Pyskowickie straszydła…

11 komentarzy

Od wielu lat władze miasta na czele z Burmistrzem Kęską chwalą się swoistymi pomnikami własnej bierności i niemocy, negatywnie wyróżniając Pyskowice w obszarze estetyki miejskiej.

Oto kilka przykładów :

Na głównym wjeździe do miasta ul. Gliwicką, budynek magazynowy byłej Centrali Nasiennej.

036 PS 1

Nieco niżej budynek Żydowskiego Domu Pogrzebowego, gdzie jeszcze kilka lat temu znajdował się Zakład Tapicerski.

007 PS 2

Ścisłe centrum ul. księcia Poniatowskiego, budynek miejski usytuowany kilkadziesiąt metrów od gabinetu W. Kęski, sprzedany prywatnemu nabywcy, który częściowo naprawił dach i wiele lat temu zakończył remont.

016 PS 3

Wjeżdżając do Rynku od ul. Armii Krajowej mijamy walący się prywatny budynek, tutaj, co jakiś czas Straż Pożarna usuwa odpadające fragmenty.

024 PS 4

Trochę dalej przy skrzyżowaniu Armii Krajowej i Szpitalnej w kierunku Rynku, widać prywatną inwestycję handlową na wynajem, gdzie szukanie najemcy trwa już ładnych parę lat.

018 PS 5

Wszystkie te rudery znajdujące się w newralgicznych punktach miasta posiadają jakiś stan prawny, czyli mają konkretnych właścicieli, na których można różnymi sposobami wymuszać poprawę użytkowania tych nieruchomości, pod warunkiem, że nie jest się uwikłanym w jakieś dziwne zależności, które uniemożliwiają odpowiednie działania, co w przypadku Pyskowic może być wielce prawdopodobne.

Jeśli człowiek nie ma na tyle rozsądku,

żeby coś zrobić, ma go na tyle, żeby tego nie robić”

W. Scott

Andrzej Kaga 

11 Comments on "Pyskowickie straszydła…"

  1. Jeżeli chodzi o ten budynek który jest cały czas do wynajęcia na przeciwko poczty to nikomu nie zagraża, jest dobrze zabezpieczona więc nie ma się do czego przyczepić. Na to że właściciel prowadzi politykę taką a nie inną miasto nie jest w stanie wpłynąć a tym bardziej raczej nie ma możliwości prawnych aby wymusić na nim aby coś z tym zrobił.

     

    Jak już  było wspomniane pozostałe budynki to również własność prywatna. Skąd wy wiecie że miasto w tej sprawie nie śle pism do właścicieli? Może trzeba by się zapytać rzecznika jak sprawa stoi w przypadku tych budynków. Miasto też ma na oku tego typu rudery gdyż już jakiś czas temu wymusiło zabezpieczenie podobnych ruder przy ul. Sienkiewicza czy przy ul. Powstańców Śląskich.

     

    "Wszystkie te rudery znajdujące się w newralgicznych punktach miasta posiadają jakiś stan prawny, czyli mają konkretnych właścicieli, na których można różnymi sposobami wymuszać poprawę użytkowania tych nieruchomości, pod warunkiem, że nie jest się uwikłanym w jakieś dziwne zależności, które uniemożliwiają odpowiednie działania, co w przypadku Pyskowic może być wielce prawdopodobne."

     

    Te zdanie wg. mnie to trochę nadużycie. Jeśli są na to dowody to ok ale jak nie macie dowodów to nie można takich wniosków wysnuć. Ewentualna bierność czy "uwikładnie w dziwne zależności" to dwie różne sprawy. Ale przede wszystkim żeby cokolwiek napisać to trzeba najpierw zapytać się u źródła jak się sprawa ma i wtedy można wysunąć jakieś wnioski.

     

     

  2. Nasze miasto ma gdzieś że coś gdzieś się wali ważne żeby napchać swoje prywatne kieszenie!!!!!!!!!!!!!! A powyższą wypowiedź znając życie napisał ktoś z UM lub osoba powiązana z nim w jakimś stopniu,bo jest mało zwolenników naszego BM i jego świty.

  3. Ja po prostu patrzę na to realnie. Orientuję się mniej więcej co miasto może a co nie może, czytam artykuły, obserwuję co się dzieje na mieście i po prostu stwierdzam fakty.

  4. To jest właśnie typowe urzędnicze podejście do tematu przez obserwatora "miasto w tej sprawie śle pisma do właścicieli", wysłać pismo, kopia do segregatora i czekać dalej na jakiś cud w leniwej beztrosce.

    Każdy widzi jak Pyskowice  są zaniedbane, weźmy na przykład remonty ulic w centrum, ostatni poważniejszy remont kilka lat temu przechodziła ul. Strzelców Bytomskich, potraktowana jako ważny trakt  dla przemieszczającego się do pracy W. Kęski.

    Można mnożyć przykłady niedbalstwa i niefrasobliwości i apatii włodarzy miasta, obowiązkowym tłumaczeniem braku inwestycji jest brak pieniędzy a przecież  w poprzednim rozdaniu funduszy unijnych w latach 2007-2013 przeliczeniowo na głowę mieszkańca poszczególnych gmin (wg danych GUS) Pyskowice są zepchnięte na ostatnią pozycję w Powiecie pod względem pozyskanych funduszy.

