyni to w dodatku publicznie, niejako prewencyjnie, uprzedzając fakt, przed którym nic go już ustrzec nie zdoła, a zatem potwierdzenie przez kontrolerów ewidentnych, momentami wręcz skrajnych przypadków łamania prawa w spółkach prawa handlowego z udziałem Gminy Gliwice.

To nie wszystko, niestety. Używając języka raczej nieadekwatnego dla prezydenta miasta mówiącego o Najwyższej Izbie Kontroli sugeruje, że jej kontrolę można „nasłać”, przy czym określenie to użyte zostało ewidentnie w pejoratywnym sensie. A kto, zdaniem prezydenta Frankiewicza, „nasłał” tę kontrolę? Uczynił to poseł na Sejm RP z ramienia PO, Andrzej Gałażewski, który jako jedyny parlamentarzysta Ziemi Gliwickiej zareagował na ponawiane przeze mnie informacje o patologizacji stosunków na styku samorząd Gliwic – biznes i złożył stosowny wniosek do Najwyższej Izby Kontroli.

Nie do przyjęcia jest dla mnie sytuacja, w której prezydent jakiegokolwiek miasta, z rocznym, czy dwudziestoletnim – jak Zygmunt Frankiewicz – stażem na tym stanowisku, w taki sposób dyskredytuje organ, który został stworzony między innymi dla walki z patologiami w samorządach. Koniecznie trzeba w kontekście powyższego stwierdzić, że w tym samym wywiadzie Zygmunt Frankiewicz podważa zasadność zapisów Kodeksu Karnego (broniąc ewidentnego złamania prawa polegającego na usytuowaniu w dwóch radach nadzorczych człowieka skazanego prawomocnym wyrokiem za przestępstwo przeciwko mieniu), zdaje się nie uznawać postanowień Sądu KRS (który po moich licznych interwencjach uznał złamanie ustawy kominowej w innej spółce), a za drobne nieprawidłowości uważa między innymi złamanie ustawy antykorupcyjnej przez prezesa jednej ze spółek z udziałem Gminy Gliwice, złamanie ustawy kominowej przez swojego zastępcę oraz złamanie ustawy antykorupcyjnej przez niego samego i jego zastępców, ze względu na brak wyznaczenia tych osób do pełnienia funkcji w radach nadzorczych spółek prawa handlowego w charakterze reprezentantów jednostki samorządu terytorialnego. Sam Zygmunt Frankiewicz został „wyznaczony” do rady nadzorczej Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej SA uchwałą Rady Miejskiej w Gliwicach, co ze względu na przekroczenie ustawowych kompetencji tejże, jest aktem niezgodnym z prawem. Konkludując należy stwierdzić, że ponieważ nie istnieje żaden inny dokument formalnie wyznaczający go do pełnienia tej funkcji, nie został dopełniony podstawowy ustawowy warunek, aby w jego przypadku nie doszło do złamania ustawy antykorupcyjnej.

Budzi sprzeciw i niesmak fakt, że dla obrony własnych interesów, samorządowiec wyróżniany między innymi przez Prezydenta RP, posuwa się do publicznego podważania zasad ustrojowych państwa, podawania w wątpliwość prawomocnych postanowień niezawisłego Sądu oraz podważania zapisów obowiązującego prawa. Wszytko to w celu stworzenia wrażenia, że kontrola będąca wynikiem mojej ponad 1,5 rocznej pracy, stanowi efekt działań politycznych.

Prezydent Gliwic nie jest osobą, która ma jakieś szczególne prawa, które nie przysługują innym. Ma jednak szczególne obowiązki. O ile zatem może się jak każdy inny obywatel odwoływać od krzywdzących go jego zdaniem decyzji organów kontrolnych lub sądów, o tyle sam ma jeden podstawowy obowiązek – w ramach swoich kompetencji i obowiązków przestrzegać obowiązującego w Polsce prawa, a nie podważać koniunkturalnie jego zasadność, zwłaszcza w przypadkach gdy jest ewidentnie słuszne. Relatywizowanie prawa w takiej formie, uprawiane w dodatku za pośrednictwem środków masowego przekazu i przez funkcjonariusza publicznego tak wysokiego szczebla, z całą pewnością stanowi „psucie państwa” i to w bardzo szerokim rozumieniu tego wyrażenia.

