REKTORIADA, czyli kariera TW „Jana” (cz.2)

Prezentujemy drugą część rozmowy z Andrzejem Jarczewskim. Pierwszą można znaleźć tu: http://info-poster.eu/rektoriada-czyli-kariera-tw-jana-cz-1/

– Czy Tadeusz Grabowiecki powinien – pańskim zdaniem – ustąpić ze stanowiska rektora Gliwickiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości po tym, gdy okazało się, że był on tajnym współpracownikiem komunistycznej bezpieki?

– Ustąpi z innych powodów. Na wyższych uczelniach prywatnych, podobnie jak na państwowych, powinna obowiązywać kadencyjność. Po dwóch kadencjach każdy rektor wraca do swojej pracy naukowej lub idzie na emeryturę, jak w tym przypadku. Ale teraz Grabowiecki nie może uciekać przed końcem roku akademickiego. Powinien tylko powstrzymać się od składania podpisu na dyplomach, bo absolwenci do końca życia będą stygmatyzowani podpisem „tewulca” w najważniejszym dokumencie zawodowym.

– Czyli powinien ustąpić, bo nikt inny tam podpisu nie złoży.

– Nie powinien. Ma ważniejsze zadanie. Przede wszystkim musi przeprowadzić oszukiwaną młodzież na porządne uczelnie. Zlikwidować formalnie GWSP, która jest jedną z najniżej ocenianych szkółek w Polsce, wstrzymać nabór w roku 2013, przekazać niektóre kierunki, np. wzornictwo i architekturę Politechnice Śląskiej, a studentom filologii, ekonomii czy pedagogiki umożliwić kontynuację studiów na uniwersytetach.

– I mówi to człowiek, który od lat zwraca uwagę na negatywne skutki inżynierskiej monokultury w Gliwicach? Przecież to pogłębi dehumanizację Gliwic.

– Mówię to z bólem… pierwszy raz w życiu, choć znam sprawę od początku. Sam przecież uczestniczyłem w staraniach o pozyskanie dla Gliwic uczelni humanistycznej. Były pewne szanse na otworzenie filii Akademii Leona Koźmińskiego, zachęcałem również Wyższą Szkołę Biznesu – National-Louis University, ale kazali mi przysłać strukturę demograficzną i od razu rzecz upadła, bo już piętnaście lat temu było wiadomo, że mała liczba uczniów w szkołach podstawowych da małą liczbę studentów. Teraz jest czas na zamykanie najgorszych uczelni właśnie ze względów demograficznych.

– Zamykanie… łatwo powiedzieć.

– GWSP już i tak się zwija i długo nie pociągnie. Nie wiem tylko, co na to minister nauki. Czy i kiedy pozwoli na przeniesienie studentów do uczelni państwowych lub innych prywatnych? Sprawa kosztowna i ryzykowna, ale trzeba coś w tym kierunku zacząć robić, bo nieprzygotowany, a nieunikniony upadek tej szkoły może być bardzo bolesny dla studentów. Najlepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie w Gliwicach filii Uniwersytetu Śląskiego. Teoretycznie warunki są, ale nic konkretnego jeszcze się w tej materii nie dzieje, a za chwilę będzie za późno.

tg

– W księgarni Matras można dostać pańską powieść pt. „Selma”, w której jednym z głównych bohaterów czyni pan TW „Jana”, pilota wycieczek zagranicznych i agenta wywiadu sowieckiego…

– Proszę pamiętać, że powieść to fikcja. Tam wszystko jest fikcyjne. Wszystko – oczywiście – z wyjątkiem faktów, ale o tym proponuję porozmawiać za dwa tygodnie. Wyjaśni się przy okazji, dlaczego do dziś w Gliwicach mamy ulice Marksa, Gomułki, Róży Luksemburg, Feliksa Niedbalskiego…

– Ale czy TW „Jan” to naprawdę Grabowiecki?

– Taki kryptonim „bezpieka” rzeczywiście nadała Tadeuszowi Grabowieckiemu w roku 1976. Nie można jednak o tym mówić bez przypomnienia historycznego kontekstu w wymiarze ogólnopolskim i bardzo lokalnym, dotyczącym Wydziału Automatyki Politechniki Śląskiej…

– …którego jest pan absolwentem, podobnie jak Grabowiecki.