     

  5. Ja nie wiem właściwie czy na pewno nasz UM prowadzi korespondencję z właścicielami tych firm ale nic nie szkodzi żeby się rzeczniczki zapytać. Z tego co mi wiadomo to miasto może jedynie nakazać pisemnie o zabezpieczenie odpowiednie budynku – nie wiem jak jest z karami w tej sprawie. W przypadku budynku na ul. Sienkiewicza i na ul. Powstańcòw działania odniosły skutek bo widać że budynek zabezpieczono.

    W przypadku budynku na ul. Armii Krajowej pisało w Nowinach Gliwickich że w tej sprawie konserwator zabytkòw prowadzi korespondencję z właścicielem.

  6. Jeżeli zdaniem obserwatora te budynki są zabezpieczone a szczególnie na ul. Śienkiewicza to pan panie kolego powinen iść na badania okresowe ale najpierw posprzątać to co tam znajduje sie na chodniku,a jak własciciel nic nie robi to UM powinien posprzatać a jak właściciel nie zapłaci obciążamy działke hipoteką i po sprawie. XX 

  7. Ja tu akurat mówię o ochronie przed dostępem osób  przypadkowych. Na pewno lepiej wygląda teraz jak są otwory zamurowane niż wcześniej to wyglądało. Niestety nie idzie zmusić do remontu czy naprawy. Podobna sytuacja jest w Toruniu. Opisuje to artykuł z 2011 roku. http://nowosci.com.pl/208300,Mam-ruine-I-co-mi-zrobisz.html I tam też jest wspomniane że są ograniczone możliwości w działaniach. Żadne miasto nie będzie się rzucać takie działki żeby je przejąć bo nie chcą się pakować w koszta. Wszystkie opisane budynki są w strefie zabytkowej. Bez zgody konserwatora nikt nie może budynku zburzyć. A nikt mądry od miasta tego nie kupi żeby taką melinę – ruderę później za olbrzymie koszta remontować. Niestety takie budynki w centrach starych miast to są dla pieniędzy worki bez dna i spore obciążenie dla budżety a jak wiadomo od niepamiętnych czasów obecna władza narzeka na brak funduszy 🙁

  8. NIE TRZEBA  NARZEKAĆ TYLKO SIE STARAĆ I COŚ ROBIĆ A NIE TYLKO KASE BRAC I NIC NIE ROBIC I TAK TEZ JEST W TYM PRZYPADKU TYLKO NARZEKAJA A H…. ROBIĄ

     

  9. Hmm.. Co do budynku znajdującego się obok Carrefoura, na skrzyżowaniu Armii Krajowej i Szpitalnej – tak się składa, że mieszkałam naprzeciw, na Armii Krajowej właśnie. Z tego, co mi wiadomo – budynek ten jest chroniony przez… konserwatora zabytków. Wystarczy zapytać o to w Urzędzie Miejskim. Urząd wielokrotnie – tak słyszałam z bezpośrednich źródeł – próbował ten budynek zburzyć, ale, niestety, jako że budowla jest zabytkowa, nie mogą tego zrobić. Lubię czytać InfoPoster – ale ostatnio coraz więcej widzę tutaj bezpodstawnej nagonki… O te wszystkie budowle oskarża się burmistrza jakby to on był asolutnie wszystkiemu winien w tym mieście. Budynek do wynajmu – jak ktoś wyżej napisał: to własność prywatna, jak burmistrz czy władze miasta mają kogoś zmusić do zburzenia go? A najsmutniejsze jest to, że zamiast normalnej rozmowy za chwilę rozpęta się tutaj dyskusja na temat tego, czy jestem przedstawicielką obecnych władz Pyskowic, jakby to było najważniejsze…

    • Jako RN pozwolę sobie tylko zauważyć, że opublikowany materiał został przez jego autora przysłany i opublikowany został pod jego nazwiskiem. Podlega on ocenie czytelników, którzy mają prawo komentować go, polemizować. Na tym polega rola Info-Postera.

      Władze każdej gminy mają rozmaite możliwości załatwiania takiej sprawy. Chętnie zapoznałbym się z historią jakichkolwiek negocjacji w sprawie tego budynku. Ciekawe czy w ogóle były. Inna sprawa, że skoro budynku rzeczywiście nie można zburzyć, trzeba pomyśleć o jakiejkolwiek formie jego zagospodarowania. Właśnie po to, aby nie straszył. Dbanie o estetykę przestrzeni miejskiej powinno być jednym z priorytetów władzy, dla której ważny jest wizerunek miasta.

  10. Jeśli chodzi o ruiny budynku na Armii Krajowej jest to waląca się budowla, która stanowi ewidentne zagrożenie dla mieszkańców    i na tej podstawie można doprowadzić do wykreślenia z rejestru zabytków. Ale trzeba chcieć to zrobić a nie zasłaniać się biurokratyczną niemocą.

    Burmistrz otrzymał od mieszkańców pełnomocnictwo do rządzenia, a tym samym do rozwiązywania także trudnych  problemów, to właśnie On ma poprawiać  to Miasto,a My mieszkańcy jesteśmy teraz jego pracodawcą i mamy prawo stale oceniać jego poczynania  m. in za pośrednictwem portali społecznościowych.

Odpowiedz na „obserwatorAnuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*