Zdaję sobie sprawę, że nie ma w zasadzie żadnych środków prawnych, po które można sięgnąć w opisanym przypadku. Powyższe pismo kieruję jednak do Pana i upubliczniam w jednym tylko celu – zwrócenia uwagi na samorządową bezkarność (nie wolno jej mylić ze swobodą!), która staje się szczególnie groźna, bo patologiczna, w kontekście jakichkolwiek braków ograniczeń w formie ustawowej kadencyjności samorządów. Dlatego właśnie, korzystając z okazji, zwracam uwagę Pana i wszystkich zainteresowanych na to, jak ważne rzeczy dzieją się teraz w małych Gliwicach, które – nie waham się w tej sytuacji – stały się wręcz wzorcowym przykładem zawłaszczenia przestrzeni publicznej przez wąską grupę ludzi, możliwego wtedy, gdy w stosunkowo małej wspólnocie dojdzie do utrwalenia się niezmiennej od wielu lat (w Gliwicach od 20) struktury samorządowo – biznesowej.

 

Pozostaję z szacunkiem
Dariusz Jezierski, Info-Poster.eu

7 Comments on "„Psucie państwa” – pismo do Prezesa NIK, Krzysztofa Kwiatkowskiego"

  1. Wiarygodność wypowiedzi ZF jest słaba. Dla przypomnienia: rzecznik stwierdzil w um jest planowana kontrola nik zgodnie z harmonogramem a tu  ZF mowi kontrolę nasłal poseł. Komu tu wierzyć?

  2. gLIWICKIE pRZESTWORZA | 21 lutego 2014 at 9:14 am | Odpowiedz

    "Przechodzimy dziesiątki kontroli, ta jest jedną z kolejnych. Może jednak lepiej by było, gdyby inspektorzy NIK zaoszczędzili na nas trochę czasu i sprawdzili, co się dzieje w innych spółkach w województwie, które działają politycznie. U nas polityki w spółkach nie ma." – nie rzeczywiście nie ma, tylko dlaczego ze szpitala miejskiego wyleciała Więckowska? Bo była w pewnym momencie politycznie niepoprawna, co się nie podobało zwłaszcza Wieczorkowi. Takie tłumaczenie do niczego nie prowadzi, to próba odwrócenia uwagi od bajzlu, który pranuje w spółkach miejskich, od układów stricte politycznych. Nikt, kto nie jest w koalicji z Frankiewiczem nie zasiada w radach nazdorczych spółek miejskich, ani też nimi nie zarządza. Nie dopuszczane są w ogóle żadne osoby z zewnąrz, nawet mjące bardzo duży zawodowy dorobek i mogłyby być olbrzymim wsparciem dla takich podmiotów gospodarczych. Nie mówisz jezykiem gliwickiej władzy, toś nie swój, większość osób związanych z PO pracuje poza Gliwicami, bo tutaj nie mają możliwości podjęcia zatrudnienia i to się nazywa NIEPOLITYCZNE MIASTO?

    Czas najwyższy, aby ktoś zrobił porządek z tym gniezadem żmij, może właśnie NIK pokaże, jak to wygląda w naszych spółkach i spółeczkach. I nie ma znaczenia, czy jest to kontrola zaplanowana, czy na wniosek jakiegokolwiek posła, wreszcie jest kontrola jednej z najważniejszych instytucji w naszym kraju i miejmy nadzieję, że jest przeprowadzana prawidłowo i nie pozwoli sobie na manipulacje przez ZF jej wynikiem. A jeśli chodzi o nadzór właścicielski w UM – tym to już dawno powinni się dobrać do skóry, banda niekompetentnych i upolitycznionych "specjalistów".

    Jak czytam te wszystkie wypowiedzi naszego wodza, to krew mi się w żyłach gotuje. Trzymanie się stołka od tylu lat jest już nieetyczne, w każdym wolnym i demokratycznym kraju, po dwóch kadencjach powinna nastąpić zmiana władzy, właśnie dla uniknięcia politycznych układów czy wewnętrznych korupcji, ale w Gliwicach to normalka.

    Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, a Franio i Wieczorek wciąż są w tym samym miejscu i tak od 20 lat…

    Kiedy to społeczeństwo gliwickie ocknie się z 20letniego letargu … tak dłużej nie da się napychać kies ludziom, którzy już nic nie wniosą do naszego życia. A to, że powstaje DTS, czy firmy w strefie ekonomicznej, to nie świadczy o poprawie życia mieszkańców Gliwic. Ja przynajmniej niczego takiego nie widzę od 20 lat!!!!! A pozostali mieszkańcy? Co według Was się zmieniło na korzyść – z wyłączeniem infrastruktury miejskiej, macie lepiej, miasto Wam pomaga w rozikłaniu problemów?

