Radny Hodura oskarża. Bezpodstawnie

9 komentarzy

Kiedy zaraz po wyborach samorządowych nowo wybrany radny Patryk Hodura znalazł się w ogniu krytyki za niezgodny z kodeksem wyborczym sposób prowadzenia kampanii wyborczej, byłem umiarkowany w sądach, raczej biorąc go w obronę i upatrując w medialnym oddźwięku elementów rewanżu chociażby ze strony prześcigniętych przez niego w wyborczym wyścigu kolegów. Upatrywałem w nim szansy na to, że jednak w Radzie Miasta znajdzie się ktoś, kto będzie reprezentował mieszkańców, zadawał niewygodne pytania, kontrolował samorząd. Wręcz zwróciłem się z podobną propozycją, która właściwie pozostała bez jakiejkolwiek reakcji zainteresowanego.

Już wtedy wiedziałem, że potencjał nowego radnego wyraźnie przeceniłem. Teraz jednak wiem więcej – rację mieli ci, którzy niezgodne z prawem zachowania Patryka Hodury ostro piętnowali, posuwając się do konkretnych sankcji, w rodzaju wydalenia go z Platformy Obywatelskiej. Patryk Hodura najzwyczajniej nie uczy się na własnych błędach, a jego ostatnie zachowanie świadczy z jednej strony o jego argogancji, a z drugiej o raczej kiepskim przygotowaniu prawniczym i braku przymiotów do pełnienia odpowiedzialnej funkcji radnego.

Po publikacji http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/diete-radnego-przekaze-na-cele-charytatywne-deklarowal-przed-wyborami-minelo-pol-roku-i/ Patryk Hodura wystąpił z prywatnym aktem oskarżenia przeciwko redaktorowi Michałowi Szewczykowi:

 

akt

 

Cóż, ten stek bzdur, zaskakujący na pewno w przypadku osoby studiującej prawo, należy koniecznie skomentować. Oprę się tu na zarzutach stawianych przez samego skarżącego i na tym fragmencie dokumentu, który ten opublikował. Widzi on znamiona pomówienia w sformułowaniu "Przedwyborcza obietnica była poważna, ale przede wszystkim chwytliwa marketingowo", odnoszącym się do wcześniejszego stwierdzenia "zapewniał, że mandat będzie sprawował społecznie, a pieniądze z tego tytułu przekaże na cele charytatywne". Czytam to i czytam i… pomówienia nie widzę. Przeciwnie również publicznie stwierdzam to, co napisał Michał Szewczyk: Tak, obietnica była poważna, w dodatku była przede wszytkim chwytliwa marketingowo. Tego "przestępstwa" dokonuję publicznie, z pełną świadomością. Zgodnie z prawem, to Patryk Hodura musi teraz udowodnić, że propozycja nie była poważna i była marketingowo bez znaczenia. Przecież to co wypisuje młody radny, jest po prostu śmieszne, by nie napisać, żałosne! Mam nadzieję, że widzą to wszyscy czytelnicy. Co miał rzekomo insynuować redaktor Szewczyk, wie tylko sam Patryk Hodura. 

Dalej radny kwestionuje prawdziwość stwierdzenia, że "został z hukiem wyrzucony z Platformy Obywatelskiej". Jako dowód podaje oświadczenie o swojej rezygnacji. Cóż, pomijając fakt, że określenie "wyrzucony z hukiem" jest związkiem frazeologicznym wskazującym na spektakularny, medialny charakter "wyrzucenia", z całą pewnością należy przyjąć, że określenie zastosowane przez redaktora Szewczyka jest zgodne z prawdą. Świadczą o tym przede wszystkim wypowiedzi – między innymi Borysa Budki – które wyraźnie wskazywały na to, że struktury PO podjęły przewidziane Statutem kroki, a zatem faktycznie rozpoczęła się procedura wyrzucania Hodury z partii. Warto podkreślić, że wtedy nie negował tego nigdzie publicznie sam zainteresowany, a jego rezygnacja była zwyczajnie próbą ratowania twarzy w przegranej sprawie.

Prawdą jest również stwierdzenie, jakie działania zarzucano Patrykowi Hodurze. W Internecie mnóstwo jest publikacji wymieniających te zarzuty (!). Były one na tyle poważne, że zdecydowano się wykluczyć radnego z partii, a chociażby Straż Miejska zapowiadała skierowanie sprawy do sądu. Rzeczą oczywistą jest, że biorąc to pod uwagę, media wręcz powinny interesować się, jak sprawa się zakończyła. Mieszkańcy również mają prawo do tych informacji.

