REKOMENDACJE INFO-POSTERA: Biografia „Ojca Cholonka”

Jeden komentarz

Tego pisarza na Śląsku wielu zna głownie jako autora książki "Cholonek, czyli Pan Bóg z gliny". Znakomita jej inscenizacja dokonana przez Teatr Korez podbiła serca widzów. Pora poznać "ojca Cholonka", bowiem postać to nietuzinkowa…

 

Urodził się w robotniczej dzielnicy Zabrza. Koszmary dzieciństwa przez długie lata egzorcyzmował alkoholem. Wyrzucony z Akademii Sztuk Pięknych w Monachium zyskał sławę jako rysownik o niepodrabialnym stylu. Stworzona przez niego para bohaterów Miś i Tygrysek, popularnością przebiła postaci z kreskówek Disneya – ale przekorny i obrazoburczy Janosch ilustrował także dzieła markiza de Sade i Charlesa Bukowskiego. 

Jego życie to pasmo malowniczych i awanturniczych epizodów: paryskie lata wypełnione jazzem, motocyklowe włóczęgi po Lazurowym Wybrzeżu, hippisowskie balangi w Monachium, spalenie całego dobytku i ucieczka na Wyspy Kanaryjskie. Ocalenie i szczęście pod słońcem południa. Wolność, anarchizm i oświecenie mądrością Wschodu. 

Janosch – pisarz, rysownik, mędrzec i heretyk, bluźnierca i człowiek boży. Niechętnie udziela wywiadów, a jednak zaufał Angeli Bajorek i odsłonił przed nią swoje tajemnice, dzięki czemu stał się bohaterem jednej z najbardziej fantastycznych biografii, jaką można sobie wyobrazić.

 

Książkę najtaniej można nabyć bezpośrednio w Wydawnictwie Znak:

http://www.znak.com.pl/JANOSCH

 

Zapraszamy do obejrzenia materiału, w którym o książce mówi Magdalena Piekorz:

 

 

1 Comment on "REKOMENDACJE INFO-POSTERA: Biografia „Ojca Cholonka”"

  1. … Boże :)… Janosch – "wychowałem" się "na Janoschu". "Cholonka" czytałem nieskończoną ilość razy – bo tam "pachnie Śląsk", bo w "Cholonku" Śląsk pachnie a może śmierdzi najpiękniej i najprawdziwiej.  Tak mógł pisać tylko ktoś, kto tu sie urodził, kto tu "zaśmierdł" tym klimatem jak zjełczałym serem na "śląską kejzę" … "z niczego, ni ma nic" – chce sie powiedzieć. Trzeba śmierdzieć, by zapach przekazać – "z niczego ni ma nic" – ot cała filozofia, ot cały "Cholonek" cały Janosch zresztą … Ja i moi rówieśnicy, nie zanamy już zapachu "prawdziwego Śląska" … tego Śląska-Heimatu naszych przodków. U Janoscha mamy jego wspaniałą namiastkę, namiastkę a nie ersatz żaden. Janosch nie był "gleiwitzerem" jak Horst Bienek, był raczej "zabrzaninem", choć trudno to tak jednoznacznie określić, bo przecie on z Maciejowa pętał sie wszędzie. Ale jakżesz różnią sie od siebie ten Bienek od tego Janoscha – niebo a ziemia. Pierwszy pachnie inteligentem, elegancją niejaką, mieszczańskimi pretensjami drugi śmierdzi lumpem, tanim piwskiem, nędzą … Jeden pachnie, drugi smierdzi … Obu kocham – jednego za zapach drugiego za smród. Tak pachniał i jednocześnie śmierdział Śląsk – mój, a przecież już nie mój Śląsk. Dziś nikt tak już nie pisze o Śląsku, nikt nie jest taki prawdziwy, nikt tak nie pachnie i śmierdzi jednocześnie … No może … może tylko Kutz w tej swojej "Piątej stronie świata" – chyba tak, może tylko Kutz zda sie być autentyczny – przecież on stąd z tego Śląska jeszcze najprawdziwszego. U niego tylko wyczuwam te zapachy śląskie i klimaty odeszłe, choć oczywiście o nieco mniejszej intensywności i polskie, polskie aż do szpiku kości. Tę Trójkę wszystko dzieli i łączy jednocześnie. Każdy z nich pachnie czy tez smierdzi innaczej ale jednocześnie jednakowo swojsko …Tylko czyżby ten "stary Kutz", kłamczuch i bajarz przedni, był już ostatnim "co tak o Śląsku pisał" … 

    Ksiązki Pani Angeli Bajorek czytał nie będę – nie dlatego bym miał jakies zastrzeżenia, absolutnie nie. Ona ma swój obraz Janoscha a ja swój i … i przy tym pozostaniemy …

Leave a comment

Your email address will not be published.


*