    Jesteśmy jednym z bogatszych miast w Polsce i co z tego mają mieszkańcy?…… Ja się pytam co?

     

     

    • Miasto pomaga Strefie Sukcesu napychając kasę wszelkiej maści zachodnim cwaniakom.Strefa Ekonomiczna na Wolnym Rynku! OTO Cud głoszony przez SSacze dziadostwo . Tak jakby w Kościele  wydzielono Strefę Szatana i dano jej a nie jemu pomoc  wszem i wobec ogłaszaszając SUKCES.

      Oni  mają klasę niewolniczą za darmo ale…cóż bezrobocie spada. Mam gdzieś spadanie bezrobocia  gdy ono nie gwarantuje przetrwania milionom ludzi a  niska płaca wraca do Systemu SSalni RP i Samorządów. Jakim prawem i na jakiej logice oparte są niebotyczne dochody nowej klasy próżniaczych posiadaczy?  Ona niczego nie wytwarza a tylko zarządza, bawi się i się tuczy. Tuczy się i się bawi czego przykłady widać na stronie RIPH (marki śląskie PRUiM SA)

      Płacę zatrudnionym na Strefie Sukcesu i spółkach miejskich reguluje  RYNEK PRACY którego nie ma (albo jest) Odpowiedzialność za bezrobocie i biedę społeczeństwa zrzucono na niewidzialną rękę Wolnego Rynku a ten doskonale wzmacnia członków systemu SSalni nie tylko w Gliwicach

      Ciekawostka..

      Osoba osiągająca granicę ubóstwa może uzyskać pomoc tylko w przypadku gdy oznaczonego dochodu nie przekroczy np. o zł 10. Zatem kwota 10 zł może(jest) GRANICĄ być albo nie być dla tysięcy bezrobotnych.

      Myśląc kategorią statystyki gdy ktoś ma 1zł i nagle pozyskał 10zł posiada o 1000% więcej . Dzieląc tę liczbę przez 20 osób otrzymamy wzrost o 50%.

      Czego ,ile?…. nieważne bo ważny jest statystyczny wzrost dochodu 20 osób o 50%. Jak to ładnie brzmi .

      Prawda?

      Kto więc albo dlaczego osiąga korzyści z faktu że istnieje bezrobocie?

      Z jednej strony chory system,dziwny kraj i ludzie godzący się na trwanie w poniżeniu.

      Z drugiej zaś doskonałe naczynie połączone i SSacze przy kranach.

       

      marianandrzejczak vel usafajs

       

      Kruszynko Ty moja…

       

       

    • NIK powinien również skontrolować ŚUW i jego Nadzór Prawny ! Musimy pamiętać, że to Wojewoda Łukaszczyk jest pośrednio odpowiedzialny za sytuację w Gliwicach. To on bowiem roztacza parasol ochronny nad łamiącymi prawo gliwickimy urzędnikami. Zostanie mu to zapamietane! Co trzeba zrobić, żeby przyspieszyć jego ślimacze działania? Znowu zagrozić głodówką?

  3. Niemal jak na zawołanie pojawia się w MSI (str. 9) oraz w Infogliwice informacja, że kontrola NIK nie jest czymś nadzwyczajnym, że kontrole w Gliwicach są wykonywane nieustannie, przez różne instytucje. Oczywiście brak jest informacji co do wyników tych kontroli. Całość jednak została napisana w sposób sugerujący, że prowadzone obecnie działania NIK są standardowe.

    Informacja ta jednak świadczy o tym, że wiadomość o kontroli NIK rozniosła się po Gliwicach, a urzędnicy z UM odczuli konieczność tłumaczenia się w zakresie jej motywów. Obecni rządzący, póki jeszcze mogą, będą się bronić wszystkimi dostępnymi środkami przed oddaniem władzy.

  4. http://info-poster.eu/protest-zawieszony-sukces-najblizsze-dni-pokaza/ Najbliższe dni już chyba dawno minęły. Wojewoda może przecięgać sprawę, aż ta już straci swoją sensacyjną wartość. Na szali stał protest głodowy. Półtorej  miesiąca to chyba wystarczający czas,  żeby podjąć jakieś KONKRETNE działania.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*