– Owszem, ale teraz chodzi mi o to, że w roku 1976 po powstaniu KOR-u i innych organizacji opozycyjnych „bezpieka” wzmogła działania „pozyskaniowe”. W tym czasie z objęć SB ostatecznie wyrwał się profesor Stefan Węgrzyn, a zainteresowanie tej służby zaczął wzbudzać profesor Tadeusz Zagajewski ze względu na literacką sławę i zagraniczną nagrodę, zdobytą wraz z Julianem Kornhauserem przez Adama Zagajewskiego, syna profesora (Nagroda Fundacji im. Kościelskich 1975 za „Świat nie przedstawiony”)…

– W „Selmie” pisze pan, że werbunek TW „Jana” miał raczej związek z jego wyjazdami zagranicznymi. Był on, podobnie jak Grabowiecki, pilotem wycieczek…

– Każdy, kto starał się o paszport, musiał przechodzić przez esbeckie ucho igielne. Sprawdzano, czy warto człowieka pozyskać, czy można go puścić bez kłopotów, czy też kategorycznie zakazać wydania mu paszportu. Poza tym Grabowiecki dość długo grzebał się z doktoratem (ok. 10 lat) i w każdej chwili mógł być wyrotowany z uczelni. Były też inne okoliczności, o których będzie jeszcze okazja mówić.

– W pewnym miejscu „Selmy” sugeruje pan, że często podróżujący po Europie TW „Jan” został przekazany służbom sowieckim i wyrejestrowany z kartotek SB. Czy to również ma związek z działalnością Grabowieckiego?

– Jeszcze raz powtarzam, że powieść rządzi się innymi prawami, niż ścisła historiografia. Nawet w książce opartej na faktach postaci bywają syntetyczne, składają się z kawałków życiorysów różnych osób rzeczywistych. Sowieci nie werbowali Polaków z ulicy. Brali zazwyczaj agentów dobrze sprawdzonych przez bezpiekę krajową cywilną lub wojskową. Ale proszę mnie nie pytać o takie rzeczy, przynajmniej dopóki nie otworzą się niedostępne jeszcze archiwa rosyjskie. 

8 Comments on "REKTORIADA, czyli kariera TW „Jana” (cz.2)"

  1. „… Proszę pamiętać, że powieść to fikcja. Tam wszystko jest fikcyjne. Wszystko – oczywiście – z wyjątkiem faktów, ale o tym proponuję porozmawiać za dwa tygodnie. …”
    Nie ma się co załamywać.
    Zawsze można zostać Ministrem.
    Trzeba tylko trafić w odpowiedni rząd – w kinie oczywiście.
    Ale kino…
    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

  2. TW Jan Grabowiecki bedzie musial ustapic z mocy prawa, jako klamca lustracyjny. TW mial obowiazek donosc na swoich kolegow. To jest w ogole doborowe towarzystwo. Wpiszcie w googlach „TW Karol”. Kiedy przeswietla Frankiewicza, ktory dawal TW Janowi poreczenie majatkowe na jego szkolke z kasy miasta?

  3. Nie ma najwyzszych lotów GWS tego i owego. Jedyna warta uwagi rzecz to wypieszczone obiekty Kopalni Gliwice (a gdzie do licha podziała zabytkowa maszyna wyciągowa ?).
    Za czasów prf Starczewskiego nalezało się uporać z doktoratem w ciągu osiem lat – i byli tacy co zostali zrotowani.
    Każdy kto otrzymywał paszport na zachód odbywał rozmowę pouczającą w momencie odbioru, a po powrocie była osobna pogawędka zwiazana z pobytem.

  4. Jarczewski cos kreci. W szkole Grabowieckiego nie ma kadencyjnosci.

  5. KIedy przeswietla Frankiewicza, kolege i wspolpracownika Grabowieckiego?

  6. To jest w ogole niezle towarzystwo. Wpiszcie w googlach TW Karol.
    Kazdy TW mial obowiazek donosic na swoich kolegow.

  7. Uczciwie byłoby się dać wypowiedzieć Rektorowi Grabowieckiemu, inaczej sprawa naprawdę może skończyć się w sądzie, bo ten artykuł szkaluje i Rektora i Szkołę

Leave a comment

Your email address will not be published.


*