Dodatkowe światło na sprawę Hodury rzuca fakt, że nie odpowiedział na pytania wystosowane do niego już w lutym. Dlaczego? Wszak z wszelkimi zasadami sztuki dziennikarskiej, redaktor Szewczyk poprosił go o przedstawienie faktów i własnej ich interpretacji. Radny Rady Miasta zignorował to zupełnie, zapominając, że jest osobą publiczną i odpowiadanie na pytania mediów jest jego obowiązkiem. 

Odpowiedź Hodury jest skrajnie arogancka i świadczy o jego kardynalnym wręcz nieprzygotowaniu do roli radnego:

Jeśli moi wyborcy mają jakieś wątpliwości, niech się zgłoszą do mnie bez pośredników. Mieszkańcy mają do mnie kontakt – odpowiada Hodura.

Można ją śmiało parafrazować – jeśli Patryk Hodura ma jakiekolwiek wątpliwości co do miejsca mediów w naszym systemie prawno-administracyjnym, niech albo więcej czasu poświęci na tego systemu zgłębianie, albo niech bardzo szybko zajmie się czymś innym.

Dlaczego w ogóle się zająłem sprawą? Bo uważam, że takie skrajnie aroganckie zachowania samorządowego nuworysza należy piętnować od samego początu. Mój kredyt zaufania Patryk Hodura roztrwonił już dawno. Oczekuję również informacji co do dalszych losów jego obietnic wyborczych i wystąpię w tej sprawie formalnie. Zwracam również uwagę, że w moim mniemaniu poprzez formę publikcji aktu swojej niewiedzy, nie wiedzieć czemu nazwanego aktem oskarżenia, to Patryk Hodura dopuścił się zniesławienia redaktora Michała Szewczyka, umieszczając określenie "redaktor" w cudzysłowie i prowokując skrajnie zniesławiający, bo podważający zawodowe kwalifikacje pomawianego, komentarz. Zapewne nie zniesławił jego zdaniem, bo to było w jego mniemaniu ocenne, prawda? Oświadczam zatem, że stosując zaproponowane przez p. Hodurę standardy, od dziś ja także, pisząc o jego funkcji publicznej, stosował będę zabieg podobny. 

pozdrawiam r

Mam zatem jeszcze, do "radnego" jedno pytanie – dlaczego w swoim akcie niewiedzy cytuje wyrok sądu z roku 1933, który co najwyżej może być materiałem pomocniczym dla ustalenia wykładni, ale w żadnym razie nie jest wiążący? Polecałbym raczej "radnemu" lekturę najnowszych dokumentów sądowych, tych z otatnich lat – przekona się wtedy jak bardzo się wygłupił.

Zastanawiałem się także, czy zaprezentować Czytelnikom smsy, wysyłane przez "radnego" do redakcji Gazety Miejskiej, gdyż dają one pogląd co do jego rzeczywistych intencji. Być może jednak zrobię to w innym terminie. Na zkończenie ostatnia nauka dla Patryka Hodury – pisząc do kogokolwiek, a już tym bardziej do Sądu, powinien on – zwłaszcza jako prawnik – dołożyć więcej starań chociażby dla ustalenia stosunków własności, a nie wypisywać bzdury w rodzaju "na stronie internetowej www24gliwice.pl będącej własnością Gazety Miejskiej". Bo na razie z przerażeniem myślę o kompetnecjach pana "radnego" jeśli chodzi o interpretację aktów, nad którymi ma procedować.

Na zakończenie wypowiedź Michała Szewczyka, o którą poprosiłem go wczoraj. Dowiedział się o "akcie" "radnego" ode mnie. Kuriozalne, prawda? Choć przecież raczej spodziewane, skoro swoje pojęcie otwartości i transparentności "radny" wyłożył postulując "zgłaszanie się do niego". Redaktor Szewczyk widać się nie zgłosił… Oto jego stanowisko:

Ciężko jest mi się wypowiadać, bo nie widziałem aktu oskarżenia. Dochowaliśmy zasad rzetelności dziennikarskiej, cała korespondencja z radnym jest na naszej skrzynce, bo przez telefon Hodura nie chciał się wypowiadać. Podobnie jak nie chciał przekazać dowodów swoich wpłat na cele charytatywne dla stowarzyszeń i fundacji. I o tym napisaliśmy, bo swoją funkcję pełni nie dla swoich partykularnych interesów, ale dla dobra gliwiczan. W szczególności, tych, którzy mu zaufali oddając głos w wyborach samorządowych i mają teraz prawo wiedzieć czy realizuje przedwyborcze obietnice.

Dariusz Jezierski, w oczekiwaniu na kolejny akt czegokolwiek Patryka Hodury

9 Comments on "Radny Hodura oskarża. Bezpodstawnie"

  1. ktos tu sie skrompomitowal… ma jeszcze mleko pod nosem i powinien zajac sie problemami mieszkancow, a nie polowac na darmowe piwo na stadionie. radnego nie stac na tyskie?

