RAKiJA – ważny film Gliwickiego Klubu Filmowego „WROTA”

left_film

Tu nie potrzeba wprowadzenia. Niech zamiast niego wystarczą słowa szefa GKF „WROTA” Marcina Kondraciuka:

„To Cię wiele nie kosztuje! Dokładnie 9 minut Twojego czasu. Zobacz ten materiał, bo to zupełnie inne spojrzenie na tę chorobę niż do tej pory. To coś więcej niż słowa, to prawda, która ujrzała światło dzienne. Nie jest to dramat, ani telenowela, ani kolejny film reklamowy z prośbą o pieniądze. Zobacz, podaj dalej…”

2 Comments on "RAKiJA – ważny film Gliwickiego Klubu Filmowego „WROTA”"

  1. Mówienie a nawet myślenie o śmierci jest rzczywiście obce naszej kulturze, szczególnie tej współczesnej, zorientowanej na przeżywanie możliwie przyjemnych i atrakcyjnych zdarzeń i na nieustannej konsumcji wszelakich dóbr oraz i to, że od kilkudziesięciu lat oszczedzają nasz kraj wojny. Umieramy bez nich i tak, ale najczęściej narturalnie, w wyniku chorób, starości, czasem tragiczniej w wypadkach, nieraz w katastrofach. Najczęscięj myśl o śmierci własnej lub innych, bliskich i dalszych, jest wypierana ze świadomości. I włanie taki film jak RAKiJA wybudza ze stanu wyparcia śmierci. Może więc przez to budzić różne reakcje i emocje, nawet negatywne.
    Nikt nie chce umierać, niezależnie od tego jak długo już żyje. Wydaje się, że to „pragnienie bycia” – lęk przed śmiercią, jest tak powszechne we wszechświecie jak grawitacja.
    Ktoś powiedział, że życie to zdolność przezwyciężania entropii. Czyli organizmy żyją, gdy zdolność namnażenia się komórek przewyższa ich umieralność. Ale w końcu przegrywają tę, w pewnym sensie, beznadziejną rywalizację. Ale w pewnym sensie też zwyciężają, jeśli zdołają przekazć życie swemu potomstwu.
    No tak, ale nawet moje potomstwo, jakkolwiek dobrze mu życzę, to nie to samo co ja.

    • Skoro redakcja zaakceptowała wcześniejszy wpis, może zdający się lekko zdystansowany do problemów bohaterki filmu, ale moim zdaniem pozornie, bo wszyscy bez wyjątków jesteśmy śmiertelni, ale wszyscy też pragniemy istnieć jako egzystujące na tym świecie istoty, tak jak i ona. Wszyscy więc jesteśmy w tej samej sytuacji, choć zbyt często o tym nie myślimy, jednak mniej lub bardziej świadomie staramy się swe życie (rozumiane jako ciągła egzystencja) przedłużyć, na ile tylko jest to możliwe odsuwając swój kres.
      Gdy się jednak zastanowić, to nasza własna śmierć jest ciągle z nami. Umieramy w każdej chwili. I to nie samotnie, ale wraz z wszystkimi i z wszystkim, bo nigdzie już nie ma tego co minęło, co zostawiło baldy ślad w pamięci. Tego co może nastąpić, też nigdzie nie ma. Żyjemy tylko teraz. Teraz jest życiem, ale większość z nas, ciągle zagłębionych w myślach go nie zauważa. Albo coś wspominamy grzebiąc i kopiąc w pamięci, albo też sobie coś tam planujemy na przyszłość i marzymy, marzymy, marzymy 🙂
      Ale to nie jest życie. To jest właśnie stan permanentnej śmierci, bardziej beznadziejnej niż ta grobowa.
      Dlatego wielu ludziom wydaje się tylko, że żyją, a czasem ci, co stają w obliczu szybkiego unicestwienia, np. w wyniku śmiertelnej choroby, mogą nagle przebudzić się do życia, właśnie tego najżywszego, które jest tylko TERAZ 🙂
      Każdemu więc życzę, by jak najszybciej zmartwychstał. Stan TERAZ jest nieustanną, nie mającą początku ani końca, całkowicie i bez reszty żywą wiecznością. Stan TERAZ jest uszczęśliwiającą pełnią 🙂

Leave a comment

Your email address will not be published.


*