  2. Pyskowicznin ;-P | 21 maja 2015 at 8:16 pm | Odpowiedz

    Ja tym na taką „facjatę” nigdy nie zagłosował… widże że gliwiczanie też mają swoje problemy 😉

    Min. dlatego jestem za „takimi” JOW, żeby np. takiego politycznego "Trupa" móc potem w porę wyeliminować…

     

  3. marianandrzejczak | 21 maja 2015 at 9:05 pm | Odpowiedz

    Nie ma jeszcze NAJLEPSZEGO gliwickiego! Co na to szef?

     

  4. ŚĆWIANY ten panicz. Obiecał ale widać chce się posłużyć kasą innego. Niedoczekanie Twoje młodziku Może i Twoi młodzi to prawnicy ale…Ty jesteś na to za Stary i za miękki.

    Tak naprawdę to bezczelny typek

  5. Też na początku mi sie wydawało, że młodzi ludzie którzy weszli do Rady Miejskiej pokażą, ze nie wchodzą w układy i że faktycznie zależy im na działaniu dla dobra mieszkańców, ale bardzo sie zawiodłam, miałam już teraz raczej watpliwą przyjemnosć byc na spotkaniu Kimisji Komunalnej, gdzie nasza organizacja przedstawiła opinię do programu o ochronie zwierząt w której to zawarliśmy wiele istotnych propozycji, dzięki którym los zwierzat na pewno zdecydowanie by  sie polepszył, nie liczyłam na popracie tak zwanych starych Radnych bezradnych, ale wierzyłam, że Pan Kowalski, czy własnie Pan Hodura poprą chciazby ze dwa nasze punkty z opinii, ale niestety w czasie trwania całego tego kabaretu, który niektórzy nazywają Komisja Komunalną obaj nie odezwali się ani słowem!  No cóz ŻYCIE jakby to ujął mój młodszy syn. 

  6. … można by ową "postać" określic czteroliterowym słowerm i poprzestać na tym, można by… problem jest jednak bardziej złożony, a z socjologicznego punktu widzenia bodaj tragiczny. Pojawia sie bowiem pytanie – jak to jest możliwe, że młody przecież, bo zaledwie 21 – letni człowiek, staje się "społecznym degeneratem", że na progu dosrosłego życia już jest oszustem, kłamcą i zwykłym krętaczem. Kto go do tego przywiódł, kto go tak wychował, kto mu wskazał tę drogę, którą wybrał, kto go nauczył, że uczciwa praca, której podejmują się i to za marne pieniądze, tysiące jego równolatków to dowód nieudacznictwa, głupoty itp. Kto spowodował, że w wieku 21 lat Pan Patryk Hodura stał sie pedałowatym gogusiem, śliskim jak mydełko "FA" (by nie wymienić czego innego) z ustami wypełnionymi wyświechtanymi frazesami i odpornym na racjonalna krytykę, by stał sie zwykły ćwokiem. Jak to jest możliwe, że to "indywidum" studiuje prawo na UJ czyli że w przyszłości powinno być przedstwicielem "zawodu zaufania publicznego". Osobiście nie wierzę w te studia – bo czymżesz byłby UJ, gdyby takie postacie uzyskiwały dyplom Jego ukończenia. Nie wierzę, bo upichcony przez tego "prawnika" akt oskarżenia, to przykład skrajnego infantylizmu, świadczącym o raczej niskim poziomie intelektualnym jego autora. W mojej ponad 45 letniej praktyce dyddaktycznej, kilka razy spotkałem się z takimi osobnikami, z takimi gogusiami, których podstawą życiową, w każdej dziedzinie, było krętactwo, których układ imunologiczny po prostu odrzucał uczciwą pracę. To obrzydliwe postacie były, a kontakt z nimi po prostu przykry. Instynkt mi mówi, że z taką postacią mamy do czynienia i w tym przypadku … dodam obrzydliwym przypadku. Instynkt mi mówi również, że wbrew logice, Pan Patryk Hodura nie zginie, nie przepadnie … zawsze się bowiem w TYM KRAJU komuś przyda … komuś jak on bez skrupułów …

    • Jakże trafna wypowiedż.Nic dodać,nic ująć.Myślę,że pozostało nam tylko zdecydowanie piętnować tego typu postawy i zachowania……. co też niniejszym czynię !!!

  7. zniszczony przez sitwe | 24 maja 2015 at 9:04 am | Odpowiedz

    bardzo szybko osiągnął standardy Platformy z list której startował i miasta  którego jest radnym.człowiek moralne DNO

  8. Minęło już ponad pół roku od wyboru pana Hodury na radnego. Czym się przez ten czas wsławił? Co dobrego zrobił dla gliwiczan? Czekam na listę jego osiągnięć, niczego oczywiście nie sugerując – ciekawi mnie po prostu co zrobił w trakcie 1/8 czasu swojej kadencji.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*